Jesień 2020, nr 3

Zamów

Franciszek kreuje kardynałów. Znowu ciekawie, znowu z pominięciem Polaków

Papież Franciszek podczas synodu biskupów o młodzieży w październiku 2018 roku. Fot. Mazur/catholicnews.org.uk

Ogłoszona przez papieża lista nowych kardynałów jest krótka, zaskakująca i bardzo ciekawa.

232 kardynałów, w tym 127 uprawnionych do udziału w konklawe. Tak w liczbach będzie wyglądało Kolegium Kardynalskie po zapowiedzianym na 28 listopada tego roku siódmym już konsystorzu obecnego papieża.

Od początku pontyfikatu Franciszek przyzwyczaił Kościół do corocznego uzupełniania składu Kolegium Kardynalskiego – podobnie jak do tego, że za każdym razem przynajmniej część nominacji uchodzi za zaskakujące. Również tym razem stosunkowo krótka lista nominatów jest ciekawa.

Bliscy współpracownicy papieża

Jedynie dziewięciu spośród trzynastu nowych kardynałów będzie uprawnionych do wyboru następcy urzędującego papieża. Jest wśród nich dwóch kurialistów, którzy powołani zostają praktycznie natychmiast po swoich nominacjach na istotne stanowiska w watykańskiej administracji. To pochodzący z Malty bp Mario Grech, wcześniej pro-, a od 15 września br. sekretarz generalny Synodu Biskupów, oraz bp Marcello Semeraro, przez ostatnich 16 lat biskup Albano, a od 2013 r. także sekretarz powołanej przez Franciszka Rady Kardynałów – wąskiego ciała doradzającego papieżowi w bieżącym zarządzaniu Kościołem, ale przede wszystkim przygotowującego reformę Kurii Rzymskiej. 15 października 2020 r. papież ustanowił go prefektem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, czyniąc następcą kard. Giovanniego Becciu, który ustąpił trzy tygodnie wcześniej w atmosferze skandalu finansowego.

Obydwie nominacje oznaczają wyposażenie w najwyższy możliwy autorytet osób cieszących się zaufaniem Franciszka, odpowiedzialnych za istotne zadania bezpośrednio w Stolicy Apostolskiej. Nominacja dla prefekta Kongregacji nie jest niczym zaskakującym, jednak prawie natychmiastowa purpura może mieć związek zarówno z niełatwą sukcesją po kardynale Becciu, jak i z zasługami biskupa Semeraro we współpracy z najbardziej zaufanymi doradcami Franciszka w Radzie Kardynałów.

Z kolei kapelusz kardynalski biskupa Grecha to wzmocnienie pozycji sekretarza generalnego Synodu w okresie przygotowań do zapowiedzianej na 2022 rok sesji zwyczajnej, poświęconej tyleż istotnemu co kontrowersyjnemu tematowi Kościoła synodalnego, rozpatrywanemu w trzech aspektach: komunii, uczestnictwa oraz misji. Patrząc na kontrowersje i trudności, z jakimi zmaga się Kościół w Niemczech na swojej Drodze synodalnej i jak trudny jest związany z tym dialog ze Stolicą Apostolską, przed nowym sekretarzem generalnym staje nie lada zadanie przygotowanie trudnej dyskusji hierarchów z różnych kręgów kulturowych i całkowicie odmiennych frakcji teologiczno-eklezjalnych.

Franciszkanie

Niespodzianką jest z pewnością kapelusz dla kustosza generalnego Sacro Convento w Asyżu, o. Mauro Gambettiego. Ten 55-letni franciszkanin konwentualny, były prowincjał i definitor prowincjalny, aktywnie działający w Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonnych, to człowiek – w opinii znających go współpracowników – pokorny, ale zdecydowany i uparty w sprawach, które uznaje za ważne. Może więc być istotnym wsparciem Franciszka w wielu podejmowanych przezeń inicjatywach.

