Jesień 2021, nr 3

Zamów

Wielkość i małość Polaków

Logo „Solidarności” na koszulce z lat 80. Fot. Futureatlas.com/Flickr

„Powinniście dziś siedzieć w więzieniu, pakujcie się i wynoście się z Polski, bo już niedługo po was przyjdziemy” –  usłyszał legendarny działacz „Solidarności” Jan Rulewski od dyskutanta w TVP Info. Prowadzący dziennikarz nie tylko nie interweniował, ale przyłączył się do ataku na Rulewskiego. Oglądałem to widowisko ze zgrozą.

To, co napiszę, może komuś wydać się truizmem, ale odczuwam potrzebę nazwania po imieniu tego, co się dzieje.

W sobotę przez Warszawę i inne miasta Polski przeszły wielotysięczne manifestacje dla uczczenia rocznicy pamiętnych wyborów z 4 czerwca 1989 roku. Wybory te – bezpośredni rezultat porozumień Okrągłego Stołu –  tylko w 35 procentach były wolne, ale i tak okazały się spektakularnym zwycięstwem „Solidarności”, której przewodził Lech Wałęsa, a sromotną przegraną władzy. Społeczeństwo powiedziało komunistom zdecydowane „nie”. 

Wynik wyborów czerwcowych, jak słusznie przypomina Jakub Halcewicz w swoim komentarzu „4 czerwca bez prezydenta” w Laboratorium WIĘZI, zaskoczył i władze PRL, i opozycję. Opozycja nie spodziewała się aż takiego relatywnego zwycięstwa, a rządzący – aż takiej porażki. Nikt wtedy jeszcze nie umiał przewidzieć, co z tego wyniknie.

Wola społeczeństwa wyrażona 4 czerwca rozsadziła scenariusz ustalony przy Okrągłym Stole

Pamiętam jednak doskonale, jakie uczucia nas ogarnęły. Radość, satysfakcja i nadzieja. Wypadki potoczyły się szybko i niespodziewanie. Wola społeczeństwa wyrażona 4 czerwca rozsadziła scenariusz ustalony przy Okrągłym Stole, przewidujący ostrożnie dopuszczenie opozycji do parlamentu, a może i do współrządzenia, ale przy zachowaniu ram ustrojowych. Chytry manewr Wałęsy, polegający na skonstruowaniu koalicji „Solidarności” z dwiema partiami satelickimi (w czym miał swój udział, trzeba mu oddać sprawiedliwość, Jarosław Kaczyński), doprowadził do utworzenia rządu Tadeusza Mazowieckiego – jak na razie, jeszcze z udziałem czterech ministrów z partii komunistycznej.

Bez przyzwolenia słabnącej partii komunistycznej zapoczątkowanie zmian nie byłoby możliwe. Wyrazem tego wymuszonego, ale jednak istotnego udziału komunistów w pokojowym procesie przejścia od totalitaryzmu do demokracji było powołanie generała Jaruzelskiego na nowy urząd prezydenta. Po roku sam z niego zrezygnował. Dalej, jak wiadomo, wypadki potoczyły się lawinowo.

To ma być budowanie prestiżu i wielkości Polski?

W dziejach powszechnych zostanie to zapisane jako Jesień Ludów, czyli – zapoczątkowane przez polską Solidarność z Lechem Wałęsą na czele – wyzwolenie narodów Europy Środkowo-Wschodniej z jarzma komunizmu. Imperium zła, w odróżnieniu do hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy, zostało pokonane bez wojny światowej. Dla mnie, urodzonego już po drugiej wojnie, żyjącego przez dziesięciolecia w poczuciu zagrożenia wojną nuklearną, był to istny cud. W każdym razie było to – jak napisał niedawno na łamach „Plusa Minusa” Paweł Kowal – uwieńczenie jednego z najbardziej brawurowych projektów politycznych XX wieku. Oczywiście, przysłużyli się tu i Jan Paweł II, i Reagan, i Gorbaczow, ale przede wszystkim mieliśmy w tym „cudzie Historii” istotny udział my, Polacy. Po szeregu historycznych klęsk było to nasze drugie, po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, wielkie zwycięstwo.

