Jesień 2020, nr 3

Zamów

Odbudowanie dialogu społecznego szansą na wyjście z kryzysu

Prezydent Andrzej Duda powołuje nowych członków Rady Dialogu Społecznego 27 czerwca 2019 r. Fot. Krzysztof Sitkowski/KPRP

Siłowemu narzucaniu rozwiązań w życiu publicznym należy przeciwstawić metody dialogu społecznego.

Tekst powstał w ramach programu „Polacy 2020 – nowe podziały, nowa solidarność?” prowadzonego przez Laboratorium „Więzi” (część projektu Oczyszczalnia).

W 2015 r. powołano do życia Radę Dialogu Społecznego. To ciało miało stworzyć podwaliny pod nowy, oparty na zaufaniu, system dialogu społecznego w Polsce. Do głównych obowiązków Rady należą: 1) zapewnienie warunków do rozwoju społeczno-gospodarczego, konkurencyjności i spójności społecznej; 2) realizacja zasad partycypacji i solidarności społecznej w zakresie stosunków pracy; 3) poprawa polityk publicznych; 4) wspieranie dialogu społecznego na wszystkich szczeblach jednostek samorządu terytorialnego i dążenie do pokoju społecznego.

Doświadczenie pięciu lat istnienia Rady pozwala wskazać główne bolączki istniejącego systemu. Jednym z głównych problemów RDS jest bardzo ograniczona obecnie legitymizacja społeczna. Do Rady należy tylko niewielkie grono partnerów społecznych, skupionych wyłącznie na stosunkach przemysłowych. Nie włączono do niej niektórych instytucji gospodarczych – np. Krajowej Izby Gospodarczej – czy społecznych organizacji trzeciego sektora ani środowisk obywatelskich.

Jeszcze przed epidemią COVID-19 istniał wśród ekspertów konsensus co do tego, że dialogu społecznego nie da się sprowadzić do trójkąta państwo – związki zawodowe – pracodawcy. Pandemia i wywołany przez nią kryzys tylko to przekonanie pogłębiły.

Skutki obecnego kryzysu będą w Polsce spotęgowane przez polityczne osłabianie instytucji dialogu społecznego i obywatelskiego, niszczenie kultury partnerstwa i redukcję demokracji do czystej sprawności technicznej

Niski poziom legitymizacji RDS ogranicza możliwość wypracowywania strategii antykryzysowej – a w kolejnym kroku nowej umowy społecznej – w reprezentatywnym dialogu społecznym i obywatelskim. Ponadto tzw. tarcza antykryzysowa wprowadziła rozwiązania grożące paraliżem instytucji dialogu i będące politycznym straszakiem dla partnerów społecznych. Przykładowo ustawa daje premierowi swobodę odwołania członków RDS reprezentujących organizacje związkowe i pracodawców, co przeczy istocie partnerstwa społecznego i dialogu.

Wielu ekspertów dowodzi, że cele postawione przed Radą Dialogu Społecznego wymagają zmiany skali problemów podejmowanych przez Radę oraz znaczącego poszerzenia grona jej uczestników. Widzimy dziś setki oddolnych inicjatyw, które wspierają najbardziej potrzebujących. Działają w oparciu o budowany przez dłuższy czas kapitał zaufania, wspierają system zdalnej edukacji, świadczą pomoc interwencyjno-psychologiczną i socjalną itd. Skuteczność tego zaangażowania przy tak wielkiej skali działań mogłaby – a nawet powinna – zostać wzmocniona działaniem silnych, inkluzywnych instytucji dialogu.

Kryzys przywództwa jest kryzysem demokracji

Pasmo kryzysów (zdrowotny, społeczny, ekonomiczny, polityczny), z jakim mamy i będziemy mieli do czynienia, kładzie na szali z jednej strony wolności i prawa obywatelskie, a z drugiej bezpieczeństwo i skuteczność działania. Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie ciążyć będziemy w tym drugim kierunku. Organizacje rzecznicze, monitorujące przekazywanie przez samorządy danych osobowych obywateli innym instytucjom publicznym, uważają, że aktualnie dzieje się to w tempie sprinterskim.

Skutki obecnego kryzysu będą więc spotęgowane przez polityczne osłabianie instytucji dialogu społecznego i obywatelskiego, niszczenie kultury partnerstwa i redukcję demokracji z roli wartości i wyzwania moralnego do czystej sprawności technicznej. Mowa nie tylko o Polsce, lecz także o Europie i świecie.

Możemy się spodziewać pogłębienia kryzysu przywództwa, z którym zazwyczaj w parze idzie kryzys kultury demokratycznej. Model tak zwanego „silnego przywództwa” zostanie zaadaptowany w innych częściach sektora publicznego, w biznesie i wielu organizacjach. W Polsce nałoży się to na niski poziom kapitału społecznego, bardzo słabe zaufanie do ludzi i instytucji publicznych, niezbyt duże zaangażowanie w życie obywatelskie, społeczne i kulturalne czy w działalność organizacji pozarządowych.

