Jesień 2020, nr 3

Zamów

Przywrócić hierarchię rzeczy

Kard. Kazimierz Nycz. Warszawa, styczeń 2020. Fot. Episkopat.pl

Uderzyła mnie reakcja kard. Nycza na wywieszenie tęczowej flagi na figurze Chrystusa.

W nocy z 28 na 29 lipca aktywiści z mało znanych grup zawiesili tęczową flagę na figurze Chrystusa „Sursum corda” przed stołecznym kościołem Świętego Krzyża. Podobne flagi pojawiły się zresztą także na innych warszawskich pomnikach, niezwiązanych bynajmniej z kultem religijnym. Uważam, że epizod ten, na pewno przykry dla wierzących, należałoby oceniać w kategoriach elementarnej kultury i liczenia się z wrażliwością katolickiej części społeczeństwa.

Tymczasem natychmiastowe państwowo-kościelne reakcje były niczym dzwon Zygmunta bijący na trwogę w obliczu jakiejś narodowej tragedii. Premier Mateusz Morawiecki od razu pojechał na Krakowskie Przedmieście, by w świetle kamer modlić się pod figurą Chrystusa i zapalić świeczkę, a biskup Warszawy wydał specjalne oświadczenie.

Hierarchowie milczą jak zaklęci, gdy dokonuje się na niespotykaną wcześniej skalę bezczeszczenie godności człowieka – który jest świątynią Boga i podstawową drogą Kościoła

Reakcja wysokiego przedstawiciela władz państwowych specjalnie mnie nie zaskoczyła, bo po przełomie roku 1989 przez lata mogłem z bliska obserwować podobne manifestacje ze strony polityków (zawsze w okresie pełnienia urzędów), polityków, których ostatnio niektórzy ludzie Kościoła zdają się promować do roli „gwiazd nowej ewangelizacji”. Bardziej uderzyły mnie słowa kardynała Kazimierza Nycza o pomnikowym incydencie i jego apel o położenie kresu „przekraczaniu granic w debacie publicznej”.

Zdecydowana reakcja kardynała uderzyła mnie dlatego, że zwłaszcza w ostatnich latach hierarchowie milczą jak zaklęci, gdy dokonuje się na niespotykaną wcześniej skalę profanacja nie figury ze spiżu czy kamienia, ale bezczeszczenie godności człowieka. Człowieka, który – jak sami słusznie głoszą – jest przecież świątynią Boga i podstawową drogą Kościoła.

Bo czymże innym jak nie profanacją człowieka są słowa polityków-„ewangelistów” o gorszym sorcie i animalnym elemencie, o chamskiej hołocie, komunistach i złodziejach itd., itd. W podobnych przypadkach siania nienawiści i pogardy, budowania murów podziału i wykluczenia nigdy nie rozległ się zdecydowany głos pasterzy polskiego Kościoła i jego „non possumus”. Więcej, nawet niektórzy czołowi przewodnicy naszego Kościoła sami uczestniczą w powiększaniu wrogości i społecznych podziałów i – używając sformułowania kardynała Nycza – „przekraczają granice debaty publicznej”, choćby poprzez używanie takich epitetów, jak lewactwo, neobolszewizm, tęczowa zaraza etc.

Smutny jest fakt, że kościelny apel o wzajemny szacunek rozlega się dopiero, gdy brak szacunku dotyka „nas”, a nie gdy znieważani czy odczłowieczani są „inni”. Jest to więc wtedy wyraz troski nie o wspólne dobro, lecz o własne „interesy”. Nie taka powinna być społeczna rola Kościoła.

https://www.facebook.com/123spacerowicze/photos/a.2722973161320133/2722975284653254

Częsta dziś koncentracja niektórych biskupów na sprawach seksu i rozrodczości, mentalność oblężonej twierdzy, uleganie pokusie nieustannej polemiki ze złym światem zewnętrznym, pryncypializm i pycha w potępianiu zjawisk współczesnej cywilizacji – wszystko to sprawia, że dramatycznie brakuje miejsca na sprawy w chrześcijaństwie najważniejsze. Na rzeczywiste, a nie tylko werbalne, współczucie, miłosierdzie i solidarność z każdym bez wyjątku człowiekiem, zwłaszcza tym najsłabszym.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

A jak pisał ks. Janusz Pasierb w książce „Skrzyżowanie dróg”, „tylko współczucie prowadzi nas do pokory, tej pokory, dzięki której słuchamy i mówimy, otrzymujemy i dajemy, ewangelizujemy i jesteśmy ewangelizowani”.

