Wiosna 2025, nr 1

Zamów

Fakty, opinie i propaganda. Wybuch wojny domowej w Hiszpanii w 1936 r. na łamach „Robotnika”

„Robotnik” z 28.10.1931. Fot. Wikimedia Commons

Lewicowa i prawicowa propaganda, zaostrzona wskutek polaryzowania się polskiej sceny politycznej w latach 30., bandyckich metod ONR oraz ścierania się bojówek nacjonalistycznych z pepeesowskimi, nie pozwalała na zdystansowanie się i próbę uczciwej oceny wydarzeń w Hiszpanii.

Główny, umiarkowany nurt Polskiej Partii Socjalistycznej dążył w latach 30. XX wieku do odbudowania w Rzeczypospolitej demokracji parlamentarnej. Polscy socjaliści nigdy nie zwątpili w przewagę tego ustroju nad jakimkolwiek innym. Nic więc dziwnego, że wybuch hiszpańskiej wojny domowej w 1936 r. wzbudził w nich wielkie zainteresowanie, a jej przyczyny i przebieg były na łamach „Robotnika” – centralnego dziennika PPS – szczegółowo i często analizowane*.

Przedstawienie zaprezentowanej przez dziennik PPS genezy i pierwszych dni hiszpańskiego konfliktu jest miarodajne dla socjalistycznego stanowiska wobec tej wojny, wiele mówi o polskich socjalistach, ich wizji świata, systemie wartości i stopniu dziennikarskiego obiektywizmu. Dla publicystów PPS wojna domowa w Hiszpanii stanowiła obiekt wielkiego zainteresowania nie tylko jako ważne i tragiczne wydarzenie dla obywateli tego państwa, ale także jako wynik silnego konfliktu klasowego, generującego spór światopoglądowy i ustrojowy.

Zatrzymajmy się najpierw na wydarzeniach w Hiszpanii w latach 1931–1934, ponieważ ich przebieg był bezpośrednią przyczyną głębokich antagonizmów, które podzieliły hiszpańską scenę polityczną na wrogie obozy. Do zdarzeń z tamtego okresu nawiązywali też publicyści PPS, kiedy przedstawiali genezę hiszpańskiej wojny domowej.

Przez pryzmat ideowych założeń socjalizmu

W kwietniu 1931 r., po zwycięstwie liberałów i socjalistów w wyborach municypalnych, król Alfons XIII opuścił Hiszpanię. Powstała republika, a jej koalicyjny rząd, w którego skład weszli socjaliści, wprowadził szereg zmian, m.in. rozpoczął reformę rolną, ustanowił ośmiogodzinny dzień pracy, ograniczył wpływy Kościoła i zalegalizował rozwody. Zarazem sytuacja w kraju była niestabilna. Przeciwko nowej Radzie Ministrów występowały zarówno środowiska prawicowe i konserwatywne, jak i anarchosyndykaliści. Niektórymi regionami wstrząsały strajki w miastach i na wsiach. Rząd wprowadził stan wojenny, a społeczne niepokoje były bezwzględnie tłumione1.

Po zwycięstwie centroprawicy w wyborach parlamentarnych z września 1933 r. rozpoczęło się stopniowe znoszenie lub zawieszanie reform. Wówczas socjaliści, wśród których przewagę zdobyli radykałowie, zaczęli przygotowywać antyrządowe zbrojne wystąpienie, którego początkiem miał być strajk powszechny. Wybuchł on 5 października 1934 r. na większości terytorium państwa, a do najbardziej zaciętych walk doszło w Asturii. Centroprawicowy rząd nakazał generałowi Franciscowi Franco – dysponującemu Legią Cudzoziemską i dwoma taborami wojsk marokańskich – stłumienie rozruchów. Dokonano tego w okrutny sposób w ciągu zaledwie kilku dni. W ramach rządowych represji tysiące robotników straciło pracę, kilka tysięcy uwięziono, zawieszono autonomię Katalonii i rozwiązano lewicowe rady miejskie2.

Na łamach „Robotnika” wydarzenia w Hiszpanii w październiku 1934 r. oceniano jako rewolucję wymierzoną w „reakcyjny” rząd, działający w interesie „klasowego przywileju bankierów, fabrykantów, księży i obszarników”3. Fakt, że ówczesna centroprawicowa władza miała oparcie w demokratycznie wybranym parlamencie, nie był dla polskich socjalistów argumentem przeciwko próbie zbrojnego jej obalenia. Zupełnie inaczej oceniać będą w lipcu 1936 r. wypowiedzenie posłuszeństwa demokratycznie wyłonionemu gabinetowi Frontu Ludowego przez zbuntowanych generałów.

Publicyści PPS postrzegali sytuację w Hiszpanii i konflikty nią targające przez pryzmat ideowych założeń socjalizmu – jako antagonizm klasowy, starcie pomiędzy siłami „reakcyjnymi”, broniącymi starego porządku społeczno-politycznego i swoich przywilejów, a stroną republikańsko-lewicową, reprezentującą interesy szerokich warstw społeczeństwa, ideały demokratyczne i postępowe. Po wybuchu wojny domowej przypisywali republikanom także obronę hiszpańskiej racji stanu, w przeciwieństwie do frankistów – posiłkujących się obcymi wojskami oraz sprzymierzonymi z dyktatorami Włoch i Niemiec.

