Lato 2024, nr 2

Zamów

Białacki: Niech świat się wreszcie przebudzi w sprawie Białorusi

Akcja solidarności z Białorusią 29 maja 2021 r. w Warszawie. Fot. belsat.eu

Mam nadzieję, że żądania uwolnienia Romana Protasewicza i setek innych więźniów politycznych zostaną poparte rzeczywistymi krokami z Zachodu, które zmuszą reżim Łukaszenki do ustąpienia – mówi Aleś Białacki w rozmowie Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Waldemar Piasecki (KAI): Jak Białoruskie Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna” przyjęło zatrzymanie Romana Protasewicza? Jak to odbiera Białoruś? Czy są jacyś ludzie popierający to, co się stało?

Aleś Białacki: Jesteśmy poruszeni i oburzeni. Chociaż pamiętam, jak kilka miesięcy temu rozmawialiśmy z kolegami, że władze mogą dopuścić się czegoś takiego i że tym z prześladowanych obywateli Białorusi, którzy znajdują się na liście poszukiwanych, lepiej będzie omijać Białoruś.

Bardzo popularny jest kanał w serwisie Nexta, w którym wcześniej pracował Roman. Myślę, że miliony Białorusinów traktują zatrzymanie i aresztowanie Romana jako zemstę, nielegalne prześladowania i uprowadzenie dziennikarza oraz krytykę obecnego rządu. Roman Protasewicz i jego dziewczyna Sofia Sapiega (Sapieha), obywatelka Rosji, zostali porwani i aresztowani niemal w tym samym czasie, kiedy rozgromiono najpopularniejszą niezależną agencję informacyjną Tutbay i aresztowano piętnastu jej pracowników oraz poniósł śmierć więzień polityczny Witold Aszurak, działacz opozycyjny z Bieriezowki k. Lidy. Łukaszenka stosuje wszelkie metody walki z opozycją, co świadczy o jego strachu przed utratą władzy. To typowe dla dyktatorów, kiedy zbliża się schyłek ich panowania.

Wesprzyj Więź.pl

Światowa opinia uważa to za akt międzynarodowego terroryzmu w wykonaniu państwowym. Czy jest to także Wasze stanowisko?

– Tak, jest! To zdecydowanie rażące naruszenie międzynarodowych traktatów dotyczących nie tylko ruchu lotniczego, ale i praw człowieka. W końcu chodzi o prawa obywateli Unii Europejskiej i USA lecących tym samolotem.

Niezależni blogerzy są postrzegani przez białoruskie władze jako największe bezpośrednie zagrożenie. Aresztowanie Romana Protasewicza to tylko jeden z elementów walki władz przeciwko rozpowszechnianiu niezależnych informacji

Aleś Białacki

Udostępnij tekst

Zachód zdał sobie sprawę, że potrzebne są pilne środki, aby powstrzymać reżim Łukaszenki. Setki więźniów politycznych w białoruskich więzieniach, bezprecedensowa presja władz na białoruskie społeczeństwo, tortury i pobicia obywateli Białorusi nie były wystarczającymi argumentami, aby zdecydowanie reagować. Mam nadzieję, że żądania uwolnienia Romana Protasewicza i setek innych więźniów politycznych zostaną poparte rzeczywistymi krokami z Zachodu, które zmuszą reżim do ustąpienia.

Dlaczego Łukaszenka zdecydował się na terroryzm?

– Zaufanie do własnej wszechmocy jest cechą charakterystyczną dyktatorów. Zabójstwa krytyków reżimu Putina w Wielkiej Brytanii i Austrii, zabójstwo dziennikarza Jamala Khashoggiego w Turcji przez saudyjskie służby specjalne oraz aresztowanie Romana Protasewicza to tylko kilka z wielu przypadków. Przypuszczam, że Łukaszenka nie spodziewał się tak ostrej reakcji ze strony krajów UE. Tajne służby zrobiły mu tym porwaniem niedźwiedzią przysługę.

Dlaczego Protasewicz był tak przez Łukaszenkę znienawidzony?

– Niezależni blogerzy są postrzegani przez białoruskie władze jako największe bezpośrednie zagrożenie. Ich kanały na YouTube, Telegramie, Instragramie nie mogą być cenzurowane przez władze i cieszą się olbrzymią popularnością. Roman jest jednym z wielu blogerów, którzy zostali aresztowani w ciągu ostatniego roku. Wśród nich są: Siergiej Cichanouski, Igor Łosik, Dymitr Kozłow, Eduard Palczys i inni. Aresztowanie Romana to tylko jeden z elementów walki władz przeciwko rozpowszechnianiu niezależnych informacji.

Czy wiadomo gdzie Roman jest? Jaki jest stan jego zdrowia?

– Okazało się, że Roman przebywa w areszcie śledczym KGB w ścisłym centrum Mińska. Poinformowała o tym jego siostra. Inessa Olenska, adwokatka, która szukała go przez trzy dni po aresztowaniu, spotkała się wreszcie z Romanem. Została objęta nakazem nieujawniania informacji i nie może nawet powiedzieć, z jakich artykułów karnych Roman jest oskarżany. Po spotkaniu powiedziała, że „jest nastawiony pozytywnie i wesoły oraz nie ma się czym martwić”. Po takiej informacji jesteśmy oczywiście jeszcze bardziej zaniepokojeni. Wiadomo, że areszt śledczy KGB nie jest ośrodkiem wypoczynkowym, a prawniczka podlega stałej inwigilacji służb specjalnych. Tak więc między wierszami jej przesłania można wyczytać tylko jedno: Roman żyje.

