Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Jak arcybiskup przemyski odmówił Janowi Komasie kręcenia „Bożego Ciała” w kościele

Abp Adam Szal podczas mszy w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie 13 marca 2019 r. Fot. Episkopat.pl

W rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” Jan Komasa, reżyser nominowanego do Oscara filmu „Boże Ciało”, ujawnia obszerny list od abp. Adama Szala. Metropolita przemyski odmawia Komasie zgody na kręcenie filmu w kościele w Jaśliskach.

Jak wyjaśnia Jan Komasa, „proboszcz powiedział, że potrzebna jest zgoda z kurii na to, żeby kręcić w tym konkretnym kościele. Wysłaliśmy więc pismo, razem ze scenariuszem. Normalna procedura. Czekamy tydzień, dwa. Dzwonimy. Nikt za bardzo nie chce z nami rozmawiać. Trzy tygodnie przed zdjęciami przyszedł list od metropolity przemyskiego abp. Adama Szala” (tutaj: pełna treść rozmowy Magdaleny Rigamonti z Janem Komasą).

Wesprzyj Więź.pl

Cytujemy list arcybiskupa przemyskiego:

„1. Patrząc ogólnie na prezentowany scenariusz, budzi on z katolickiego i kościelnego punktu widzenia wiele kontrowersji. Powtarzają się w nim wielokrotnie sceny o charakterze antychrześcijańskim i antyklerykalnym. Moralność chrześcijańska jest oceniana subiektywnie i tendencyjnie. Tradycyjna obyczajowość jest z premedytacją mącona i burzona. Sceny z duchownymi są nacechowane negatywnymi konotacjami, co naraża na szwank autorytet kapłana i niebezpieczeństwo przypisywania filmowych cech prawdziwym duchownym.

2. Scenariusz jednoznacznie deprecjonuje kapłaństwo i urzędy z nim związane (proboszcza, wikariusza).

3. Scenariusz wkracza w kanonicznie i moralnie ważną materię związaną z uzurpacją święceń kapłańskich. Przedłożony scenariusz w ani jednym miejscu nie wyjaśnia i nie opisuje kar związanych z tym nadużyciem. Są one jednymi z najpoważniejszych w ocenie moralnej i kanonicznej Kościoła powszechnego.

„Nie mogę udzielić pozwolenia na realizację przedłożonego scenariusza ze względu na realne zagrożenia, jakie mogą powstać w mentalności wiernych i kapłanów Archidiecezji Przemyskiej” – abp Adam Szal

4. Sceneria w zamyśle autorów wpisuje się w miejsce święte – kościół i parafię w Jaśliskach. Jest to lokalne sanktuarium oraz miejsce poświęcone Bogu i sprawowaniu kultu według zasad liturgiczne i kanonicznie obowiązujących. Nie można pozwolić na instrumentalne, przedmiotowe traktowanie miejsca świętego dla osiągnięcia celów filmu. Cel nigdy nie uświęca środków.

5. Scenariusz, w sposób niezamierzony, ale jednak opiniotwórczo możliwy, nasuwa skojarzenie moralnie niedopuszczalnych czy dwuznacznych postaw z miejscami i osobami związanymi z Archidiecezją Przemyską.

6. Zmiana postępowania i autorefleksja głównego bohatera nie może być usprawiedliwiana epatowaniem życiowymi zawiłościami powiązanymi z sakramentem kapłaństwa i najcięższymi karami, jakie zaciąga na siebie osoba przywłaszczająca sobie ten sakrament. Subiektywna zmiana zachowania nie rekompensuje nadużycia bohatera ani nie poucza widzów o nadużyciu kanonicznym. Scenariusz nie wyjaśnia tych nadużyć w kontekście nauki Kościoła, w tym kodeksu prawa kanonicznego.

7. Niewyobrażalna i niedopuszczalna jest akceptacja przez biskupa takich postaw i scen, które przez np. insynuację i infantylizację lub jawną kpinę z sakramentu wykorzystują kapłaństwo i strój duchowny w celu wprowadzenia wątków intrygujących czy dwuznacznych, jak np. w przypadku upijania się alkoholem i scen o zabarwieniu erotycznym z wykorzystaniem koszuli pod koloratką (pijany Daniel tańczy, całuje się, dotyka po całym ciele, sięga do swojego plecaka, wyciąga czarną koszulę z koloratką, przebiera się w nią). Zgoda biskupa oznaczałaby formalną akceptację takich pseudochrześcijańskich postaw. Pozostawiłyby one ślad w umyśle i sercu wiernych, doprowadzając do zgorszenia i oceny stanu kapłańskiego innych duchownych i kleryków.

8. Zaprezentowane w scenariuszu sceny stanowią wymarzoną pożywkę do medialno-internetowych dyskusji obyczajowych oraz wywoływania wielu podejrzeń, oskarżeń, a także fali hejtu i niesprawiedliwych osądów prowokacji wymierzonych w kapłanów.

9. Kapłaństwo w scenariuszu jest przedstawione jako łatwy sposób na życie i bogacenie się. Odziera to posługę sakramentalną z jej istoty i właściwego sensu funkcjonowania duchownych, w których racją posługi jest służba Bogu i ludziom.