Nie pomaga nam też ukształtowana po 1989 r. kultura dokonywania wielkich przemian ekonomicznych i politycznych w sposób „siłowy” – bez uwzględnienia czasu na edukację i adaptację, bez budowania kultury konsultacji i szerokiej debaty społecznej. Siłowe rozwiązania stosowano zarówno przy okazji niezbędnych i słusznych celów stawianych przed klasą polityczną i społeczeństwem, jak i w przypadku wątpliwych zmian politycznych.

Kraje mające silne instytucje dialogu społecznego są bardziej konkurencyjne, szybciej dostosowują się do nowych wyzwań i lepiej przechodzą kryzysy, a ich obywatele odczuwają większy dobrostan

Tej – w jakimś sensie zrozumiałej – sile ciążenia należy przeciwstawić stosowanie metod dialogu społecznego, rozbudowane konsultacje z partnerami i szerokie spektrum deliberacji. Wymaga to przyjęcia do wiadomości, że w przestrzeni publicznej – jak w żadnej innej, bo żadna nie jest tak bardzo na świeczniku – realizowane cele są przynajmniej tak samo ważne jak wybór metod, którymi się do nich dąży. Nade wszystko należy dążyć do budowania rozwiązań instytucjonalnych, zmieniających nasze wzorce społecznego działania, partnerstwa i współpracy.

W jednym z komentarzy pisałem, „że przy pokornym podejściu do trudnych doświadczeń kryzysu szczególnego znaczenia nabiera zarówno to, co pragniemy wprowadzać w życie (jakie reformy), jak i to, w jaki sposób zamierzamy to robić – demokratyczny i angażujący jak największą część społeczeństwa czy «autorytarny» (odgórny). Pójście w stronę rozwiązań odgórnych oznacza większe społeczne koszty w przyszłości”.

Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że kraje mające silne instytucje dialogu społecznego są bardziej konkurencyjne, szybciej dostosowują się do nowych wyzwań i lepiej przechodzą kryzysy, a ich obywatele odczuwają większy dobrostan. Mowa o państwach skandynawskich, Niemczech, Austrii, Belgii, Holandii i Luksemburgu.

Poszerzanie granic dialogu

Wymienię kilka rozwiązań, które możemy zaadaptować w polskiej rzeczywistości w celu poszerzenia zasięgu instytucji dialogowych i budowy wokół nich nowej umowy społecznej.

1) Zwiększenie niezależności Rady Dialogu Społecznego, a w szczególności uczestniczących w niej partnerów społecznych.

2) Zaproszenie do współpracy w Radzie Dialogu Społecznego reprezentatywnych środowisk sektora pozarządowego, innych organizacji gospodarczych, które nie są członkami RDS (np. Krajowa Izba Gospodarcza), a także samorządów. Pozwoliłoby to projektować rozwiązania antykryzysowe z uwzględnieniem znacznie szerszej reprezentacji społeczeństwa, w tym wszystkich sektorów (publicznego, biznesu i pozarządowego). Na dzisiaj ustawa umożliwia zaproszenie do współpracy z głosem doradczym.

Wzięcie na swoje barki współodpowiedzialności za sytuację w świecie i stanięcie w pierwszym szeregu zmagań o wspólną przyszłość ludzkości powinno leżeć w interesie mądrych przywódców kościelnych i religijnych

3) Stworzenie platformy do współpracy w wypracowywaniu i opiniowaniu rozwiązań kryzysowych oraz projektowaniu przyszłości dla think tanków reprezentujących różne wrażliwości ideowe. Rosnącą rolę think tanków w świecie dobrze opisał Manuel Castells. Pokazał kluczową rolę, jaką odgrywają one w komunikacji społecznej i metapolitycznej. Ośrodki myśli – funkcjonujące między światem humanistycznej refleksji i akademicką analizą, a jednocześnie stanowiące zaplecze dla środowisk aktywnych w życiu publicznym – pełnią niezwykle istotną rolę w życiu społecznym. Przykładowym miejscem, które mogłoby stać się dobrą platformą współpracy, jest Centrum Partnerstwa Społecznego im Andrzeja Bączkowskiego. Centrum stanowi dziś zaplecze eksperckie i organizacyjne dla dialogu instytucjonalnego w Polsce. Posiada też własny etos, związany z wartościami przyświecającymi jego twórcy, jednemu z ojców dialogu społecznego w Polsce.