Myślę, że dotkliwy nad Wisłą brak takiej właśnie postawy i takiej – jak by powiedział Jan Paweł II – hierarchii rzeczy sprawia, że incydent spod warszawskiego kościoła urasta do rangi arcyważnego wydarzenia, a sprawy naprawdę najważniejsze leżą odłogiem.

Przeczytaj także: Czas, aby Kościół i jego pasterze jasno i bez kunktatorstwa wezwali do poszanowania naszych sióstr i braci

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (44)

Ks. Biskupi nie milczą w ostatnich latach, na przykład regularnie bronią prawa do życia każdego poczętego człowieka. Trudno znaleźć bardziej bezbronnego.

Ale na to wymyślili duchową adopcję. A kto adoptuje tych wszystkich realnie żywych, ale problematycznych dla Kościoła?

Nie trzeba adopcji, jest chrzest! Reszta po takim złączeniu z Bogiem to sprawy ludzkie, mniej lub bardziej udane, zupełnie wtórne wobec Niego.

Episkopat, najczęściej ustami ks. Prymasa od dawna apeluje o zmianę tonu debaty publicznej słusznie nie wskazując, którego obozu politycznego to dotyczy, gdyż wina rozkłada się równomiernie. Animizacja („słychać wycie – znakomicie”) przeciwników dotyczy zarówno PiS’u (poseł D. Tarczyński) jak i KO (posłanka I. Hartwich). Kard. Nycz słusznie zabrał głos w sprawie, która miała miejsce na terenie arch. warszawskiej. Fakt, że na miejsce udał się premier Morawiecki nie ma nic do rzeczy, nie kard. Nycz tak go zapraszał.
Odniosę się do sprawy tytułowej, czyli właściwej hierarchii rzeczy. Otóż na tym polega problem, że środowiskom LGBT nie chodzi już wyłącznie o „prawo do informacji o stanie zdrowia partnera”, ale o ich agresywność i narzucanie swoich postulatów tym, którzy sobie tego nie życzą. Profanacja pomnika Chrystusa nie jestem jednorazowym wybrykiem, ale wpisuje się w ciąg agresywnych poczynań tego środowiska. Obserwując zaś zmiany kulturowe na tzw. zachodzie nie sposób przyglądać się temu biernie.
I na końcu uwaga najważniejsza: jestem ojcem czwórki małoletnich dzieci i z niepokojem patrzę na to, jak dąży się do tego, żeby dzieci były w szkole i poprzez (anty) kulturę masową poddawane permanentnej akcji deprawacyjnej. I cieszę się z tego, że są odważni ludzi, którzy tym procesom się przeciwstawiają.

Jak na razie to katolicy przynoszą bomby na marsze równości i rzucają w ludzi kamieniami. Rozważ realną hierarchię rzeczy i nie stawiaj w centrum dyskusji czegoś tak nie-do-udowodnienia jak obraza uczuć religijnych. Co to za wiara, co byle flaga może ją podważyć? Nie macie innych problemów?

Ja jestem ojcem dwójki dzieci i boję się, że w swojej szkole trafią na ekspertów od wychowania motywowanych katolickimi uprzedzeniami. I nie mam za sobą całej machiny państwowej, potęgi kościoła i bigota za premiera.

„Otóż na tym polega problem, że środowiskom LGBT nie chodzi już wyłącznie o „prawo do informacji o stanie zdrowia partnera”, ale o ich agresywność i narzucanie swoich postulatów tym, którzy sobie tego nie życzą.”

Czy tak naprawde jest? Jakim sposobem srodowiska LGBT (a ktokolwiek inny) narzucaja Panu jak ma Pan zyc? Nigdy nie zauwazylem, ze by ci ktorych w Polsce nazywa sie „liberalami”, „lewakami” itp. narzucali komukolwiek agresywnie wlasny styl zycia i kogokolwiek ograniczali (jezeli oczywiscie nie chodzi o krzywde drugim). Jezeli tak jest, to prosze o jakis konkretny przyklad a nie ogolne i nic nie wnoszace wywody.