To prawda, zaczęła się skomplikowana i bolesna transformacja ustrojowa, podjęta w stanie zapaści ekonomicznej, przejście od totalitaryzmu do demokracji i do gospodarki wolnorynkowej. Nie mogli w pełni docenić odzyskanej wolności i niepodległości ci, którzy nie mieli pracy, perspektyw. Jak powiedział Jan Paweł II, kończąc swoją pierwszą pielgrzymkę do wolnej Ojczyzny w 1991 roku, trudności były nieodzowne od procesu transformacji. Ale mieliśmy teraz szansę rozwiązywać je sami.

To w imię rozwiązywania trudności, w imię naprawiania Rzeczypospolitej, po 27 latach wolności i budowania demokracji doszła do władzy partia Jarosława Kaczyńskiego, niewątpliwie dzięki rozbudzeniu nadziei szerokich kręgów społeczeństwa. Przy walnym poparciu ze strony hierarchów kościelnych, kandydaci PiS-u wygrali w zeszłym roku wybory prezydenckie i parlamentarne. Rozbudzanie nadziei na poprawę losu jest w demokracji dobrym prawem polityków. Ale dlaczego teraz – mając pełnię władzy – psują demokrację, obrzucając inwektywami inaczej myślących, przeinaczając historię, zamiast informacji serwując propagandę, zamiast budować poczucie wspólnoty rozbudzając złe emocje? Dlaczego niszczą to, co jest wspólnym dobrem Polaków: poczucie satysfakcji z niewątpliwych osiągnięć ostatnich dwudziestu siedmiu lat,  a także poczucie dumy z pokojowego zwycięstwa nad komunizmem w latach 1980-1989?

Zaczęło się od ataków na Lecha Wałęsę, obok Jana Pawła II naszą najbardziej znaną markę w świecie. To ma być budowanie prestiżu i wielkości Polski? Raczej dowód zawiści i głupoty.

Już niedługo po was przyjdziemy…

Świąteczna promocja Wydawnictwa Więź

Przestałem już oglądać programy dezinformacyjne w telewizji publicznej. W sobotę 4 czerwca wieczorem zdarzyło mi się jednak natrafić na pewien program publicystyczny w TVP Info. Prowadzący dziennikarz rozmawiał z dwoma mało znanymi weteranami „Solidarności” (darujmy sobie nazwiska), trzecim był – obecny w studiu w Bydgoszczy – legendarny Jan Rulewski. Obecni w studiu warszawskim zgodnym chórem dezawuowali sens porozumień Okrągłego Stołu i wyborów 4 czerwca, powtarzając znane  z mediów prawicowych i z Radia Maryja slogany o „porozumieniu agentury SB w »Solidarności« z komuchami”, „uwłaszczeniu nomenklatury”, oszukaniu i zdradzeniu narodu itd. Pojawił się zarzut świadomego zaniechania lustracji i dekomunizacji, nieukarania morderców (w tym Jaruzelskiego).

Rulewski wyjaśniał spokojnie, że w 1989 roku byliśmy pionierami przemian i trwał jeszcze Układ Warszawski, że Solidarność była ruchem chrześcijańskim, który od początku z zasady wyrzekał się odwetu, że kardynał Glemp błagał w stanie wojennym o uniknięcie za wszelką cenę przelewu krwi, że potem Kościół mediował i był świadkiem porozumienia przy Okrągłym Stole, a święty Jan Paweł II chwalił polską drogę dialogu i kompromisu. Oponenci byli głusi na wszelkie argumenty. W końcu najbardziej zapalczywy krzyknął w uniesieniu do Jana Rulewskiego: „wy powinniście dziś siedzieć w więzieniu, pakujcie się i wynoście się z Polski, bo już niedługo po was przyjdziemy”… Prowadzący dziennikarz nie tylko nie interweniował, ale przyłączył się do ataku na Rulewskiego. Oglądałem to widowisko ze zgrozą.

To tylko mała próbka tego, jak wygląda „dobra zmiana” w mediach publicznych, szumnie zwanych narodowymi. Czy „misją” miałoby być prostackie manipulowanie historią i niewybredne szczucie jednych obywateli na drugich? Czy promowanie małości może być drogą do budowania „wielkości”?

