Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Franciszek, brat naszego Boga

Papież Franciszek, marzec 2020. Fot. Mazur / cbcew.org.uk

Albo będziemy budowali świat na braterstwie, albo tego świata po prostu nie będzie. To wezwanie wynika również z prośby papieża o powszechny post i modlitwę w dniu dzisiejszym. 

„Będzie to próba przeniknięcia człowieka, aby odnaleźć (…) ten szczególny błysk na ciemnym tle tej rzeczywistości, przez którą łączy się on z nami”. To pierwsze słowa dramatu Karola Wojtyły „Brat naszego Boga”, który powstawał prawdopodobnie w latach 1944–1950. Spojrzenie na historię radykalizmu życia brata Alberta Chmielowskiego pozwoliło młodemu klerykowi Wojtyle odkryć wartość braterstwa nawet w czasie wojen i totalitaryzmów, gdy człowiek okazywał się drugiemu raczej wilkiem. 

Tamta opowieść o krakowskim doświadczeniu braterstwa zarówno brata Alberta, jak i młodego Wojtyły może pomóc zrozumieć, dlaczego papież Franciszek uparcie przekonuje nas, że albo będziemy budowali świat na braterstwie, albo tego świata po prostu nie będzie. Od siedmiu lat Franciszek robi wierzącym rachunek sumienia z postawy, która od samego początku chrześcijaństwa jest papierkiem lakmusowym naszej wiarygodności. 

Bez braterstwa nie da się budować także nowego świata po pandemii. Podobne wezwanie wynika również z prośby papieża o post i modlitwę w z 14 maja br. Jeśli chcemy przeniknąć Franciszkową wrażliwość ludzką, religijną i moralną, powinniśmy przyjrzeć się z bliska wezwaniu do braterstwa.

Arka braterstwa

Termin „braterstwo” – w pewnym sensie „wytarty” po rewolucji francuskiej, obecny w nauczaniu wielu poprzednich papieży – w słowach i gestach Franciszka nabiera rumieńców. Już św. Paweł VI w przemówieniu radiowym z 22 grudnia 1964 r. powiedział, że „dziś nakłada się wręcz obowiązek braterstwa”. Pół wieku później Franciszek, uważny uczeń Montiniego, dał całemu światu ważną naukę o braterstwie. 

Osiem stuleci po słynnej pielgrzymce pokoju Biedaczyny z Asyżu do Ziemi Świętej (1219), papież udał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby spotkać się z przedstawicielami zróżnicowanego świata islamu i rozmawiać o budowaniu „arki braterstwa”, którą jedna rodzina ludzka mogłaby płynąć po wzburzonym morzu świata (przemówienie w Abu Zabi z 4 lutego 2019 r.). Po tej wizycie niektóre środowiska katolickie odsądzały papieża od czci i wiary za rzekome głoszenie humanistycznych haseł kosztem czystości wiary i moralności katolickiej. Tymczasem Franciszek uderzył w sam rdzeń przesłania Chrystusa, który swoim uczniom, naśladowcom i słuchaczom wyraźnie nakazał bycie braćmi (por. Mt 23,8).

Owocem wspomnianego spotkania Franciszka i wielkiego imama Al-Azhar Ahmada Al-Tayeba było podpisanie 4 lutego 2019 r. dokumentu o ludzkim braterstwie dla pokoju światowego i współistnienia. Braterstwo ma być „znakiem bliskości między Wschodem a Zachodem, między Północą a Południem oraz między wszystkimi, którzy wierzą, że Bóg nas stworzył, abyśmy się wzajemnie rozumieli, współpracowali ze sobą i żyli jak bracia i siostry, którzy się miłują”. 

W niektórych środowiskach katolickich dyskusję na temat treści dokumentu sprowadzono do sporu o stwierdzenie, czy rzeczywiście „pluralizm i różnorodność religii koloru skóry, płci, rasy i języka są wyrazem mądrej woli Bożej, z jaką Bóg stworzył istoty ludzkie”, kierując wobec Franciszka bezpodstawne zarzuty o herezję i wypaczanie tradycyjnego Magisterium. Trzeba na to spojrzeć z zupełnie innej perspektywy: Franciszek konsekwentnie realizuje podjętą misję budowania nowego humanizmu, którego wyrazem jest dbałość o powszechne braterstwo międzyludzkie. Nic nie ujmując przesłaniu chrześcijańskiemu, próbuje pokazać, że może mieć ono znaczenie naprawdę uniwersalne.

