Jesień 2020, nr 3

Zamów

Odpowiedź na nienawiść

Prezydent Francji François Hollande dziś w Saint-Etienne-du-Rouvray. Fot. L. Blevennec / Présidence de la République

Co dokładnie myśleli mordercy księdza Hamela – nie wiem. Wiem jednak, że prawdziwa odpowiedź człowieka wiary wobec jakiejkolwiek formy nienawiści może być tylko jedna.

Ofiarą dzisiejszego zamachu we Francji został ksiądz, 86-letni Jacques Hamel, duchowny diecezji Rouen. Zmarł śmiercią okrutną – zamachowcy poderżnęli mu gardło. O życie walczy jedna z sióstr zakonnych. Atak nastąpił podczas Mszy świętej, gdy w kościele w Saint-Étienne du Rouvray było kilka osób. Ubiór zamachowców oraz – jak podkreślają służby francuskie – ich modus operandi wskazują na inspiracje kojarzone z islamistami.

Jeszcze dziś pisałem, że nienawiść nie ma koloru skóry, narodowości, rasy, wyznania.

I wciąż tak uważam. Wszystkim tym nienawiść może się jednak karmić, wykorzystać jako motyw, szukać w tym usprawiedliwienia. A wtedy owa nienawiść chętnie skieruje się przeciwko jakiemuś innemu kolorowi skóry, innej narodowości, innej rasie, innemu wyznaniu. Tak rodził się antysemityzm, tak rodzi się antychrystianizm, tak może się zrodzić antyislamizm. Wystarczy tylko komuś przypisać zło, które wcale nie musi być realne.

Paweł Milcarek w komentarzu zamieszonym na FB napisał: „Myślę, że możemy być w momencie przekraczania pewnego Rubikonu: do tej pory nie mordowano w Europie księży, zakonnic i w ogóle ataki – w Europie – nie były nacechowane nienawiścią antychrześcijańską. Albo więc przypadek, albo – zmiana”. Zgadzam się, że to przekroczenie pewnej granicy. Ataki na kościoły we Francji były, zbezczeszczenia Najświętszego Sakramentu – też, ale nigdy nie łączono ich z islamistami, z dżihadem. Czyżby przyszedł czas na Kościół, na księży i wiernych jako na obiekt nienawiści? Mam nadzieję, że to przypadek, a nie zmiana.

Ktoś zapyta, czy śmierć księdza jest jakoś ważniejsza od innych ofiar zamachów? I tak, i nie. Nie, bo śmierć śmierci równa. Tak, bo można przypuszczać, że to już nie jest ślepa nienawiść przeciw Europie, cywilizacji zachodniej, liberalnemu społeczeństwu, ale skierowana przeciwko określonej religii – przeciw chrześcijaństwu. Czyli nienawiść ściśle zaadresowana.

Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat. Ale kto niszczy jedno życie, nie może zniszczyć całego świata

Antychrystianizm to kolejna forma nienawiści skierowanej przeciwko jakiejś grupie tylko z powodu przynależności do niej. Można nienawidzić kogoś tylko dlatego, że jest Hutu albo że jest czarny, albo że jest Żydem, albo że używa cyrylicy zamiast alfabetu łacińskiego, albo dlatego, że wierzy w Chrystusa. Mechanizm jest wciąż ten sam. Wystarczy, by był „inny-niż-ja”, aby go znienawidzić. Ważne, by w odpowiednim czasie przypisać temu innemu jakieś zło, np. fakt, że dziedziczy winę za zamordowanie Chrystusa.

Stanley Milgram pisze w książce „Posłuszeństwo wobec autorytetu” o mechanizmie tworzenia antysemityzmu: „Przez ponad dekadę zaciekła antyżydowska propaganda systematycznie przygotowywała ludność niemiecką do zaakceptowania zagłady Żydów. Krok po kroku Żydzi byli wykluczani z kategorii obywateli miasta i państwa, a w końcu zanegowano ich status jednostek ludzkich. Systematyczna dewaluacja ofiary służy jako psychologiczne uzasadnienie jej brutalnego traktowania i nieodłącznie towarzyszyła ona masakrom, pogromom i wojnom”. Tak, właśnie tak to się dzieje: dewaluacja ofiar wystarczy, by usprawiedliwić nienawiść.

Ksiądz Jacques Hamel
Ksiądz Jacques Hamel. Fot. Aleteia

Co dokładnie myśleli mordercy księdza Hamela – nie wiem. Zapewne podcięli mu gardło z pogardy bądź nienawiści. Ale wiem, co może myśleć człowiek, który nienawiścią daje się zarazić. Wówczas pisze na Twitterze, że czeka nas „wojna przeciwko psom z islamskiego terroryzmu”. Wystarczy nazwać kogoś psem, by usprawiedliwić nienawiść. I nie pomoże tu żadne odwoływanie się do tzw. wartości chrześcijańskich. Takie myślenie nic z chrześcijaństwem nie ma wspólnego.