Co można powiedzieć o jego nagraniu w mediach społecznościowych? Rodzice Romana mówią, że na wideo widać, że był bity i odczytuje tekst, jaki kazano mu powiedzieć.

– Nie mam cienia wątpliwości, że Roman został zmuszony do przeczytania tego tekstu po torturach i pobiciu. Na lotnisku w Mińsku podczas aresztowania nie stawiał oporu. Został pobity potem. Siniaki i otarcia na szyi i twarzy, niezdarnie pomalowane, wskazują, że był torturowany. Bili go tak mocno i demonstracyjnie, że nie miał innego wyboru, jak przeczytać ten tekst lub zostać kaleką. Dlatego zapewne przez kilka dni nie dali mu spotkać się z prawnikiem, czekali, aż odzyska siły i względną równowagę. Podobne nagrania wideo są często kręcone w Czeczenii z udziałem pojmanych politycznych przeciwników Ramzana Kadyrowa. Białoruskie służby stosunkowo szybko nauczyły się metod postępowania od czeczeńskich sił bezpieczeństwa.

Jaki będzie dalszy los Protasewicza?

– Myślę, że Łukaszenka będzie trzymał Romana i jego dziewczynę Sofię w więzieniu do ostatniej chwili. Oni są osobistymi zakładnikami dyktatora i nie będzie mu łatwo się z nimi rozstać. Ale wszystko jest możliwe. Chodzi tylko o konsekwencje, jakie dyktator może ponieść, jeśli nadal będzie ich trzymał w niewoli.

Czy uważa Pan, że przeciwko Łukaszence powinno zostać wniesione postępowanie do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze?

– Nie sądzę, żeby Trybunał Karny w Hadze podjął formalnie sprawę Łukaszenki. Białoruś „przezornie” nie podpisała Traktatu Rzymskiego regulującego funkcjonowanie Trybunału i jest to poważna przeszkoda.

Znacznie bardziej obiecujące dla wszczynania spraw karnych przeciwko zbrodniom popełnionym przez reżim białoruski są dochodzenia, które toczą się w ramach uniwersalnej i powszechnej jurysdykcji w Niemczech, Polsce, na Litwie i Łotwie.

Również grupa ekspertów i prawników przy Wysokim Komisarzu ONZ ds. Praw Człowieka rozpoczęła zbieranie informacji o zbrodniach przeciwko ludzkości na Białorusi. Jest to ważne dla obiektywnej oceny i gromadzenia informacji o łamaniu tam praw człowieka. Chociaż bardzo chciałbym, aby uczciwe procesy na samej Białorusi odbyły się jak najszybciej, a przestępcy, którzy ukrywają się za władzami państwowymi, dostali to, na co zasługują. Będzie to możliwe tylko wtedy, gdy zmieni się sytuacja polityczna.

Co powinna robić opinia światowa i przywódcy światowi?

– Mam nadzieję, że wreszcie po incydencie z porwaniem samolotu cywilnego społeczność europejska i światowa zdały sobie sprawę, że kryzys społeczno-polityczny na Białorusi to nie tylko wewnętrzna sprawa naszego kraju. Autorytarny reżim Łukaszenki jest zagrożeniem dla stabilności i pokoju w Europie. Białoruś szybko zmienia się w „czarną dziurę”, „Koreę Północną w Europie Wschodniej”, niebezpieczną i nieprzewidywalną dla całej Europy, a przede wszystkim dla krajów sąsiednich: Polski, Litwy i Łotwy.

Skala represji zdławiła aktywność obywatelską w kraju. Procesy motywowane politycznie z różnych powodów odbywają się obecnie prawie codziennie. Zaostrzono przepisy karne dotyczące wszelkiej działalności społecznej. Są aresztowani za serduszka w narodowych barwach przyklejone na oknach, za ubrania w kolorze flagi narodowej, za powiedzenie czegoś krytycznego wobec reżimu lub za wpisy na portalach społecznościowych.

Wesprzyj Więź

Ludzie się boją, ale się nie poddają. Nienawiść do reżimu narasta i jestem pewien, że prędzej czy później wyleje się na ulice. Dla białoruskiego społeczeństwa bardzo ważne jest realne, a nie deklaratywne poparcie Zachodu. W minionym roku nieustannie apelowaliśmy do UE o zwiększenie presji na białoruskie władze w celu uwolnienia setek więźniów politycznych, ukarania winnych masowych zbrodni przeciwko ludzkości i tortur oraz rozpoczęcia dialogu między władzami a społeczeństwem białoruskim. Ale UE długo „zaprzęgała konie”, aby wóz konkretnych działań wobec tego, co się dzieje na Białorusi wreszcie ruszył z miejsca. Mam nadzieję, że teraz pójdzie szybciej. Jest już naprawdę wielki czas na przebudzenie świata wobec Białorusi!

Aleś Białacki – białoruski działacz społeczny, polityk i obrońca praw człowieka, przewodniczący Białoruskiego Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna”.

Przeczytaj też: Na Białorusi walka się nie skończyła. Nie zostawiajcie nas samych

Podziel się

1
Wiadomość