Franciszek realizuje podjętą misję budowania nowego humanizmu, którego wyrazem jest dbałość o powszechne braterstwo międzyludzkie

W podobnym duchu temat braterstwa podjęła Papieska Akademia Życia w dokumencie z 30 marca br. wydanym w kontekście obecnego kryzysu sanitarnego („Pandemia a powszechne braterstwo. Uwagi na temat kryzysu wywołanego COVID-19”). Obok wielu wskazań dotyczących problemów bioetycznych autorzy tekstu zauważyli, jak wiele szkody może wyrządzić fałszywa interpretacja działania Boga w historii. Jeśli interpretowalibyśmy cierpienie ludzkości według prostego schematu jako Boży gniew na ludzkość, uderzalibyśmy w braterskie patrzenie na człowieka. W takiej optyce najbardziej ukaranymi byliby znowu ci najmniejsi, po których stronie zawsze stawał Jezus.

Dzieci Abrahama

Próbą wprowadzania w życie idei wspomnianego dokumentu z Abu Zabi było powołanie 20 sierpnia 2019 r. Wysokiego Komitetu na rzecz Ludzkiego Braterstwa, złożonego z przedstawicieli różnych religii, osób odpowiedzialnych za edukację i kulturę, propagujących wartości pokoju i dobra (forhumanfraternity.org). Składa się on z dziewięciu członków, na których czele stoi kard. Miguel Ángel Ayuso Guixot, kombonianin, od 2019 r. przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego. Pierwsze spotkanie komitetu miało miejsce w Domu Świętej Marty w Watykanie symbolicznego dnia 11 września 2019 r., osiemnaście lat po tragicznych zamachach terrorystycznych, które były zuchwałym wystąpieniem przeciwko ludzkiemu braterstwu. 

Jednym z zadań Komitetu jest opieka nad Abrahamic Family House – realizowanym według pomysłu Davida Adiaye zaawansowanym architektonicznie projekcie trzech budowli (kościoła, synagogi i meczetu) w Abu Zabi, który ma być miejscem dialogu, zrozumienia i koegzystencji trzech religii, odwołujących się do Abrahama.

Najnowszą inicjatywą Wysokiego Komitetu na rzecz Ludzkiego Braterstwa jest wezwanie do modlitwy i postu w czwartek 14 maja br., skierowane do wyznawców wszystkich religii, w intencji ustania pandemii COVID-19 i przezwyciężenia jej negatywnych konsekwencji. Komentatorzy wskazują, że wybrany dzień wypada w środku muzułmańskiego postu. Jest to czytelne nawiązanie do podobnych inicjatyw dni postu i modlitwy razem z muzułmanami w czasie Ramadanu, organizowanych przez św. Jana Pawła II w 1993 i 1994 r. w intencji Bośni zniszczonej wojną, a następnie w listopadzie 2001 r., po zamachu terrorystycznym na World Trade Center.

Można postawić w tym kontekście pytanie: jaki świat proponuje papież Franciszek? Czy kreśli przed nami koniec jakiegoś znanego nam systemu i straszy tego konsekwencjami? A może chciałby podtrzymywać za wszelką cenę, łatać i cerować to, co znamy, utarte schematy i systemy, które popadają w ruinę? Jezuita Antonio Spadaro uważa, że Franciszek opracował trzecią drogę: pokazuje Kościół jako znak sprzeciwu w świecie przyzwyczajonym do obojętności. Cierpliwie, krok po kroku prowadzi nas do zrozumienia, że mamy do czynienie nie z epokowymi zmianami, lecz ze zmianą epoki. 

Dlatego papież okazuje się wielkim pedagogiem nie tylko dla katolików, ale również dla wielu ludzi na całym świecie. „Wiara prowadzi wierzącego, by w drugim dostrzegł brata lub siostrę, których należy wspierać i miłować” – tymi słowami rozpoczyna się tekst dokumentu z Abu Zabi. Stosując proste, ale nie zawsze łatwe do spełnienia środki, Franciszek uświadamia katolikom, że naszą misją w świecie jest budowanie, a nie burzenie; łączenie, a nie wypominanie podziałów.