Jakże inna od tej reakcji jest wypowiedź abp. Dominique’a Lebruna, biskupa Rouen, który dzisiaj błyskawicznie wraca z Krakowa do swojej diecezji. W komunikacie przekazanym prasie napisał: „Krzyczę do Boga ze wszystkimi ludźmi dobrej woli. Ośmielam się prosić niewierzących, aby złączyli się z nami w tym krzyku. Z młodzieżą przybyłą na Światowe Dni Młodych modlę się tak, jak modliliśmy się u grobu ks. Popiełuszki w Warszawie, zamordowanego przez reżim komunistyczny. Kościół nie może sięgnąć po inną broń niż modlitwa i braterstwo między ludźmi. Zostawiam tutaj setki młodych ludzi, którzy są prawdziwą przyszłością ludzkości. Proszę ich, aby nie opuścili ramion wobec przemocy i aby stali się apostołami cywilizacji miłości”.

Ani miłości, ani nienawiści nie należy mierzyć liczbami. To prawda, że kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat. Ale ten, kto niszczy jedno życie, nie może zniszczyć całego świata.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Prawdziwa odpowiedź człowieka wiary wobec jakiejkolwiek formy nienawiści – także tej skierowanej przeciwko jego wierze – może być tylko jedna. I znają ją najlepiej ci, którzy – doświadczywszy nienawiści – sami się jej oparli. Na przykład Martin Luther King, który mówił: „Ciemność nie może wypędzić ciemności, tylko światło może to zrobić. Nienawiść nie może wypędzić nienawiści, tylko miłość może to zrobić”.

Abp Dominique Lebrun z Rouen wrócił do swojej zranionej diecezji, bo tam jest miejsce pasterza. Ale młodzież zostawił w Krakowie, by dalej ćwiczyła się w miłości i w miłosierdziu.

PS.
Z Francji napływają kolejne informacje… Najpierw – że meczet w Saint-Étienne du Rouvray powstał w 2000 r. na parceli przekazanej muzułmanom przez parafię katolicką prowadzoną przez ks. Jacquesa Hamela. Zaraz potem – wypowiedź imama Mohammeda Karabela, przewodniczącego regionalnej rady kultu muzułmańskiego, który był zaprzyjaźniony z zamordowanym duchownym. Karabel stwierdził: „jestem przerażony śmiercią mojego przyjaciela. (…) To ktoś, kto oddał swoje życie za innych”.

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (12)

Bardzo dobry artykuł. Nie bardzo jednak rozumiem tezę, jakoby pierwszy raz w Europie uderzono w osoby duchowne… Ależ Europa ma tym względzie kolosalne „dokonania” i to właśnie Francja, dalej – Hiszpania… a także Polska.
Prawdą jest zatem, że nienawiść nie ma ojczyzny, wyznania, ani koloru skóry

Ma Pan rację, że osoby duchowne były już w Europie mordowane, ale w zupełnie innych kontekstach. Nie chodziło o terroryzm i zazwyczaj nie były to akty nienawiści religijnej. Rewolucja francuska była skierowana przeciwko klasie wyzyskującej, do której zaliczał się wysoki kler. Początkowo popierała ją większość „zwykłego” duchowieństwa. Nawet w Hiszpanii wojna domowa miała przede wszystkim charakter społeczny.

Oczywiście, że to nie jest w historii Europy pierwszy atak na osoby duchowne, czy na Kościół. Myślę o tej „islamistycznej odsłonie” nienawiści.

„Co dokładnie myśleli mordercy księdza Hamela – nie wiem. Zapewne podcięli mu gardło z pogardy bądź nienawiści” – a może podcięli mu gardło z zimną krwią realizując swoje zadanie walki z chrześcijaństwiem w służbie islamu. Realizując plan dwa kroki do przodu, jeden do tyłu: najpierw atak, a potem ich brat imam solidaryzuje się w bólu z chrześcijanami (czy on wyraźnie potępił zamachowców?). A potem autorytety świata chrześcijańskiego idą w marszu przeciwko przemocy i nienawiści. Może w tym samym czasie planowane są następne ataki. Dziś szeregowy ksiądz, a jutro może biskup? Zobaczymy jaka będzie reakcja. Walka trwa. Jest Ksiądz pewien, że takich myślni nie ma w umysłach napastników?

Nie wiem, jakie są ich myśli. Napisałem „nie wiem”. Nie ma też podstaw, by myśleć o związku między stanowiskiem lokalnego imama a intencjami zamachowców.

