Jesień 2020, nr 3

Zamów

Czego boi się Francja?

Termin „zamieszki” długo zarezerwowany był we Francji dla lokalnych rozruchów na przedmieściach. Zmienił to rok 2005 – zamieszki stały się doświadczeniem jednoczącym protestujące grupy z całego kraju. Kolejne wielkie zaskoczenie sprowokowało wyjście na ulicę „żółtych kamizelek”.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Każdy bardziej spektakularny akt przemocy, szczególnie w świecie zachodnim, przypomina nam o przynajmniej dwóch prawdach. O niedostatkach systemu politycznego, który zagwarantować miał pokojowe rozwiązywanie konfliktów na drodze kulturalnego dialogu i negocjacji, oraz o tym, że przemoc jest faktem, z którym po prostu sobie nie radzimy, tak na poziomie indywidualnym, jak i społecznym.

Gdyby spojrzeć z perspektywy minionych wieków na dzisiejsze sposoby zażegnywania kryzysów w demokratycznych społeczeństwach, to owszem, „jakoś” tę przemoc ujarzmiamy. Toczymy mniej wojen, mniej osób ginie w ulicznych protestach, czujniej przyglądamy się nadużyciom. Już na przykładzie samej Francji szacowane dane są bardzo optymistyczne: od 2010 r. ginie rocznie w zabójstwach ok. 900 osób, czyli dwa razy mniej niż na początku lat 90., cztery razy mniej niż w latach 60. i aż dwadzieścia razy mniej niż w XVIII wieku. Co roku w trakcie policyjnych interwencji liczba zabitych oscyluje między 7 a 12 osób, co plasuje Francję w średniej krajów Unii Europejskiej, która obecnie jest jednym z obszarów najmniej dotkniętych problemem przemocy policji1.

Również ostatnie manifestacje nie dały rady wstrząsnąć dotychczasowymi rachunkami. Socjologowie zgodnie twierdzą, że ogólny poziom przemocy w trakcie protestów jest nadal dużo niższy niż ten, którego doświadczano w 1968 czy 1934 r., kiedy to w bezpośrednich starciach ginęli ludzie2.

Wykup prenumeratę „Więzi”
i czytaj bez ograniczeń

Pakiet druk + cyfra

  • Krajowa prenumerata kwartalnika „Więź” na rok 2021 w wersji drukowanej. Numery: wiosna, lato, jesień, zima 2021
  • Te same numery w formatach EPUB, MOBI, PDF oraz dodatkowo numery z roku 2020 wydane od wykupienia prenumeraty
  • Dostęp do treści kwartalnika „Więź” na Więź.pl do końca 2021 roku

Aby dodatkowo wesprzeć „Więź”, wybierz prenumeratę sponsorską. Twoje nazwisko zostanie podane w kolejnym numerze w „Podziękowaniach dla Przyjaciół”.

Jeśli mieszkasz za granicą, napisz do nas na prenumerata@wiez.pl.

Pakiet cyfrowy

  • Dostęp do treści kwartalnika „Więź” na Więź.pl przez kwartał lub rok
  • „Więź” w formatach EPUB, MOBI, PDF przez kwartał lub rok

Aby dodatkowo wesprzeć „Więź”, wybierz prenumeratę sponsorską. Twoje nazwisko zostanie podane w kolejnym numerze w „Podziękowaniach dla Przyjaciół”.

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (0)

Ruch żółtych Kamizelek (Jilles Joune) i rozruchy nie były ostatnim zrywem oddolnym. Gdzieś około około roku 2015 (za czasów prezydenta Francji François’a Holland’a) jego minister (o ile pamiętam ds. ekologii) Ségolène Royal planowała wprowadzić podatek ekologiczny (jakiś zawarty w paliwie) za poruszanie się po drogach. Postawiono w całej Francji wiele pomostów i zamontowano na nich elektronikę do automatycznego pobierania tego podatku (nie mylić z winietami – bo tylko sposób pobierania opłat podobny). Były wielkie protesty CZERWONYCH CZAPECZEK (głównie w regionie Bretanii, gdzie ludzie mówią po części nawet innym językiem bretońskim (z języków celtyckich). Protesty rozlały się na Paryż i inne regiony. Dewastowano te pomosty, podpalano radiowozy, podpalano fotoradary. Rząd po kilku-miesięcznych protestach i dosyć dużych stratach zrezygnował z tego podatku i musiał wydać kilka milionów € na demontaż tych pomostów. Ludzie tutaj potrafią się czasem władzy postawić. Oby obecny (spokój siedzenia w domach) i afera z covid-19 nie przerodziła się w ROZRUCHY?

W październiku 2019 kiedy rząd prezydenta Emanuel’a Macron’a wpadł na pomysł zmiany ustawy emerytalnej (niezmienianej od 1945) wszystkie francuskie związki zawodowe (a we Francji ruch związkowy jest bardzo silny) wyszły na ulicę w protestach i razem z Żółtymi Kamizelkami protestowały setki tysięcy. Policja z coraz to gwałtowniejszą siłą rozpraszała demonstrantów używając nieproporcjonalnej siły.
Teraz informacje z wczoraj i moje obserwacje. Dotyczy to małego miasteczka w środkowej Francji, gdzie policja przed covid-19 była dla obywateli jak brat, pomoc itp. Pewnie wyrazicie wielkie ZDZIWIENIE? Policja przyjacielska dla współobywateli? -tak i jeśli nawet z jakiegoś powodu kierowca był odprowadzany na komisariat – to oficer dyżurny na samym wejściu pytał się tego spisywanego „czy funkcjonariusze zachowywali się wobec niego grzecznie?” Ale takie zachowanie już staje się historią, bo nawet dawniej podczas rutynowych kontroli kierowców, kontrole te były tak przeprowadzane, by innym użytkownikom ruchu nie utrudniać życia. Samochód podczas kontroli był kierowany w zatoczkę. Wczoraj celowo Policja zrobiła blokadę ulicy i tworząc celowo korek sprawdzała przyczynę przemieszczania się współobywateli. Kontrole Policji – to normalka, ale to co wczoraj zaobserwowałem – to celowa MANIPULACJA i CELOWA PROWOKACJA. Sprawdzić jak po 2 tygodniach przymusowego siedzenia w domach z powodu (lub nie powodu) covid-19 i przedłużenia do 15 kwietnia 2020 roku tego ograniczenia poruszania się zareagują mieszkańcy.
… i to CELOWO BLOKUJĄC całą ulicę. Tego wcześniej nie widziano w tej małej miejscowości liczącej 26500 mieszkańców. Sprawdzanie ile jeszcze i jak mocno można DOKRĘCAĆ ŚRUBĘ?
No zobaczymy czy to nie przypadkiem prowokacja władz by zaczęły się ROZRUCHY?

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.