Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Jestem wściekły, nie poznaję mojego Kościoła

Tomasz P. Terlikowski. Fot. Bartosz Zieliński / Flickr

Jeśli ktoś mówi, że skrzywdzeni przez księży sami są sobie winni i pyta, dlaczego tak długo milczeli – pluje im w twarz, krzywdzi raz jeszcze, krzyżuje w nich samego Jezusa.

Jestem wściekły. Tak, jestem wściekły. Gdy po raz kolejny słyszę pytanie, czy ofiary same nie są sobie winne, bo przecież nie miały pasa cnoty; gdy słyszę rozważania, dlaczego tak długo zajęło im wyznanie; gdy ktoś mówi, że powinni milczeć i się modlić, albo gdy ktoś oskarża ich rodziców albo sugeruje demoniczne korzenie oskarżeń.

A jestem wściekły, bo wiem, jak misterne są sieci zarzucane przez manipulatorów; jakim autorytetem cieszy się kapłan w wielu środowiskach; jak celnie wybiera on ofiarę, która czasem szuka po prostu zwykłej ojcowskiej miłości, a czasem akceptacji, bo nigdy wcześniej jej nie zaznała. Wiem, ile lat zajmuje uporanie się z wyparciem, i jak głęboko destruuje to życie człowieka. Mam przed oczami ludzi, z którymi rozmawiałem, ich łzy, pamiętam ich wstyd, choć to nie oni są winni, gdy przypominam sobie, jak ich potraktowano w Kościele.

W Kościele mamy spotkać pełnego miłości Chrystusa, a nie broniących za wszelką cenę instytucji, z pasją atakujących ofiary

Jestem wściekły, bo w ten sposób plujecie w twarz ofiarom, krzywdzicie je jeszcze raz, dokładacie swoje kamienie do ukamienowania ich. A w ten sposób – warto to powiedzieć wprost – opluwacie w nich Chrystusa, plujecie na Jezusa i Jego krzyżujecie.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

I wreszcie – zafałszowujecie w ten sposób oblicze Kościoła. Kościół jest mistycznym ciałem Jezusa, który został ukrzyżowany, także dla dobra instytucji religijnej i narodu. On jest z cierpiącymi, skrzywdzonymi, z ofiarami. On ma oblicze ofiar.

I Kościół ma być właśnie taki. On jest wspólnotą zranionych, skrzywdzonych, miejscem, gdzie można doświadczyć miłosierdzia, przebaczenia, uzdrowienia, ale to musi oznaczać, że jest także miejscem, gdzie miłosierdzie wobec ofiar okazuje się przez sprawiedliwość dla sprawców. Tu mamy spotkać pełnego miłości Chrystusa, a nie broniących za wszelką cenę instytucji, z pasją atakujących ofiary (bo za późno zgłosiły, bo pewnie same chciały) faryzeuszy. To nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. NIC

Przeczytaj także wcześniejszy tekst Tomasza Terlikowskiego dotyczący filmu „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich: Czy mówienie o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez księży zaszkodzi Kościołowi? Odpowiedź jest prosta. Kościołowi najbardziej szkodzą same zbrodnie i ich tuszowanie.

Zranieni w Kościele

Podziel się

1
1
Wiadomość

Komentarze (10)

„Nie poznaję mojego Kościoła”? To kiedyś było inaczej? Mamy coraz więcej dowodów, że nie. To nie Kościół się zmienił, to Pan właśnie poznaje jego prawdziwe oblicze.

Kościół podobnie jak Państwo komunistyczne jest utopijną ideą. W rzeczywistości to forma sprawowania władzy oparta na pewnej ideologii.

Wściekłych ludzi w Kościele jest więcej. I nie od czasu ujawniania kościelnych przestępstw seksualnych. Wściekli pamiętają „komisyjne odzyskiwanie majątku przez Kościół”, hańbiącą po dziś dzień obronę Paetza przez ludzi Kościoła (postawa bp. Jędraszewskiego), pełen jadu i nienawiści wobec bliźnich LGBT głos od ołtarza (takoż Jędraszewski dobrym reprezentantem zjawiska), popieranie niebywałego w swej istocie kłamstwa smoleńskiego, nikłego głosu wobec demolowania ojczyzny przez polityków publicznie epatujących w mediach swoją wiarą na czele z człowiekiem, który nie ma żadnej refleksji łamiąc Konstytucję mimo iż jej obrony przysięgał i Boga wzywał ku pomocy.
Gdzie jest uczciwy Kościół? Dlaczego się ukrywa?

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.