Nie jest możliwe, by spektakularne i kontrowersyjne w łonie samego Kościoła wypowiedzi abp. Jędraszewskiego pozostały niezauważone przez Watykan

Papież z pewnością miał okazję dobrze poznać o. Gambettiego m.in. podczas spotkań w Asyżu, o których wiadomo, że nie ograniczały się jedynie do oficjalnych, relacjonowanych przez media wizyt. Być może to o. Gambetti był inspiratorem podpisania najnowszej encykliki Franciszka „Fratelli tutti” właśnie u grobu Biedaczyny z Asyżu.

Nominacja asyskiego kustosza to niejedyny na tym konsystorzu kapelusz dla franciszkanina. Kardynałami zostało także dwóch członków zakonu kapucynów – arcybiskup Santiago de Chile Celestino Aos Braco oraz słynny kaznodzieja papieski, o. Raniero Cantalamessa. Kapelusz kardynalski dla arcybiskupa z Chile to wyraźne wsparcie i umocnienie jego autorytetu w niełatwym zadaniu wyjaśniania przypadków nadużyć seksualnych w tamtejszym Kościele. Drugi z kapucynów to natomiast jeden z czterech nominatów „honorowych”, od początku ze względu na wiek nieposiadających prawa wyboru papieża.

Dalsza internacjonalizacja

Te „honorowe” nominacje zwykle u Franciszka mają znaczenie symboliczne. Taką jest na pewno kapelusz dla 80-letniego ks. Enrico Feroci, proboszcza rzymskiego sanktuarium Santa Maria del Divino Amore i byłego dyrektora rzymskiej Caritas. To właśnie w tym sanktuarium Franciszek modlił się o pokój w maju 2018 r., a 11 marca r., przed kopią cudownego wizerunku z tego sanktuarium, papież prosił Matkę Bożą o opiekę w czasie pandemii. Warto przypomnieć, że to ten sam wizerunek, u stóp którego Pius XII wraz z Rzymianami błagali o ocalenie miasta podczas odwrotu nazistów.

Dalsze nominacje urzędujących biskupów to przede wszystkim konsekwentna dalsza „internacjonalizacja” Kolegium Kardynalskiego, również niepozbawiona akcentów symbolicznych. Arcybiskup Waszyngtonu, Wilton Gregory, będzie pierwszym Afroamerykaninem wśród kardynałów. Oprócz bogatego doświadczenia w episkopacie amerykańskim – przed objęciem metropolii waszyngtońskiej był m.in. biskupem Belleville i arcybiskupem Atlanty – to on doprowadził do wydania podczas swojej kadencji jako przewodniczącego Amerykańskiej Konferencji Biskupów Katolickich (w latach 2001 – 2004) „Karty ochrony dzieci i młodzieży”.

Z kapelusz kardynalski dla arcybiskupa Kigali, Antoine’a Kambandy, to wyróżnienie duchownego rwandyjskiego, którego prawie cała rodzina zginęła podczas ludobójstwa w 1994 roku.

Ponadto nominacja wędruje tym razem także na Filipiny i do Brunei. Jako jedyny hierarcha włoski kardynałem został arcybiskup Sieny i Montepulciano, były sufragan rzymski, Augusto Lojudice.

A co z Polakami?

Pozostaje pytanie, które tym razem z pewnością będzie pojawiało się tak samo, jak przy każdym kolejnym konsystorzu Franciszka: dlaczego wśród nowych kardynałów nie ma nikogo z Polski? Oczywiście można pozostać przy prostej odpowiedzi stwierdzając, że jest to skutkiem generalnego ograniczenia nominacji europejskich i odejścia od klucza powoływania do kolegium ordynariuszy diecezji zwyczajowo „kardynalskich”. Takie wyjaśnienie byłoby prawdopodobne gdyby nie fakt, że za wyjątkiem kard. Konrada Krajewskiego – który jednak został nominowany jako jałmużnik papieski, czyli niejako spoza „puli narodowej” – od 2010 r. żaden Polak nie został kardynałem.

