Jesień 2020, nr 3

Zamów

#WięźCytuje. Tomasz Dostatni OP: Kościół nie może wspierać żadnych partii

Tomasz Dostatni OP. Kraków, maj 2019. Fot. Adam Walanus / adamwalanus.pl

Kościół w swoim nauczaniu społecznym bardzo wyraźnie podkreśla, że w czasie kampanii wyborczych zachowuje neutralność. To znaczy: nie wspiera żadnych konkretnych partii politycznych ani żadnych konkretnych kandydatów – przypomina dominikanin, o. Tomasz Dostatni w „Gazecie Wyborczej”.

Co to oznacza w praktyce? „Że podczas mszy świętej – czy to z ambony, czy podczas ogłoszeń – nie powinny padać słowa popierające kogokolwiek ani żadne słowa przeciwko komukolwiek”, a „jedynym zaangażowaniem Kościoła w kampanii może być przypominanie o obowiązku pójścia na wybory, czyli działalność profrekwencyjna”. A także zachęcanie wiernych do czytania programów wyborczych.

O. Dostatni dodaje, że także przestrzeń kościoła, w tym plebanii i płotów, powinna być neutralna, a kandydaci w wyborach nie powinni w aktywny sposób uczestniczyć w żadnych spotkaniach na terenie kościoła.

„Szczególnie byłbym uwrażliwiony na zabieranie głosu przez duchownych podczas liturgii w dniu głosowania” – pisze dominikanin. Jeśli księża złamią ciszę wyborczą, to według o. Dostatniego organa ścigania powinny wyciągać z tego konsekwencje prawne.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Wybory parlamentarne w Polsce odbędą się 13 października.

Cały artykuł „Neutralny, czyli nie wspiera partii ani kandydatów” można przeczytać tutaj.

JH

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (4)

Do kogo ten tekst? Jak jest każdy widzi… A właściwie, jak nie jest. Jakieś nieuporządkowanie wśród duchownych. I wyraźny brak arbitra, szefa, który pogoniłby co poniektórych… Ale może wtedy za dużo byłoby pustostanów na plebaniach i w pałacach…

Tak, to prawda. Nie bardzo tylko rozumiem, dlaczego jako autorytet przedstawiany jest duchowny zaangażowany w akcję „Nie świruj, idź na wybory”, akcję zresztą, od której się „Więź” dystansowała.

I co ja mam pomyśleć o o.Dostatnim, który brał udział w kampanii frekwencyjnej mobilizującej – nie oszukujmy się – zwolenników opozycji? „Ale to tylko kampania frekwencyjna”. Taka kampania też może być wyborem politycznym. Zwłaszcza, że katolik nie zawsze ma obowiązek udziału w wyborach np. jeśli nie są wolne, lub wybór jest fikcją. A gdy nie ma wyboru jak tylko między złem a mniejszym złem może oddać głos nieważny i nie będzie to grzech.

Po występie z rogami o.Dostetniego w akcji „Nie świruj…”, robienie z niego autorytetu w tej kwestii jest zabawne w sumie.
Cieszę się, że w mojej parafii nigdy żadnych partyjnych tekstów nie było ani żaden z kanoników regularnych nie szalał niczym o.Dostatni.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.