Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Z Niemcami łączy nas o wiele więcej niż z innymi sąsiadami

Zdjęcie z planu filmu „Polacy i Niemcy. Historia sąsiedztwa”. Fot. Halbtotalfilm

12 i 19 grudnia TVN pokazuje wyjątkowy dokument „Polacy i Niemcy. Historia sąsiedztwa” poświęcony trudnym, tysiącletnim relacjom polsko-niemieckich, wyprodukowany wspólnie z ZDF.

„Polacy i Niemcy. Historia sąsiedztwa”, terminy emisji: 12 i 19 grudnia, g. 22:55 i 23:55; dokument fabularyzowany.

Jest to jedno z kilku wyjątkowych przedsięwzięć zrealizowanych w ostatnich latach, które w obiektywny i wyważony sposób przedstawiają wspólne dzieje obu narodów. Te zaś z całą pewnością były nie tylko pasmem wojen, dramatów i kulturowych przepychanek, ale przez wieki owocnej współpracy stanowiły istotny wkład w religijny, gospodarczy, społeczny i kulturowy rozwój środkowej i wschodniej Europy.

Nie tylko nieprzezwyciężalne nieporozumienie

Lęki i stereotypowy obraz zachodnich sąsiadów obarczony historią XIX i XX wieku wciąż dominuje w polskiej świadomości oraz realnie wpływa na obecne relacje Polaków z Niemcami. Obawom przed „mocarstwowością naszych sąsiadów” i „porywaniem przez nich Europy” towarzyszą urągające zdrowemu rozsądkowi oraz budzące zażenowanie porównania i obserwacje mające ich zdyskredytować w oczach polskiego czytelnika. Kuriozalne okładki i histeryczne teksty niektórych polskich tygodników zdają się potwierdzać ambiwalentność postrzegania przez nas zachodnich sąsiadów, o której mówili w niedawnym wywiadzie „Niemcy, Nienawidzimy i zazdrościmy” w „Gazecie Wyborczej” Jerzy Kochanowski i Magdalena Saryusz-Wolska. Wiwisekcja stosunków polsko-niemieckich realizowana przez niektórych ekspertów i zwolenników obecnego rządu sprowadza się do cytatu z Jarosława Iwaszkiewicza, że między Polakami a Niemcami istnieje „nieprzezwyciężalne nieporozumienie” – i kropka.

Oprócz wspomnianego dokumentu w ostatnich latach pojawił się szereg pomijanych w publicznym dyskursie przedsięwzięć zwracających uwagę na dokładnie odwrotne zjawiska. Jednym z takich projektów jest czekająca na swoje polskie wydanie książka autorstwa jednego z konsultantów filmu, Petera Olivera Loewa z Deutsches Polen-Institut w Darmstadt zatytułowana „Wir Unsichtbaren. Geschichte der Polen in Deutschland” (My, niewidzialni. Historia Polaków w Niemczech), wydana przez wydawnictwo C.H. Beck.

Mało eksploatowany w kraju temat fascynującej tysiącletniej historii Polaków wśród Niemców nadaje się na osobny naukowy tekst. Tutaj, w uzupełnieniu pojawiających się gdzieniegdzie historycznych analiz stosunków polsko-niemieckich, warto zwrócić uwagę na niektóre przypomniane przez Loewa okoliczności, które wydają się u nas zapominane, a mają niebagatelne znaczenie dla tego, jak przez setki lat kształtowała się Polska i – poniekąd również – Niemcy.

Jagiellonki na niemieckich dworach

Sięgając daleko w przeszłość, autor przypomina (co polscy historycy raczej wykluczają), że chrzest Mieszka I mógł odbyć się w bawarskiej Ratyzbonie. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że podkreślane w każdym polskim podręczniku do historii „przyjęcie chrztu poprzez Czechy” miało miejsce 4 lata po włączeniu tego państwa w struktury nowo utworzonego Cesarstwa Rzymskiego Ottona I. Chrzest Polski jest zatem początkiem „cywilizowanych” kontaktów między władcami polskimi i przewodzącymi podówczas Germanom – Sasami.

Polscy książęta wielokrotnie bywali na zgromadzeniach dworskich – Hoftagach (odpowiednikach późniejszych Reichstagów), a młodzieży piastowskiej zdarzało się przebywać dłużej na dworze cesarskim. Trudno wyobrazić sobie powodzenie misji chrystianizacyjnej na ziemiach Polan oraz włączenie ich do systemu zachodniego świata łacińskiego bez niemieckich misjonarzy (m.in. Ottona z Bambergu czy Brunona z Kwerfurtu), a w późniejszym okresie bez przybywających z terenów Cesarstwa zakonników.

Między X a XIII wiekiem doszło do zawarcia co najmniej 47 małżeństw niemieckich księżniczek z władcami z domu Piastów, a najsłynniejszą z nich była Rycheza, wnuczka Ottona II, poślubiona Mieszkowi II. Każdorazowo taki ślub pociągał za sobą wzajemne przenikanie się dworów, wszak każdej pannie młodej towarzyszył liczny orszak, obfity posag i – co chyba istotniejsze – bogactwo „przywiezionej” nowej kultury.

Gmach Reichstagu w Berlinie wybudowano na miejscu pałacu Raczyńskich

W XV i XVI wieku najbardziej pożądanymi wśród książąt niemieckich kandydatkami na żony były Jagiellonki. Przepych wesela w Landshut z 1475 roku, które towarzyszyło zaślubieniu Jadwigi, jednej z córek Kazimierza IV Jagiellończyka, z tamtejszym księciem Jerzym był tak niespotykany (wzięło w nim udział 10.000 gości!), że wydarzenie to wspominane i świętowane jest w tym mieście jako odbywający się co 4 lata do dnia dzisiejszego festyn.