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (19)

Rzeczywiście, wypowiedź tego „mało znanego weterana „Solidarności” w stosunku do pana Rulewskiego jest oburzająca, ale czasami „puszczają” nerwy. „Gruba kreska” pana Mazowieckiego zamazała wszystko – ludzie dotąd czują się oszukani, upokorzeni, zniszczeni. Autor tego art. nigdy nie pracował w przemyśle lub w budownictwie i nie ma pojęcia co tam się działo po wprowadzeniu stanu wojennego, kiedy „sami swoi” wzięli wszystko „za twarz”. Ja wiem jak to wtedy wyglądało i późniejsze „reformy” pana Balcerowicza przeżyłam na własnej skórze. Dobrze wiem kto miał wtedy szansę „dorobienia się” a kto szedł na bruk.Co mogą o tym wiedzieć filozofowie i dziennikarze??
Jak ja mogę spokojnie patrzeć na pana Wałęsę idącego ręka w rękę z panem Kwaśniewskim, któremu kiedyś nogi nie chciał podać??? Kto mnie zrobił w przysłowiowego „konia”?? Przecież kiedyś byłam b,naiwna i mu ufałam.

dlaczego uważa pani, że należy w tej nienawiści trwać do konca życia?? mnie to się podoba,że dawni przeciwnicy i wrogowie, dziasiaj podaja sobie ręce.Owszem, przeżyliśmy niejedno, ale to już minęło…a zaczęła się właśnie era pisowskiej nienawiści, oparta na zaszłościach, urazonej dumie i niszczeniu wszystkiego, co 'po tamtych’ zostało. Tego pani chciała?

Droga Barbaro, ja jakoś nie widzę Pisowskiej nienawiści. Za to gdzie by nie spojrzeć, widzę zawziętość, kłamstwo i butę PO. Niech Pani otworzy oczy i czyta nie tylko „Wybiórczą”.

Widzę coś przeciwnego. Insynuacje, fałszywe oskarżenia i deprecjację osiągnięć przeciwników. Widzę propagandę i kolesiostwo. Podoba się Panu Polska PiS? Niech zgadnę – cieszy się Pan z odwetu.

Zofio, zgadzam się z Panią, że „czasami puszczają nerwy” i ze są wśród nas ludzie, którzy czują się przegrani albo skrzywdzeni przez los. Ale co do reszty Pani refleksji – nie zgadzam się! Potrzebni są dziennikarze i filozofowie, czyli tacy, którzy ogarniają całość i myślą. Bo rzeczywistość społeczna i historia są bardzo skomplikowane, poddawanie się osobistym emocjom, zwłaszcza tym negatywnym, i kierowanie się prostymi schematami, mogą nas zaprowadzić na manowce. Pani miesza różne zjawiska i procesy: co mają wspólnego samowolne poczynania lokalnych zarządców przemysłu w stanie wojennym z reformą Balcerowicza? Jaka była alternatywa w 1989 roku dla tzw. grubej kreski? Eliminowanie komunistów z życia publicznego? czyli kogo? Miliona członków partii? O tym wszystkim trzeba spokojnie myśleć i rozmawiać, a nie rzucać łatwe oskarżenia na Solidarność i Lecha Wałęsę. Gdyby nie on, strach pomyśleć, co by się mogło stać z Polakami i Polską…

Gruba linia (a nie gruba kreska) z expose Mazowieckiego oznaczała, że jego rząd będzie odpowiadał tylko za to co sam zrobi, a nie za to co odziedziczy po prlu. Panowie pokroju „mało znanego weterana „Solidarności” dorobili do tego wlasną ideologię, kiedy to najpierw Mazowiecki a potema także i Wałęsa przestali być dla nich sterowalni.

