Jesień 2020, nr 3

Zamów

Oko.press kontra abp Ryś. Są zarzuty, jest odpowiedź

Abp Grzegorz Ryś podczas mszy z okazji 100-lecia urodzin Jana Pawła II 18 maja 2020 roku w archikatedrze łódzkiej. Fot. Archidiecezja Łódzka

Metropolita łódzki tłumaczy, że to nie on przez rok zwlekał ze zgłoszeniem sprawy. Interpretację dziennikarzy uważa za stronniczą, świadomie krzywdzącą i godzącą w jego dobre imię.

Oko.press podało dziś rano, że abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, w maju 2019 roku otrzymał skargę na biskupa łowickiego Andrzeja Dziubę (Łowicz należy do jego metropolii) za ukrywanie przez niego przestępstw seksualnych księdza Piotra S. Według Daniela Flisa i Sebastiana Klauzińskiego, dziennikarzy portalu, hierarcha przez rok nie zrobił ze sprawą nic, mimo że powinien niezwłocznie powiadomić o niej Watykan.

W artykule czytamy, że 9 czerwca tego roku abp Ryś spotkał się z mężczyzną skrzywdzonym przez ks. S. Na pytanie o to, dlaczego nie było natychmiastowej interwencji, miał odpowiedzieć: „Wcześniej nie reaguję, bo nie mam na ten temat wiedzy” oraz przeprosić: „za księdza biskupa łowickiego, za to, jak ta sprawa jest prowadzona i za to, że pan żadnej pomocy nie otrzymał w Kościele”.

Na stronie archidiecezji łódzkiej pojawiło się dziś oświadczenie abp. Rysia. Wyjaśnia w nim, że 20 maja 2019 r. otrzymał od prymasa abp. Wojciecha Polaka pismo, w którym ten informował go, że trzy dni wcześniej wpłynęło do niego zgłoszenie dotyczące diecezji łowickiej. „Mężczyzna wskazał również na zaniedbania dotyczące zgłoszonej już w 2011 roku sprawy i na brak wiedzy o jej przebiegu”. Zgodnie z motu proprio papieża Franciszka „Vos estis lux mundi” prymas przekazał metropolicie łódzkiemu tę informację. „Jednocześnie pragnę powiadomić, że poinformowałem osobę zgłaszającą, że od dnia 1 czerwca 2019 roku osobą kompetentną do przyjęcia takiego zawiadomienia dotyczącego diecezji łowickiej jest właśnie metropolita łódzki” – zaznaczył. Prymas przekazał też informację na ten temat biskupowi łowickiemu.

„Z pisma tego wynika jednoznacznie, iż Ksiądz Prymas poinformował Pana Janusza S. o tym, że powinien się zwrócić do mnie z zawiadomieniem o możliwych zaniedbaniach ze strony bp. Andrzeja Dziuby. Wskazuje na to jednoznacznie także i fakt, że kancelaria Księdza Prymasa nie przekazała mi żadnego kontaktu do Pana S., żadnego adresu, nawet e-mail. Miałem więc słuszne prawo oczekiwać, iż pokrzywdzony wkrótce zwróci się do mnie z odpowiednim zawiadomieniem. Nie uczynił tego jednak przez cały rok” – czytamy w oświadczeniu abp. Rysia.

Kiedy pokrzywdzony już nawiązał kontakt, arcybiskup zareagował natychmiast. Do osobistego spotkania doszło 8 czerwca tego roku. „Sprawie nadałem niezwłocznie dalszy bieg. Tu chcę jedynie zauważyć, że to nie ja, lecz Pan Janusz S. zwlekał rok ze złożeniem doniesienia” – stwierdza.

Jak dowiadujemy się z oświadczenia, 9 czerwca br. abp Ryś ponadto otrzymał z nuncjatury informację o zawiadomieniu złożonym przez Zbigniewa M. o możliwych zaniedbaniach ze strony bp. Andrzeja Dziuby w odniesieniu do sprawy innego księdza diecezji łowickiej, Wincentego P.. Metropolita 10 czerwca zaproponował panu M. spotkanie, do którego doszło 15 czerwca 2020 roku.

„Obydwa zawiadomienia (Pana S. i Pana M.) skierowałem do Kongregacji ds. Biskupów w liście z dnia 17 czerwca 2020 roku. Prefekt Kongregacji, działając za pośrednictwem Nuncjusza Apostolskiego w Polsce, zlecił mi przeprowadzenie dochodzenia wstępnego zgodnie z motu proprio papieża Franciszka «Vos estis lux mundi». Dochodzenie to przeprowadziłem w wyznaczonym przez motu proprio terminie 30 dni. Jego wyniki wraz z załączoną dokumentacją przekazałem do Kongregacji ds. Biskupów” – podaje abp Ryś.