Natomiast wiele tzw. „konserwatystow” bardzo chetnie narzuca swoje postulaty mnie i wielu innym osobom ograniczajac moje mozliwosci zyciowe. W czym dokladnie Pana ograniczy i jak wplynie na Panskie zycie to, ze bym jako gej mogl zawrzec malzenstwo ze swoim wieloletnim partnerem (oczywiscie cywilne w urzedzie, do tego przeciez Kosciol absolutnie nie ma co gadac)? Przy czym niemozliwosc sformalizowania naszego zwiazku bardzo wplywa na nas a oczywiscie ze chodzi (oprocz tego, ze sie po prostu z partnerem kochamy i dlatego ze jestesmy wlasnie z zalozenia konserwatywni, to chcemy tego formalnie stwierdzic) o informacje o stanie zdrowotnym oraz takie „banaly” jak ulgi podatkowe, wpolnota majatkowa, mozliwosc otrzymania renty jak by ktorys z nas zmarl itp. Jezeli takie mozliwosci maja bezdzietne malzenstwa, to dlaczego my nie? Kto jest tutaj naprawde ograniczany, Pan czy ja?

„jestem ojcem czwórki małoletnich dzieci i z niepokojem patrzę na to, jak dąży się do tego, żeby dzieci były w szkole i poprzez (anty) kulturę masową poddawane permanentnej akcji deprawacyjnej.”

Znowu, czy ma Pan jakis konkret albo po prostu pozostajemy u ogolnikowych niemerytorycznych stwierdzen, ktore nic nie znacza?

Ja jestem ojcem trójki, już dorosłych. Przekażę panu ważne doświadczenie życiowe – proszę przestać się bać życia i nie uczyć tego dzieci. W szkole jest mnóstwo różnych problemów, ale „deprawacja” do nich nie należy. Wyścig szczurów, samobójstwa, przemoc, przestarzałe programy i organizacja, sfrustrowani nauczyciele… długo by wymieniać. Tylko nie pogadanka czy ulotki o seksie, zresztą szkoła jest straszliwie konserwatywna i niechętnie się tymi rzeczami zajmuje. Jedynie panie katechetki wykazują się swoistym poczuciem misji, moim zdaniem pozwalając sobie na zbyt wiele.

Popieram wypowiedź!!! Środowiska LGBT pod pozorem obrony praw mniejszości, agresywnie dążą do ustanowienia nowego prawa, godzącego w wartości chrześcijańskie. Kościół musi bronić prawdy, która nie jest stara ani nowa ale która jest wieczna.

Masz 100% racji. Problem jest taki,.że ci którzy walczą o tolerancję sami tego nie czynią. Często podkreślam, że nie zaatakują muzułmanów lub żydów bo mieliby ogromne kłopoty. Tacy z nich bohaterowie

„Czy tak naprawde jest? Jakim sposobem srodowiska LGBT (a ktokolwiek inny) narzucaja Panu jak ma Pan zyc? Nigdy nie zauwazylem, ze by ci ktorych w Polsce nazywa sie „liberalami”, „lewakami” itp. narzucali komukolwiek agresywnie wlasny styl zycia i kogokolwiek ograniczali (jezeli oczywiscie nie chodzi o krzywde drugim). Jezeli tak jest, to prosze o jakis konkretny przyklad a nie ogolne i nic nie wnoszace wywody.”
No to pierwszy przykład z brzegu:
https://oko.press/nie-oddac-warszawy-faszystom-pokazac-im-konstytucje-zablokowac-brunatny-marsz/
Jak zapowiadali, tak zrobili. Czy nam się taki marsz podoba, czy też nie – był legalny, miał wszystkie pozwolenia, zabezpieczenia itp.
Drugi, świeższy przykład:
https://ordoiuris.pl/wolnosci-obywatelskie/atak-na-dzialacza-pro-life-na-drodze-publicznej-ordo-iuris-zawiadamia
Jak rozumiem, to nie było „ograniczenie”?

To jeszcze raz. Jak konkretnie srodowiska LGBT albo ktokolwiek inny broni Panu w tym, ze by Pan sobie zyl jak chce i z kim chce (jezeli Pan nikogo nie krzywdzi)? Na razie to Pan i Panu podobni bronia mnie w ulozeniu sobie zycia tak jak ja chce. Jezeli sobie przypominam dobrze, to Polska jest wciaz krajem demokratycznym a nie wyznaniowym i ustawodastwo nie moze byc podporzadkowane jednej grupie (jakkolwiek by ona byla wiekszoscia), ale ma dawac wszystkim takie same mozliwosci i wszystkich tak samo chronic.

