Jesień 2020, nr 3

Zamów

Hołownia: Trzeba czym prędzej zrealizować przyjazny rozdział Kościoła od państwa

Szymon Hołownia. Fot. Materiały prasowe

Nawet jeśli premier lub prezydent jest katolikiem, to nie znaczy, że Polska jest katoliczką – mówi Szymon Hołownia w rozmowie „Znaku”.

Wywiad z Szymonem Hołownią ukazał się w grudniowym numerze miesięcznika „Znak”. Rozmowa Michała Jędrzejka i Elżbiety Kot dotyczy m.in. kryzysu Kościoła i tego, jak nie stracić w nim wiary.

„Jestem w Kościele, bo jest w nim wszystko, czego potrzebuję do własnego duchowego rozwoju i do tego, żeby stawać się lepszym, pełniejszym człowiekiem. Jest w nim Ewangelia, żywy Chrystus w sakramentach, wspólnota: bracia i siostry – bardzo różni, ale bez nich nie da się pomyśleć wiary” – mówi Hołownia, zaznaczając, że ma świadomość tego, iż Kościół „od dwóch tysięcy lat jest w nieustannym kryzysie, rozdzierany różnymi ideologiami i próbami zawłaszczania Chrystusa dla partykularnych celów”.

Zdaniem publicysty, Kościół w Polsce „stoi na krawędzi bardzo ostrego kryzysu bądź właśnie w niego wchodzi. Wiele miejsc zostanie w nim sprawdzonych i oczyszczonych”. „Szkoda mi utraconych szans, miejsc w Kościele, które przez tyle lat rosły, a teraz stają się puste w mgnieniu oka. Szkoda mi tego, że ludzie uzyskiwali w nich tyle dobra, znajdowali odpowiedzi na swoje pytania, że była w nich przestrzeń do bezpiecznego wypłakiwania łez i karmienia się nadzieją, a teraz zmieniają się one w klub dyskusyjny, polityczną trybunę czy przestrzeń czczych rytuałów pielęgnowanych bez żadnego pogłębienia” – wyznaje.

Jak podkreśla, „trzeba czym prędzej zrealizować – i powinni to zainicjować katolicy – przyjazny rozdział Kościoła od państwa. To byłby początek procesu ozdrowieńczego”. „Nawet jeśli premier lub prezydent jest katolikiem, to nie znaczy, że Polska jest katoliczką. Polska jest domem dla różnych ludzi, niezależnie od tego, jakiego są wyznania i czy są w ogóle religijni” – tłumaczy.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Hołownia radzi tym, którzy nie znajdują dla siebie miejsca w Kościele, by zaczęli szukać. „Nic nie będzie już podane pod nos. Trzeba szukać, pielęgnować to, co się znalazło, brać odpowiedzialność za swoje miejsce w Kościele” – mówi. „Jeśli ktoś taki, kto ma coraz luźniejszą więź z Kościołem, chce jeszcze o nią powalczyć, to można mu zasugerować, żeby wyznaczył sobie jakiś deadline. Żeby spróbował przez kilka miesięcy zadbać o swoje życie duchowe: wybrał świadomie kościół, do którego będzie chodzić, zmienił spowiednika, pojechał do benedyktynów na rekolekcje. Tak jak dba o tysiące innych rzeczy, niech spróbuje zadbać o swoje życie duchowe. I wtedy zobaczy, co z tego wyniknie. Proszę mnie dobrze zrozumieć: ja doskonale pojmuję, dlaczego ludzie są rozczarowani Kościołem, i nie chcę na nich całkowicie przerzucać odpowiedzialności. Ale nie można tylko narzekać, jeśli komuś choć trochę zależy, powinien wykazać inicjatywę” – dodaje.

Przyznaje, że bliska jest mu czasem myśl „o wewnętrznej negacji części kościelnej struktury”. „Nauczyłem się jej nie potrzebować. Oczywiście nie da się pomyśleć Kościoła bez biskupa, bo to on wyświęca księży. Ale też bez przesady. Ilu z nas nie wyobraża sobie bycia w Kościele bez listów biskupów polskich? Ilu śledzi codziennie, co tym razem powiedział ich arcypasterz? Bądźmy realistami, poradzimy sobie bez nich. Niech sprawują sakramenty, a z całą resztą damy sobie radę” – wyjaśnia.

DJ

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (10)

Rozdział Kościoła i Państwa nie wydaje się możliwy bez radykalnego ograniczenia żyjącego własnym życiem i wciąż się rozrastającego się ‚aparatu’ Kościoła. Prawdopodobnie trzech biskupów całkowicie by w Polsce wystarczyło do sprawowania czynności rzeczywiście niezbędnych do funkcjonowania Kościoła- rozumianego jako wspólnota wierzących, nie jako korporacja .

a ja mysle, ze „czarni” powiini wziac przyklad z zakonnikow i zmieniłoby sie wiele, kosciol sie musi zmienic na wzor zakonów i zycia zakonnego a nie „czarnego” inny swiat, inne miłosierdzie inni ludzie , Czarny to ktos kto skonczyl semunarium i won na parafie .. osamotniony zdala od rodziny tylko gdzies na parafi samotnie.. masakra…. bracia zakonni zyciac razem w zakonach maja wsparci, kontrolują się, sa innymi ludzmi, i tak powinno to wygladac, nie ma nic złego w samej religii , nie zmusza cie przeciez ona do tego, zeby zyc wg kosciola katolickiego… ale pamietaj jak tu wejdzie islam to zapamietasz jak bardzo nienawidziles kosciola… bo w islamie nie bedziesz mogł złego słowa powiedziec. katolicyzm to religia dobrowolna, mozesz isc mozesz nie isc. za to twoje pra pra wnuki bedą musialy isc , i bedą musiały wierzyć w allaha i nie bedzie zmiłuj… a to dzieki temu, ze zycie nie znosi pustki.. i jak usuniesz kosciol katolicki to albo bedzie dyktatura zydowska jak w stanach, albo dyktatura koranu jak w połowie swiata arabskiego. nawet turcja na powrot sie islamizuje a prezydent turcji wprowadza ustawy niczym z koranu… takze lepiej sie zastanowic czy zupelnie usuwac kosciol ktory tak na prawde nie wadzi za bardzo nikomu, nie zmusza nikogo do wiary w niegi.