„Oświadczam, że dziennikarze Oko.press otrzymali pełną wiedzę nt. wyżej wymienionych faktów. Ocenę dokonanej przez nich ich interpretacji pozostawiam każdemu Czytelnikowi. Sam uważam ją za stronniczą, świadomie krzywdzącą i godzącą w moje dobre imię” – podkreśla w oświadczeniu.

Pierwsza wersja oświadczenia metropolity łódzkiego, opublikowana na stronie archidiecezji i w serwisie KAI, zawierała nazwiska panów S. i M. Wkrótce jednak pojawiła się wersja poprawiona, w której nazwiska zastąpiono inicjałami.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Trzeba przypomnieć, że diecezjalne dochodzenie wstępne dotyczące ks. Piotra S. ciągnęło się w Łowiczu przez sześć lat, do sierpnia 2018 roku. Jednak już w grudniu tego samego roku, po analizie akt procesu w Kongregacji Nauki Wiary, Stolica Apostolska zdecydowała, że dochodzenie musi zostać przeprowadzone od nowa i przekazała jego prowadzenie do archidiecezji gnieźnieńskiej, czyli do abp. Wojciecha Polaka. Dopiero wtedy przesłuchano świadków wskazanych przez jednego z pokrzywdzonych. Pisaliśmy o tym kilka dni temu.

Szczegóły sprawy wymagają z pewnością dalszych wyjaśnień. Będziemy o tym informować.

KAI, DJ

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (7)

Ponownie nie są ważni ludzie, ale procedury.. Nie dostałem właściwego dokumentu, nie przyszedł do mnie pokrzywdzony-sprawy nie ma. A kolega biskup ma za to święty spokój przez kolejny rok. Gdzie obiecywane zmiany?

Jakiś zmasowany atak na biskupa ostatnio, moze dlatego, ze nie chcial wypłacic miliona odszkodowania bez wyroku sądu.

Dalej jest nieprzejrzyście. Czytam tu https://wiez.pl/2020/08/28/tu-moze-byc-jakies-nasze-zaniechanie-biskupi-lowiccy-przez-ponad-25-lat-kryli-ksiedza-ktory-molestowal-ministrantow/, że
„Proces w Łowiczu ciągnął się przez sześć lat, do sierpnia 2018 roku. Kilka miesięcy później Stolica Apostolska decyduje, że dochodzenie musi zostać przeprowadzone od nowa i przekazuje jego prowadzenie do Gniezna, do abp. Wojciecha Polaka. Dopiero wtedy przesłuchano świadków wskazanych przez jednego z pokrzywdzonych.”

Czyli Gniezno wie o sprawie molestowania Janusza.S. przez ks.Piotra S od 2018. I pisze do bp.Rysia w czerwcu 2019, że trzy dni wcześniej dowiedziało się o sprawie, którą przekazuje jako metropolicie? Jeżeli Gnieznu Watykan nakazał prowadzenie postępowania, dlaczego Watykanowi sprawę miała zgłaszać Łódź? Czemu Gniezno nie mogło? Bo jakaś średniowieczna procedurka wymagała uszanowania? Dobrze, szanujmy procedurki, ale dopóki nie wyrządzają szkody ludziom i Kościołowi. No ja wiem, że metropolia nadzoruje okoliczne diecezje, no to czemu Łódź nie dostała sprawy do prowadzenia? Nie trafisz za tym, a potem się okazuje, że z powodu pomieszania kompetencji ktoś coś nie dopilnuje i już jest okazja do afery.

Czy pan zwrócil uwage na ten fragment : ” Od maja 2019 r. śledztwo w sprawie ks. Piotra S. prowadzi Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna. Do dzisiaj śledczy nie postawili duchownemu zarzutów. Równocześnie prokuratura prowadzi też śledztwo w sprawie niezawiadomienia organów ścigania o przestępstwach seksualnych księdza Piotra przez bp. Dziubę.”
Ofiara ponoć już zgłaszała w 2011 roku, dlaczego nie zgłosiła prokuratorowi jeśli sprawa nie jest przedawniona, a wiedział, że ksiądz ma pod opieką dzieci?

Niestety wydaje się, że arcybiskup Ryś w roku 2019, po otrzymaniu zawiadomienia o skardze na działania biskupa łowickiego uznał ją za zbyt nieistototną by się nią w jakikolwiek sposób aktywnie zająć.

Zbigniew M. zapewne był przekonany, że zwrócenie się z zawiadomieniem do prymasa wystarczy by nadać bieg jego sprawie i przez rok czekał na podjęcie działań wyjaśniających sprawę przez przełożonych biskupa, na którego złożył zażalenie.

Przypuszczenie, że dane kontaktowe Zbigniewa M. były niedostępne dla arcybiskupa wydaje się zupełnie nieprawdopodobne – wydaje się niemożliwe, by nie były one znane zarówno w kurii łowickiej jak i w sekretariacie prymasa.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.