Co do przytoczonych przykladow to troche slabo z tym Panu idzie. Jeszcze chyba nie mamy narzucony jeden swiatopoglad i mozna wyrazac poglady wobec publicznych manifestacji (tak samo jak Pan moze wyrazac sprzeciw wobec marszu rownosci, jezeli oczywiscie nikogo nie krzywdzi tak jak np. w Bialymstoku lub Lublinie, gdzie brakowalo bardzo malo, zeby doszlo do prawdziwej tragedii).

Chcialbym włączyć się do dysksji i zakwestionować argument nt szkodliwosci. Pozwolę sobie na użycie analogii aby wyostrzyć temat. Alkoholik też żyje po prostu jak chce, wielu jest takich ktorzy nie krzywdzą żadnej osoby trzeciej. Nie uwazam takiego postepowania za właściwe, ale też nie mam zamiaru wymuszać na nikim zmiany. Trudno mi jednak zaakceptować sytuację w ktorej taka osoba będzie prowadzic zajecia z dziecmi w szkole i udowadniać ze picie jest OK.
Oczywiscie bycie homoseksulista to nie to samo, nie jest to wybór osoby ale jej wrodzona konstrukcja. Mając to na uwadze, mozna jednak powiedzieć że pewne zachowania są już kwestią wyboru – np epatowanie własną seksualnością vs skromność, traktowanie seksu jak sportu vs. wierność itd. Niestety często system wartości tzw aktywistów LGBT bardzo różni się od tego co chciałbym przekazać dzieciom. Zwroce tez uwage ze nie ma tu kontrastu nowoczesne/staroswieckie. Prosze sobie poczytac np. nt problemow seksulanych mlodych mężczyzn którzy dorastali w czasie zalewu internetowej pornografii – trudnosc budowania zwiazkow, problemy z erekcja, instrumentalne traktowanie kobiet itd. Pamiętam jak osoby ktore się temu przeciwstawiały były uznawane za ‚oszołomów’. Fakt, przegrały. Tylko nie ma się z czego cieszyć.

Przykład z alkoholikiem chybiony i obraźliwy. Alkohol jest trucizną dla organizmu człowieka. W małych ilościach i przy sporadycznym spożywaniu organizm radzi sobie z tą trucizną, ale nadużywanie alkoholu w długim okresie ma skutki wyłącznie złe. Alkoholizm jest stanem patologicznym i sam alkoholik o tym prędzej czy później się przekonuje. Homoseksualizm to nie patologia, szanowny Panie. No i proszę stanąć na ziemi: czy w ogóle jakiś alkoholik postuluje swoją obecność w szkole i nakłanianie dzieci do alkoholizmu poprzez „uświadamiające” pogadanki? Co za bzdura!
Jaki mamy stan świadomości nt. homoseksualizmu, właśnie Pan pokazał poprzez zastosowanie takiego obraźliwego porównania. Wychodzi Pan z założenia, że postulatem środowisk LGBT jest szerzenie rozwiązłości i zepsucia. Założenie podszyte lękiem i fałszywe. Nie chodzi przecież o to, tylko o edukację. Edukacja jest dramatycznie potrzebna, ponieważ mamy do czynienia z niebywałą ciemnotą. Celem edukacji ma być kreowanie rzetelnej wiedzy i postawy szacunku do ludzi o odmiennej orientacji seksualnej. Dostrzeżenie w każdym z nich człowieka, kogoś takiego jak my. Zrezygnowanie – na przykład – ze szkodliwych, szamańskich „terapii naprawczych” i innych podobnych postulatów opartych na niezrozumieniu istoty zjawiska.
Pornografia jest szkodliwa – o tym też już dziś wiadomo ponad wszelką wątpliwość. Pornografia to jak najbardziej patologia – jak alkoholizm. Dlaczego nie uczynić tego również przedmiotem edukacji? Byłoby to bardzo wskazane. Niestety strona kościelno-rządowa stroni od racjonalnego myślenia. Od mądrości. Zamiast tego mamy „strefy bez LGBT” (czyżby?), obrażanie i odczłowieczanie na niespotykana dotąd skalę.
Kto sieje wiatr, zbiera burzę. I jest przy tym na tyle niemądry, że się dziwi, gdy są wyładowania.