Oj tam, od razu buta i pogarda. Trzeźwa ocena tego jaki został autorytet urzędu. Dlaczego mieszkańcy Gdańska mają słuchać abpa Głodzia? Dlaczego młody chłopak ma chcieć zostać księdzem i przyrzekać „cześć i posłuszeństwo” ludziom, którzy ani na cześć, ani na posłuszeństwo ani trochę nie zasługują?

Nie ma to jak wypowiedzi ludzi, którzy nie chodzą i nie uczestniczą w życiu do Kościoła … tacy wiedzą najczęściej wszystko (albo im się tak wydaje): wiedzą czy Kościół płaci podatki, wiedzą jak funkcjonuje KK, wiedzą komu przysięgają księżą i co przysięgają, wiedzą ile jest w KK pedofilii i że odpowiada za całe zło tego świata itp.
Otóż drodzy państwo g… wiecie a rozdział KK od Państwa to nic innego jak, wpychanie Polski w objęcia ateizmu i innych ideologii, które pod hasłami nowoczesności, troski o człowieka i jego byt, miłości propagują aborcję na życzenie, eutanazję, promocję LGBT i dewiacji, majstrują przy pojęciu rodziny i próbują destrukcji tradycyjnej rodziny czyli związku mężczyzny i kobiety + dzieci.
Idąc za wieloma tekstami z Nowego testamentu, zastanawiam się, czy pan Hołownia to nie jedne z tych fałszywych proroków o których mówił Jezus Chrystus i wszystko na to wskazuje. Nie dość ze media lewackiego nurtu podchwyciły tego pana, to teraz ktoś wymyślił aby wypchnąć go na Prezydenta Polski. Naprawdę, kiedy się zastanowić, wychodzi na to, że trzeba być bardzo czujnym i rozpoznawać znaki czasu, inaczej można obudzić się z ręką w nocniku.
Ciśnie się na usta pytanie – kim sa ci ludzie znikąd, którzy nagle się pojawiają, głoszą nowe czasy, ogłaszają upadek norm i namawiają do zburzenia tradycyjnego porządku, wyrzucenia religii i norm moralnych wzorowanych na 10 przykazaniach z życia, promują styl „róbta co chceta” i śmią podważać 1000 lat chrześcijaństwa ?!?!
Ludzie znikad, nic szczególnego nie zrobili, powiązani z podejrzanymi ludźmi i organizacjami, promujacy życiowe szambo śmią w dodatku podważać naszą historię, w której Polska, nasza Ojczyzna często przetrwała dzięki Kościołowi, bo tam było schronienie dla Polskosci. Ci nic nie znaczący ludzie, mienią się być bardziej światłymi od królów Polski, którzy zawsze szli do Boga i Jemu oddawali cześć, mimo że byli władcami tu na Ziemi … skłaniali głowy na mszach świętych i przed bitwami błagali o łaski i wsparcie.

„Nie ma to jak wypowiedzi ludzi, którzy nie chodzą i nie uczestniczą w życiu do Kościoła … tacy wiedzą najczęściej wszystko (albo im się tak wydaje): wiedzą czy Kościół płaci podatki, wiedzą jak funkcjonuje KK, wiedzą komu przysięgają księżą i co przysięgają, wiedzą ile jest w KK pedofilii i że odpowiada za całe zło tego świata itp.”

No wiedzą, część mediów typu Gazeta Wyborcza czy TVN wytłumaczyły im wszystko, stosowny duchowny ,np. „nowoczesny” dominikanin czy jezuita przyklasnął.
I ogólnie podobny odbiór jak u p.Staśka.

Jakoś jak to czytam, to przypomina mi się fragment z książki „Jezus” o.Martina SJ: „Zawsze łatwiej oprzeć się pokusie czystego zła, bo takie zło łatwiej dostrzec i odrzucić; prawdziwa pokusa to pokusa pozornego dobra” . I takie mam skojarzenie, gdy czytam niektórych „zatroskanych”.

Typowy ‚katolik otwarty’ – wymyśla sobie kościół na nowo dla własnej wygody. Nie potrzebuje biskupów, niedługo nie będzie potrzebował księży… Klasyczna pewność siebie charakterystyczna dla tego środowiska.

Hołownia. Ble ble. A gdzie sa konkrety? A co finansowaniem Koscioła przez wiernych (tak jak to jest na przyklad w Niemczech). a co z wyprowadzeniem lekcji religii ze szkoł publicznych? A co z ubezpieczeniami kleru które są oplacane z kieszeni podatników w tym niewierzacych albo innowierców? A co z opodatkowaniem interesów koscielnych?. A co z obrzadkami i symolami religijnymi w instytucjach publicznych? Jak długo ksieza jeszcze bedą uprawiać polityczną agitację?

„przyjazny rozdzial” – spróbujcie odciąć kk od zrodelka,a zobaczycie jaka to będzie „przyjazn”:)

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.