W relacjach „Robotnika” należy odróżnić fakty od dziennikarskich opinii, w których przebijało się jednoznaczne poparcie dla Frontu Ludowego i hiszpańskiej lewicy

Ewa Pejaś

Udostępnij tekst

Sukces wyborczy hiszpańskiego Frontu Ludowego w lutym 1936 r. polscy socjaliści przyjęli z entuzjazmem. Wskazywali, że zrzesza on różne nurty polityczne, a jego program jest umiarkowany i niezbędny dla poprawy sytuacji szerokich warstw hiszpańskiego społeczeństwa.

Publicyści PPS mocno akcentowali, że powołany w lutym 1936 r. nowy hiszpański rząd został wyłoniony w wyborach przeprowadzonych w sposób uczciwy, bez nacisków administracji. Ich wyniku nie podważały stronnictwa, które poniosły porażkę. Dzięki zwycięstwu Frontu Ludowego rozpoczęło się naprawianie krzywd będących dziełem „reakcji” po stłumieniu powstania z października 1934 r. Nastąpiła amnestia dla więźniów politycznych, przywrócono lewicowe rady miejskie i powrócili do pracy urzędnicy zwolnieni pod koniec 1934 r. Katalonia odzyskała autonomię. Rozpoczęto także reformę rolną.

W relacjach „Robotnika” należy odróżnić fakty od dziennikarskich opinii, w których przebijało się jednoznaczne poparcie dla Frontu Ludowego i hiszpańskiej lewicy oraz niechęć wobec prawicy, demagogicznie utożsamianej z faszyzmem. W rzeczywistości zaś jedyną hiszpańską organizacją spełniającą kryteria definicji faszyzmu była „Falanga”, różniąca się jednak od włoskiego faszyzmu oraz nazizmu swoim konserwatyzmem i klerykalizmem. Organizacja ta w wyborach lutowych 1936 r. zdobyła jedynie 46 tys. głosów na blisko 10 mln głosujących.

Od chwili zwycięstwa Frontu Ludowego w wyborach do wybuchu wojny domowej na łamach „Robotnika” rysował się niepokojący obraz sytuacji wewnętrznej w Hiszpanii – niestabilnej, pełnej niepokojów, konfliktów, przemocy.

Od lutego i marca 1936 r. publicyści PPS twierdzili, że do zamieszek, strzelaniny itd. dochodzi w Hiszpanii z inicjatywy prawicy, szczególnie „Falangi”, a bojówki lewicowe i „wzburzone masy” jedynie bronią się, odpowiadając w ostry sposób.

Z informacji przytaczanych przez „Robotnika”, bez żadnego komentarza, za Polską Agencją Telegraficzną (PAT), wynikało jednak, że „żywioły lewicowe” także nie gardzą przemocą. Czytamy na przykład: „W czasie posiedzenia Rady Miejskiej w Argandzie wybuchła bomba, zabijając jednego radnego, a raniąc czterech, w tym dwóch śmiertelnie. W odpowiedzi na zamach, przypisywany prawicy, lewicowcy podpalili kilka domów prawicowców”4. Zarazem tytuły nadawane wiadomościom na ten temat wskazywały, że winna rozpoczynania wszelkich zajść jest prawica.

Przemoc nie tylko ze strony prawicy

W innym miejscu na łamach „Robotnika” podano bez komentarza następującą informację: „W kilku miejscowościach manifestanci napadli na siedziby faszystowskie. W Alicante zniszczono i podpalono redakcję i drukarnię dziennika faszystowskiego”5. O tym, że sytuacja w Hiszpanii nie była jednoznaczna, czytelnik „Robotnika” mógł wywnioskować między innymi na podstawie zawartej w tym dzienniku w kwietniu 1936 r. informacji, że premier Manuel Azaña oświadczył w exposé, iż „rząd będzie występował przeciwko gwałtom bez względu na to, przez kogo są one stosowane”6.

Obok twierdzenia, że inicjatorem przemocy są zawsze koła prawicowe, zaś ich przeciwnicy jedynie się bronią, w „Robotniku” obecna była też konstatacja, że „ludność pracująca” w szeregu miejscowości dopuszcza się odwetu na organizacjach i działaczach faszyzmu hiszpańskiego za ich „krwawe wyczyny” po stłumieniu powstania w 1934 r.

Zarazem publicyści PPS kategorycznie odrzucali pojawiające się od końca lutego 1936 r. twierdzenia zagranicznej i polskiej prasy, zwłaszcza prawicowej, o pogrążaniu się Hiszpanii w bezprawiu i anarchii, o okrucieństwach mas i paleniu kościołów. Zapewniali, że przypadki podpalania kościołów w ogóle nie mają miejsca, a rząd Azañy, który wprowadził stan wyjątkowy, panuje nad sytuacją**. Podawali też, że „koła prawicowo-arystokratyczne zostały ogarnięte paniką; następuje masowa ucieczka; uciekinierzy rozpowszechniają dalej rozmaite pogłoski i świadome kłamstwa”7.

