Biskup warszawsko-praski wyznaczył mu nowe miejsce pobytu – „specjalistyczną placówkę, z zapleczem terapeutycznym, poza diecezją”. Duchownego wciąż obowiązują kary kanoniczne.
4 stycznia opublikowaliśmy tekst Zbigniewa Nosowskiego o sprawie ks. Grzegorza K. Naczelny „Więzi” informował, że duchowny dwukrotnie skazany za molestowanie seksualne ministrantów znów mieszka obok szkoły podstawowej w Otwocku, na terenie parafii, gdzie przed laty również prawdopodobnie wykorzystywał swojego ucznia. Biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński nie chciał wówczas odpowiadać na pytania publicysty.
W odpowiedzi na tekst kuria warszawsko-praska opublikowała oświadczenie swojego kanclerza, Dariusza Szczepaniuka. Dowiedzieliśmy się, że „ks. Grzegorz K. otrzymał kary z Watykanu, został umieszczony w domu księży emerytów. Kurator ustanowiony przez biskupa sprawuje nad nim pieczę. Ks. K. odbył terapię psychologiczną. Według biegłych nie wymaga izolacji. Mimo tego ma zakaz od władz kościelnych jakiegokolwiek kontaktu z osobami nieletnimi”.
19 stycznia Zbigniew Nosowski na łamach Więź.pl ujawnił w tekście „Papierowy klasztor, papierowy kurator?” nowe wiadomości o ks. Grzegorzu K.: „Ukarany duchowny przez kilka lat mieszkał nie w zamkniętym klasztorze, lecz na terenie parafii, w której wcześniej rozpijał i molestował ministrantów. Obecnie też tam przyjeżdża, łamiąc nałożony zakaz”.
Po publikacji naczelny „Więzi” zwrócił się do Biura Prasowego Diecezji Warszawsko-Praskiej z pytaniami o reakcje władz diecezji na te nowe informacje. 26 stycznia nadeszła odpowiedź Jakuba Troszyńskiego, dyrektora diecezjalnego biura prasowego. Wynika z niej, że ks. Grzegorz K. otrzymał sankcje kanoniczne za złamanie zakazu przebywania na terenie parafii MB Ostrobramskiej w Otwocku Wielkim. Pojawia się też zapowiedź, że „w sytuacji, gdy pojawi się nowa placówka, w której ks. Grzegorz K. mógłby zamieszkać, czynności związane ze zmianą miejsca przebywania będą realizowane”.
Wczoraj na stronie kurii warszawsko-praskiej ukazał się nowy komunikat biura prasowego. „Informujemy, że biskup warszawsko-praski wyznaczył ks. Grzegorzowi K. nowe miejsce pobytu, którym jest specjalistyczna placówka z zapleczem terapeutycznym, poza diecezją. Ks. Grzegorza K. wciąż obowiązują wszystkie nałożone kary kanoniczne” – czytamy.
– Aktualny etap tej sprawy zaczął się od interwencji zaniepokojonych mieszkańców Otwocka, którzy zwrócili się do mnie – mówi Zbigniew Nosowski. – Interwencyjny aspekt sprawy można więc uznać za rozwiązany. Bp Romuald Kamiński, choć z oporami, ponownie zrozumiał, że duchowny wielokrotnie oskarżany, a dwukrotnie prawomocnie skazany za molestowanie młodych ministrantów, nie może mieszkać tuż obok szkoły podstawowej i to na terenie parafii, gdzie kiedyś pojawiły się wobec niego zarzuty. Kuria de facto przyznała się też do kilkuletniego braku nadzoru nad tym, gdzie przebywał i co robił podległy jej ksiądz. Powtarzam więc, że w słusznej sprawie warto być natarczywym (uczy tego Ewangelia).
– Problem jest jednak dużo głębszy niż znalezienie nowego miejsca pobytu dla problematycznego duchownego – przypomina redaktor naczelny kwartalnika „Więź”. – Ta historia, która zaczęła się już ponad ćwierć wieku temu, pokazuje wieloletnią – panującą w diecezji warszawsko-praskiej – systemową bezradność i niechęć do podejmowania działań realnych (poza bardzo realnym zniszczeniem kurialnej dokumentacji), a za to olbrzymią skłonność do podejmowania działań pozornych, z papierowym klasztorem i papierowym kuratorem na czele. W sprawie ks. Grzegorza K. nadal pozostają niewyjaśnione dwie kluczowe sprawy – podkreśla Nosowski. – Chodzi o zniszczenie dokumentacji kurialnej dotyczącej tego duchownego oraz niepodjęcie postepowania kanonicznego w zakresie zarzutów, jakie pojawiły się wobec niego w roku 1995, gdy był wikariuszem i katechetą w otwockiej parafii św. Wincentego a Paulo. Będę tę sprawę dalej badał, wystąpiłem już o możliwość wglądu do akt sądowych i prokuratorskich.
Przeczytaj także: Cztery poziomy zgorszenia. Teologiczne konsekwencje wykorzystywania seksualnego osób małoletnich
Gratulacje dla Pana redaktora za skuteczność. Aż dziw bierze że w XXI wieku, po co najmniej 20 latach walki z kościelną pedofilią, jakiemukolwiek biskupowi jeszcze trzeba tłumaczyć tak oczywiste rzeczy.
Gazeta Wyborcza zamieściła tą informację uznając za istotne, by przypomnieć, że 5 lat temu zaprzyjaźnione oko.press coś napisało o tym księdzu. Ale nie jest ważne, że sprawę powrotu księdza do Otwocka i zamieszkiwanie na terenie zakazanej dla niego parafii poruszyła Więź, a dopiero za Więzią pozostałe media, w tym Wyborcza. Bowiem to, że są inni katolicy niż radiomaryjni stałoby w sprzeczności z narracją Wyborczej dla swoich czytelników. W sojuszu z Wyborczą nie wolno reformować Kościoła.
Teraz nie napisała „o Więzi”:
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,28089601,ksiadz-pedofil-przeniesiony-z-otwocka.html
Wcześniej napisała (ta sama autorka):
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27982138,ksiadz-pedofil-powrocil-do-otwocka-trzy-lata-temu-go-stamtad.html
Wniosek: lepiej nie pielęgnować swoich ideologicznych uprzedzeń, Panie Piotrze.
Według Pańskiej logiki z Gość.pl również należałoby nie reformować Kościoła:
https://warszawa.gosc.pl/doc/7349488.Ksiadz-Grzegorz-K-opusci-Otwock
To że gosc.pl nie podał informacji o Więzi to akurat jak najbardziej zrozumiałe. Przekaz jest taki: biskup warszawski stanowczo walczy z występkami duchownych. Gosc.pl informację ma ze strony kurii a ponieważ tam nie ma nic ani o Więzi ani o naciskach wiernych więc to samodzielna inicjatywa biskupa.
Myślałem, Panie Piotrze umiłowany, że w ogóle nie wolno reformować Kościoła. Składam pocałunek pokoju.