Słuszne uściślenie, ge. Tadeusz Mazowiecki w sejmowym expose użył sformułowania „gruba linia”, w innym sensie, niż miała popularnie mu przypisywana „gruba kreska”. Wyjaśnia to sam w książce „Ro 1989 i lata następne”. Ale faktycznie jako premier przyjął mądrą politycznie i głęboko chrześcijańską postawę nierozliczania ludzkich życiorysów, deklarując, że „nieważne skąd kto przychodzi, tylko – czy gotów jest służyć Polsce”. To ludzie potem określali jako „grubą kreskę” Mazowieckiego. Często nadinterpretowując tę zasadę jako rozgrzeszenie w czambuł wszystkich czyniących zło (morderców) z czasów komunizmu. A tego nigdy Mazowiecki nie głosił. O wszystkim trzeba i można rozmawiać, wyjaśniać, krytykować błędy i zaniechania demokratycznych rządów po roku 1989,, ale bez manipulowania historią, bez rozniecania nienawiści i złych emocji. Na co zawsze jest zapotrzebowanie wśród tzw. gawiedzi. Demokracja jest ustrojem dla ludzi rozumnych. Nie abdykujmy z rozumności i z myślenia, bo to się może źle skończyć.

Dzięki ge!
Już się zabierałam za pisanie komentarza. Trzeba odkłamywać to celowe przeinaczenie myśli pana Mazowieckiego: gruba linia = odtąd (dopiero odtąd)odpowiadamy my. Nie odpowiadamy za to, co odziedziczyli
my po PRL

Oglądałem ten program przed chwilą, gdyż jest dostępny na portalu TVP Info. Jestem przerażony poziomem dyskusji i prowadzącego program. Znam Ryszarda Majdzika ze Skawiny k/Krakowa, człowieka wiecznie walczącego o wolną Polskę, którego słowa często raniły komuchów i dobrze. Ale przy pisowskiej władzy Ryszard jest znów sobą, on jak Jarosław – musi mieć wrogów. Jego kardynalne zachowanie w stosunku do Janka Rulewskiego oraz obrażanie wielu tysięcy zwolenników KOD kwalifikuje się do sądu. Jestem w KOD i działam ze wszystkich sił, jakie mogę dać mojej Ojczyźnie, kiedy siedemdziesiątka na karku. Walczyłem jak umiałem z komuną, ale nigdy by mi do głowy nie przyszło, że bardziej od komunistów i esbeków będę się dziś obawiał takich ludzi jak Majdzik! Ryszard, chcesz teraz wsadzać do więzienia takich wspaniałych patriotów jak Rulewski i a nam proponujesz wyjeżdżać z kraju?! To jesteś lepszy od komunistów w swojej zawiści. Ryszard, w Tobie siedzi demon zła. Tobie jest potrzebny egzorcysta i kilka lekcji prawdziwego chrześcijaństwa.

Napisał Pan, że PIS wygrał wybory przy walnym poparciu hierarchów naszego Kościoła. Czy znajdzie się jakiś autorytet świecki czy kościelny, który zapyta duchownych jakim prawem Boskim i ludzkim to uczynili? Jakim prawem przyłączyli się do dzielenia nas wszystkich na wrogie sobie obozy. Czy na tym polega pasterstwo ludu Bożego, że dzieli się owce na lepsze i gorsze? Czy dalej głównym problemem Episkopatu będzie jakieś gender? Czy Wy naprawdę nie widzicie, czy nie chcecie widzieć tę lejącą się nienawiść i pogardę na ludzi inaczej myślących niż władza? Przecież jesteśmy waszymi owcami, jesteście także dla nas, dla wszystkich. Opamiętajcie się! Prowadźcie nas do Boga, jesteście z ludu i dla ludu, dla całego ludu! Pokazujcie nam w tych trudnych chwilach jak żyć z Jezusem miłosiernym i nie czekajcie w cichości kiedy skończy się służba kochanego Franciszka. Wiem, że są inni, ci których „pożera” miłość do Boga i bliźniego, oby stali się dla Was wyrzutem sumienia.

Też widziałem ten program, jeden z najbardziej oburzających od dawna. W pełni podzielam odczucia i uwagi Cezarego Gawrysia. Pan Klarenbach nigdy nie próbuje być obiektywnym prowadzącym, zawsze podkręca dyskusję tak, by wzmocnić przekaz „dobrej zmiany” i pogrążyć jej przeciwników. W tym wypadku posunął się poza granice wszelkiej przyzwoitości, mylił fakty, podawał absurdalne. Wg niego rzekomo „Solidarność” domagać się miała odwetu na komunistach, wieszania, a to przecież była antysolidarnościowa czarna propaganda. Tym samym pan Klarenbach wpisał się w język i nurt propagandy komunistycznej stanu wojennego, jako jej kontynuator.