W odniesieniu do sytuacji w Hiszpanii publicyści Polskiej Partii Socjalistycznej zajęli postawę jednoznacznie prolewicową – choć wśród hiszpańskiej lewicy były też nurty skrajne, obce myśli politycznej i metodom działania PPS – i kreślili nieobiektywny obraz sytuacji. Niezgodne z prawdą było zaprzeczanie paleniu kościołów. Chociaż skala tego zjawiska pozostaje dyskusyjna, to wypadki takie miały miejsce. Umiarkowany hiszpański socjalista Indalecio Prieto krytykował „rewolucyjny infantylizm lewicy” i ostrzegał, że wskutek okrucieństwa na ulicach oraz podpalania kościołów klasy średnie opowiedzą się przeciwko władzom państwowym8.

Sytuację w Hiszpanii w odmienny sposób postrzegała polska prasa innych nurtów. Na przykład prawicowy, konserwatywny „Kurier Warszawski”, który również przedstawiał szczegółowe informacje o przebiegu konfliktu w Hiszpanii, prezentował jego inną wizję, a zarazem był wolny od radykalizmu. Front Ludowy był opisywany przez „Kuriera Warszawskiego” jako taktyczny sojusz wyborczy zawarty przez siły polityczne o rozbieżnych programach – od burżuazyjnej lewicy, przez socjalistów, aż do anarchosyndykalistów i komunistów. Wewnętrznie skłócony, niereprezentujący wspólnej idei Front Ludowy – a konkretnie: zasiadający w parlamencie (Kortezach) posłowie, reprezentujący Front Ludowy – wyłonił słaby rząd. Nie opanował on sytuacji w kraju, patrzył pobłażliwie na lewicowy terror i anarchię w postaci napadów na ludzi, redakcje pism i domy ugrupowań prawicowych, na morderstwa i rozboje, a także niszczenie i palenie kościołów9.

W rzeczywistości zaś do przemocy w Hiszpanii uciekały się obie strony. „Robotnik” o tyle miał rację, że największe niepokoje wywoływała faszystowska „Falanga”, która otrzymywała subsydia z zagranicy (m.in. od Mussoliniego) i prowokowała wojskowy zamach stanu. Jednakże ze strony lewicowych organizacji, ich bojówek oraz sympatyków również dochodziło do łamania prawa i brutalnych działań. Atakowano lokale partii prawicowych. Na obszarnikach wymuszano zatrudnienia i zapłaty. Zdarzały się podpalenia i próby podpaleń kościołów. Potęgowała się obustronna przemoc10.

Bardzo niepokojąco brzmiały podawane w „Robotniku” informacje na temat aresztowań dokonywanych w Hiszpanii na tle politycznym. Dotknęły one „wybitnych przywódców organizacji prawicowych, wśród nich wojskowych”11. W jednym z kwietniowych numerów podano ponadto: „Aresztowania członków stronnictw faszystowskich trwają w dalszym ciągu. W Madrycie dotychczas aresztowano przeszło 800 osób. Liczba aresztowanych na prowincji sięga kilku tysięcy. […] Karne przeniesienia i dymisje w wojsku i gwardii cywilnej w stosunku do oficerów podejrzanych o nastroje antyrepublikańskie trwają nadal”12.

Informacje te zamieszczane były przez redaktorów PPS bez żadnego komentarza. Natomiast tytuły artykułów na ten temat wskazywały na akceptację działań hiszpańskich władz jako niezbędnego dla Hiszpanii procesu likwidacji faszyzmu.

Aprobata i przemilczanie

Uważny czytelnik mógł jednak stawiać sobie wiele pytań i zastanawiać się nad rzeczywistą sytuacją w Hiszpanii. Czy osoby uciekające z Hiszpanii to istotnie wyłącznie przedstawiciele „obozu wyzysku”, którzy w ostatnich latach dokonali szeregu nadużyć i teraz boją się sprawiedliwości nowego rządu lub nawet samych przemian politycznych i społecznych? Czy podejrzenie o nastroje antyrepublikańskie może być powodem do represji w praworządnym państwie? Czy winna inicjowania przemocy jest tylko prawica?

Przed wybuchem wojny domowej w Hiszpanii raz tylko na łamach „Robotnika” pojawiła się – za komunikatem PAT – następująca informacja: „niebezpieczeństwo zagraża również ze strony elementów skrajnie lewicowych, a mianowicie robotników zorganizowanych w związki o charakterze syndykalno-anarchistycznym, prowadzących walkę z komunistami i socjalistami. W Maladze robotnicy ci zamordowali radnego miejskiego, komunistę, oraz miejscowego działacza socjalistycznego”13.

Z informacji kreślonych przez polską prasę socjalistyczną na temat Hiszpanii wyłaniał się obraz państwa o bardzo niskiej kulturze politycznej, gdzie panuje brak poszanowania prawa przez obywateli. Państwa, w którym – wskutek polaryzacji i niezdolności do kompromisów – dochodzi do starć ze skutkami śmiertelnymi pomiędzy członkami skłóconych ugrupowań politycznych. Państwa ogarniętego strajkami i przemocą, w którym często dochodzi do zabójstw na tle politycznym.

