Zima 2021, nr 4

Zamów

Tramwajem w zaświat

Jerzy Sosnowski. Fot. Więź

W świecie, który zmierza w głąb rzeczywistości, gdzie religia jest już tylko plemiennym zabobonem do zwalczania wroga lub nie ma jej wcale, a duchowość to synonim zdrowego odżywiania i umiejętnego pozbywania się stresu, ja wolę wybrać tor odchodzący w bok, w nierozpoznaną uliczkę.

Moją pierwszą fascynację w życiu stanowiły… tory tramwajowe1. Prawie na pewno odpowiadał za to osobliwy układ szyn w pobliżu mojego domu rodzinnego, na rogu ulicy Wolskiej i dzisiejszej alei Prymasa Tysiąclecia w Warszawie. Spróbuję opisać, w czym rzecz, choć nie będzie to chyba łatwe: dziecko zwraca uwagę na szczegóły, które nam, dorosłym, umykają jako nieistotne.

Otóż od cmentarza, przy którym była pętla, linia tramwajowa biegła po lewej stronie jezdni (patrząc w stronę śródmieścia). I w tym właśnie miejscu, koło przystanku, z którego prowadziłem obserwacje, przechodziła na środek ulicy. W tym celu szyny robiły lekki łuk w prawo, przecinały skosem połowę jezdni, a następnie robiły kolejny łuk, tym razem w lewo, żeby zająć jej oś – i tam kierowały się już prosto pod nieodległy wiadukt. Przypominało to odwróconą i bardzo wyciągniętą literę S. Przed pierwszym łukiem była zwrotnica, ponieważ w tym miejscu odchodziły też tory w prawo, w ulicę Nowo-Bema (dziś: Prymasa), która w owych czasach nie była żadną ulicą, tylko trawiastym wąwozem między osiedlem a nasypem kolejowym. W rezultacie wszystkie tramwaje (starego typu, o ściętych tępo pyskach) zdawały się skręcać, ale jedne szarpnięciem wracały zaraz na oś Wolskiej, a drugie robiły pełne 90 stopni i kolebały się w stronę skrzyżowania z równoległą do Wolskiej ulicą Kasprzaka. Dziecko, nieznające jeszcze cyfr, więc nieumiejące odróżnić linii trzydzieści cztery od linii dwadzieścia sześć, do końca zatem nie wiedziało, którędy pojedzie tramwaj. Ten jego ruch – w prawo, a potem w lewo, lub jednak dalej w prawo – sprawiał wrażenie, że tramwaj też tego nie wie. Pamiętam, że wpatrywanie się w czoło wagonu, jak za przystankiem waha się, co zrobić, dostarczało mi więcej emocji niż dziś niejeden mecz Ligi Mistrzów…

Wykup prenumeratę „Więzi”
i czytaj bez ograniczeń

Pakiet druk + cyfra

  • 4 drukowane numery kwartalnika „Więź”,
    z bezpłatną dostawą w Polsce (poczynając od następnego numeru)
  • Pełny dostęp online do artykułów kwartalnika i treści portalu Więź.pl na 365 dni (od momentu zakupu)
  • W tym samym czasie: bieżące numery „Więzi” w formatach epub, mobi, pdf

Aby dodatkowo wesprzeć „Więź”, możesz wybrać prenumeratę sponsorską.

Jeśli mieszkasz za granicą Polski, napisz do nas: prenumerata@wiez.pl.

UWAGA: Prenumeratorzy z roku 2021 będą mogli przedłużyć subskrypcję po 1 stycznia 2022 r.

Pakiet cyfrowy

  • Pełny dostęp online do artykułów kwartalnika i treści portalu Więź.pl (od momentu zakupu) przez 90 lub 365 dni
  • Kwartalnik „Więź” w formatach epub, mobi, pdf przez kwartał lub rok

Aby dodatkowo wesprzeć „Więź”, możesz wybrać prenumeratę sponsorską.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.