Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Poezja umiera na wojnie?

Fotografia Krzysztofa Kamila Baczyńskiego wykonana w latach 40. XX wieku, zrekonstruowana (poprawa jakości i nadanie barw na czarno-białe zdjęcie) przez wikipedystę Guccee. Fot. Wikimedia Commons

Nikt nie rodzi się, by być poetą czy poetką czasu wojny. Kimś takim nikt nie chce być.

Edytorial do wydania tygodnika „Więź co Tydzień” z 19 stycznia 2023:

Wesprzyj Więź.pl

W jednym ze swoich najpiękniejszych wierszy Krzysztof Kamil Baczyński deklarował ukochanej, że niebo złote jej otworzy, ziemię twardą przemieni „w mleczów miękkich płynny lot”, „i powietrza drżące strugi” zamieni „w brzóz przejrzystych śpiewny płyn”. „Jeno wyjmij mi z tych oczu / szkło bolesne – obraz dni, / które czaszki białe toczy / przez płonące łąki krwi”. Jeno „zetrzyj z włosów pył bitewny, / tych lat gniewnych / czarny pył” – prosił poeta. Zginął 4 sierpnia 1944 roku, w wieku zaledwie 23 lat.

Baczyński wpisał się w tragiczny los poety XX wieku, wieku mordującego poetów. Historia zmiażdżyła między innymi Osipa Mandelsztama i Federica Garcíę Lorkę, nazistowska okupacja pochłonęła życie sporej części pokolenia Kolumbów, czyli ludzi, którzy postanowili – jak pisał o nich Miłosz – „być wiernymi chwili”, okrutnym wyzwaniom ich czasów.

Ci, co przeżyli, zmagali się z traumą. Jak w ogóle opisać katastrofę, ba – dosłowny wręcz koniec znanego sobie świata? Tadeusz Różewicz – idąc za stwierdzeniem Theodora Adorno, że „pisanie wierszy po Auschwitz jest barbarzyństwem” – zmagał się z językiem, który mógłby udźwignąć w sobie tragedię II wojny. Zmagania te opisuje na naszych łamach prof. Krzysztof Biedrzycki.

80 lat temu śmierć okazała się „mistrzynią z Niemiec”, a dziś poezja jest wolontariuszką w Charkowie i w tylu innych miejscach świata, gdzie trwa piekło na ziemi. Poezja stała się ponownie – co zauważa Aneta Kamińska, tłumaczka poezji tragicznie zmarłej Wiktorii Ameliny – „właściwym dziennikiem doświadczenia wojennego”, dziennikiem, którego spisywanie wiele wspaniałych autorek i autorów okupiło życiem. Jak Amelina, jak 33-letni Maksym Krywcow, który zginął na froncie kilkanaście dni temu.

Wesprzyj Więź

Władysław Jacenko dowiaduje się od jego przyjaciół, że Krywcow pisał o śmierci, ale przede wszystkim chciał żyć. Jedna z najgłębszych prawd brzmi: nikt nie rodzi się, by być poetą czy poetką czasu wojny. Kimś takim nikt nie chce być. To bezduszne koła historii zmuszają adeptów poezji, by tworzyli w niebezpiecznej zawierusze. Rację miał chyba Lechoń, który chciał nie Polskę, a wiosnę zobaczyć. Nie abstrakcyjnie rozumiany świat, a życie, którym można by się zwyczajnie, w spokoju i wśród bliskich, cieszyć.

Wojna zabija poetów, ale czy unicestwia poezję? A może los twórców takich jak Baczyński, Gajcy, Mandelsztam, Lorca sugeruje coś innego: paradoksalnie poezja odnosi ciche zwycięstwo nad terrorem, śmiercią i zapomnieniem. Ciche, bo niedostrzegalne od razu…

Przeczytaj też: Nie sławić nicości. Starych poetów protest przeciwko śmierci

Podziel się

1
1
Wiadomość

5 stycznia 2024 r. wyłączyliśmy sekcję Komentarze pod tekstami portalu Więź.pl. Zapraszamy do dyskusji w naszych mediach społecznościowych.