Zima 2020, nr 4

Zamów

Kozioł ofiarny, czyli potwór potworzony

Kadr z filmu „Frankenstein”, reż. James Whale, USA 1931

Potwór z definicji jest potworem, nie człowiekiem – czy nazwiemy go Żydem, gejem, kobietą czy opresywnym patriarchą. Albo ideologią. Zawsze odczłowieczony, z twarzą zdeformowaną w grymasie rzeczywistej lub domniemanej nienawiści. Bez historii, własnego bólu i własnych nadziei, za to jako zagrażający wróg.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Nazwijmy go po prostu potworem, choć w oryginale to: monster, creature, fiend, spectre, daemon, wretch, devil, thing, being, ogre (tyloma określeniami opisuje go Mary Shelley w swojej powieści). W polskich tłumaczeniach znajdziemy mniej synonimów: kreatura, monstrum, stwór, potwór, istota, demon, diabeł. Najbardziej przekonuje mnie „potwór”, bo jest jak w Leśmianowskim Dusiołku, gdzie Bajdała wyrzucał Bogu: „Nie dość ci, żeś potworzył [podkreślenie moje – KB] mnie szkapę i wołka, / Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka”. Potwór jest potworzony. Nie tylko stworzony, zrobiony i zmajstrowany. Z wszystkimi konsekwencjami tego trafnego neologizmu Leśmiana.

Potwornie udany eksperyment

Potwór Wiktora Frankensteina jest ofiarą. I to wieloraką ofiarą. W świadomości potocznej funkcjonuje jako przerażające ucieleśnienie zła i destrukcji wynikających z pychy człowieka, który postanowił przeniknąć zagadkę życia i stać się jego dawcą. Ponadto to on nosi (jako imię) nazwisko swojego kreatora. Ma wygląd, zwłaszcza twarz, przekonująco ucharakteryzowanego Borisa Karloffa, którego bardziej czy mniej wiernie naśladowały wszystkie niezliczone późniejsze filmowe wersje opowieści o monstrum, zresztą mające coraz mniej wspólnego z pierwowzorem literackim, który wyszedł spod pióra Mary Shelley.

Jest zatem potwór ofiarą kultury popularnej, przeżutą przez nią, sprowadzoną do jednego wymiaru. W jakiś sposób jest kozłem ofiarnym naszych nowoczesnych lęków związanych z cywilizacją, bo na niego przerzucamy całą naszą nowoczesną i ponowoczesną niepewność. Tymczasem „prawdziwy” potwór, ten z powieści romantycznej pisarki, jest kimś zupełnie innym. I jest kozłem ofiarnym, ale nie popkultury, lecz społeczeństwa, które na istotę do siebie niepasującą zrzuca swoje zło, nie tylko strach.

Wykup prenumeratę „Więzi”
i czytaj bez ograniczeń

Pakiet druk + cyfra 2021

  • Krajowa prenumerata kwartalnika „Więź” na rok 2021 w wersji drukowanej. Numery: wiosna, lato, jesień, zima 2021
  • Te same numery w formatach EPUB, MOBI, PDF oraz dodatkowo numery z roku 2020 wydane od wykupienia prenumeraty
  • Dostęp do treści kwartalnika „Więź” na Więź.pl do końca 2021 roku

Aby dodatkowo wesprzeć „Więź”, wybierz prenumeratę sponsorską. Twoje nazwisko zostanie podane w kolejnym numerze w „Podziękowaniach dla Przyjaciół”.

Jeśli mieszkasz za granicą, napisz do nas na prenumerata@wiez.pl.

Pakiet cyfrowy

  • Dostęp do treści kwartalnika „Więź” na Więź.pl przez kwartał lub rok (od momentu opłacenia)
  • „Więź” w formatach EPUB, MOBI, PDF przez kwartał lub rok

Aby dodatkowo wesprzeć „Więź”, wybierz prenumeratę sponsorską. Twoje nazwisko zostanie podane w kolejnym numerze w „Podziękowaniach dla Przyjaciół”.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.