W czasie przejmującego nabożeństwa ze specjalnym błogosławieństwem Urbi et orbi 27 marca br. na placu św. Piotra w Watykanie papież uzmysłowił oglądającym go na całym świecie: „Wraz z burzą opadła maska tych stereotypów, za pomocą których ukrywaliśmy nasze «ego», stale się martwiąc o własny obraz. Po raz kolejny odkryto tę (błogosławioną) wspólną przynależność, od której nie możemy uciec: przynależność jako braci”. Prowadzenie duszpasterstwa, ewangelizacji, pokazywanie wiarygodności wiary wymaga wychodzenia do drugiego, a nie jedynie oczekiwania na jego przyjście. 

Polskie braterstwo, czyli solidarność?

Niewątpliwie jasnym głosem Franciszka na zorganizowanie świata po pandemii jest propozycja umacniania braterstwa, które może jednoczyć ludzi o różnych poglądach, wrażliwościach i sposobach patrzenia na świat. W wywiadzie dla włoskiego dziennika „La Stampa” papież podał cztery słowa–klucze, od których trzeba zacząć tę modernizację: korzenie, pamięć, braterstwo i nadzieja („Non abbiate paura”, 20 marca br.).

Mogłoby się wydawać, że polskie doświadczenie solidarności, także tej pisanej wielką literą, powinno dawać obiecujące rokowania w tej kwestii. Lata 80. XX w. były dla wielu Polaków namacalnym dotknięciem braterstwa, czyli dostrzeżenia, że łączą nas nie tylko więzy krwi, ale także pewna przyjaźń ducha, współmyślenie o losach Ojczyzny i narodu. Wielu doświadczyło wówczas, że prawdziwa solidarność istnieje wówczas, gdy jest połączona właśnie z braterstwem. 

Czterdzieści lat po tamtych doświadczeniach, już w nowych pokoleniach, zdajemy egzamin z braterstwa w zupełnie innych warunkach. Czy ten temat w ogóle znalazł miejsce w debacie publicznej, mediach, a zwłaszcza w rzeczywistości wiary i działalności Kościoła? Postronni obserwatorzy przyglądający się życiu katolików mogliby dziś chyba dojść do przekonania, że religia wcale nie sprzyja idei braterstwa, wręcz przeciwnie, może prowadzić do poróżnienia i kłótni. Kultyczne, obrzędowe traktowanie wiary i działalności Kościoła w świadomości bardzo wielu Polaków sprowadziło dyskusję religijną na tory sporu o to, jak i gdzie w ukryciu otrzymać wielkosobotnie błogosławieństwo święconki, ile procesji udało się poprowadzić mimo zakazu władz albo który proboszcz okazał się bardziej pobożny od innych, bo potrafił zorganizować pięćdziesiąt Mszy niedzielnych. 

Postronni obserwatorzy przyglądający się życiu katolików mogliby dziś dojść do przekonania, że ta religia wcale nie sprzyja idei braterstwa, a wręcz może prowadzić do poróżnienia i kłótni

Zamiast dostrzeżenia przesłania płynącego z pustego grobu Jezusa, pytań filozoficznych o życie i śmierć, sens cierpienia i poszukiwanie kryteriów pomocy medycznej, wielu z nas spierało się o drugorzędne kwestie liturgiczne, prowadzące nawet do absurdalnych i sprzecznych z rozumem poglądów, że Komunia święta i woda święcona nigdy nie zarażają, a kościół jako miejsce i instytucja święta nie może być miejscem działania wirusów. Gdyby patrzył na nas Festus, prokurator Judei, który zmierzył się z konfliktem Pawła z Tarsu z Żydami, pewnie powtórzyłby wypowiedziane przed wiekami słowa, zanotowane w Dziejach Apostolskich: „Mieli z nim tylko spory o ich wierzenia i o jakiegoś zmarłego Jezusa, o którym Paweł twierdzi, że żyje” (Dz 25,19). 

Wielościan, a nie kula 

Czy jednak obecny czas kryzysu wyleczy nas z myślenia, że wiara to nie tylko obrzędy? W przemówieniu w Abu Zabi Franciszek przypominał: „Prawdziwa religijność polega na miłowaniu Boga całym sercem i bliźniego, jak siebie samego. Praktykowanie religii powinno być zatem stale oczyszczane z powracającej pokusy osądzania innych jako wrogów i przeciwników” (4 lutego 2019 r.). Czy wtedy, gdy zabrakło rytuałów i sakramentów, potrafiliśmy okazać wiarę, która działa przez miłość? 