Prawicowy ogląd rzeczywistości

Należy zarazem pamiętać, że przedstawiciele hiszpańskiej prawicy na wiadomość o zwycięstwie Frontu Ludowego zareagowali histerycznie i niektórzy z nich zaczęli spiskować celem obalenia republiki, chociaż program lewicowej koalicji był umiarkowany i nie doszło jeszcze do wydarzeń, które później posłużyły za pretekst do zbrojnego wystąpienia. Kościół uznał, że wrogowie wiary pod kierownictwem światowej konspiracji żydowsko-masońskiej wydali katolicyzmowi walkę na śmierć i życie. Karliści (hiszpańscy monarchiści popierający starszą linię dynastii Burbonów) zaś – uważając, że żydowsko-marksistowsko-masoński spisek przekształci Hiszpanię w kolonię ZSRR – zaczęli się zbroić i nabywać broń z Niemiec14.

Polska prawica, tak jak hiszpańska, kreśliła paranoiczny obraz Frontu Ludowego jako spisku komunistyczno-żydowsko-masońskiego, a ponadto przejaskrawiała obraz niepokojów w Hiszpanii. Miało to na celu skompromitowanie wszelkiej lewicy, także rodzimej, na co z kolei polscy socjaliści nie mogli się zgodzić i odpierali zarzuty. Propaganda z obu stron – zaostrzona wskutek polaryzowania się polskiej sceny politycznej w latach 30., brutalizacji życia publicznego, bandyckich metod Obozu Narodowo Radykalnego, ścierania się bojówek nacjonalistycznych z pepeesowskimi – nie pozwalała na zdystansowanie się i próbę uczciwej oceny wydarzeń.

Na tym tle przedstawiany przez dziennik PPS obraz przyczyn konfliktu w Hiszpanii w 1936 r. miał w dużej mierze odpowiednik w rzeczywistości. Socjaliści słusznie upatrywali genezy konfliktu w sytuacji społecznej, ekonomicznej i politycznej Hiszpanii. Pisali, że Hiszpania to kraj na poły feudalny, o przemyśle słabym, zdominowanym przez obcy kapitał wyzyskujący robotników. Najbardziej palącą kwestią było przeprowadzenie reformy rolnej. Ogromny problem stanowiły nędza, feudalna zależność małorolnych od obszarników, niekorzystne warunki dzierżawy gruntów i niskie wynagrodzenia dla robotników rolnych15.

Monarchia, szlachcic-obszarnik i kler były do 1931 r. (czyli ustąpienia Alfonsa XIII) filarami ustroju społecznego w Hiszpanii. Przewrót w 1931 r. nieco nadwyrężył tę strukturę, ale jej nie zniósł. Kościół katolicki miał ogromne wpływy i silną pozycję majątkową. Był obszarnikiem i kapitalistą, lokującym zasoby pieniężne w bankach i różnych przedsiębiorstwach. Z tego względu hiszpański ruch antyklerykalny miał silne oblicze klasowe. Z kolei znaczna liczebnie „klasa wyższych oficerów” rekrutowała się ze szlachty obszarniczej i broniła jej interesów16.

Utworzenie Frontu Ludowego w Hiszpanii (a także we Francji) polscy socjaliści wyjaśniali potrzebą skonsolidowania przeciw prawicy zróżnicowanych ideowo oraz organizacyjnie sił lewicy społecznej. Wskazywali, że koncepcja Frontu Ludowego wykrystalizowała się po zwycięstwie Hitlera w Niemczech. Zaniepokojone tym faktem „wszystkie elementy szczerze demokratyczne i pokojowe”, a nie tylko socjaliści, uświadomiły sobie konieczność współpracy celem obrony swobód obywatelskich i dorobku kultury przed faszystami w swoich krajach. Naczelny cel hiszpańskiej koalicji polegał na „odparciu faszyzmu i monarchizmu”. Liczono na to, że zwycięstwo Frontu Ludowego usunie główne zapory przed dalszymi przemianami w kierunku demokratyzacji i sprawiedliwości społecznej17.

W powyższym spojrzeniu na Front Ludowy w Hiszpanii było – obok demagogicznego utożsamiania prawicy z faszyzmem – również wiele racji. Historycy wskazują, że u jego źródeł legł sprzeciw różnych sił politycznych oraz zwykłych obywateli wobec represji zastosowanych przez centroprawicową władzę po upadku powstania z października 1934 r. Zwłaszcza reprezentanci różnych odcieni lewicy dążyli do trwałego sojuszu ponad partyjnymi podziałami, bo to – jak sądzono – umożliwiłoby uwolnienie więźniów politycznych oraz demokratyzację kraju.

Postawy i zamiary sił tworzących Front Ludowy były przy tym zróżnicowane. Na przykład radykalny socjalista Largo Caballero odrzucał możliwość współrządzenia z „burżuazyjnymi” republikanami. Umiarkowany socjalista Indalecio Prieto oraz republikanin Manuel Azaña uważali, że utworzenie większości parlamentarnej jest warunkiem skutecznego rządzenia i modernizacji państwa. Komuniści, jak zawsze, mieli własne cele – Front Ludowy traktowali jako narzędzie zdominowania pozostałych partii i wpływu na masy18.

Rewolucja w majestacie prawa i zamach stanu

Socjaliści wyrażali pogląd, że akt wyborczy hiszpańskich obywateli ma charakter rewolucyjny, ponieważ oznacza wejście Hiszpanii na drogę odzyskiwania i umacniania zdobyczy demokratycznych i socjalnych z lat 1931–193319. Miała to być rewolucja w majestacie prawa, polegająca na stopniowych reformach społecznych i ustrojowych. Polscy socjaliści podkreślali, że rząd ma charakter burżuazyjno-radykalny, a przedstawianie go jako komunistycznego – jak czynią to niektóre polskie dzienniki niechętne wszelkiej lewicy – uważali za nieporozumienie20.