Często zapominamy, że Albert von Hohenzollern, znany Polakom z „Hołdu Pruskiego” Matejki, ostatni mistrz zakonu krzyżackiego, był synem nie tylko Fryderyka Hohenzollerna, ale również Zofii Jagiellonki, innej córki Kazimierza IV. Założony przez księcia Alberta ze wsparciem Zygmunta Augusta uniwersytet oraz jego, „oświecony” jak na tamte czasy, dwór w Królewcu odwiedzał syn Mikołaja Reja oraz sam Jan Kochanowski. Jeśli chodzi o uniwersytety, to wśród polskiej szlachty dużym powodzeniem cieszyły się uczelnie Kolonii, Heidelbergu, Lipska i przede wszystkim Pragi.

Order Orła Czarnego dla polskiego biskupa

Nie byłoby polskiego „złotego wieku” bez niemieckiego nauczania, prawa magdeburskiego i lubeckiego, niemieckich kupców i mieszczan oraz targów lipskich, skąd przywożono nie tylko towary luksusowe, ale również książki. To wrocławskie (niemieckie) wydawnictwo W.G. Korn drukowało polskie dzieła, książki o Polsce, jak również podręczniki dla polskich szkół na Śląsku.

Analizując biografie wielu wielkich Polaków, trudno nie dostrzec znamiennych „niemieckich” epizodów, które znacząco wpłynęły na ich postrzeganie świata i dalsze losy. Po wchłonięciu Warmii przez Prusy w 1772 roku częstym gościem na dworze Fryderyka II w Berlinie i Poczdamie był biskup, poeta i reformator Ignacy Krasicki. Krytykowanie polityki zaborczej pruskiego króla nie przeszkodziło mu w przyjęciu w 1798 roku najwyższego pruskiego odznaczenia – Orderu Orła Czarnego.

Podobnych losów doświadczyły osiadłe w Berlinie niektóre polskie familie magnackie. Zarówno wśród Radziwiłłów, spokrewnionych od XVI wieku z Hohenzollernami, jak i wśród Raczyńskich można znaleźć wielu prominentnych polityków, wojskowych, urzędników i dyplomatów państwa pruskiego. Gmach Reichstagu w Berlinie wybudowano w miejscu, gdzie wcześniej stał pałac Raczyńskich. Synem saskiego oficera, służącym do 1792 roku w saskiej armii był gen. Jan Henryk Dąbrowski, twórca polskich legionów we Włoszech. Wzajemne przenikanie się elit przynosiło ewidentne korzyści również stronie niemieckiej. Józef Aleksander Jabłonowski, jeden z polskich magnatów, po osiedleniu się w Lipsku założył „Societas Jablonoviana”, towarzystwo, na którego fundamentach powstała Saksońska Akademia Nauk.

Obywatele pruscy języka polskiego

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Niesłychanie ciekawa – również z punktu widzenia dzisiejszych debat w kręgach mniejszości polskiej w Niemczech i niemieckiej w Polsce – jest opisywana pokrótce w książce problematyka języka ojczystego. Loew podaje, że dominujący na znacznych terenach Warmii i Mazur język polski, jeszcze przed zaborami nie stał na przeszkodzie powszechnemu uznawaniu przez władających nim poddanych władztwa pruskiego króla, którego urzędnicy komunikowali na protestanckich przecież Mazurach jego zarządzenia i edykty właśnie po polsku. Po trzecim zaborze, ponad 2,5 mln obywateli pruskich, czyli ok. 40 proc. społeczności Królestwa Prus rozmawiało w domu w naszym języku.

Objęcie w 1740 r. tronu pruskiego przez Fryderyka II oraz jego antypolska polityka bez wątpienia stanowiły preludium utrzymujących się z mniejszą lub większą intensywnością do połowy XX wieku animozji i konfliktów prusko-polskich, a finalnie – po powstaniu w 1871 roku II Rzeszy – niemiecko-polskich.

Powyższe nie oznacza jednak, że burzliwy i okresowo tragiczny w skutkach przebieg stosunków polsko-niemieckich ostatnich 170 lat powinien deprecjonować zdecydowanie pozytywny bilans ponad tysiącletniego wspólnego współżycia Polaków i Niemców w Europie Środkowo-Wschodniej, które w ciekawy i przystępny dla laika sposób pokazuje również seria filmowa Andrzeja Klamta. Chłodna analiza wspólnych dziejów musi bowiem prowadzić do wniosku, że – pomijając barierę językową – to właśnie z Niemcami łączy nas o wiele więcej niż z którymikolwiek innymi sąsiadami. I że to z nimi w pierwszej kolejności – uwzględniając dziedzictwo wspólnych dziejów oraz rzeczywistą wspólnotę wartości i interesów – możemy i powinniśmy budować przyszłość naszej części Europy i świata.  

Podziel się

Wiadomość

Komentarz

Trudno również sobie wyobrazić co robili Niemcy z Polakami w zaborze i podczas II WŚ… Obozy koncentracyjne dla dzieci, celowa eksterminacjia narodu polskiego, mordowanie 100 Polaków za jednego Niemca… Poznałem wielu Niemców, w większości sympatycznych i fajnych ludzi, ale mentalne ci ludzie są inni od nas…

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.