Co do alkoholu jest Pan w błędzie. Prosze zerknac chocby na wiki cyt:Alkohol ma również pozytywne działanie na organizm człowieka. Umiarkowane picie redukuje ryzyko zapadnięcia na dwadzieścia chorób, w tym osteoporozę i chorobę Parkinsona […].
W mojej wypowiedzi podkreslilem ze homoseksualizm to wrodzona cecha osoby.
Pisze Pan : „Wychodzi Pan z założenia, że postulatem środowisk LGBT jest szerzenie rozwiązłości i zepsucia.” W istocie. Domyslam sie ze nie mial Pan osobistej stycznosci z aktywistami LGBT. Polecam wlaczenie się w jakis marsz, co ja kiedys naiwnie uczynilem, sadzac ze wspieram humanitarne wartosci.
Podkreslam – takich opinii jakie tam slyszalem nigdy nie spotkalem wsrod osob homoseksulanych ktore mialem okazje poznac wczesniej.
Zgadzam sie z Panem ze ‚strefa wolna od LGBT’ to hańba dla Polski
Kto sieje wiatr… dokladnie, tak teraz jest. Homoseksualisci sa od zawsze czescia spoleczenstwa, ale rozsadnie powstrzymywali sie od eksponowania swojej orientacji seksualnej, Teraz niewielkie liczebnie albo bardzo glosne grupy aktywistow domagają się nadreprezentatywnego wplywu na przekaz edukacyjny.
Nie sadze ze naprawde reprezentuja osoby homoseksualne, a jest dosc oczywiste ze ich dzialania wywolują skutki sprzeczne z deklarowanymi celami.

W odpowiedzi p. Jerzemu.

Jeżeli piszę, że alkohol jest trucizną, to w którym konkretnie miejscu jestem w błędzie? Proszę zwłaszcza zwrócić uwagę na zdanie w linku „Z punktu widzenia profilaktyki nowotworowej nie ma bezpiecznej ilości alkoholu” !
http://onkologia.org.pl/alkohol/

Powtarzam: alkohol jest trucizną. Dlatego wątroba (ten organ, który dezaktywuje trucizny w organizmie) musi się napracować, żeby go unieszkodliwić. A to, że spożywany w niewielkich ilościach ma też pozytywny wpływ i na przykład redukuje ryzyko wystąpienie Parkinsona? Możliwe. Nawet najbardziej zjadliwe trucizny miewają też działanie lecznicze, ale w ściśle kontrolowanych dawkach. Nadal jednak pozostają truciznami. Przede wszystkim jednak lek, który ma działanie karcynogenne nie jest dopuszczany do obrotu. Nie zachorujesz na Parkinsona, bo wcześniej umrzesz na raka! Brawo!
Czy na powyższym przykładzie widzi Pan wątłość swojej argumentacji?

Nie zamierzam już wchodzić w polemikę z Panem. Piszę teraz – krytycznie o Pańskiej wypowiedzi – do pozostałych czytelników.

„Homoseksualiści rozsądnie powstrzymywali się od eksponowania swojej orientacji seksualnej.” To zdanie, czytane literalnie (a jak inaczej je czytać?) jest czystym przejawem dyskryminacji. Homoseksualista ma pozostać w ukryciu. W szafie. A co, jeśli, ktoś go zapyta, czy żyje sam czy z kimś? Ma być rozsądny, nie eksponować swojej orientacji i nabrać wody w usta? A może w ogóle powinien dla kamuflażu ożenić się? Aaa, jest jeszcze jedno wyjście: seminarium duchowne. Taaak, tam będzie kryty…

Co do tzw. parad równości, to widziałem jedną. W samym mateczniku, bo w Nowym Jorku. Moje wrażenia: pochód postaci z jakiegoś post-awangardowego teatru, gigantyczny happening przepływający Piątą Aleją. Im wyraziściej i bardziej krzykliwie – tym lepiej. Szokująco i obrazoburczo. Prowokująco.

Stałem na chodniku i przyglądałem się pośród gęstego szpaleru widzów. Niezbyt mi się podobało, ale jednocześnie do głowy mi nie przyszło, żeby potraktować to wszystko śmiertelnie poważnie, na zasadzie „Oto rzeka ideologii LGBT! Trzeba ją koniecznie zatamować!” W Nowym Jorku w ogóle nie ma tego typu reakcji, nie ma żadnej agresji tępych karków. Dlaczego? Ponieważ ludzie mają tam poczucie humoru; stać ich na spojrzenie z przymrużeniem oka. I po prostu szanują czyjąś wolność wypowiedzi.