Szczerze powiem, że jestem zaskoczony takim podejściem do sprawy. Streszcza się ono mniej więcej w naiwnym opisie sytuacji, w której ktoś na kogoś pluje, a ten drugi wciąż twierdzi, że deszcz pada. Mógłbym wiele wytoczyć słów, demaskujących naiwność i nieprawdziwe twierdzenia tego artykułu, akapit po akapicie, ale pomyślałem, że zamiast tego, zadam księdzu pytanie (bo trochę mało tu miejsca, a i odpowiedzi jestem bardzo ciekawy). Szanowny księże, co będzie gdy wojna już wybuchnie, taka prawdziwa, fizyczna, gdzie ludzie (już nie ważne z jakich przyczyn) staną naprzeciw siebie i będą się zabijać… ja zostanę wcielony do wojska i czołgając się w błocie (osrany ze strachu), złapię księdza jako kapelana wojskowego za rękę… i co mi ksiądz wtedy powie? Zagrzeje mnie do walki? Odwoła się do męstwa? Doda otuchy? Czy mając okazję, strzeli ksiądz do przeciwnika, ratując może mnie, może kolegę… cala ojczyznę?

Pan nie odróżnia obrony koniecznej i wojny sprawiedliwej (której koncepcja jest akurat w teologii katolickiej dobrze rozwinięta) od tego, co nazywamy zemstą, odwetem i nienawiścią. Bycie żołnierzem nie polega na krzesaniu w sobie nienawiści. Taka „prawdziwa wojna” miejmy nadzieję, że nie wybuchnie. Trzeba korzystać póki co z możliwych sposobów obrony koniecznej. Działanie policji w tym przypadku jest czymś innym niż moja reakcja.

Ok. Fajnie, że ksiądz to napisał, bo bałem się, że zaszliśmy już zbyt daleko. Ale w takim razie, skoro wojna obronna jest usprawiedliwiona…jak ksiądz wyobraża sobie krzewienie męskich i odważnych postaw, skoro przez lata przed tą wojną, robi się wszystko, żeby społeczeństwo spacyfikować, zmiękczyć i pozostawić zniewieściałym? Na dzień przed wojną nie da się z chłopców zrobić mężczyzn!!! Ksiądz nie odróżnia męstwa (jednego z Darów Ducha świętego) od zemsty – to zaiste niewiarygodne!!! Ksiądz myli sprawiedliwy gniew i karę, z nienawiścią, co gorsza z księdza wywodów można wywnioskować, że miłość i miłosierdzie są bezwarunkowe – wręcz głupie – a tak nie jest!!! Miłość i miłosierdzie nie są naiwne. Syn marnotrawny dopiero wtedy dostąpił owoców miłości i miłosierdza gdy sam się ukorzył. Ojciec dobrze wiedział, że cierpi i ponosi karę, a jednak palcem nie kiwnął. A dziś oto jesteśmy świadkami odwrotnej sytuacji, w której przez własnie takie artykuły jak powyżej, pielegnuje sie postawę bierną i głupią – nie mająca żadnego oparcia w nauczaniu ewangelicznym. Ja nie nawołuję do nienawiści – żeby było jasne – ja bronię postawy sprawiedliwej, obronnej ale i konsekwentnej i męskiej. Nie wystarczy drogi księże powiedzieć, że nie wolno nienawiści zwalczać nienawiścia – bo to oczywiste. Ale trzeba wskazać słuszne postawy obrony i krzewić w wiernych wartości sprawiedliwe. Pan Jezus mógł wszystko, ale św. Piotrowi cofnął rekę dopiero gdy ten obciął już ucho jednemu z oprawców. Ten biedny ksiądz, który stał się męczennikiem za wiarę, jest przykładem dla nas wszystkich, ale proszę również uszanować postawę obrońców wiary – a tych nie wychowamy gdy zakażemy im męskich, twardych i sprawiedliwych postaw – nie mających nic wspólnego z zemstą i nienawiścią.

