Jesień 2020, nr 3

Zamów

Czego nas nauczył Marcin Luter?

Ilustracja z pospisem Marcina Lutra

Uczestnicząc w inauguracji Roku Reformacji, papież Franciszek podąża śladami swego poprzednika z Polski. Podobnie prymas Polski, abp Wojciech Polak – wchodząc w skład krajowego Komitetu Honorowego obchodów tej rocznicy.

31 października 1517 r. ogłosił na bramie kościoła zamkowego w Wittenberdze słynne 95 tez teologicznych. Nikt nie przypuszczał wówczas, że oto błysła iskra pożaru, który ogarnie całą Europę. Nie pomogły dysputy heidelberskie i lipskie z rodzącym się herezjarchą, atakującym m.in. odpusty papieskie. Papież Leon X potępił błędy Lutra bullą Exsurge Domine, a 3 stycznia 1521 r. ekskomunikował go.

Nie pomogły polemiki Erazma z Rotterdamu. Luter zakwestionował potrzebę ślubów zakonnych, ożenił się z mniszką Katarzyną, poddawał Kościoły władzy świeckiej. Liczni zakonnicy opuszczali swoje klasztory, książęta zagarniali dobra kościelne, wypędzano księży wiernych Kościołowi katolickiemu. Zakon krzyżacki pod wodzą Albrechta Pruskiego przeszedł na luteranizm. Coraz więcej stanów i miast szło za wołaniem Reformacji.

Długotrwała ostra walka katolicko-protestancka toczyła się także na ambonach i w drukach. Jak podsumowuje jeden z niemieckich autorów, w tej polemicznej dialektyce przeciwieństw Luter jawił się swoim zwolennikom lub krytykom odpowiednio jako: bohater – łotr; reformator – burzyciel chrześcijaństwa; geniusz religijny – diabelski pomiot; niezłomny rycerz Chrystusa – tchórzliwy i zakłamany obłudnik; ewangeliczny odnowiciel Kościoła – dzik, który pustoszy Pańską winnicę.

Gorąca religijność Lutra

Klimat wrogiej relacji zmienił się dopiero w wieku XX, kiedy narodził się ruch ekumeniczny. Powoli wygasały dawne ataki. Wielki wkład w dzieło pojednania wniósł papież z Polski. To Jan Paweł II w 500-lecie urodzin Lutra odwiedził w Rzymie kościół luterański i modlił się w nim. W czasie swoich pielgrzymek zagranicznych często spotykał się z protestantami (jak również z prawosławnymi, a także z wyznawcami innymi religiami).

W XVI-wiecznej walce obu wyznań Luter był traktowany jako wcielony szatan, protestanci nazywali papieża antychrystem – a za czasów Jana Pawła II wokół papieża gromadziły się setki tysięcy protestantów. W czasie pierwszej pielgrzymki do Niemiec w r. 1980 papież mówił, że przybył do ojczyzny Lutra i Reformacji w ramach rewizyty, bo Luter nawiedził Rzym w roku 1511. Swoje przemówienia osnuł głównie wokół Listu do Rzymian, który stanowił bazę doktrynalną dla Marcina Lutra. Jan Paweł II podbił sobie serca protestantów, kiedy termin Petrusamt (urząd Piotrowy, władza Piotrowa) zamienił na Petrusdienst (służba Piotrowa, posługiwanie Piotrowe).

W specjalnym liście z okazji 500-lecia urodzin Marcina Lutra papież Jan Paweł II pisał m.in.: „Naukowe badania uczonych, tak ewangelickich, jak i katolickich, badania, w których już osiągnięto znaczną zbieżność poglądów, doprowadziły do nakreślenia pełniejszego i bardziej zróżnicowanego obrazu osobowości Lutra oraz skomplikowanego wątku rzeczywistości historycznej, społecznej, politycznej i kościelnej pierwszej połowy XVI wieku. W konsekwencji została przekonywująco ukazana głęboka religijność Lutra, którą powodowany stawiał z gorącą namiętnością pytania na temat wiecznego zbawienia. Okazało się też wyraźnie, że zerwania jedności Kościoła nie można sprowadzać ani do niezrozumienia ze strony Pasterzy Kościoła katolickiego, ani też jedynie do braku zrozumienia prawdziwego katolicyzmu ze strony Lutra, nawet jeśli obydwie te okoliczności mogły odegrać pewną rolę”.

Zbliżenie teologiczne

W naszych czasach nastąpiło między katolikami a luteranami duże zbliżenie teologiczne. Podam tu zaledwie kilka przykładów.

