Jesień 2020, nr 3

Zamów

Bp Jarecki: Obywatelom występującym w obronie Konstytucji należy się szacunek władz

Biskupi Józef Guzdek i Piotr Jarecki podczas Mszy św. 13 marca 2019 roku w trakcie 382. Zebrania Plenarnego KEP. Fot. episkopat.pl

Czy naród wewnętrznie skłócony może zasługiwać na miano niepodległego? Czy ciągle wzrastająca i podsycana wrogość nie zniewala jego obywateli? – pyta biskup Piotr Jarecki.

Artykuł „Polityka w służbie dobra wspólnego” Piotra Jareckiego, warszawskiego biskupa pomocniczego, ukazał się w Katolickiej Agencji Informacyjnej. Tekst dotyczy chrześcijańskiej wizji polityki i konfliktów społeczno-politycznych w Polsce.

Biskup zauważa, że w „Ojczyźnie obserwujemy niestety narastające podziały, wzajemną wrogość, wyniszczające konflikty, brak woli budowania wspólnoty”. „Czy naród i społeczność wewnętrznie skłócona, nie potrafiąca budować jedności wśród wielości może zasługiwać na miano niepodległej? Czy ciągle wzrastająca i podsycana wrogość, a nawet nienawiść, nie zniewalają człowieka i narodu? Czy nie czynią z narodu bezkształtnego tłumu, masy społecznej, która może być łatwo manipulowana przez różnego rodzaju ideologie, przedstawicieli partykularnych interesów, a nawet środowiska wrogie naszej Ojczyźnie?” – pyta bp Jarecki, zaznaczając, że „rozdźwięk między pięknymi słowami wypowiadanymi podczas uroczystych celebracji a czynami będącymi zaprzeczeniem tych słów świadczy o głębokim kryzysie moralnym”.

Jak podkreśla biskup, „to smutne zjawisko dotyczy także członków Kościoła Chrystusowego. Sytuacja, w której się znajdujemy, stanowi więc wyzwanie dla Kościoła”.

Zdaniem biskupa Jareckiego „obserwacja życia politycznego w naszym kraju skłania niejednokrotnie do stwierdzenia, że praktyczna realizacja polityki daleko odbiega od jej ideału, a nawet zaprzecza jej naturze”. Polityka powinna zaś być „sztuką takiego urządzenia rzeczywistości społecznej, aby każdy człowiek mógł jak najpełniej i jak najszybciej się rozwijać, respektując prawa i obowiązki innych osób”.

Autor przypomina, że „konieczność istnienia władzy jest konsekwencją społecznej natury człowieka”, władza nie może jednak „przekształcić się w siłę niekontrolowaną. Powinna odznaczać się zdolnością rządzenia zgodnie ze wskazaniami prawego rozumu i czerpać moc obowiązywania z porządku moralnego”.

„Podstawą legitymacji władzy nie jest jedynie wynik wyborów, ale także przestrzeganie praw człowieka. Historia uczy, że istnieje niestety możliwość przekształcenia się władzy zdobytej w drodze demokratycznych wyborów w dyktaturę”

„Zgodnie z nauczaniem społecznym Kościoła główną racją prawowierności władzy publicznej jest jej zaangażowanie na rzecz wspólnego dobra. Stąd nawet demokratyczny jej wybór nie jest wystarczającym kryterium jej prawomocności” – pisze bp Jarecki. „Podstawą legitymacji władzy nie jest jedynie wynik wyborów, ale także przestrzeganie praw człowieka. Historia uczy, że istnieje niestety możliwość przekształcenia się władzy zdobytej w drodze demokratycznych wyborów w dyktaturę” – dodaje.

Hierarcha podkreśla, że „z punktu widzenia nauki społecznej Kościoła bezsporne jest, że władzę trzeba podporządkować prawu, po to, by była ona mądrze sprawowana. Nie powinno obowiązywać prawo silniejszego, ale siła prawa. Władza kontrolowana i kierowana przez prawo chroni przed przekształceniem się w przemoc, która jest władzą bez prawa czy przeciw prawu”.

Bp Jarecki zaznacza – cytując Jana Pawła II – że demokracja nie może „sprzyjać powstawaniu wąskich grup kierowniczych, które dla własnych partykularnych korzyści albo dla celów ideologicznych przywłaszczają sobie władzę w Państwie. Autentyczna demokracja możliwa jest tylko w Państwie prawnym”. „W dojrzałej demokracji prawo nie może być narzędziem szykanowania przez władzę niemiłych jej obywateli. Władze publiczne nie mogą ignorować naruszania prawa przez tych, z którymi sympatyzują, albo których chcą wykorzystać dla własnych celów politycznych. Obywatelom występującym w obronie Konstytucji należy się szacunek władz i innych obywateli” – dodaje.

„Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Jest dobrem zarówno większości, jak i mniejszości. Powinniśmy wykluczyć pozbawienie mniejszości – a więc opozycji – udziału w definiowaniu dobra wspólnego i interesu publicznego. Mniejszość zaś powinna konstruktywnie współpracować z większością i wystrzegać się postawy negowania wszystkiego a priori” – czytamy.

