Jesień 2020, nr 3

Zamów

„Wiąże nas braterstwo krwi”. Międzyreligijne spotkanie w Rzymie

Międzyreligijne spotkanie 20 października 2020 r. w Rzymie. Fot. Sant'Egidio

Religie nie chcą wojny, wszyscy przywódcy polityczni mają wobec Boga bezwzględny obowiązek położenia jej kresu – mówił wczoraj papież Franciszek podczas spotkania przedstawicieli różnych religii. „Nadszedł czas, by znów śmiało marzyć o tym, że pokój jest możliwy i konieczny, że świat bez wojen nie jest utopią” – napisali w apelu do świata uczestnicy spotkania.

Międzynarodowego spotkanie „Nikt nie ratuje się sam. Pokój i braterstwo” i modlitwa o pokój odbyły się wczoraj z udziałem papieża Franciszka w Rzymie. Inicjatorem, jak co roku, była Wspólnota Sant’Egidio.

Dążenie do jedności to DNA każdego Kościoła

Przedstawiciele różnych religii modlili się najpierw osobno. Chrześcijanie zgromadzili się w bazylice Matki Bożej Ołtarza Niebiańskiego na nabożeństwie ekumenicznym, któremu przewodniczyli papież Franciszek i patriarcha Konstantynopola Bartłomiej, honorowy zwierzchnik prawosławia. Obecni byli m.in. przedstawiciel arcybiskupa Canterbury w Rzymie abp Ian Ernest oraz przewodniczący Rady Kościoła Ewangelickiego w Niemczech bp Heinrich Bedford-Strohm.

Ten ostatni podkreślił, że nie ma modlitwy bez czynienia sprawiedliwości, zwłaszcza wobec najuboższych, uchodźców i głodujących. Zaznaczył, że troska o jedność pozostaje częścią DNA każdego Kościoła. A jego osobistym marzeniem jest doświadczenie tej jedności we wspólnej Eucharystii jeszcze za swego życia.

Z kolei papież Franciszek nawiązał do fragmentu Męki Pańskiej, w którym zwarta została pokusa: „Wybaw samego siebie!” (Mk 15, 30) i zauważył, że także współcześni chrześcijanie napotykają pokusę, by myśleć wyłącznie o sobie samych. Ewangelia „wybaw samego siebie” jest jednak „najbardziej fałszywą ewangelią apokryficzną, która nakłada krzyże na innych. Natomiast prawdziwa ewangelia bierze na siebie krzyże innych” – tłumaczył papież.

– Bóg nie tyle przychodzi, aby uwolnić nas od problemów, które zawsze się pojawiają, lecz po to, aby wybawić nas od prawdziwego problemu, jakim jest brak miłości. I to właśnie jest głęboka przyczyna naszych nieszczęść osobistych, społecznych, międzynarodowych i ekologicznych. Myślenie tylko o sobie jest sprawcą wszelkiego zła – mówił Franciszek.

– Tylko miłość gasi nienawiść, tylko miłość dogłębnie pokonuje niesprawiedliwość. Tylko miłość czyni miejsce dla innych. Tylko miłość jest drogą do pełnej jedności między nami – dodał.

Ramię w ramię

Po nabożeństwie na sąsiednim placu Kapitolińskim odbyło się spotkanie przedstawicieli różnych religii. Rozpoczął je założyciel Wspólnoty Sant’Egidio Andrea Riccardi. Przypomniał spotkanie z 1986 r., które zapoczątkowało „ducha Asyżu”, polegającego na tym, że „religie nie modlą się przeciwko sobie, jak w przeszłości, gdy byliśmy sobie obcy lub się nienawidziliśmy”, lecz „modlą się ramię w ramię”.

Głos zabrał także prezydent Włoch Sergio Mattarella. Stwierdził, że czas pandemii pokazuje, jak bardzo potrzebujemy braterstwa. Za znak nadziei uznał to, że „w duchu Asyżu” religie solidarnie modlą się o pokój.

Przesłania pokoju przekazali reprezentanci różnych religii. Patriarcha Bartłomiej wskazał, że budowanie braterstwa, które prowadzi do pokoju i sprawiedliwości, zaczyna się od troski o wspólny dom. – Skończył się czas mody na ekologię, jej idealizacji lub – co gorsze – jej ideologizacji. Zaczyna się czas działania – stwierdził prawosławny hierarcha.

Naczelny rabin Francji Haïm Korsia zaznaczył, że przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, lecz obojętność. Brak odpowiedzialności za siebie nawzajem, brak więzi z drugim człowiekiem to postawa Kaina, która wiąże się z brakiem braterstwa. Wzorem, zdaniem rabina, powinna być postawa Józefa, sprzedanego przez braci, który mimo wszystko ich szukał.

