Jesień 2020, nr 3

Zamów

Manifestacja pod kurią? Abp Ryś: „Jak trzeba, to niech będzie”

Abp Grzegorz Ryś. Fot. Adam Walanus / adamwalanus.pl

Jak reagować na negatywne doświadczenia w Kościele? Nieoczywistej odpowiedzi udzielił abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki. Jego słowa przez dwa tygodnie pozostały niezauważone.

Abp Grzegorz Ryś był gościem Salonu Młodopolskiego w Sopocie 23 września. Rozmowa prowadzona przez Zbigniewa Nosowskiego, redaktora naczelnego kwartalnika „Więź”, dotyczyła kryzysu Kościoła. Na spotkanie przyszło aż 350 osób. Można je obejrzeć na YouTubie.

Metropolita łódzki przyznał, iż wiele razy w życiu miał poczucie, że Kościół nie nadąża za swoją teologią. – To, co odkrywamy w Duchu Świętym, jest czymś, do czego potem nie potrafimy doskoczyć – zauważył. Jak jednak tłumaczył, nie można budować Kościoła inaczej niż w przestrzeni wiary, jest on bowiem pomysłem Boga, a nie nikogo z ludzi.

– Bardziej interesuje mnie kryzys wiary niż kryzys Kościoła. Kościół nie jest sam dla siebie – zaznaczył. Jak precyzował, Kościół – na podstawie dokumentów Soboru Watykańskiego II – jest w świecie tylko z dwóch powodów: by był narzędziem wewnętrznego zjednoczenia człowieka z Bogiem oraz czytelnym znakiem jedności całego rodzaju ludzkiego. – Mamy z tym duży kłopot – przyznał.

Pytany o ocenę konkretnych reakcji wiernych na zło w Kościele (nagłaśnianie nadużyć, prowokacje i inne), abp Ryś stwierdził, że bardzo dobrym rozwiązaniem jest osobista rozmowa po mszy z kaznodzieją, z którego homilią się nie zgadzamy, a także pisanie listów do swojego biskupa, byleby – podkreślił – je podpisywać. Dopytywany o ocenę protestów pod kurią danego biskupa, odparł: „Jak trzeba, to niech będzie”.

– Jak reagować na negatywne doświadczenie Kościoła? Po pierwsze nie debatować z tym doświadczeniem. Odpowiedź może być tylko jedna: człowiekowi, który ma negatywne doświadczenie Kościoła, zranionemu przez Kościół, trzeba dać pozytywne doświadczenie Kościoła, czyli stworzyć taki Kościół, do którego będziemy mieli odwagę tego człowieka zaprosić i zrobić wszystko, by to, co negatywne, już go nie spotkało – mówił abp Ryś.

Metropolita łódzki unikał klarownej odpowiedzi na pytanie o swoją reakcję na zachowania innych członków episkopatu, choćby na słowa abp. Marka Jędraszewskiego o „tęczowej zarazie”, która zagraża Polakom. Abp Ryś wyznał, że żaden z jego współbraci biskupów nie jest większym grzesznikiem niż on sam. Tłumaczył się, mówiąc, że jako metropolita odpowiada przede wszystkim za własną diecezję.

Jednocześnie poinformował, że korzysta ze swoich uprawnień, w tym prawa do decydowania o tym, co będzie czytane w kościołach na terenie archidiecezji łódzkiej. – List, który dostaję z sekretariatu nie będzie czytany, dopóki się pod nim nie podpiszę. Mam prawo powiedzieć, że list Konferencji Episkopatu Polski nie będzie czytany. Dwa razy tak się zdarzyło – powiedział.

– Ale czy zaznaczenie autonomii danego biskupa, który ma odpowiadać przede wszystkim za rządy we własnej diecezji, nie jest jednocześnie wymówką dla pozostałych, by nie wyrażali swojego sprzeciwu w drażliwych sprawach, jak choćby wypowiedzi abp. Jędraszewskiego? – dopytywał Nosowski. W odpowiedzi jego rozmówca przyznał, że każdy indywidualnie stawia sobie granicę, za którą musi ustawić się w kontrze do wspólnoty, do której przynależy, zaś on – choćby w odniesieniu do episkopatu – takiej granicy wciąż nie przekroczył. Jak dodał, wziął za dobrą monetę wyjaśnienia metropolity krakowskiego.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Abp Ryś apelował do słuchaczy: – Nie traćcie wiary, że w Kościele można żyć radykalnie Ewangelią. To jest najważniejsze. Jak dodał, warto też widzieć w Kościele w Polsce rzeczy piękne, bo „na negacji jeszcze niczego nie zbudowano”.