Za pontyfikatu Franciszka kapelusze kardynalskie otrzymali natomiast na przykład ordynariusze Lizbony i Fatimy, Madrytu, Valladolid i Barcelony, Brukseli, Luksemburga, Westminster, Sztokholmu czy 5 diecezji włoskich. Brak nominacji prymasa Polski lub następcy kard. Dziwisza w Krakowie czy metropolity wrocławskiego można na tym tle oczywiście odbierać jako konsekwencje światowego „nowego rozdania”, jednak co najmniej w przypadku Krakowa nasuwają się refleksje co do merytorycznych przyczyn konsekwentnego pomijania obecnego włodarza kardynalskiej – by nie rzec „papieskiej” – stolicy.

Kapelusz kardynalski dla arcybiskupa z Chile to wyraźne wsparcie i umocnienie jego autorytetu w niełatwym zadaniu wyjaśniania przypadków nadużyć seksualnych w tamtejszym Kościele

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Nie jest możliwe, by spektakularne i kontrowersyjne w łonie samego Kościoła wypowiedzi i zachowania abp. Jędraszewskiego pozostały niezauważone przez Watykan. Choć brak na nie oficjalnej reakcji, kurs kolizyjny wypowiedzi metropolity krakowskiego z nauczaniem papieża Franciszka jest nie do przeoczenia. Został on zresztą pośrednio, acz dobitnie, skrytykowany przez kardynała Konrada Krajewskiego podczas ubiegłorocznej pieszej pielgrzymki łódzkiej na Jasną Górę. LINK

Do tego obrazu dochodzi brak zdecydowanego stanowiska polskiego episkopatu wobec kwestii uchodźczych, narastające obciążenia kolejnych hierarchów ukrywaniem pedofilii w Kościele czy niepokojący uwidaczniającymi się skutkami duszpasterskimi romans ołtarza z tronem.

Wszystko to sprawia, że na kolejnego polskiego purpurata pewnie przyjdzie nam jeszcze poczekać, choć z punktu widzenia polskiego Kościoła biret kardynalski w Gnieźnie czy Łodzi mógłby sprawić wiele dobrego, także z perspektywy Kościoła powszechnego. Spoglądając na ubiegłoroczny przykład nominacji arcybiskupa Luksemburga, cierpliwość i nadzieja nie musi okazać się daremna…

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (7)

Bardzo się cieszę z nominacji kardynalskiej dla ojca Mauro Gambettiego, którego miałam okazję poznać wiele lat temu. Bardzo sympatyczny, otwarty człowiek.

Brak nominacji polskich wystawia też kiepskie świadectwo Franciszkowi ukazując go jako wewnątrzkościelnego gracza. Tradycjonaliści do dziś rozliczają Jana Pawła II z licznych nie-konserwatywnych nominacji, czego wybór J.Bergolio na papieża jest skutkiem. Pokażcie mi kogo Franciszek mianował spoza swojego obozu, co w nominacjach pokazuje to, że jest ponad podziałami. To, że nie nominował abp Polaka może być przejawem podejrzliwości politycznej – byłby to kardynał na warunki polskie otwarty, ale zawsze musiałby transmitować w górę mniej lub bardziej konserwatywny punkt widzenia z perspektywy planów przebudowy Kościoła. Miejsce nawet dla takich środowisk jak Więź można przypuszczać będzie w nim także marginalna. Pokazuje, że Franciszek nie ma planu na odnowienie polskiego Kościoła, tylko go skreśla. Przecież taka nominacja abp Polaka bardzo by wsparła przemiany, ale nie, odgrodźmy ich kordonem sanitarnym. Czyli jak w zwykłym świecie.

Katolikow na swiecie jest ponad miliard! Polska ze swoja populacja 40 milionow to kropla – jakies 3-4%. Na 120 kardynalow-elektorow powinnismy miec zatem 3-4. No i tylu mamy! Krajewski, Nycz, Rylko – do tego dochodzi Dziwisz i Gulbinowicz jako nie-elektorzy.
Nie wiem, skad te oczekiwania

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.