Janowi Rulewskiemu należy się szacunek jako jednemu z historycznych przywódców Solidarności i długoletniemu więźniowi politycznemu, sposób w jaki został potraktowany przez prowadzącego jest kolejną kartą hańby dziennikarstwa obecnej tv.

Historia człowieka okradzionego w majestacie prawa III RP.
To może przydarzyć się każdemu…
Zespół Kolesi którzy bronią status quo poprzedniej władzy .
Rzeczywiście wymiar sprawiedliwości stoczył się w III RP na samo dno.
Zawiadomienie Prokuratora Generalnego o uzasadnionym popełnieniu przestępstwa przez sędziego Daniela Strzeleckiego na szkodę Bogusława Biedrzyńskiego – czyn z art. 231 § 1 k.k.
http://barwybezprawia.pl/2015/12/15/zawiadomienie-prokuratora-generalnego-o-uzasadnionym-popelnieniu-przestepstwa-przez-sedziego-daniela-strzeleckiego-na-szkode-boguslawa-biedrzynskiego-czyn-z-art-231-%c2%a7-1-k-k/
Art. 231. § 1.
Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
https://www.facebook.com/Poszkodowani-przez-wymiar-niesprawiedliwości-624680607593846/?ref=aymt_homepage_panel

Przerażające. Ale czy w końcu stosunkowo duża część naszych rodaków zrzuci w końcu z siebie ten fatalny wizerunek zwolenników spiskowych teorii, pseudoantykomunizmu, fałszywego patriotyzmu, udawanej religijności?

W takich przypadkach tym wszystkim, którzy bez opamiętania krytykują Okrągły Stół i wybory 4 czerwca, a dziś popierają PiS i jego propagandę, przypominam mój wywiad z Lechem Kaczyńskim i uświadamiam, że plują na Lecha Kaczyńskiego. Przeważnie nie chce im się czytać, ale ci, którzy przeczytają milkną i nie widzą co powiedzieć.
https://www.facebook.com/notes/leszek-biernacki/by%C5%82-taki-st%C3%B3%C5%82-wywiad-z-lechem-kaczy%C5%84skim-o-okr%C4%85g%C5%82ym-stole-1995/644367635622462/

Ja myślę że okragły stół pozwolił wyjść wszystkim z tego klinczu. Jaka byla inna alternatywa dla reżimu Jaryzekskiego. Albo iść na ustepstwa i dogadać sie z opozycją albo zoostrzyć kurs i urzadzić w kraju jeden wielki obóz koncentracyjny. Strach sie bać, bo taki scenariusz był calkiem realny. Pytanie kim by byli po tym ci „bohaterscy” dwaj adwersarze z programu tzw telewizji narodowej? Nikim bo albo by sie zbratali z rezimem albo zgnili w jakimś więzieniu. Ci kolesie po prostu..im brak jest myslenia. Niestety takich ludzi którzy daja sie omotać nienawiscia jest wielu.

Powiedzmy sobie szczerze i uczciwie, że w Solidarności od samego początku były różne opcje polityczne. Byli i tacy, którzy akurat dziś się ujawnili i zdobyli władzę, a demokrację uważali za prawo do wprowadzenia własnej dyktatury. Przez kilka ostatnich dziesięcioleci, z Solidarności zrobiono coś na podobieństwo Matki Boskiej polskiej sceny politycznej, o której można mówić wyłącznie dobrze, i do której trzeba się wyłącznie modlić. Dziś widzimy jak różnorodny to był ruch zarówno pozytywny jak i negatywny, niosący wiele zagrożeń dla demokracji.
Najnowszą historię Polski trzeba pisać od nowa.
Spójrzmy realnie, dlaczego Regan wiedząc o planach wprowadzenia stanu wojennego dał Jaruzelskiemu wolną rękę?

Na szczęście są jeszcze inne media oprócz „narodowych” i nie da się całkowicie zakłamać tego, cośmy przeżyli. Choć obecna władza robi wszystko, żebyśmy dostali amnezji jak najszybciej. Dziękuję panu Gawrysiowi za podjęty trud spokojnego tłumaczenia zawiłości tamtych decyzji.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.