4) Postawienie na Wojewódzkie Rady Dialogu Społecznego (WRDS), które stanowią unikalny zasób w skali lokalnej, dzięki temu, że zrzeszają tak różne instytucje: samorząd wojewódzki, wojewodę, pracodawców i związki zawodowe z regionu, a także przedstawicieli gmin. Poszerzenie ich o przedstawicieli organizacji pozarządowych mogłoby stworzyć warunki do nawigowania strategią danego regionu z uwzględnieniem perspektywy szerszej niż dotychczasowa.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

5) Zaproszenie Kościołów i wspólnot religijnych do pracy nad nową umową społeczną i strategią radzenia sobie w kryzysie. Na podobny krok na poziomie międzynarodowym zdecydował się sekretarz generalny ONZ António Guterres, gdy zaprosił wspólnoty religijne do włączenia się w promowanie pokoju społecznego i sprzeciw wobec przemocy. Sukcesy dialogu międzyreligijnego mogą dziś wzmacniać solidarność międzyludzką i pomóc w wypracowywaniu odpowiedzi na wyzwania dzisiejszych czasów. Wymienię trzy uzasadnienia dla podjęcia tego kroku.

Po pierwsze, każdy kryzys ma składnik aksjologiczny, do którego zrozumienia potrzeba duchowego wsparcia i mądrego przewodnictwa. Po drugie, wiele religijnych osób różnych tradycji w sposób ponadprzeciętny angażuje się w działania pomocowe. Także wiele organizacji pełniących istotną rolę w polityce społecznej państwa – takich jak hospicja, organizacje charytatywne, domy opieki społecznej i wiele innych – afiliowanych jest przy Kościołach i wspólnotach wyznaniowych. Po trzecie, to prawda, że kryzys wymaga współpracy instytucji państwa, biznesu, samorządu z wieloma partnerami cieszącymi się zaufaniem społecznym. Jednak wzięcie na swoje barki współodpowiedzialności za sytuację w świecie i stanięcie w pierwszym szeregu zmagań o wspólną przyszłość ludzkości powinno też leżeć w interesie mądrych przywódców kościelnych i religijnych.

Poszukiwaniem rozwiązań na radzenie sobie z kryzysem zajmuje się dzisiaj wiele ośrodków, w tym projekt Oczyszczalnia 2020, prowadzony przez Laboratorium „Więzi”. Ideę tworzenia samorządu eksperckiego zróżnicowanego pod względem doświadczeń zawodowych i wrażliwości ideowej zgłosiło środowisko skupione wokół prof. Jerzego Hausnera, które w najnowszym Alercie Społecznym podjęło temat dialogu społecznego w czasach pandemii. Z ich rekomendacjami zapoznać można się tutaj.

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (2)

Dodajmy niska reprezentatywność strony pracowniczej – centrale związkowe skupiają tylko ok.15% pracowników. Jest to skutkiem zgodnego zablokowania w 2006 r. przez pracodawców i centrale związkowe faktycznego wdrożenia dyrektywy UE ws. informowania i konsultowania pracowników w przedsiębiorstwach powołujących rady pracowników (pracodawcy wiadomo, dlaczego byli przeciw, związki bo bały się konkurencji o rząd dusz w zakładach pracy). Polska ustawa poparta przez wszystkie kluby parlamentarne skasowała realny dialog.

Notabene, dla wielu słowo dialog stało się synonimem manipulacji. Trzeba od niego odejść, bo było wyrazem tłumienia przez zwolenników status quo artykułowania potrzeby zmian. „Żądasz zmian, nie chcesz dialogu” – wielokrotnie z czymś takim się spotykałem w wydaniu establishmentu.

Tak, to prawda, że większa demokratyzacja reprezentacji związkowej jest bardzo potrzebna. Prof Sobczyk swojego czasu zgłaszał postulaty dla poziomu zakładu pracy, gdzie wszyscy pracownicy powinni decydowac, ktora organizacja zwiazkowa jest reprezentatywna. Ponadto, dochodzic powinno także do konsorcjów i porozumień organizacji zwiazkowych, co samo w sobie jest pożądanym kierunkiem, ale przede wszystkim elimonowaloby sytuacje, gdzie organizacja formalnie reprezentatywna jest faktycznie mniejszosciowa.

Ale tez chyba trzeba przyznac, ze zwiazki sprowadzono do roli, ktora nie jest wdzieczna i nadano im ton „‚medialnej” nieprzychylnosci, na który nie zasluzyly z punktu widzenia istoty ich dzialania.

Co do ustawy, to już w 2015 roku padały te głosy, ale forma jej uzgadniania przez partnerow wczesniejszej Trójstrjonnej Komisji oraz procedowanie w Sejmie w 2 dni!, bez uwzglednienia postulatow wielu organizacji chcacych rozszerzenia jej formuly, wydaja sie slabymi punktami strukturalnymi od samego poczatku. Do tego instytucje dialogu byly zawsze dominowane przez rzad w sposob brutalny. RDS tez. Choc pojawila sie koncepcja, swoja droga, ze strony Solidarnosci (w 2015 roku w czasie prac nad ustawa o RDS), powolania kadencyjnej funkcji Rzecznika Dialogu Społecznego z odrebnym biurem i pozycja wzglednie niezalezna. Finalnie nie uzyskano porozumienia z OPZZ i FZZ. Ostała sie koncepcja biura i rotacyjnego przywództwa. Szkoda, bo to brzmiało ciekawie i mogło byc duzym krokiem w strone podmiotowosci RDS. Pozdrawiam, Konrad

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.