Jesień 2020, nr 3

Zamów

Koronawirus w Polsce. Siostra Chmielewska: Władze nie myślą o bezdomnych

Siostra Małgorzata Chmielewska. Fot. Adam Walanus / adamwalanus.pl

Żadna z władz nie zaproponowała nam środków zabezpieczających. Jesteśmy pozostawieni samym sobie – mówi siostra Małgorzata Chmielewska i wraz ze swoimi współpracownikami organizuje szycie masek ochronnych.

„Ruszamy z produkcją. Prototyp już jest. Dziękuję za porady Dobrym Ludziom” – ogłosiła wczoraj na swoim Facebooku siostra Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnot „Chleb Życia” dla osób bezdomnych i chorych. Opublikowała zdjęcie z szycia materiałowych masek ochronnych. Z miejscowej szwalni maski trafią do domów fundacji i organizacji pomocy bezdomnym.

W sobotę siostra pisała na blogu: „Masek i fartuchów mamy ledwo, a kombinezonów w razie gdyby się coś zdarzyło, wcale. A władze myślą i myślą. O ludziach bezdomnych jakoś nie myślą, ale myślą. Nic nowego. Wczoraj była telenarada z organizacjami z całej Polski. Wszyscy mają to samo, albo inaczej – nie mają tego samego: środków higieny, pakietów ochronnych, wytycznych, za to mają ludzi bezdomnych. Pozamykały się jadłodajnie i punkty wydawania posiłków”. I zaapelowała: „Władze wszelkie, pamiętajcie o ludziach bezdomnych, niepełnosprawnych i ich opiekunach, starych i chorych. Pamiętajcie najpierw o nich. Pamiętajcie poprzez konkretne działania, nie dyskusje, bo czasu nie ma. Nie liczy się teraz opcja polityczna, religia czy jej brak. Liczy się człowiek”.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Siostra Chmielewska wraz z innymi przedstawicielami organizacji pozarządowych zajmujących się osobami w kryzysie bezdomności 15 marca podpisała apel do rządzących w sprawie sytuacji osób bezdomnych. „Apelujemy do przedstawicieli władz publicznych o uwzględnienie w strategii walki z rozprzestrzenianiem się koronawirusa w Polsce osób w kryzysie bezdomności oraz pracowników organizacji wspierających tę grupę” – czytamy w tekście.Miasta decydują o zamknięciach galerii handlowych, restauracji, mieszkańcy pozostają w izolacji. Osoby przebywające na ulicach pozostają zdane wyłącznie na siebie z ograniczonymi możliwościami pozyskania żywności czy jakiejkolwiek pomocy. Często się przemieszczając, stanowią również zagrożenie jako potencjalne źródło nowych zachorowań w przestrzeni miejskiej. Streetworkerzy nie wyposażeni w pakiety ochrony osobistej, czyli profesjonalne kombinezony i maseczki, narażają własne zdrowie, żeby nieść pomoc. Sami mogą również stanowić zagrożenie jako źródło emisji wirusa. Specjalistyczne placówki natomiast, są zmuszone do rozważenia ograniczenia przyjęć ze względu na bezpieczeństwo pracowników i podopiecznych” – piszą sygnatariusze.

– Żadna z władz nie zaproponowała nam środków zabezpieczających, które są w tej chwili koszmarnie drogie. Nikt nie zaoferował wsparcia dla naszego personelu. A przecież wpuszczenie do grupy 80 starych, schorowanych ludzi kogoś z ulicy to dziś wielkie ryzyko. Musimy sobie radzić sami. Jesteśmy pozostawieni samym sobie. Z drugiej za to strony wymaga się od nas miejsc na kwarantannę zakażonego. To absurd – mówi siostra Chmielewska kieleckiej „Gazecie Wyborczej”. – Rozczarować się można, jeśli się na kogoś liczy. My powinniśmy móc liczyć, ale nie możemy. Większość urzędników już teraz pracuje online. My tak nie możemy – dodaje.

DJ

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (2)

Ale po co to ostrze wymierzone w kogoś, w jakieś władze. Czy już nie możemy poruszać naszych deficytów bez atakowania innych?

Bez sensu, Panie Piotrze, takie uwagi. Siostra potrzebuje pomocy (!) i to właśnie sygnalizuje w rozpaczliwym położeniu. Tu nie ma ataku, tylko bezsilność wobec ogromu potrzeb, by nieść pomoc tym najuboższym. Gadaniem nie pomożemy! Działajmy – bardzo proszę.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.