Zima 2020, nr 4

Zamów

#WięźCytuje. Szymańska: Gdzie w Kościele podziała się prosta ludzka przyzwoitość?

Jola Szymańska. Fot. Anna Nycz

Dlaczego w tym kraju z Bogiem można sobie zrobić wszystko, jeżeli tylko posiada się wystarczające wpływy? Dlaczego nikt na to nie reaguje? – pyta Jola Szymańska na portalu Aleteia.pl.

Tekst „A co, jeżeli nie pasuję do Kościoła?” Joli Szymańskiej, dziennikarki i youtuberki, ukazał się dziś na portalu Aleteia.pl.

Felieton jest ostrą i osobistą krytyką wewnątrzkościelnej mentalności. Autorka pisze o swoim zniechęceniu względem instytucji Kościoła, pełnej grzechów i błędów osób duchownych oraz świeckich. „Nie pasuję do Kościoła. Szczególnie tego między Zakopanem a Kołobrzegiem. Ani Krościenko, ani Licheń, ani papieskie okno w Krakowie, pod którym maszeruję kilka razy w tygodniu, nie są dla mnie ważnymi miejscami. Niekoniecznie pociąga mnie Jasna Góra, o Toruniu dawno już zapomniałam. W Łagiewnikach nie potrafię się odnaleźć” – pisze Szymańska. „Nie pasuję do niczego, gdzie idee są ważniejsze niż drugi człowiek. Nie pasuję więc do sporej części wspólnoty wiernych. Do części, którą najbardziej widać. Do gierek, pyskówek, ale też do wycofania, magiczności, wymagań. Do księży, którzy wkładają politykom pierścienie na palce” – dodaje.

Dziennikarka wyznaje, że traci ufność. „Nie do Boga, do ludzi” – podkreśla.

Szymańska w swoim felietonie pyta: „Jak długo jeszcze mówienie o ochronie ofiar pedofilii i molestowania będzie co najwyżej tematem dyskusji? Dlaczego miłosierdzie to liberalizm? Dlaczego otwartość to zło? Dlaczego w tym kraju z Bogiem można sobie zrobić wszystko, jeżeli tylko posiada się wystarczające wpływy? Dlaczego nikt na to nie reaguje?”.

Jak zaznacza katolicka youtuberka, jedyną drogą w obecnym kryzysie Kościoła jest pobudka. „Wybudzenie się ze snu o miłym i łagodnym miejscu. Stanięcie w błocie po kolana, albo i wyżej. Zorientowanie się, że Kościół nie zawsze jest przedsionkiem nieba, ale ciężką harówą, której nie da się przerobić bez przytomności, odpowiedzialności i działania” – pisze.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Dziennikarka jedyny sens widzi w „walce o człowieka, któremu odbiera się miłość życia, zdolność do jej odczuwania i przeżywania, szansę na nią”.

„Mnie interesuje to, gdzie podziała się prosta ludzka przyzwoitość, odwaga cywilna, obrona słabszych, honor. Zawsze wierzyłam, że to ważne wartości w Kościele. Dziś muszę się pogodzić z faktem, że bywa inaczej” – zaznacza Szymańska.

DJ

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (2)

TO, to właśnie TO. Nad słowami : „Kościół nie zawsze jest przedsionkiem nieba,” też zaczynam myśleć. Zdarza się, że mam ochotę wyjść z kazania, trzasnąć drzwiami i nigdy nie wrócić. Ale, znów powraca wiara w Boga i znów grzecznie wybieram się do Kościoła. A ilu jest takich, co nie wraca?
Pani Szymańska pyta: dlaczego nikt nie reaguje? Pani Jolu, właśnie zareagował Przewodniczący Episkopatu! Powiedział, że kościół powinien mieć dystans do polityki i księża zaczynają to rozumieć.
Straszna reprymenda, bo kto np. w Kościele Toruńskim tym się przejmie.?
Jednak zdarzają się i głosy księży, którzy nazywają rzeczy po imieniu. Jedno takie zdanie dotyczące naszych duchownych: Mieliście prowadzić ludzi do nieba, w zamian rozpętaliście piekło.
Zdanie oceniające cały Kościół. Czy Episkopat i Abp. Gądecki je usłyszy?

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.