Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Żadan: Ukraina potrzebuje, żeby świat do tej wojny nie przywykł

Serhij Żadan podczas spotkania w Warszawie 17 sierpnia 2022 r. Fot. Mariusz Kubik / Wikimedia Commons

Bez sonetów nasi żołnierze przeżyją, bez czystych skarpet nie dadzą rady. Jak już wrócą z okopów, zacznę pisać sonety znowu – mówi „Gazecie Wyborczej” ukraiński poeta Serhij Żadan.

W krakowskiej „Gazecie Wyborczej” o wojnie w Ukrainie Michał Olszewski rozmawia z mieszkającym w Charkowie Serhijem Żadanem. Ukraiński pisarz, poeta i muzyk odwiedził niedawno Polskę.

Na pytanie o to, skąd w nim spokój, Żadan odpowiada, że „na dłuższą metę nienawiść nie dodaje sił, tylko je zabiera. A podczas wojny kontrola emocji jest niezbędna. […] chcemy nie tylko wygrać tę wojnę, ale również jakoś opowiedzieć nas światu, przekazać na zewnątrz nasze racje, a histerycy nie są traktowani poważnie. Dlatego tak istotne jest, żeby dobierać odpowiednie słowa i odpowiednią intonację. W innym przypadku działasz przeciwko zwycięstwu, na rzecz wroga”.

Jego zdaniem „24 lutego zmieniło się wszystko i wkroczyliśmy w pełnowymiarową, totalną wojnę. W tej sytuacji siedzieć i pisać wiersze byłoby trochę niezręcznie”. „Dlatego zaangażowałem się w pomoc dla żołnierzy. […]zrozumiałem, że los Ukrainy nie rozstrzygnie się na Facebooku czy na łamach gazet literackich, do których pisywałem, tylko w okopach, gdzie siedzą ukraińskie chłopaki i dziewczyny. A oni potrzebują tam wszystkiego. […] Bez sonetów żołnierze przeżyją, bez czystych skarpet nie dadzą rady. Jak już wrócą z okopów, zacznę pisać sonety znowu” – zaznacza pisarz.

W jego ocenie być może opór Ukraińców, także na wschodzie kraju, nie byłby tak silny, gdyby nie rosyjska strategia. „Jakaś część społeczeństwa rozumowała na początku wojny następująco: my do Rosjan nic nie mamy, tylko niech zostawią nas w spokoju i pozwolą żyć jak dotychczas. To znamienne, że wielu charkowian poszło walczyć nie w pierwszym dniu wojny, tylko w trzecim, czwartym tygodniu, kiedy miasto zaczęło obracać się w ruinę. Zobaczyli, że Rosjanie nie przyszli po to, żeby zdjąć ze stanowiska Zełenskiego i na jego miejsce postawić kogoś innego, nie przyszli, żeby zedrzeć sztandary UPA czy walczyć z tymi mitycznymi nacjonalistami. Przyszli po to, żeby zniszczyć całą Ukrainę” – mówi.

Wesprzyj Więź

„Do wojny można przywyknąć, gdy jesteś w jej środku, ale można też przywyknąć, kiedy dzieje się daleko. I niestety świat szybko począł przywykać. We wtorek zginęło 50, a nie 100 osób – znaczy, że jeszcze nie jest tak źle. W środę Rosjanie wystrzelili 100 rakiet, a nie 200 – znaczy, że mogło być gorzej. Również to miałem na myśli, pisząc o cynizmie zachodnich polityków. Przecież nie może być zgody na ani jedną rakietę i na ani jedną ofiarę. Ukraina potrzebuje, żeby świat o niej nie zapominał i żeby do tej wojny nie przywykł – bez wsparcia świata nie zwyciężymy Rosji. Polska bardzo w tym pomaga” – czytamy.

Przeczytaj też: Nobel dla Serhija Żadana potrzebny Ukrainie tak samo jak broń

DJ

Podziel się

2
Wiadomość