Jesień 2020, nr 3

Zamów

Katecheta jak standuper?

Ks. Damian Wyżkiewicz. Fot. ZNP

W szkole średniej trzeba o ucznia zawalczyć. A my, nauczyciele religii, często przegrywamy na polu intelektualnym – mówi ks. Damian Wyżkiewicz CM.

Fragment wywiadu rzeki Dawida Gospodarka z ks. Damianem Wyżkiewiczem „Ostatni dzwonek. Rozmowy o przyszłości lekcji religii”. Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Więź dzięki wsparciu Czytelników. Tutaj można się dołożyć

Dawid Gospodarek: Wyobraź sobie, że masz przedstawić nowy projekt nauczania religii w szkole. Jaki kształt lekcji religii byś zaproponował?

– Jeśli chcemy, żeby nauczanie religii w szkole miało sens i dobre ramy intelektualne, powinniśmy zmienić sposób myślenia o tym, czego i jak chcemy w ramach tego przedmiotu uczyć. Na początek sformułowałabym taką zasadę: obecność religii w szkole nie powinna oznaczać robienia ze szkoły kościoła. 

Weźmy taki przykład: katecheta organizuje w szkole spotkania biblijne, podczas których uczestnicy nie tylko rozważają teksty z Pisma Świętego, ale również modlą się. Nie jestem przekonany, czy szkoła jest dobrym miejscem do tego rodzaju inicjatyw. Nie jest to przecież klasyczne kółko zainteresowań, ale krąg biblijny, którego miejsce jest przy parafii. 

Zamiast religii wprowadziłbyś religioznawstwo?

– Daleki jestem od proponowania modelu niemieckiego, gdzie w szkole uczy się tylko religioznawstwa. Sam w ramach religii w szkole średniej widziałbym zajęcia z filozofii oraz teologii i etyki katolickiej. Wyobrażam sobie, że tego rodzaju lekcje mogłyby w szkole dotyczyć nie tylko religii katolickiej, ale również prawosławia, luteranizmu, judaizmu oraz islamu czy buddyzmu. 

Zastanawiam się również, dlaczego uczniowie, którzy wybierają religię, nie mieliby mieć etyki. Czy nie powinni być uczeni, na czym polega różnica między etycznymi i nieetycznymi postawami i wyborami? W ogóle mam wątpliwości, czy w nauczaniu religii można pomijać aspekty etyczne. 

Czyli rozumiem, że w Twoich lekcja religii etyka ma swoje miejsce?

– Ma i to ważne. Sam pracę z moimi uczniami w szkole średniej zazwyczaj dzielę na trzy części – najpierw zajmujemy się emocjami, następnie wolą, a na koniec intelektem. Kiedy mówimy o emocjach, poruszam tematy związane z podstawami psychologii. Kiedy zajmujemy się tematem woli, odwołujemy się do etyki. Zaś w kwestiach związanych z intelektem, posiłkujemy się teologią i filozofią. Takie przedstawienie sprawności i cech właściwych człowiekowi (emocje, wola, intelekt) w powiązaniu z określonymi dziedzinami wiedzy (psychologia, etyka, filozofia i teologia) naprawdę działa i ma wymiar praktyczny. Rozwija młodego człowieka i daje mu narzędzia do wglądu w siebie. A jeśli te elementy analizować będziemy w oderwaniu od siebie, wówczas nie wiadomo, o co w nich właściwie chodzi. 

Mówimy o religii w szkole średniej – to czas, w którym młodzi ludzie często rezygnują z udziału w tej lekcji. Masz jakiś pomysł, żeby ich zatrzymać?

– W szkole średniej trzeba o ucznia zawalczyć. Zachętą może okazać się np. taka propozycja: „Jeśli nie zrezygnujecie z lekcji religii, to gwarantuję wam, że wyjdziecie z nich z solidną wiedzą filozoficzno-teologiczną”. Zawsze na dzień dobry mówię to swoim uczniom i całkiem spora ich liczba bierze udział w moich zajęciach. I z roku na rok ta liczba rośnie! Dlatego bardzo jest ważne, żeby katecheci zarówno świeccy, jak i duchowni nie bali się wiedzy, zwłaszcza filozoficznej i psychologicznej. 

Obecnie katecheta musi mieć naprawdę dobre podstawy z filozofii, bo samą teologią do uczniów nie trafi. Do teologii przymierzyć się można na dalszym etapie rozwoju intelektualnego. I na pewno nie należy zaczynać od mówienia młodym ludziom o dogmatach, zwłaszcza jeśli nie wiedzą, co znaczy określenie „substancja” (a najczęściej nie wiedzą). Trudno wyjaśniać im pojęcie oraz naturę duszy, jeśli nigdy nie słyszeli o Anaksymenesie, który mówił o zasadzie arche jako powietrzu – życie przecież wiąże się z oddychaniem. I jeśli nie przywoła się Sokratesa, który mówił o duszy rozumnej. A kiedy chcemy mówić o nieśmiertelności duszy, to już naprawdę bardzo konkretnie musimy orientować się w filozofii. Możemy zacząć od postulatów Kanta, trzeba jednak dokładnie wyjaśnić młodym, o co w nich chodzi. I okazuje się – co wielu uczniów odkrywa ze zdziwieniem – że pojęcia religijne mają głębokie podstawy w filozofii.

Wysoko postawiona poprzeczka.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

– My, nauczyciele religii, często przegrywamy właśnie na polu intelektualnym. Boimy się, że nawiązania do filozofii, teologii, etyki czy psychologii będą uczniów nudziły. A to nie jest prawda – jeśli przystępnie i ciekawie przedstawimy im wiedzę z tych dziedzin i pokażemy, jak pomocna może być w objaśnianiu świata, to o nudę nie musimy się obawiać. 

Oczywiście dobrze by było, gdyby katecheta chciał wyzwolić w sobie standupera, który przyciąga uwagę i tak przedstawia temat, że słuchacze się nim zainteresują, poczują potrzebę podrążenia go oraz przyswojenia go sobie. I – co nie mniej ważne – uwierzą, że są to w stanie zrobić. 

Fragment wywiadu rzeki Dawida Gospodarka z ks. Damianem Wyżkiewiczem „Ostatni dzwonek. Rozmowy o przyszłości lekcji religii”. Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Więź dzięki wsparciu Czytelników. Tutaj można się dołożyć

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (2)

Jestem katecheta i zdecydowanie zgadzam się z takim podejściem do prowadzenia lekcji religii. Sam wykorzystuję w swojej pracy elementy psychologii, filozofii czy etyki. To filary pracy katechety. Uczniowie chętnie biorą w takich zajęciach udział. Mają poczucie dobrze wykorzystanego czasu.
Bardzo chętnie podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Trzymam kciuki za książkę.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.