Bezpośrednim pretekstem do wystąpienia przeciw republikańskiemu rządowi w Hiszpanii było morderstwo przywódcy monarchistów Calvo Sotelo. Dziennik PPS, podając za Polską Agencją Telegraficzną wiadomość o tym wydarzeniu, wskazywał, że zbrodnia ta była odwetem członków madryckiej Gwardii Cywilnej za zabójstwo lewicowego oficera tej formacji***. Natomiast według „Kuriera Warszawskiego” zamordowanie Sotela dowodziło, „w jakich warunkach bezpieczeństwa żyje się obecnie w zanarchizowanej, zbolszewizowanej Hiszpanii”21.

19 lipca 1936 r. „Robotnik” podał, że 18 lipca rano wojska stacjonujące w Maroku hiszpańskim dokonały zamachu stanu. Wystąpiły przeciwko legalnej władzy i obsadziły instytucje państwowe. Rozruchy wybuchły również w Madrycie i w kilku innych miastach22. Bunt został wsparty przez „bojówki faszystowskie i monarchistyczne”23 (czyli „Falangę”, zwolenników Alfonsa XIII i karlistów).

Centralny dziennik PPS informował swoich czytelników, że antyrządowa rewolta w Maroku hiszpańskim zaczęła się od Legii Cudzoziemskiej, w której Hiszpanie stanowią 10%. Do puczu przyłączyły się „wojska tubylcze, nienawidzące Hiszpanii w ogóle”24. Redakcja „Robotnika” oznajmiała w ten sposób po raz pierwszy – i będzie to podkreślała później niezliczoną ilość razy – że rebelia opiera się głównie na siłach niehiszpańskich, a także jest sprzeczna z racją stanu Hiszpanii.

Robotnicy hiszpańscy – czytamy w „Robotniku” – niezależnie od swoich przekonań politycznych wystąpili czynnie po stronie prawowitego rządu. W jego rękach pozostała też większość okrętów wojennych, co jest zasługą marynarzy, którzy internowali oficerów zamierzających przyłączyć się do rebelii.

Polska prawica, tak jak hiszpańska, kreśliła paranoiczny obraz Frontu Ludowego jako spisku komunistyczno-żydowsko-masońskiego

Ewa Pejaś

Udostępnij tekst

W chwili wybuchu konfliktu robotnicy istotnie opowiedzieli się po stronie rządu. Jeśli w danym mieście zostali uzbrojeni, przesądzało to o sukcesie sił rządowych25. Polska prasa różnych nurtów w odmienny sposób oceniała jednak ten fakt. Redakcja „Kuriera Warszawskiego” uważała, że oddanie broni robotnikom jest niebezpieczne. Akcentowała znaczenie dla rządu bojówek zarówno socjalistycznych, jak i komunistycznych, a także „rozstrzygające” wpływy komunistów na masy robotnicze26. Publicyści PPS podkreślali zaś, że „kierownictwo obrony masowej spoczywa w rękach socjalistów”27, komunistów jest niewielu i nie mają wpływu na masy.

Podczas gdy redaktorzy „Robotnika” wskazywali na poparcie udzielone rządowi przez zdecydowaną większość społeczeństwa hiszpańskiego, publicyści „Kuriera Warszawskiego” kreślili obraz hiszpańskiego narodu jako podzielonego pod względem sympatii politycznych na zwolenników jednej bądź drugiej strony.

Kiedy wojska antyrządowe podjęły ofensywę i walki zaczęły toczyć się również w pobliżu stolicy, „Robotnik” przekonywał, że rebelianci nie zdobędą czerwonego Madrytu, oraz zapewniał, że większe szanse na zwycięstwo ma wspierany przez naród rząd madrycki. Zaś „Kurier Warszawski” podawał: „Madryt otoczony pierścieniem powstańców”28 oraz nie przesądzał wyniku rozpoczętych walk.

Redakcje obu wymienionych powyżej dzienników były zgodne co do tego, że Maroko hiszpańskie znalazło się niepodzielnie w ręku zbuntowanych wojsk, zaś w stolicy Hiszpanii antyrządowy bunt został stłumiony. Zgodnie podawały też, że walki są krwawe i zacięte, przynoszą śmierć żołnierzom i ludności cywilnej, a także wielkie zniszczenia materialne. Socjalistyczni publicyści akcentowali przy tym, że winni są temu rebelianci, ponieważ to oni wywołali walkę.