Protestanci zrelatywizowali swój dogmat sola Scriptura (tylko Pismo). Okazało się, że również dla nich „Pismo nie może już być wyłącznie przeciwstawiane Tradycji, ponieważ Nowy Testament sam jest rezultatem prachrześcijańskiej Tradycji”. Przekaz ustny Ewangelii był chronologicznie wcześniejszy od ksiąg Nowego Testamentu i wykaz natchnionych ksiąg biblijnych jest znany nie ze źródeł biblijnych, lecz właśnie z Tradycji chrześcijańskiej.

W luterańskiej teologii sakramentalnej nastąpiło zbliżenie do wizji katolicko-wschodniej. Chociaż luteranie przyjmują tylko dwa sakramenty (chrzest i Eucharystię), to również sądzą, że spowiedź, konfirmacja, ordynacja czy kościelne błogosławienie małżeństwa są obrzędami liturgicznymi, przez które Chrystus udziela odpowiedniej łaski. Sakrament pokuty niegdyś uważany był za „katownię dusz”, dziś natomiast spowiedź indywidualna jest zalecana np. w Kościołach ewangelickich USA jako ulga dla sumienia, dobroczynny drogowskaz w walce z pokusami i grzechem, zwłaszcza w chwilach niepokoju i rozterki duchowej. W dialogach ekumenicznych luteranie potwierdzili, że Eucharystia jest nie tylko znakiem Chrystusa, lecz uobecnieniem ofiary odkupieńczej Chrystusa i wezwaniem do złączenia z nią naszej ofiary życiowej.

Podsumowując te i inne dokonania, wybitny ekumenista ks. Alfons Skowronek pisał nawet o cudzie ekumenizmu, który dokonał tyle zmian w postawie Kościoła katolickiego i Kościołów protestanckich poprzez odejście od dawnej walki i nienawiści na rzecz dialogu, pokoju i postawy ekumenicznej.

Wiekowe polemiki

Najbardziej radykalnym podziałem, jaki wprowadził Luter, była jego nauka o usprawiedliwieniu (czyli: uświęceniu) człowieka wyłącznie przez wiarę. Jednak i tę głęboką przepaść udało się zasypać – za sprawą wspólnej katolicko-luterańskiej Deklaracji o usprawiedliwieniu podpisanej w Augsburgu 31 października 1999 r. Jan Paweł II nazwał ją kamieniem milowym na drodze ku jedności chrześcijan.

O co toczył się spór? Jak relacjonuje Stanisław Celestyn Napiórkowski OFMConv., „zdaniem Lutra, grzech do tego stopnia zniszczył człowieka, że usprawiedliwienie nie uzdrawia jego wnętrza; Bóg tylko ogłasza człowieka usprawiedliwionym ze względu na Chrystusa, chodzi zatem o usprawiedliwienie jedynie zewnętrzne. Według teologii katolickiej, Boże usprawiedliwienie dosięga wnętrza człowieka i je przemienia, czyniąc «dzieci gniewu» dziećmi Bożymi”.

W dialogu ekumenicznym i katolicy, i luteranie dużo się nauczyli

Marcin Luter akcentował głębokie skażenie ludzkiej natury spowodowane grzechem pierworodnym i w samej pożądliwości widział istotę tego grzechu. Usprawiedliwienie nie zmienia grzesznej natury człowieka. Bóg jedynie nie poczytuje człowiekowi jego grzechów i uznaje go za świętego mimo jego nędzy (simul iustus et peccator – sprawiedliwy, a zarazem grzesznik). Z nauki o usprawiedliwieniu uczynił Marcin Luter „pierwszy i najważniejszy artykuł wiary”. Protestanci podkreślali za Lutrem i Kalwinem, że grzech pierworodny całkowicie zniszczył ludzką naturę.

Sobór Trydencki uznał natomiast, że grzech pierworodny pozbawił człowieka darów nadprzyrodzonych i zranił jego naturę, osłabiając jego umysł i wolę. Zranił ludzką naturę, ale jej nie zniszczył. Teologowie katoliccy uważali podejście luterańskie za czysto zewnętrzne, jurydyczne, nieuwzględniające rzeczywistej przemiany życia człowieka, jaka dokonuje się w sakramencie chrztu. Uczyli, że usprawiedliwienie jest prawdziwie uświęceniem i wewnętrzną przemianą człowieka.

