Jesień 2020, nr 3

Zamów

Małe jest piękne, czyli o Kościele katolickim w Anglii

Młodzi Brytyjczycy na kanonizacji kard. Newmana

Katolicy w Anglii od czasów reformacji zawsze byli w mniejszości. Natomiast stosunkowo nowym zjawiskiem jest to, że w mniejszości są też anglikanie, a także purytanie, zielonoświątkowcy czy metodyści.

Wedle danych z roku 2017 49 proc. mieszkańców Anglii i Walii deklaruje się jako ludzie niewierzący. Liczba anglikanów jedynie dwukrotnie przewyższa liczbę katolików – jednych jest 20, drugich 8 proc. 15 proc. to pozostali chrześcijanie, a 8 proc. – wyznawcy innych religii. Różnice między poszczególnymi wyznaniami wydają się coraz mniejsze. Radykalnie zmieniło się środowisko, w którym działa Kościół. Na jednego świeżo nawróconego niewierzącego przypada średnio 26 odchodzących od chrześcijaństwa.

To zmusza do postawienia pytania: czy dzieci imigrantów pozostaną katolikami? Wpływ środowiska rodzinnego maleje, młodzi ludzie szybko się usamodzielniają, mieszkając z dala od rodzinnego domu. Większość z ich znajomych to tzw. nones, czyli ludzie niewierzący, choć może lepiej powiedzieć „religijnie nieobecni”.

Badania nad religijnością młodzieży powyżej 13 roku życia pokazują, że to właśnie przede wszystkim w tym okresie następuje rozstanie z Kościołem. Nie jest to bynajmniej kwestia przypadku, ale świadomej decyzji, po której podjęciu wiele młodych osób czuje ulgę. Badani młodzi ludzie często mają za sobą traumatyczne przeżycia rodzinne – rozwody, alkoholizm, niewierność rodziców, odkrycie własnego buntu, niekiedy własnego homoseksualizmu, niezrozumienie ze strony parafii. Często odchodzą dlatego, że nie mogą znaleźć sensu w trwaniu w swojej parafialnej wspólnocie.

Tu, w zasadniczo obcym otoczeniu, wiara nie jest li tylko rytuałem. Każda decyzja jest indywidualna i unikalna, za każdą sam ponoszę odpowiedzialność

– Moje dzieci odeszły w przeważnej mierze od Kościoła – opowiadał mi jeden z lokalnych aktywistów parafialnych. – Obracają się wśród niewierzących i sami przestają przyznawać się do Kościoła. – I pytał retorycznie: – Czy my rzeczywiście na co dzień naśladujemy Chrystusa?

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Już w samym tym pytaniu widzi się radykalizm wiary. Tu, w zasadniczo obcym otoczeniu, wiara nie jest li tylko rytuałem. Każda decyzja jest indywidualna i unikalna, za każdą sam ponoszę odpowiedzialność. Dziś młodzi ludzie muszą świadomie podjąć decyzję o swojej wierze. Za każdym razem musi to być ich osobisty akt wyboru – udział w bierzmowaniu, nazwanym tu niekiedy z przekąsem „sakramentem wyjścia”, nie wystarczy. Dla wierzącego katolika jego wiara jest codziennym wyzwaniem.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, zima 2019

Więź Zima 2019

Kup tutaj

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.