Warszawski biskup pomocniczy podkreśla, że „ustawy uchwalane ze względu na doraźne potrzeby polityczne i aktualne emocje, w chaosie i pośpiechu, ustawy często zmieniane, są przykładem prawodawstwa zaprzeczającego uznanym zasadom przyzwoitej legislacji”. „Prawo trzeba budować na fundamencie wartości, a nie na lotnych piaskach zmiennych ideologii czy interesów. Wykładnia prawa, a zwłaszcza Konstytucji, powinna mieć za podstawę wierność wartościom konstytucyjnym, a nie interesom politycznym” – dodaje.

Biskup Jarecki odnosi się do zmian w sądownictwie, dokonywanych w ostatnich latach przez rząd. Przypomina, że trójpodziałowi władzy sprzeciwiały się zawsze „totalitaryzmy, utrzymujące, że tylko jedna grupa ludzi posiada całą prawdę i stąd ma prawo do jej wprowadzania w życie społeczne, a nawet do jej narzucania”. „Takiej koncepcji Kościół się sprzeciwia, ponieważ stoi ona w sprzeczności z godnością człowieka oraz z podmiotowością społeczeństwa. Autentyczna demokracja możliwa jest tylko w Państwie prawnym” – zaznacza.

„Kościół naucza, że formy relacji między trzema władzami w dojrzałej demokracji nie są i nie powinny być ustalone raz na zawsze. Jest to tym bardziej oczywiste dzisiaj, w coraz bardziej dynamicznej, szybko zmieniającej się rzeczywistości społecznej. Dlatego zmiany w celu usprawnienia działania poszczególnych organów państwa w ramach ich kompetencji są możliwe, a nawet pożądane czy konieczne. Warunkiem dopuszczalności owych zmian jest to, że nie powinny one nigdy doprowadzić do hegemonii jednej władzy nad drugą, gdyż prowadziłoby to do degeneracji demokracji, a w konsekwencji do powolnego jej niszczenia” – pisze bp Jarecki.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Zdaniem biskupa „każdy katolik obecny w życiu publicznym powinien zapoznać się z nauczaniem społecznym Kościoła. Nie powinien czekać tylko na głos biskupów i narzekać, że nie zajmują stanowiska w sprawach społecznych”.

Biskup Jarecki przypomina, że od trzydziestu lat budujemy w Polsce demokratyczną rzeczywistość i osiągnęliśmy wiele. Choć nie uniknęliśmy błędów, „wszystkim zaangażowanym w budowanie dojrzałej demokracji w naszej Ojczyźnie należą się słowa wdzięczności”.

DJ

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (13)

Biskup Piotr Jarecki opublikował zabiera głos rzadko, ale jednoznacznie. W wywiadzie dla KAI z 8.X.2012 mówił KAIowi „Nieporozumieniem jest też pojmowanie zadań polityków chrześcijańskich jako obrony „interesów” Kościoła. Kościół nie chce mieć i nie potrzebuje takich obrońców. „. W tym samym wywiadzie nie oszczędzał też liberałów krytykując Balcerowicza: „Gdy prof. Leszek Balcerowicz mówi o przyczynach światowego kryzysu finansowego, drwi z tezy o „nieskrępowanej chciwości”, w której wielu ekspertów upatruje jedną z przyczyn obecnego kryzysu. Podczas jednej z konferencji w której uczestniczyłem, mówił, że takie wyjaśnienia są dobre „na ambonę dla wiejskiego proboszcza, ale nie dla poważnych myślicieli bądź ekonomistów”. Natomiast 31.X.2015 opublikował artykuł w Rzeczpospolitej, w której poddał głębokiej krytyce brak realizacji katolickiej nauki społecznej przez katolików, w pierwszej kolejności … polskich biskupów, siebie nie wyłączając.

Tak wiec powyższa wypowiedź bp Jareckiego zasługuje na zaufanie, a nie sarkastyczne odruchy. Wywiad mi się podoba, ale uczyniłbym jedno uzupełnienie – przynajmniej zająknął się, że poprzednia władza też grzeszyła, nawet jeśli inaczej. Łatwiej wtedy zwolennikom obecnej władzy byłoby wtedy uważnie zapoznać się z zarzutami Autora, a tak mogą je pominąć, jako jednostronne i zapewne motywowane politycznie.

Niedawno ksiądz biskup mógł to powiedzieć tym obywatelom – pod Sejmem. Nie zrobił tego. Sarkazm jest jak najbardziej zasadny

Tylko że to nie ma już żadnego znaczenia, kogo obchodzi co dziś powiedzą biskupi? Opinia jak każda inna.

Czy przedstawiciele pisu byli na tej mszy? Czy wysłuchali homilii? Czy może jest to tylko głos ponad tłumem do opzycji lub jak to określił „bezkształtnej masy”. Ładnie to brzmi tylko czy jest to głos kościoła? czy tylko politycznie poprawne w okresie kampanii wyborczj wystąpienie.

Jednemu mądremu biskupowi pozwolono zabrać głos przed świętami aby ludzie przyszli na mszę Bożego Narodzenia. A co mają do powiedzenie inni polscy biskupi i ojciec Rydzyk? Czy zgadzają się z tym artykułem? Przed Wielkanocą głos zabierze inny mądry biskup Prymas Polak i to wszystko. Reszta jest jaka jest.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.