Zatem katolicy zarzucali luteranom, że na drodze ku zbawieniu odrzucają wagę dobrych uczynków (zasług), bez których wiara jest martwa i nie może podobać się Bogu. Luteranie oskarżali zaś katolików, że niebo chcą osiągnąć własnymi siłami, mocą swoich zasług, odchodząc od fundamentalnej prawdy biblijnej, że usprawiedliwienie i zbawienie jest darmowym dziełem samego Chrystusa i owocem jego łaski.

W ferworze trwających cztery wieki polemik zapominano o „luterańsko brzmiących” orzeczeniach Kościoła rzymskiego. Sam Sobór Trydencki, który był katolicką odpowiedzią na protest Reformacji, w 1547 roku – a więc na rok przed śmiercią Lutra – oświadczył, i to pod mocą potępienia: „Jeśli ktoś twierdzi, że człowiek może być usprawiedliwiony przed Bogiem przez swoje czyny dokonywane albo siłami natury ludzkiej, albo dzięki nauce Prawa, lecz bez łaski Bożej poprzez Chrystusa Jezusa – niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych”.

Nowe spojrzenie

Po 452 latach w katolicko-luterańskiej Deklaracji Augsburskiej czytamy znamienne słowa: „między luteranami i katolikami istnieje konsens w podstawowych prawdach dotyczących nauki o usprawiedliwieniu. W świetle tego konsensu różnice, które nadal istnieją, są różnicami dopuszczalnymi. […] dotyczą one języka, teologicznej formy i odmiennego rozłożenia akcentów w rozumieniu usprawiedliwienia. Toteż można powiedzieć, że luterańskie i rzymskokatolickie rozwinięcia usprawiedliwiającej wiary, mimo cechujących je różnic, nie są sobie przeciwstawne i nie naruszają konsensu w podstawowych prawdach”.

Przykładowo: „Gdy katolicy mówią, że człowiek «współdziała» podczas przygotowywania usprawiedliwienia i jego przyjęcia przez wyrażenie zgody na usprawiedliwiające działanie Boga, to widzą w takiej personalnej akceptacji działanie łaski, a nie czyn człowieka wypływający z własnych sił”.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

W dialogu ekumenicznym, którego swoisty szczyt stanowi omawiana Deklaracja, obie spierające się strony – katolicy i luteranie – dużo się nauczyły. Luteranie włączają do usprawiedliwienia odnowę serc oraz uzdolnienie i wezwanie do dobrych uczynków, a katolicy w taki sposób interpretują tezy o współpracy ze zbawiającym Bogiem i o zasłudze, że nie odrzucają całkowicie darmowego usprawiedliwienia i zbawienia.

Katolicy dziś mocno akcentują, że nie ma czynów zasługujących bez łaski i krzyża Chrystusowego, bo łaska i krzyż są fundamentem wszelkiego zbawienia i usprawiedliwienia. Protestanci uznają, że dobre uczynki nie są obojętne dla zbawienia, bo są one owocem łaski i usprawiedliwienia oraz że łaska zmienia człowieka. Protestanci dziś uczą się od katolików dowartościowania dobrych uczynków, katolicy od protestantów – pokory. Wielkie są w tym dziele zasługi św. Jana Pawła II, który w różnych dokumentach swego pontyfikatu i w licznych wystąpieniach wiele razy przepraszał za grzechy popełnione w imieniu Kościoła.

Gdy więc w 500-lecie Reformacji papież Franciszek jedzie do Szwecji na inaugurację obchodów Roku Reformacji, a prymas Polski abp Wojciech Polak wchodzi w skład krajowego Komitetu Honorowego obchodów tej rocznicy – nie czynią kroków rewolucyjnych, lecz podążają śladami II Soboru Watykańskiego i świętego papieża z Polski, konsekwentnie dążąc do jedności wyznawców Chrystusa. Bo to Jego modlitwa „aby byli jedno…” jest tu najważniejsza.

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (3)

Obchodzenia święta reformacji to herezja.Protestanci powinni przeczytać wszystkie pisma Lutra medzy innymi te w których porównuje Boga do jego stworzenia które się zbuntowalo – upadłego szatana i twierdzi że w Bogu jest tyle samo zla jak i dobra ze sa one nierozlaczne….. a przecież każdy prawdziwy chrześcijanin wie ze Bóg jest doskonały i nie ma w nim 0,1% zła więc tutaj już widać kto zainspirował rozłam kościoła…. samo Piekło.Takich wywodów jest w jego tezach mnóstwo a współcześni protestanci albo ich nie znają albo udają że ich nie ma

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.