Wesprzyj Więź

10. Scenariusz naraża na ośmieszenie urzędy kurialne administracyjne diecezji i samych biskupów. Niemożliwym jest bowiem brak weryfikacji stanu kapłańskiego poszczególnych osób i objęcia funkcji w parafii bez stosownych dokumentów sporządzonych przez biskupa diecezjalnego, a także przewidzianych procedur. Co za tym idzie, wprowadza to widza w kolejne rozterki i wątpliwości dotyczące instytucji kościelnych.

11. Absolutnie niedopuszczalna jest akceptacja w scenariuszu momentów, w których pojawiają się motywy związane ze sprawowaniem sakramentów: kapłaństwa, namaszczenia chorych, chrztu, eucharystii, spowiedzi, np. smartfon w konfesjonale i treść rozmów wynikająca z sakramentu spowiedzi, zdrada spowiedzi może insynuować lub prowokować wiernych i przeciwników Kościoła do wykorzystania prezentowanych wydarzeń jako powszechnie występujących, co z kolei przekłamuje rzeczywistość i utrudnia posługę kapłanom wiernie sprawującym swoją posługę.

Jako biskup ordynariusz, który niekoniecznie zna się na sztuce filmowej oraz nie rości sobie prawa do merytorycznej i estetycznej oceny scenariusza, nie mogę jednak udzielić pozwolenia na realizację przedłożonego scenariusza ze względu na realne zagrożenia, jakie mogą powstać w mentalności wiernych i kapłanów Archidiecezji Przemyskiej. Jako jej ordynariusz jestem zobowiązany do tego, by wiernie strzec wiary katolickiej, promować postawy chrześcijańskie oparte na Ewangelii i magisterium Kościoła. Wielość sensacyjnych, kontrowersyjnych, na dodatek niewyjaśnionych teologicznie czy kanonicznie postaw wobec zasadniczych świętości naszej wiary, sakramentu, struktury Kościoła uczynią więcej szkody i staną się przyczyną raczej wątpliwości i zamieszania aniżeli zbudowania dla wiernych”.

Podziel się

Wiadomość

Piękna, rzeczowa odpowiedz. Arcybiskup omówił konkretnie dlaczego film nie do końca jest akceptowany przez wiernych, troszczących się o wiarę i jej istotę przedstawianą w filmie. Nie wszyscy to rozumieją, a niektórzy chcą w swoich wizjach leczyć i ulepszać to co jest święte i niepodważalne. I oczywiście nie chodzi mi o ludzi czy księży! Każdy człowiek jest grzeszny, ale sakramenty są święte! A od świętości wara!

Został poproszony o zgodę na wykorzystanie wnętrza świątyni podczas kręcenia filmu. Mógł jej udzielić lub nie – to oczywiste. Nikt go jednak nie prosił o recenzję, ani tym bardziej o “pozwolenie na realizację przedłożonego scenariusza”. Po co się zabiera za coś o co go nie proszono, na czym się nie zna i jak wpadł na pomysł, że może się zgadzać lub nie zgadzać na realizację scenariusza? To takie przykre gdy biskupi ośmieszając siebie ośmieszają zarazem nasz Kościół…

Uprawniony punkt widzenia. Wyczerpująco uzasadniona odmowa, chociaż standardem jest ignorowanie takich wystąpień. Plus dla księdza arcybiskupa. Ci, którzy uważają, że się pomylił w swojej ocenie niech pamiętają, że w Warszawie wyłudzono zgodę proboszcza parafii św.Augustyna na prezentację ubiorów komunijnych i ślubnych, a zrobiono performance artystyczny z dwuznacznymi scenami.

Moim zdaniem, to kolejny przykład na to, że większość Polskich Biskupów uważa, że lepiej nie mówić z wiernymi o sprawach trudnych i nie zawsze jednoznacznych, bo to zachwieje ich wiarą. Nie dostrzegają, co mnie bardzo dziwi, tego, że do wiernych i tak takie tematy dotrą, tylko zostaną pozostawieni z tym sami, bo nie mają w duchowieństwie partnera do rozmowy. Wątpliwości to naturalny stan, duchowni a w szczególności Biskupi jeśli tego nie zrozumieją i dalej będą prowadzić monolog z wiernymi zrobią tym wielką krzywdę wiernym. A skutkiem tego będą pustoszejące kościoły. Tak jakby księża za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, czyli święceń kapłańskich byli uwolnieni od jakichkolwiek zachwiań, zwątpień i kryzysów wiary.

Wiecie co… jakby nie odpowiedzial to i tak zle by bylo.
Odpowie nie – czemu bez wyjaśnień
Odpowie nie i wyjasni – co on taki madry
Odpowie tak – pozwala na takie rzeczy to musi byc prawda
Odpowie tak i wyjasni – no to mamy biskupa co sie sprzedaje – tylko kasa.

Przykre to i trudne dla tych NASZYCH biskupow…

Ksiądz arcybiskup Adam Szal to ostoja spokoju, niezwykle dobry i skromny człowiek, nie wdaje się w jakiekolwiek polemiki polityczne, bardzo uduchowiony. Uważam, że w pełni zasługuje na biret kardynalski.
Wówczas byłby pierwszym metropolitą przemyskim w randze kardynała.