Jesień 2021, nr 3

Zamów

Jako Kościół w Polsce musimy wyruszyć w nieznane (edytorial, lato 2021)

Zbigniew Nosowski. Fot. Więź

Czyż nie znajdujemy się w sytuacji, w której jako wspólnota Kościoła w Polsce gubimy drogę i tracimy tradycyjne punkty odniesienia?

Drodzy Państwo!

Piszemy w tym numerze „Więzi” o duchowości nocy ciemnej. Nawiązujemy w ten sposób do klasycznego dzieła św. Jana od Krzyża, ale chodzi nam nie tylko o indywidualne przeżywanie trudności w wierze oraz osobiste zmagania z poczuciem pustki i opuszczenia przez Boga.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Mówimy także o „nocy ciemnej Kościoła” jako doświadczeniu zbiorowym. Nie jest to tylko inne słowo na opisanie społecznego wymiaru kryzysu Kościoła, lecz odwołanie do wymiaru fundamentalnego – duchowego. Czyż nie znajdujemy się w sytuacji, w której jako wspólnota Kościoła w Polsce gubimy drogę i tracimy tradycyjne punkty odniesienia? Znikają kulturowe i obyczajowe „podpórki”, na których wspierał się polski katolicyzm – a czy fundament duchowy jest wystarczająco mocny?

Istnieje analogia między stanem duchowym naszego Kościoła a opisami nocy ciemnej według św. Jana od Krzyża. „Idziemy za tym, co jest dla nas zrozumiałe i jasne, choć jest to dla nas najgorsze” – pisał karmelita. Oczyszczenie jest możliwe, ale „dzieje się to drogą, jakiej się [dusza] najmniej spodziewa, owszem, najczęściej myśli, że tą drogą idzie się na zgubę. […] mniema dusza, że raczej traci tutaj coś, niż zyskuje. Czuje bowiem, że traci to, co przedtem znała i odczuwała, a idzie tam, gdzie sama nie wie i nie odczuwa”.

Dziś jako Kościół w Polsce też musimy wyruszyć w nieznane. Nie sposób zaufać ani dotychczasowym przewodnikom, przyzwyczajonym do tego, jak było „zawsze”, ani utrwalonym wzorcom postępowania. Trzeba jak Abraham zawierzyć nadziei wbrew nadziei. Wyjść z naszej stabilności, z dobrze nam znanego Ur chaldejskiego, z naszych pobożnych przyzwyczajeń, z katolickich oczywistości kulturowych – i wejść w niepewność. Na dobre przeżywanie nocy ciemnej nie ma prostej recepty. Ciemność nie może być jasnością. A jeśli chcemy być pewni drogi – uczy karmelitański mistyk – „musimy zamknąć oczy i wejść w ciemności. Wtedy dusza będzie bezpieczna od nieprzyjaciół, którymi są jej domownicy”.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.