Jesień 2021, nr 3

Zamów

„Plus Minus” kontynuuje własną krucjatę

Suwerenność obroniona. Daliśmy odpór Brukseli. Ale są jeszcze Niemcy. Ci chcą zawłaszczyć mój Kościół.

Biorę do ręki sobotni „Plus Minus” (czyli weekendowe wydanie „Rzeczpospolitej”). Okładka, a na niej duże litery ułożone w następujące zdanie: „Niemcy przejmują Kościół”. I duża sylwetka papieża Franciszka w sutannie, ale nie białej, o nie. Ten kolor już jest nieaktualny. Finezja redaktorska osiąga szczyty: sutannę papieską pokolorowano – na czarno, na czerwono i na żółto. Słowem, papież przywdział sutannę w barwach narodowych Niemiec.

Już od strony piątej rozpoczyna się tekst Pawła Milcarka, redaktora naczelnego kwartalnika „Christianitas”, a w artykule o wirusach i demonach, na które Niemcy są bardzo podatni. Franciszka opanowało dwóch kardynałów niemieckich: Walter Kasper i Reinhard Marx. Nie są oni „ekscentrycznymi enfants terribles, lecz osobami wysoko usytuowanymi w nieformalnej lub quasi-formalnej hierarchii współpracowników papieża Franciszka”.

A jak wygląda Kościół niemiecki? No, proszę państwa, on przecież „przypomina szpital o ogromnie dużej śmiertelności, z potężną liczbą chorych, którzy zresztą nigdy nie byli na polu bitwy (duchowej), natomiast umierają z nieleczonych chorób zakaźnych – które przez lekarzy oddziałowych tego szpitala są już traktowane jako jeden z żywiołów, a nie przeciwnik do zwalczania”. Tłumacząc tę metaforę z polskiego na nasze, Milcarkowi chodzi o to, że Kościół i księża mają walczyć i zwalczać, i już. Poza tym Kościół niemiecki jest wydrążony od wewnątrz; pomimo tego wydrążenia Ren i tak wylewa się do Tybru. I w ogóle sól straciła już w Niemczech smak.

Kolegium Europejskie

A Franciszek prowadzi nas tą niemiecką drogą, czyli wydrąża, prowadzi do pluralizacji systemów moralnych i zarazem do relatywizacji norm. Bo jak inaczej rozumieć słowa: „W otoczeniu papieża Franciszka ogromne wpływy uzyskali biskupi niemieccy. Już widać, że chcą kształtować Kościół powszechny na obraz i podobieństwo Kościoła niemieckiego, który od lat zasady wiary i moralności katolickiej traktuje w sposób nader swobodny”.

Mamy kłopot w Polsce z Franciszkiem; niechęć do niego w środowiskach fundamentalistycznych rośnie. A „Plus Minus” po prostu kontynuuje własną krucjatę. W listopadzie ubiegłego roku na tych samych łamach ukazał się słynny tekst „Papież, antypapież, sede vacante…”, a w nim słowa o fatalnym konklawe, o papieżu rehabilitującym „komunistów i teologów wyzwolenia”, i cytującym „heretyckie książki kardynała Kaspera”.

Niemcy nas biją!

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (5)

myślałam, że zacznie się jakaś polemika, ale niestety tekst się już skończył. nie rozumiem więc, jaki jest jego sens?

Ja też liczyłem, ale widać x. Luter nie potrafi wyjść ponad poziom fejsbukowej pyskówki, niestety…

Sapienti sat. Mądry zrozumie, nie trzeba stawiać kropek nad i. Autorzy „Plusa Minusa” sugeruje (insynuują) dwie rzeczy: 1/ że Kościół katolicki w Niemczech pogubił się, źle odczytuje rzeczywistość i niewłaściwie reaguje na przemiany mentalne i obyczajowe; 2/ że papież Franciszek ulega wpływom kardynałów niemieckich, reprezentujących ten „pogubiony” Kościół. O ile z pierwszą tezą można jeszcze podyskutować rzeczowo, o tyle teza druga jest wprost absurdalna. Wiadomo chyba każdemu, że papież Bergoglio reprezentuje doświadczenie Kościoła w Ameryce Łacińskiej i na całym naszym globie społecznych nierówności, nędzy, przemocy, wojen, uchodźców i nowego niewolnictwa. Za papieżem Franciszkiem, czy raczej u jego boku, stoją przede wszystkim tacy kardynałowie, jak Oskar Maradiaga z Hondurasu czy Luis Tagle z Filipin. Stoi za nim, jak wierzymy, Kolegium Kardynalskie kierowane Duchem Świętym, które go wybrało na papieża.

Co można odpowiedzieć publicystom, którzy wietrzą niemiecko-komunistyczne spiski w Watykanie? W wnioskują tak: papież upomina się o ubogich, o Ziemię, o wartości ewangeliczne – komunista. Cytuje najważniejszych współczesnych teologów (tak się składa, że Niemców) – spisek niemiecki. Co może trzeźwo patrzący obserwator tu dodać? Tłumaczyć, że nie ma spisku? Że jest zmiana mentalnościowa (wreszcie!), że Kościół wraca do tematu miłości, miłosierdzia, pokoju, szacunku, że (bardzo powoli) odchodzi od straszenia „cywilizacją śmierci”, od zajmowania się prawie wyłącznie seksualnością / prokreacją / antykoncepcją, tym, czego „nie wolno” i co „jest nieuporządkowane”! Publicystów prawicy boli, że Kościół Franciszka nie tylko nie legitymizuje ich strachów (przed uchodźcami, homoseksualistami, kobietami itp.), a jeszcze każe ich kochać, szanować, pomagać. Skandal!

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.