Zima 2022, nr 4

Zamów

Skaleczeni figuracją. Rozmowa z Krzysztofem Sokolovskim

Krzysztof Sokolovski, „Abstrakcja sakralna” [fragment]. Fot. Galeria Bohema

Jeśli Kościół nie wpuści w swoje mury sztuki, która będzie pomagać rozumieć dzisiejszą rzeczywistość, podziwiać ją, uwrażliwiać na świat i kochać go, to chrześcijaństwo stanie się mitologią, artefaktem przeszłości. Marzy mi się, żeby Kościół znów stał się mecenasem sztuki – mówi Krzysztof Sokolovski.

Katarzyna Jabłońska: Sztuka w Kościele od zawsze pełniła nie tylko funkcje estetyczne, ale też teologiczne. Barok na przykład w bardzo trudnym czasie kryzysu po wystąpieniu Lutra pomógł wyrazić treści teologiczne katolickiej reformy, propagować je i uwewnętrzniać. Dziś znowu mamy do czynienia z dramatycznym kryzysem Kościoła. Nasz redakcyjny kolega, Sebastian Duda, uważa, że potrzebujemy nowego Trydentu – to oczywiście metafora nowej ekspozycji treści wiary. Jej wyrażenie domaga się „nowego baroku”. Ty w swoich działaniach artystycznych chcesz tworzyć sztukę dla Kościoła i w kościołach. I uważasz – a my podzielamy to przeświadczenie – że dziś Kościół pilnie potrzebuje nowej sztuki. Jaka ona miałaby być?

Krzysztof Sokolovski: Nie taka, z jaką mamy dziś najczęściej w Kościele do czynienia, bo ona nie jest w stanie udźwignąć doświadczenia współczesnego człowieka, w sposób adekwatny mówić o Bogu, o Jego nieskończoności, tajemnicy, o Boskiej naturze. Do pewnego momentu prawdy wiary dla wielu wierzących były oczywiste, traktowano je niemalże – i jeszcze dziś wielu je tak rozumie – jakby były naukowo udowodnione. Tymczasem współczesny człowiek dzięki nauce ma inne podstawy rozumienia świata. Moja osobista droga duchowa miała swój początek właśnie w zainteresowaniu się w dzieciństwie naukami ścisłymi. Chciałem dowiedzieć się dzięki nim, jak zbudowany jest świat, a nawet wszechświat.

To pragnienie wiedzy stało się moją drogą duchową. Pokochałem piękno empiryczne tego świata, a to przecież miłość jest elektrownią duszy. Dzięki temu posiadam najsolidniejsze we współczesnym świecie paliwo dla tej elektrowni, pochodzi ono z nauk przyrodniczych. Natomiast produktem spalania piękna empirycznego w elektrowni duchowej jest piękno metafizyczne. Dlatego myślę, że jeśli Kościół nie wpuści w swoje mury sztuki, która będzie pomagać rozumieć dzisiejszą rzeczywistość, podziwiać ją, uwrażliwiać na świat i kochać go, to chrześcijaństwo – jak przekonywał mnie jakiś czas temu jeden ze znajomych – stanie się mitologią, artefaktem przeszłości.

Wykup prenumeratę „Więzi”
i czytaj bez ograniczeń

Pakiet druk + cyfra

  • 4 drukowane numery kwartalnika „Więź”,
    z bezpłatną dostawą w Polsce (poczynając od aktualnego numeru)
  • Pełny dostęp online do artykułów kwartalnika i treści portalu Więź.pl na 365 dni (od momentu zakupu)
  • W tym samym czasie: bieżące numery „Więzi” w formatach epub, mobi, pdf

Aby dodatkowo wesprzeć „Więź”, możesz wybrać prenumeratę sponsorską.

Jeśli mieszkasz za granicą Polski, napisz do nas: prenumerata@wiez.pl.

Pakiet cyfrowy

  • Pełny dostęp online do artykułów kwartalnika i treści portalu Więź.pl (od momentu zakupu) przez 90 lub 365 dni
  • Kwartalnik „Więź” w formatach epub, mobi, pdf przez kwartał lub rok

Aby dodatkowo wesprzeć „Więź”, możesz wybrać prenumeratę sponsorską.

Rozmowa ukazała się w kwartalniku „Więź” zima 2022

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.