Taka parada to konwencja, której do końca nie rozumiem, ale przecież nie muszę rozumieć wszystkich konwencji wszystkich możliwych środowisk. Być może jest to rodzaj odreagowania czegoś? Tak mi się mocno wydaje. Temu zaś, kto na podstawie haseł usłyszanych podczas parady równości wyciąga „daleko idące wnioski”, mam następującą rzecz do powiedzenia: to nie oni, tylko Pan jest problemem. Proszę zażywać jakiś dobry lek podnoszący empatię trzy razy dziennie po posiłku. Najlepiej do końca życia.

A gdzie jest napisane, że był? Według ideologii LGBT gdyby był, to powinien to manifestować publicznie.

Z ciekawości – czy dla ciebie taka manifestacja to np. złapanie za rękę partnera/partnerki, lub pocałunek? Albo mieszkanie razem?

„na sprawy w chrześcijaństwie najważniejsze. Na rzeczywiste, a nie tylko werbalne, współczucie, miłosierdzie i solidarność z każdym bez wyjątku człowiekiem, zwłaszcza tym najsłabszym. ”

Nie wiem czy Pan wie, albo może Pan zapomniał „Salus animarum suprema lex” KK zapomniał do czego został powołany. To nie jest organizacja charytatywna, inkluzyjna i dobroczynna to jest organizacja mająca zapewnić Zbawienie dusz ludzkich. Głoszenie Słowa i nawracanie ludzi to jest jego cel.

Niech mi ktoś poda przykład na ową „seksualizację dzieci” w Uni. Na pisowskich portalach są szokujące wpisy, jak to w Uni w szkołach dzieci są seksualizowane i deprawowane. Opisy są tak szokujące, że tylko idiota może takie idiotyzmy wymyślać, ale… ludzie w to wierzą! Lud pisowski autentycznie wierzy w takie coś, że w Uni nauczycielka na lekcji rozkłada nogi i demonstruje na sobie samogwałt… I oni w to wierzą, i dlatego potem krzyczą, że nie pozwolą aby też w polskich szkołach seksualizowano dzieci tak jak w Uni. To dlatego ci ludzie z taką ochotą głosują na pis, bo tylko pis może obronić polskie dzieci przed nauką w szkołach technik masturbacji… To stąd u nich taki fanatyzm, bo wierzą w najbardziej idiotyczne teorie- o zamachu, o seksualizacji dzieci w szkołach, albo jak to PO chce zaprosić islamskich imigrantów do Polski, więc tylko pis może uratować Polaków przed tymi strasznymi plagami… Im bardziej idiotyczne kłamstwa, tym… skuteczniejsze

Przecież to po prostu zwykły plan polityczny. Każda partia, grupa, ruch taki ma. Nie ma tam nic strasznego.

Oczywiścue, zdaniem Więzi nic się nie stało i nie wiadomo dlaczego arcybiskup zxecydowanie się tej orofanacji krzyża i Chrystusa sprzeciwił
Mógł przeciez jśmi hnąć się i machnąć ręką na tę „zabawę” liberalnych aktywistów. Może nawet sam do nich przystać? Dla takiej swouatej Więzi?

Dla pana Frankiewicza „lewactwo i neobolszewizm” to są obraźliwe epitety, natomiast „psychoprawica” (słowo pana Radosława S. umieszczone na jego tweecie) to takie „ewangeliczne”.

No ale, co to ma do rzeczy, brak związku logicznego w tym twierdzeniu, jakieś manipulacyjne przeniesienie, czysto emocjonalne, nieracjonalne. Dokonały się akty wandalizmu i profanacji, a szanowny autor nie przyjmuje jednoznacznego stanowiska, nie wiem,czy popiera, czy potępia czyny wandali z LGBT? Ewidentnie aktywne środowiska LGBT dokonują aktów prowokacji, najochydniejszej formy działania w celu osiągnięcia politycznych celów. Bardzo szkodliwy tekst. Doświadczamy antykulturowego ataku sił ideologicznych zrodzonych z rewizji marksizmu wykonanej przez myślicieli ze.szkoły frankfurckiej. Zrozumcie to.