Słowa niezwykle sensacyjne w swej zawziętości

Frankistów na łamach „Robotnika” określano pejoratywnie, np. jako zdrajców ojczyzny. Zasadniczo zaś nazywano ich faszystami lub powstańcami (tym drugim pojęciem operowała też Polska Agencja Telegraficzna). Autorka niniejszego tekstu żadnego z tych terminów nie uważa za właściwy. Rebelia wywołana przeciwko legalnemu, demokratycznie wybranemu rządowi nie jest powstaniem. Tym bardziej że w polskiej tradycji powstania kojarzą się głównie ze zrywami narodowymi w XIX wieku oraz z Powstaniem Warszawskim. Z kolei nazywanie rebeliantów faszystami także nie odpowiada rzeczywistości, ponieważ byli wśród nich reprezentanci różnych, choć wyłącznie autorytarnych nurtów. Korzystanie przez gen. Franco z militarnej pomocy faszystowskich Włoch i III Rzeszy mogło budzić przypuszczenia, że w przypadku jego zwycięstwa zostanie wprowadzony w Hiszpanii ustrój faszystowski. Wiemy jednak, że tak się nie stało – frankistowska Hiszpania (1939–1975) była państwem autorytarnym, a nie totalitarnym.

Jako przywódcę wojskowej rewolty wskazał „Robotnik”, tak jak dzienniki innych nurtów politycznych, generała Franco. „Kurier Warszawski” przytaczał też – nie opatrując ich komentarzami – jego wypowiedzi dla prasy zagranicznej oraz radiowe orędzia. Franco mówił m.in., że podjął walkę „z gorącej miłości ojczyzny” i prowadzi ją przeciwko „duchowi niszczycielskiemu”, podżeganemu „przez zagranicznych komunistycznych emisariuszy”29.

Zarazem to właśnie na łamach „Kuriera Warszawskiego” został podany – wielokrotnie przytaczany później przez „Robotnika” – fragment wywiadu, którego gen. Franco udzielił korespondentowi „News Chronicle”. Słowa głównodowodzącego rebelią – który stwierdził, że „aby dopiąć swego celu, gotów jest rozstrzelać połowę narodu hiszpańskiego” – wywarły negatywne wrażenie na publicystach konserwatywnego dziennika i zostały określone jako „niezwykle sensacyjne w swej zawziętości”30.

24 lipca 1936 r. na łamach „Robotnika” pojawiła się informacja, że rebelia zbuntowanych generałów przekształciła się w „krwawą wojnę domową”. Po raz pierwszy w dzienniku PPS użyto wówczas określenia „wojna domowa”. Napisano też, że „za kulisami rewolty stoi państwo włoskie” i to za jego pieniądze prowadzony jest przeciwko prawowitemu rządowi bunt, w wyniku którego zginęło już ponad 20 000 ludzi31. Informowano również, że dyktatorzy Włoch i Niemiec zaczęli pomagać gen. Franco pieniędzmi, samolotami, amunicją i instruktorami. Faszystowscy przywódcy chcą bowiem mieć w Hiszpanii sojusznika i liczą na rozciągnięcie jakiejś formy protektoratu nad Półwyspem Iberyjskim oraz na osłabienie pozycji Francji32.

Publicyści „Robotnika” nazywali rebeliantów faszystami, co nie było zgodne z rzeczywistością, ponieważ byli wśród nich reprezentanci różnych, choć wyłącznie autorytarnych nurtów

Ewa Pejaś

Redaktorzy „Robotnika” nie mieli wątpliwości, że hiszpańska rewolta została wywołana z egoistycznych pobudek obszarników, przemysłowców, bankierów, części kleru i oficerów, pragnących przywrócenia odebranych im przywilejów. Akcentowali, że rebelia prowadzona jest siłami hiszpańskiej „reakcji”, a także wojsk w dużej mierze niehiszpańskich oraz przy pomocy państw faszystowskich.

Pod koniec lipca 1936 r. pojawiły się w dzienniku PPS pierwsze wzmianki o okrucieństwach dokonywanych przez rebeliantów. „Dowództwo faszystowskie rozporządza przede wszystkim «Legionem cudzoziemskim»****”. „Ci ludzie – awanturnicy zebrani z całego świata – rozstrzeliwują jeńców z jakimś nieprawdopodobnym cynicznym sadyzmem, gwałcą kobiety, hulają sobie jak wataha zbójecka w zdobytym kraju”33.

Informacje o okrucieństwach rebeliantów pojawiały się także na łamach „Kuriera Warszawskiego”. Dziennik ten więcej wiadomości podawał jednak na temat przemocy dokonywanej przez ludność w strefie republikańskiej, a także przez wojska rządowe. Komunikatów tych – które dotyczyły niszczenia kościołów i klasztorów oraz okrucieństw „uzbrojonych band” wobec właścicieli ziemskich i duchowieństwa34 – „Robotnik” nie przekazywał.

W opinii „Kuriera Warszawskiego” zakończenie „krwawej rozgrywki między prawicą a lewicą” niezależnie od tego, komu przypadnie zwycięstwo, będzie oznaczało kres wolności obywatelskich i parlamentarnych. Przyniesie państwu hiszpańskiemu albo dyktaturę wojskową, albo dyktaturę proletariatu35. Zwycięstwo strony republikańskiej utożsamiano zatem z wprowadzeniem komunizmu, bo niewątpliwie w tym znaczeniu rozumiano dyktaturę proletariatu.

Dla polskich socjalistów nie ulegało wątpliwości, że w przypadku zwycięstwa republikanów Hiszpania stanie się demokratycznym, sprawiedliwym społecznie państwem. Sukces rewolty spowoduje zaś obalenie demokratycznej republiki i wprowadzenie jakiejś formy dyktatury. Niezależnie natomiast od tego, która strona zwycięży, bezpośrednią konsekwencją wojny będzie straszliwa nędza36.