Papieska prośba o refleksję nad braterstwem, wezwanie do modlitwy i postu z wyznawcami innych religii może spotkać się z uprzedzeniami, niezrozumieniem albo przemilczeniem. Poszukiwanie wrogów i spisków, obwinianie „innych” o niepowodzenia oraz oskarżenia o krępowanie wolności religijnej powinny jednak wreszcie ustąpić duchowi bardziej ludzkiego i braterskiego komponowania wspólnot parafialnych, spragnionych jak kania dżdżu wychodzenia na różne peryferie. Wizja Kościoła jako szpitala polowego okazuje się bowiem bardziej pociągająca i prawdziwa niż okopanie się wokół własnych przekonań. Wiąże się to, twierdzi Bergoglio, z „odwagą otwarcia przestrzeni, gdzie wszyscy mogą się poczuć powołani i zezwolić na nowe formy gościnności, braterstwa i solidarności” (27 marca br.).

Czy wtedy, gdy zabrakło rytuałów i sakramentów, potrafiliśmy okazać wiarę, która działa przez miłość?

Już teraz widzimy, jak niektóre aspekty obecnego sposobu działania Kościoła w Polsce powinny rodzić wiele pytań o jakość braterstwa nad Wisłą. Choć katolików mamy obecnych po różnych stronach sporów politycznych, to wielu z nich proponuje zupełnie odmienne antropologie, etyki oraz sposoby interpretacji religii czy moralności. Doceniając bardzo wiele pozytywnych inicjatyw na rzecz braterstwa, podejmowanych przez świeckich i duchownych wobec starszych i chorych w szpitalach oraz innych miejscach w czasie trwającej pandemii, wydaje się jednak, że w aspekcie działalności wspólnot parafialnych trudno dostrzec w ostatnich tygodniach jakieś pospolite ruszenie na rzecz chrześcijańskiej caritas. Zbyt wiele wysiłku zużyliśmy na bezproduktywne dyskusje o obrzędach. Ciągle aktualne pozostaje pytanie o miejsce aspektu ludzkiego w formacji seminaryjnej i zakonnej oraz uczenie postawy braterstwa w czasie dwunastu lat lekcji religii w polskich szkołach.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

To wszystko prowadzi do przemyślenia wyobrażeń o swoim świecie, a spojrzenia z miłością i zrozumieniem na świat brata. W programowej adhortacji pontyfikatu „Evangelii gaudium” papież Bergoglio tłumaczy obrazowo, że modelem takiej strategii „nie jest kula, gdzie każdy punkt jest tak samo oddalony od centrum i nie ma różnicy między jednym punktem a drugim”, ale „wielościan, odzwierciedlający zbieg wszystkich jego elementów, które zachowują w nim oryginalność” (nr 236). Braterstwo każe dojrzeć w takim świecie i tych, którzy włączają swoje najlepsze cechy, ale i takich, którzy mogą być krytykowani za swoje błędy. 

Perspektywa ta jest echem dzieł Romano Guardiniego, mistrza młodego Jorge Bergoglia. Guardini zafascynował papieża swoją teorią przeciwieństw (niem. der Gegensatz, wł. opposizione polare), o czym Bergoglio chciał pisać swój doktorat. Teoria ta odnosiła się do analizy całej rzeczywistości, która nie jest skonstruowana w sposób jednorodny, można w niej bowiem uchwycić różne poziomy i punkty widzenia. W tej perspektywie człowiek jawi się jako specyficzna jedność przeciwieństw, nie jest jedynie zwyczajną ich syntezą. Ta wizja, daleka od heglowskiej dialektyki, pozwala uchwycić i zrozumieć, że dwa przeciwne momenty, które się wykluczają, mogą jednocześnie się łączyć, a nawet jeden może zakładać istnienie drugiego. Różnorodność postrzegania świata i życia nie musi być zagrożeniem, ale może wzbogacać poznawanie jednej prawdy.

Aby być bratem dla drugiego, trzeba nauczyć się wychodzić z utartych schematów myślowych i szukać punktów stycznych w wielościennym myśleniu o człowieku, prawdzie i świecie. Franciszek wskazuje na takiego właśnie „naszego Boga”, który stając się człowiekiem, naszym bratem, zaoferował nam nowy, prawdziwy, wspaniały świat. Tylko od nas zależy, czy arka braterstwa nie zatrzyma się na mieliznach naszych ludzkich ograniczeń.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.