Popieram wypowiedź!!! Środowiska LGBT pod pozorem obrony praw mniejszości, agresywnie dążą do ustanowienia nowego prawa, godzącego w wartości chrześcijańskie. Kościół musi bronić prawdy, która nie jest stara ani nowa ale która jest wieczna.

Czyli zdaniem autora współczesnego wyznawcę i propagatora hitlerowskiej wizji świata można nazwać nazistą a ideologa ktory kończyl studia w sławetnym 1968 roku, wyznawcę marksizmu, który chce nam wywrócić cały świat do góry nogami i zniszczyć naszą cywilizację łacińsko-chrześcijańską nie godzi sie nazwać po imieniu, neobokszewikiem, tak ?

A mnie reakcja kard. Nycza nie dziwi. Pamiętam, jak ubolewał, że Kościół odzyskał tylko część majątku utraconego w czasach PRL. On zresztą nigdy w żadnej sprawie, kiedy należało stanąć po stronie słabszych, nie zajął jasnego stanowiska, zawsze kluczył i dyplomatyzował.

Powyższy artykuł to kwintesencja manipulacji, technik socjotechnicznych.
1. Przytoczone słowa ”o gorszym sorcie i animalnym elemencie, o chamskiej hołocie, komunistach i złodziejach itd., itd.” Padły w Sejmie RP jako emocjonalna wypowiedź na zachowanie niektórych tzw. posłów. (gwizdy, przygadania, wyzwiska)
2. Wyboldowany, podkreślony tekst „Hierarchowie milczą…” ma na celu zwrócenie uwagi, (i nadanie cech wiarygodnej wypowiedzi) na rzekomy brak głosu w debatach, dyskusjach n. t. „godzącymi w godność człowieka”. Jednak jak ludzie Kościoła wypowiedzą się, (jak czytamy w artykule) to natychmiast podnosi się wrzask lewicowych aktywistów, żeby zamilkli i zajęli się sprawami kościelnymi, a nie wypowiadali w kwestiach…
3. Godność człowieka, to m. in. szacunek do samego siebie przez zachowania akceptowalne przez większość społeczeństwa (jeżeli jest inna to proszę o definicję). Moim zdaniem godność oni sami sobie odbierają chociażby poprzez obsceniczność (np. tzw. marsze równości) Nikt normalny i świadomy nie robi wyrzutów osobom homoseksualnym z ich przypadłości. „Non possumus” dotyczy tylko ideologii. Ideologii głoszącej sprzeczne z naturą zachowania – jako normalne i przedstawiają je jako wyższą świadomość Dobra,.
4. „smutny jest fakt…” zapraszam na msze w Kościele katolickim i wsłuchanie się w głoszone słowo, to otworzy niektórym oczy, uszy, a może i umysł. W kogo obronie stajemy, kogo ganimy, nad kim pochylamy się z zatroskaniem.
I jeszcze ad 4. „przyganiał kocioł garnkowi”. Jakoś w tym i innych tekstach nie czytam oburzenia na fakt zachowania np. indywiduum w negliżu klepiącego się po kroczu na balkonie kamienicy przy Nowym Świecie ponad przechodzącym Marszem Powstania Warszawskiego.
5. I powoływanie się na słowa Św. Jana Pawła II – nadanie wiarygodności/ ważności swoim słowom poprzez przywołanie wypowiedzi osoby dla większości Polaków bardzo ważnej, a przede wszystkim wiarygodnej (zresztą myśli wyrwanej z kontekstu)
Właściwie każde zdanie w tym artykule jest do skomentowania niestety negatywnego.
Pan Stefan Frankowicz – doktor nauk humanistycznych, swoją postawą okazaną w powyższej artykule przypomina innego doktora nauk humanistycznych i filozofa, nijakiego Baumana Zygmunta.

Łatwiej steruje się społeczeństwem, wśród którego jest wiele prymitywnych jednostek, gdy można wskazać namacalnego wroga. LGBT, tęczowa flaga, Unia Europejska, dziennikarze wywlekający na jaw brudy Kościoła i władzy – to wymarzony wróg, zarówno dla hierarchów katolickich jak i dla elit rządzących. Ten wspólny wróg cementuje sojusz tronu z religią. Jednak historia pokazuje jak kończy się taki sojusz i jakie czyni spustoszenie wśród ludzi

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.