Jesień 2020, nr 3

Zamów

Ks. Halík: Stoimy przed wyzwaniem odnalezienia nowej twarzy chrześcijaństwa

Ks. prof. Tomáš Halík podczas odbierania Medalu Świętego Jerzego 23 listopada 2019 roku w Krakowie. Fot. Adam Walanus/adamwalanus.pl

Wielu ludzi opuszcza Kościół nie dlatego, że opuszcza Chrystusa, lecz dlatego, że Go w Kościele nie znajduje – mówi ks. Tomáš Halík w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Wywiad z ks. Tomášem Halíkiem, czeskim teologiem i filozofem, tegorocznym laureatem Medalu św. Jerzego, ukazał się dziś w „Tygodniku Powszechnym”. Rozmowa Artura Sporniaka i Piotra Sikory dotyczy m.in. przemian zachodzących w chrześcijaństwie.

Ks. Halík ocenia, że za 20 lat chrześcijaństwo w Europie „zapewne nie będzie masowe, tyle że Jezus nigdy nie obiecywał, że będzie”. „Uważam, że za 20 lat Kościół będzie bardziej zróżnicowany” – dodaje.

Zwraca uwagę, że „polski katolicyzm był w przeważającej mierze defensywny. W czasach zaborów musiał przeciwstawiać się niemieckiemu protestantyzmowi i rosyjskiemu prawosławiu. Karmił się też ideami romantycznymi. To wszystko zostało wzmocnione przez wybór papieża Polaka”. „Mówiłem moim przyjaciołom z Polski, że za tą ikoną papieża Polaka muszą odnaleźć Chrystusa. Czasem mówi się anegdotycznie o Rzymie, że jest najbardziej ateistycznym miastem, bo rzymianie uważają, iż mają papieża i nie potrzebują już Boga. Czy nie mieliście podobnej sytuacji w Polsce?” – czytamy.

„Czy możliwa jest odnowa chrześcijaństwa?” – pytają redaktorzy „Tygodnika Powszechnego”. „W epoce sekularyzmu i postsekularyzmu stoimy przed wyzwaniem odnalezienia nowej twarzy chrześcijaństwa. Sam od miesięcy pracuję nad pewną wizją – czymś, co określiłbym jako «popołudniowe chrześcijaństwo». Ta metafora inspirowana jest myślą Carla ­Gustava Junga, który pisał, że ludzkie życie porównać można do dnia: do południa budujemy miejsce w społeczeństwie, później przychodzi kryzys południa, a po południu jest czas, by sięgać głębiej. Sądzę, że można odnieść tę metaforę do historii chrześcijaństwa. Okresem do południa były dotychczasowe dwa tysiące lat, podczas których rozwijaliśmy doktrynę i powstawał Kościół jako instytucja. Potem nastał kryzys przejawiający się w ruchach modernistycznych, pojawieniu się idei śmierci Boga oraz w sekularyzacji. Ten kryzys, który ma dzisiaj dalsze ciągi, jest szansą na oczyszczenie” – odpowiada ks. Halík.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

„Sekularyzacja nie jest końcem chrześcijaństwa, tylko jego głęboką transformacją. Teraz się mówi, że religia wraca. Ja odpowiadam, że religia nie ma skąd wracać, bo nigdy nie zniknęła” – dodaje czeski filozof, zaznaczając, że w Kościele „stoimy teraz przed potrzebą głębokiej reformy. Co interesujące: wzywa do niej sam papież. Nie możemy jednak ograniczyć się tylko do reformy instytucji. Ważne, by rozwijać duchowość, i to duchowość ekumeniczną”.

Duchowny uważa, że „wielki potencjał religijny mają ludzie, którzy znajdują się na obrzeżach Kościoła”. „Wielu ludzi opuszcza Kościół nie dlatego, że opuszcza Chrystusa, lecz dlatego, że Go w Kościele nie znajduje. Stają się ludźmi poszukującymi. Mniej jest walczących ateistów. Dla poszukujących wiara jest swego rodzaju drogą. Nie mówią: «jesteśmy w posiadaniu prawdy», ale: «chcemy poszukiwać». Są też ludzie, którzy nie określają się jako wierzący, lecz są ludźmi duchowymi – duchowość jest dla nich ważna. Sądzę, że o losie Kościoła zdecyduje to, czy będzie w stanie zwrócić się właśnie do nich. Ale nie chodzi o to, byśmy działając starą misjonarską strategią wciągnęli ich w struktury kościelne. Chodzi o to, by dzięki nim struktury się rozszerzyły. O nową wizję Kościoła, nową eklezjologię” – podkreśla.

DJ

Podziel się

Wiadomość

Komentarz

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.