Bardzo zaintrygował mnie Twój punkt widzenia, dałeś mi wiele do myślenia! Jednakże, przyjmując założenia miłosierdzia jakich nauczył nas Nowy Testament, wydaje mi się, że nie masz racji. Jest tam wyraźnie napisane jak reagować na przemoc – nadstawić drugi policzek (oczywiście nie pamiętam rozdziałów i wersetów, bardzo przepraszam i jeżeli gdzieś będę się mijał z prawdą to proszę o wskazanie mi błędu 🙂 ), zło dobrem wynagradzać. Jest to napisane czarno na białym. W ostatnich zdaniach swojej wypowiedzi napisałeś o uszanowaniu postawy obrońców wiary- ale przecież właśnie te przesłania o których wspomniałem stanowią trzon naszej wiary! ,,Przez to was wszyscy poznają, że będziecie się wzajemnie miłowali”. Zresztą jak miała by wyglądać taka postawa- wiem że nie masz na myśli żadnej zemsty, wyraźnie to zaznaczyłeś, jak również to, że nie powinno się odpowiadać nienawiścią- więc o jaką odpowiedź na tego typu zbrodnie Ci chodzi? Do czego zmierzam w takim razie? Do słów o ,,sprawiedliwym gniewie i karze”.i całego tego zdania z którym się nie zgadzam. Po pierwsze, jesteśmy powołani do bycia najmniejszym i służenia innym, nie zaś do stawiania się nad kimkolwiek i nadawania sobie prawa do wymierzania kar komukolwiek. Po drugie gniew jest jednym z siedmiu grzechów głównych, i myślę, że tu właśnie chodzi o gniew przeciwko komuś kto wyrządził nam na przykład krzywdę, bo taki gniew prowadzi do nienawiści, a nie np. gniew na dziecko że nie posprzątało pokoju 🙂 . Po trzecie- i najważniejszę- przykazanie miłości bliźniego jest jednym z dwóch najważniejszych przykazań, a św. Paweł mówił, że po śmierci będziemy rozliczani właśnie z miłości więc owszem, miłość jest, a przynajmniej powinna być bezwarunkowa.
Myślę że jeśli dojdzie do wojny będę strzelał a nie się wymądrzał, ale uważam też, że gniew i chęć wymierzenia kary nie uczynią nikogo mężczyzną. Zrobi to dopiero sama wojna, bądźmy szczerzy, zawsze tak było. W ostatecznym rozrachunku apeluję po prostu o nie odpowiadanie ,,męsko i twardo” jak to ująłeś (co do ,,sprawiedliwy” można dyskutować) przez co rozumiem niechęć do przyjmowania lub integrowania się z uchodźcami lub Muzułmanami ( no bo co innego masz na myśli? – krzywe patrzenie się na nich?) ale traktowanie ich w duchu pokoju, do czego jesteśmy powołani.

Zdaję sobie sprawę, że jest to podejście jakie moim zdaniem powinien mieć chrześcijanin (być może pod wieloma względami nie mam racji), niekoniecznie dowódca obrony kraju przygotowującego się na najgorsze. Pozdrawiam 🙂

W poczytnych i wartych czytania tygodnikach brylują Pan i Pani. Obydwoje ważni profesorowie. Od wielu lat obsesyjnie i na granicy zdrowego rozsądku, piszą artykuły w których wylewają swoją nienawiść do wszystkiego co katolickie. Owszem są wolnymi ludźmi w wolnym kraju, mogą pisać, co chcą. Może to moja fantazja i oby taką była, ale ktoś może ich sobie obrać za swoich guru i pomyślieć:” A jakby tym katolom za te wszystkie nieszczęścia spowodowane ich parszywą wiarą, dowalić nie tylko słowem, ale i pięścią?

Nie jest to pierwsza próba zamachu skierowana przeciwko Kościołowi we Francji. Chociażby w 2015 został udaremniony zamach w Villejuif na przedmiesciach Paryża gdzie zradykalizowany zamachowiec planował zaatakować dwa kościoły podczas niedzielnej mszy. Jego powiązania z Isis zostały potwierdzone przez policję. W Syrii liczne ataki mają na celu właśnie społeczność katolicką.

Muzułmanie mają w nosie wojnę z chrześcijanami bo mają poważniejsze problemy na codzień. W wielu krajach muzułmańskich sytuacja ludzi jest dramatyczna co powoduje że granica między życiem i śmiercią się zaciera…z punktu widzenia ciepłego europejskiego fotela to jest niedostrzegalne i niepojmowalne nawet jak wam się wydaje że jest inaczej. Jeśli można coś zrobić to dostrzec godność w innym,pomóc mu żyć godnie a nie w upodleniu,afirmować dobro tam gdzie tak trudno przychodzi je dostrzec. Ksiądz został zamordowany właśnie za to. Bo wierzył w dobro po drugiej stronie i podważał słuszność i konieczność nienawiści. Fundamentalizm właśnie się tym żywi. Więc jeśli ksiądz swoim postępowaniem wzbudował zaufanie i przyjaźń muzułmanów to stanowił duże zagrożenie dla fundamentalistów islamskich, bo podważał sens ich retoryki. Nie ma sensu wskazywanie że był katolikiem bo przeciętni muzułmanie nawet nie wiedzą co to takiego. Albo się drodzy chrześcijanie dacie zrobić w balona i wrócicie do idei oko za oko albo dacie radę to przezwyciężyć opierając się na idei przebaczenia.wybór jest jak zwykle wolny.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.