Jesień 2020, nr 3

Zamów

„Ja, przedstawicielka biskupów, osoba świecka, powinnam sama szukać pokrzywdzonych”

Marta Titaniec. Fot. Paweł Kęska

Gdy temat seksualnego wykorzystywania stał się głośny, chciałam odejść z Kościoła. Zostałam, bo tylko będąc w Kościele, mogę coś w nim zmienić – mówi Marta Titaniec, prezeska Fundacji Świętego Józefa.

Rozmowa Anny Goc i Marcina Żyły z Martą Titaniec ukazała się w najnowszym „Tygodniku Powszechnym”.

Wywiad dotyczy między innymi tego, jak ma działać utworzona w październiku ubiegłym roku przez episkopat Fundacja Świętego Józefa. Jak tłumaczy jej prezeska, na działalność fundacji zrzucają się diecezje według liczby księży w każdej z nich. Rocznie po 150 zł od księdza, po 2 tys. zł od biskupa. „Stan na teraz jest taki, że wszystkie diecezje wpłaciły” – mówi Titaniec.

Wyjaśnia, że diecezjalni delegaci do spraw ochrony dzieci kontaktują się z nią wtedy, gdy skrzywdzeni potrzebują pomocy finansowej – na prawnika lub terapeutę. „Teraz mamy ponad 30 osób, którym diecezje płacą za pomoc prawną albo terapię” – podaje. Zaznacza jednak, że po dokumencie „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich „pokrzywdzeni mogą mieć opór przed szukaniem pomocy w Kościele. Mogą się bać, że nie zostaną wysłuchani”. „Po filmie uświadomiłam sobie natomiast, że powinnam sama ich szukać. Ja, przedstawicielka fundacji, czyli biskupów, osoba świecka, chcę do nich wychodzić” – mówi.

Titaniec określa dokument Sekielskich jako „obezwładniający”. „Pokazuje konkretne zaniedbanie z 2016 r., kiedy po otrzymaniu zgłoszenia trzeba już było rozpocząć procedurę według przepisów kościelnych. Ale równocześnie to nie jest cała prawda o Kościele” – podkreśla.

I dodaje: „Pomimo, że w filmie pokazano prawdziwe wydarzenia, nie zgadzam się, że to przypadek reprezentatywny. (…) Wielu delegatów traktuje swoją pracę bardzo poważnie i z troską o osoby pokrzywdzone. Sami się zastanawiają, jak dotrzeć do tych, którzy jeszcze się nie zgłosili, do tych, którzy potrzebują, a odmawiają pomocy, jak wesprzeć rodziny pokrzywdzonych. Wiele diecezji płaci za terapię, są nawet takie, które finansują ofiarom prawników”.

„Z 30 rozmów, które odbyłam z koordynatorami pracującymi w diecezjach, tylko jedna toczyła się wokół pretensji, po co ta fundacja w ogóle powstała. Przoduje diecezja krakowska. Ma delegatkę, kobietę, do której mogą zadzwonić ofiary. Tu powstała też pierwsza w Polsce grupa samopomocowa, która łączy pokrzywdzonych z osobami wrażliwymi na ten temat” – zauważa, zastrzegając jednocześnie, że „poziom przygotowania w diecezjach jest nierówny”.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

„Czy to, co Pani robi, nie zmienia Pani podejścia do biskupów?” – pytają dziennikarze „Tygodnika Powszechnego”. „Był czas, gdy chciałam odejść z Kościoła. Zaczęło to we mnie kiełkować pod koniec 2018 r., kiedy temat wykorzystania stał się głośny. Pomyślałam: od dawna wierzę Bogu i Kościół ziemski jest dla mnie przeszkodą. Zostałam, wtedy zaangażowałam się w powstanie Inicjatywy «Zranieni w Kościele», bo tylko będąc w Kościele, mogę coś w nim zmienić” – odpowiada Marta Titaniec. „Fundację św. Józefa potraktowałam jak zaproszenie, by jednak zostać. Nie chcę tylko krytykować, chcę współtworzyć zmianę. A żeby to robić, trzeba mieć wpływ” – dodaje.

Przeczytaj także komentarz „Marta do zadań specjalnych”: Można być pewnym, że Marta Titaniec jako prezeska Fundacji Świętego Józefa będzie rzecznikiem ofiar, a nie instrumentem kościelnego PR-u – pisał Zbigniew Nosowski.

DJ

Zranieni w Kościele

Podziel się

Wiadomość

Komentarz

dobrze że Pani nie odeszła od kościoła który pomimo wielu grzechów nie jest przecież przeszkodą w naszej wierze w Boga chrześcijanin bez wspólnoty ma naprawdę utrudnione dojrzewanie w wierze Człowiek nie jest samotną wyspą.. Kościół jest święty przede wszystkim świętością Chrystusa pomimo tej prawdy że jest wspólnotą składającą się grzeszników Miłość zwycięża grzech.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.