Jesień 2020, nr 3

Zamów

Ks. Kloch o pedofilii w Kościele: Nie wolno lekceważyć skrzywdzonych

Ks. Józef Kloch. Fot. Episkopat.pl

Jeżeli sąd doszukał się zaniedbań ze strony chrystusowców, to nie dziwmy się, że są oni jako instytucja pociągnięci do odpowiedzialności finansowej – mówił w TVN24 ks. Józef Kloch, były rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Ks. Józef Kloch był wczoraj gościem programu „Kropka nad i” Moniki Olejnik w TVN24. Rozmowa dotyczyła pedofilii w Kościele i filmu „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.

Były rzecznik Konferencji Episkopatu Polski komentował wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, który podtrzymał wcześniejszy wyrok nakazujący zakonowi chrystusowców wypłacenie zadośćuczynienia i dożywotnej renty ofierze księdza pedofila, który należał do zgromadzenia. – Jedynym moim zaskoczeniem było to, że w wyroku w ogóle nie występuje sprawca. Przede wszystkim to on powinien ponosić odpowiedzialność, bo jest przestępcą. To dla mnie niezrozumiałe, że w tej chwili nie ma on żadnych finansowych zobowiązań wobec tego, kogo skrzywdził – mówił ks. Kloch. Podkreślił jednak, że skoro sąd zasądził od chrystusowców zadośćuczynienie, „to znaczy, że struktura w tym zgromadzeniu nie jest bez winy”. Jeżeli sąd doszukał się zaniedbań ze strony instytucji, to nie dziwmy się, że jest ona również pociągana do odpowiedzialności finansowej – dodał.

Gość Moniki Olejnik zauważył, że statystycznie wśród duchownych nie występuje najwięcej przypadków pedofilii w porównaniu z innymi zawodami. – Ale to nie jest żadne usprawiedliwienie. Nawet jeden ksiądz pedofil, to byłoby za wielu – zaznaczył. Jak zauważył, kapłaństwo jest funkcją zaufania publicznego, której nie powinno się zestawiać z innymi zawodami. – Chcę podkreślić, że nie powinno być miejsca w Kościele w ogóle na takie czyny, ale one są. Struktury kościelne dostrzegają to i nie można powiedzieć – mówię o Polsce – że nie próbuje się problemu rozwiązać, że nie próbuje się w ogóle mówić o tym – ocenił były rzecznik episkopatu.

Duchowny przypomniał, że papież Franciszek zwołał na luty 2019 roku synod poświęcony problemowi pedofilii w Kościele, na który zaprosił przewodniczących episkopatów z całego świata. – Papież próbuje uświadomić wszystkim duchownym, a zwłaszcza biskupom, z jak poważną rzeczą się mierzą. Nie wolno ludzi skrzywdzonych lekceważyć, nie wolno ich zostawić samych, bez pomocy – tłumaczył.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Ks. Kloch powiedział również, że widział już „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. – Myślę, że jest to film bardzo, bardzo przytłaczający, bardzo smutny. Tylko o rzeczach negatywnych, w zasadzie bez nadziei. Takie było moje odczucie. Natomiast ludzie, którzy byli w kinie, a wypełnili je szczelnie, uważam, że podeszli do filmu poważnie – mówił. – Gdyby przejrzeć dokładnie scenariusz, to sądzę, że po prostu informacje, które ukazywały się na przestrzeni kilkunastu lat, zostały zebrane i w ten obraz wstawione. Tam są same negatywne postaci i dlatego ten film jest tak przygnębiający – dodał.

Zdaniem duchownego, „Kler” nie zaszkodzi w oczyszczeniu Kościoła. – Ani nie zakazywałbym wyświetlania go w jakimkolwiek kinie, bo to jest odwrotny skutek, ani nie oczekiwałbym od konferencji biskupów czy od rzecznika jakiegokolwiek oświadczenia. Myślę, że tego nie zrobią, bo to nie jest potrzebne – ocenił. Według ks. Klocha film Smarzowskiego pokazuje tylko „wycinek” z obrazu polskiego Kościoła. – Wycinek został potraktowany jako całość. Sam nie chciałbym być w takim Kościele, gdyby on taki był, jak w tym filmie – mówił. Jak stwierdził, w Kościele jest więcej dobra niż zła, a jednak „Kler” jest zbiorem sytuacji, które miały miejsce. – Ten film, co może być paradoksalne, może stanowić impuls do zastanowienia się. Jeżeli któryś z duchownych zobaczy siebie na ekranie i zmieni swoje życie, to będzie to dobry skutek – powiedział były rzecznik episkopatu.

DJ, TVN24

Podziel się

Wiadomość

Komentarz

Dobrze, że ksiądz Kloch stwierdził, że nie wolno skrzywdzonych zostawić samych, że nie wolno ich lekceważyć. Tak ostatnio chwalony biskup praski stwierdził, że Kościół zrobi wszystko, aby skrzywdzeni mogli bezpiecznie wrócić do Kościoła. Bardzo to piękne i oczywiście też bym się cieszył. Wolałbym jednak aby biskup powiedział konkretnie co zamierza Kościół zrobić, jak naprawić te krzywdy, jak im ofiarom zadośćuczynić. Nie chcę ironizować, bo temat zbyt poważny, ale może troskę o ich powrót do Kościoła należałoby poprzedzić bardziej przyziemnymi działaniami.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.