Metropolita łódzki podkreślił – cytując Henriego de Lubaca – że gdy tylko religia jest odpersonalizowana, degraduje się w ideologię i wówczas używa się jej jako sztandaru na wojnie. – By w Kościele nie było mowy nienawiści, trzeba robić wszystko, żeby – zamiast walki o „wartości chrześcijańskie” – dokonywało się w nim spotkanie osoby z osobą, czyli ewangelizacja – powiedział.

DJ

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (10)

Jego słowa zostały zauważone i są gorąco dyskutowane na FB. Dominuje poczucie rozczarowania człowiekiem bez wyrazistych poglądów

Jezusa faryzeusze wystawiali na próbę. Określ się- wolno czy nie wolno. Płacić czy nie płacić. Popierać czy nie popierać.Abp podobnie jak Jezus nie dał się sprowokować, a odpowiedź na Twoje pytania jest zawarta w ostatnim akapicie tego artykułu. Ty mówisz „Określ się pod jakim sztandarem stoisz: poglądu A, czy poglądu B” A Abp Ryś tym samym odpowiada „Pod sztandarem Jezusa” Nie pod sztandarem poglądów, czy ideologii, czy walki o „wartości chrześcijańskie”. Bo i z religijnych pobudek ukrzyżowano Jezusa, zaprzeczająć istocie wiary – Miłości.

Prowadziłem tę rozmowę, więc stwierdzam co następuje:
1. w odpowiedzi na moje pytanie abp Ryś użył słów: „Jak trzeba, to niech będzie”;
2. następnie uchylił się od odpowiedzi, co to znaczy „Jak trzeba…”;
3. na pewno nie można tej jego wypowiedzi sprzed dwóch tygodni używać jako uzasadnienia dla protestów, które odbywają się w tych dniach; to nie są – czy mi się to podoba, czy nie – protesty „pod patronatem abp. Rysia”;
4. decyzję o formach protestu każdy powinien podjąć sam w sumieniu..

Jutro abp. Ryś będzie mówił w Krakowie na konferencji „Wyzwania dla Europy”. Zapytajmy Go co myśli o naszej dzisiejszej akcji pod Kurią „Odzyskajmy nasz Kościół”. Czy ta akcja mieści się w słowach „jak trzeba”, który wypowiedział w rozmowie z red. Nosowskim.

Dziękuję Redakcji za tekst i udostępnienie nagrania.
Wiele ważnych wątków się pojawiło, a po przemyśleniach wiele kolejnych pytań powstaje.
Za mną”chodzą” następujące wątpliwości:
– skoro obecna organizacja kościoła to (autonomiczna) diecezja z biskupem na czele oraz Watykan, to jaka jest rola episkopatu ? po co jest episkopat i czy musi istnieć ? czy jego rola w Polsce (przynajmniej w wymiarze publicznym) nie jest zbyt duża ?
– dyskusja na spotkaniu rozpoczęła się od przywołania funkcji / roli kościoła wg Konstytucji Soboru Watykańskiego II, całkiem niedawno słyszałem wypowiedź Generała Jezuitów, który powiedział, że w kościele trwa obecnie wojna, a jej osią jest stosunek do Vaticanum II, dodatkowo „czarny papież” stwierdził, że trzeba jeszcze 50 lat, by wdrożyć naukę soboru w życie; podobny motyw podał abp Ryś, mówiąc że 400 lat wpływu Trydentu nie da się zneutralizować w kilka lat;
Zastanawiam się, na ile Sobór Watykański II będzie przydatny / aktualny za 50 lat, czyli w ponad 100 lat od jego zamknięcia ?
Ponadto, to co obserwujemy teraz, to ewidentny odwrót od nauczania Vaticanum II, idziemy coraz szybszym krokiem – ale w przeciwną stronę; rosną mury twierdz kościelnych, księża znowu stają się książętami; nie człowiek jest w centrum, tylko instytucja;
Pomijając abp. Rysia, ostatnim, który się powoływał i tłumaczył Sobór Watykański był ks. prof. Tischner;
Zbyt wiele się on Tischnera nie nauczyliśmy, mam wrażenie.

Jest odwaga stawiania pytań, dalej nie ma jej w odpowiedziach arcybiskupa. Wiemy, że bardziej interesuje go kryzys wiary, ale nie robi wystarczająco dużo, by zażegnywać kryzys Kościoła, za który jest odpowiedzialny osobiście, jako wysoki jego urzędnik, nie tylko duszpasterz.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.