Przeciw standardom dziennikarskiej rzetelności

Najbardziej wartościowymi elementami, które polscy socjaliści wnosili do wizji konfliktu w Hiszpanii, było postrzeganie jego genezy jako sporu o charakterze ekonomicznym i społecznym (według określenia PPS – klasowym) oraz światopoglądowym. Społeczeństwo hiszpańskie było istotnie podzielone na tle ekonomicznym, a szerokie jego kręgi dotknięte, zarówno na wsiach, jak i w miastach, wyzyskiem. Kwestie światopoglądowe także dzieliły Hiszpanów na zwolenników reform, demokratyzacji i sekularyzacji oraz przeciwników wszelkich zmian. Szło to często w parze z różnicami ekonomicznymi i miejscem zajmowanym w hierarchii społecznej. Nie było to jednak regułą, co przyznali przynajmniej raz sami socjaliści, pisząc o przywiązaniu części baskijskich chłopów do idei konserwatywnych i do monarchii37.

Zasadnie na łamach „Robotnika” akcentowano demokratyczny przebieg wyborów, które w lutym 1936 r. przyniosły zwycięstwo koalicyjnemu Frontowi Ludowemu, a także umiarkowany charakter jego programu i wyłonionego przezeń rządu. Słusznie też polemizowano z polską prasą konserwatywną i prawicową, oceniającą politykę nowych władz jako radykalną.

Polscy socjaliści nie byli natomiast obiektywni, kiedy odpowiedzialność za wywoływanie niepokojów w Hiszpanii po zwycięstwie Frontu Ludowego przypisywali wyłącznie prawicy, którą w dodatku utożsamiali z faszyzmem. Zaprzeczanie przypadkom palenia kościołów także nie oddawało rzeczywistości. Po wybuchu wojny domowej obarczanie winą za okrucieństwa jedynie rebeliantów oraz przemilczanie zbrodni w strefie republikańskiej z całą pewnością nie odpowiadały standardom dziennikarskiej rzetelności. Zarazem niektóre komunikaty PAT, przytaczane przez „Robotnika” bez żadnego komentarza, wskazywały, że zarówno lewicowcy przed wybuchem wojny domowej, jak i siły republikańskie po jej rozpoczęciu niejednokrotnie posługiwali się przemocą. W późniejszym czasie w świetle informacji zawartych w dzienniku PPS nie ulegało też wątpliwości, że bombardowań bezbronnych miast dopuszczały się obie strony hiszpańskiego konfliktu.

Należy zarazem pamiętać, że główny, umiarkowany nurt Polskiej Partii Socjalistycznej dążył w latach 30. XX wieku do odbudowania w Rzeczypospolitej parlamentarnej demokracji. Polscy socjaliści nigdy nie zwątpili w przewagę tego ustroju nad jakimkolwiek innym, akcentowanie potrzeby demokratyzacji Hiszpanii także pozostaje trwałą wartością ich myśli politycznej.

Więź.pl to personalistyczne spojrzenie na wiarę, kulturę, społeczeństwo i politykę.

Cenisz naszą publicystykę? Potrzebujemy Twojego wsparcia, by kontynuować i rozwijać nasze działania.

Wesprzyj nas dobrowolną darowizną:

1 Zob. S. Barton, Historia Hiszpanii, Warszawa 2011, s. 227–269; M. T. de Lara, J. V. Baruque, A. D. Ortiz, Historia Hiszpanii, Warszawa 1997, s. 549–552; A. Beevor, Walka o Hiszpanię 1936–1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów, Kraków 2009, s. 56–62.
2 Zob. A. Beevor, Walka o Hiszpanię 1936–1939…, dz. cyt., s. 63–71.
3 Bd, Hiszpania spływa krwią, „Robotnik”, 11 X 1934.
4 Zamach faszystów, „Robotnik”, 27 X 1936.
5 Sytuacja w Hiszpanii. Po „wielkiej zmianie”, „Robotnik”, 22 II 1936.
6 Program „Frontu Ludowego”, „Robotnik”, 17 IV 1936.
7 Nowa Hiszpania, „Robotnik”, 23 II 1936.
8 A. Beevor, Walka o Hiszpanię 1936–1939…, dz. cyt., s. 87, 89–90, wraz z przypisem 10 na s. 90.
9 Vidi., Wojna domowa w Hiszpanii, „Kurier Warszawski”, 23 VII1936, wyd. wieczorne; St. St. [Stanisław Stroński], Krwią zlana Hiszpania, „Kurier Warszawski”, 26 VII 1936.
10 M. T. de Lara, J. V. Barquez, A. D. Ortiz, Historia Hiszpanii, dz. cyt., s. 564.
11 Walka z knowaniami faszystów w Hiszpanii, „Robotnik”, 18 IV 1936.
12 Hiszpania likwiduje faszyzm. Oczyszczanie armii z elementów antyrepublikańskich, „Robotnik”, 23 IV 1936.
13 W Hiszpanii. Zamach stanu, który nie doszedł do skutku, „Robotnik”, 14 VI 1936.
14 A. Beevor, Walka o Hiszpanię 1936–1939…, dz. cyt., s. 78–79, 82–83.
15 K. Czapiński, Problemy hiszpańskiej rewolucji, „Robotnik”, 29 VIII 1936; tenże, Problemy hiszpańskiej rewolucji. Od feudalizmu do demokracji i socjalizmu, „Robotnik”, 22 V 1936.
16 Tamże, K. Czapiński, Problemy hiszpańskiej rewolucji, „Robotnik”, 29 VIII 1936; tenże, Problemy hiszpańskiej rewolucji. Od feudalizmu do demokracji i socjalizmu, „Robotnik”, 22 V 1936.
17 jmb. [Jan Maurycy Borski], Dwa „Fronty Ludowe”, „Robotnik”, 16 I 1936; tenże, Pod znakiem „Frontu Ludowego”, „Robotnik”, 23 II 1936.
18 M. T. de Lara, J. V. Baruque, A. D. Ortiz, Historia Hiszpanii, dz. cyt., s. 560–561.
19 K. Czapiński, Problemy hiszpańskiej rewolucji, dz. cyt.
20 Nowy Rząd Hiszpanii, „Robotnik”, 21 II 1936.
21 Zbrodnia i jej następstwa, „Kurier Warszawski” 18 VIII 1936, wyd. wieczorne.
22 Sytuacja w Hiszpanii, „Robotnik”, 19 VII 1936.
23 Lud Hiszpanii odpiera zwycięsko faszystowski zamach stanu, „Robotnik”, 22 VII 1936.
24 Tamże.
25 A. Beevor, Walka o Hiszpanię 1936–1939…, dz. cyt., s. 101–102.
26 Hiszpańska kontrrewolucja, „Kurier Warszawski”, 21 VII 1936, wyd. poranne.
27 M. Niedziałkowski, Francja i Hiszpania. Dwa doświadczenia, „Robotnik”, 23 VII 1936.
28 Wojna domowa w Hiszpanii. Madryt otoczony pierścieniem powstańców, „Kurier Warszawski”, 23 VII 1936, wyd. poranne.
29 Tamże.
30 A., W imię czego walczą powstańcy? I w czyim imieniu? „Kurier Warszawski”, 30 VII 1936, wyd. poranne.
31 Krew płynie strumieniami w Hiszpanii. Wojna domowa. Rząd ludowy walczy dalej, „Robotnik”, 24 VII 1936.
32 Faszystowska obłuda, „Robotnik”, 31 VII 1936; Niemieckie samoloty w Maroku!, „Robotnik”, 31 VII 1936; M. Niedziałkowski, Faszyzm włoski to organizator rewolty hiszpańskiej, „Robotnik”, 1 VIII 1936.
33 Hiszpania ludowa wciąż walczy. Gen. Mola nie zdobędzie czerwonego Madrytu, „Robotnik”, 29 VII 1936.
34 Krwawe walki w Hiszpanii, „Kurier Warszawski”, 24 VII 1936, wyd. wieczorne; Rewolucja hiszpańska, „Kurier Warszawski”, 25 VII 1936, wyd. poranne; Rewolucja w Hiszpanii, „Kurier Warszawski”, 27 VII 1936, wyd. poranne; Rewolta hiszpańska. Szala przechyla się na stronę rządu, „Kurier Warszawski”, 28 VII 1936, wyd. poranne.
35 Hiszpańska kontrrewolucja, „Kurier Warszawski”, 21 VII 1936, wyd. poranne; Vidi., Wojna domowa w Hiszpanii, „Kurier Warszawski”, 23 VII 1936, wyd. wieczorne.
36 V., Nieuniknione skutki wojny domowej w Hiszpanii, „Robotnik”, 14 IX 1936.
37 „Czerwony płomień Hiszpanii”. Załamanie się ofensywy faszystowskiej, „Robotnik”, 28 VII 1936.

* Za ramy czasowe tekstu uznano następujące daty: 16 lutego – 24 lipca 1936 r. Pierwsza z nich odnosi się do przeprowadzonych w Hiszpanii wyborów parlamentarnych, które przyniosły zwycięstwo Frontowi Ludowemu – centrolewicowej koalicji wyborczej. Natomiast dzień 24 lipca został przyjęty w sposób umowny – pod tą datą pojawiła się bowiem w „Robotniku” informacja, że rozpoczęty 18 lipca antyrządowy zamach stanu przekształcił się w wojnę domową. Kilka razy w artykule powołano się na późniejsze (wydane po 24 lipca 1936 r.) numery dziennika PPS. W jednym przypadku odwołano się do „Robotnika” z października 1934 r., kiedy hiszpańska lewica wystąpiła zbrojnie przeciwko centroprawicowemu rządowi.
** Raz tylko podano za Polską Agencją Telegraficzną informację, że „we wsi San Nicolas usiłowano podpalić klasztor, ale policji udało się rozproszyć napastników” – w: Sytuacja w Hiszpanii. Po „wielkiej zmianie”, „Robotnik”, 22 II 1936.
*** Krwawy odwet. Zamordowanie przywódcy monarchistów hiszpańskich w odpowiedzi na zabójstwo gwardzisty, „Robotnik”, 15 VII 1936. Zabójstwa madryckiego gwardzisty dokonali falangiści. Za ich czyny monarchista Sotelo nie ponosił odpowiedzialności.
**** Chodzi o Legię Cudzoziemską.


Tekst ukazał się w kwartalniku „Więź”, wiosna 2021.

Podziel się

2
Wiadomość