Mohammed Abdelsalam Abdellatif, sekretarz generalny Wysokiego Komitetu Braterstwa Międzyludzkiego, odczytał przemówienie wielkiego imama kairskiego uniwersytetu Al-Azhar Ahmada al-Tayyeba, który m.in. odciął się od „strasznego zabójstwa” nauczyciela pod Paryżem sprzed kilku dni. Stwierdził, że zasady religii islamskiej i nauczanie Mahometa nie mają z nic wspólnego z tym „grzesznym czynem przestępczym” oraz z „przewrotną i fałszywą ideologią”, którą kierował się jego sprawca. – Ten terrorysta i jego ludzie nie reprezentują religii Mahometa, tak jak terrorysta nowozelandzki, który zabił muzułmanów w meczecie, nie reprezentuje religii Jezusa – podkreślił al-Tayyeb.

Buddyjski mnich Shoten Minghesi z Japonii wyraził natomiast przekonanie, że przywódcy religijni powinni ściśle ze sobą współpracować, gdyż dialog jest drogą otwierającą nasze serca i stanowi krok zbliżający do serc innych. – Wspólnie rozbrajajmy nasze serca i podążajmy tą drogą, czyniąc kolejny krok w kierunku świata, do którego dążymy: świata braterstwa i pokoju – wezwał Minghesi.

Reprezentujący włoskich sikhów Katrmaljit Singh Dillon zaznaczył z kolei, że „narody są jedną wielką rodziną, która powinna pozostawać zjednoczona w trudnych chwilach pandemii, powodującej wzrost ubóstwa i niepewności”. Jak przekonywał, poprzez wspólną walkę w ochronie ludzkiego życia i ochronie środowiska naturalnego będziemy mogli pokonać nierówności i zapewnić „pokojową przyszłość naszym dzieciom”.

„Dość już mieczy”

Jako ostatni przemówienie wygłosił papież Franciszek. Przypomniał, że „przykazanie pokoju jest głęboko wpisane w reprezentowane przez nas tradycje religijne” oraz że na bazie wiary religijnej można stać się budowniczym pokoju.

Zachęcił do kontynuowania tych wysiłków, nieprzyzwyczajania się do wojny oraz zwrócenia szczególnej uwagi na los uchodźców. Zaznaczył, że dzisiaj bolączki wojny spotęgowały się również z powodu pandemii koronawirusa i niemożności dostępu w wielu krajach do niezbędnej opieki zdrowotnej.

– Wszyscy przywódcy polityczni mają wobec Boga bezwzględny obowiązek położenia kresu wojnie. Pokój jest priorytetem wszelkiej polityki – podkreślił papież. – Dość już mieczy, broni, przemocy, wojny – dodał.

 – Braterstwo wypływające ze świadomości, że jesteśmy jedną ludzkością musi przeniknąć życie ludzi, wspólnot, rządzących i forów międzynarodowych. W ten sposób wzrośnie poczucie, że możemy ocalić się tylko razem, poprzez spotkania, negocjacje, zaprzestanie walki, jednając się ze sobą, łagodząc język polityki i propagandy, rozwijając konkretne drogi na rzecz pokoju – stwierdził Franciszek.

Zauważył, że „religie nie chcą wojny; wręcz przeciwnie, zadają kłam tym, którzy sakralizują przemoc, proszą wszystkich o modlitwę o pojednanie i o działanie, aby wspólnota braterska mogła otworzyć nowe drogi nadziei. Istotnie, z Bożą pomocą, możliwe jest budowanie świata pokoju, a tym samym wspólne ocalenie siebie”.

„Wojna jest porażką polityki i ludzkości”

Po minucie ciszy w intencji ofiar pandemii i wojen, odczytano „Apel na rzecz pokoju”, podpisany później przez uczestników spotkania, a skierowany do przywódców państw i obywateli całego świata.

„W tym czasie dezorientacji, poruszeni następstwami pandemii COVID-19, która zagraża pokojowi powiększając nierówności i lęki, mówimy z mocą: nikt nie może ocalić się sam, żaden naród, nikt!” – podkreślili autorzy dokumentu.

Zaznaczyli, że „wszyscy jesteśmy siostrami i braćmi”. „Modlimy się do Boga Najwyższego, aby po tym czasie próby nie było już «innych», ale wielkie «my», bogate różnorodnością. Nadszedł czas, by znów śmiało marzyć, że pokój jest możliwy, że pokój jest konieczny, że świat bez wojen nie jest utopią. Dlatego chcemy ponownie powiedzieć: «Nigdy więcej wojny!»” – napisali uczestnicy spotkania.

Przypomnieli również, że „wojna zawsze pozostawia świat w gorszej sytuacji, niż go zastała” i że „jest porażką polityki i ludzkości”. Zaapelowali do rządzących „o odrzucenie języka podziałów, często wspartego uczuciami lęku i nieufności, i o niepodejmowanie dróg bez odwrotu”.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Przywódców państw poprosili, by pracowali „razem nad nową architekturą pokoju”. „Połączmy siły na rzecz życia, zdrowia, edukacji, pokoju. Nadszedł czas, aby wykorzystać zasoby wykorzystywane do produkcji coraz bardziej niszczącej broni, niosącej śmierć, aby wybrać życie, zatroszczyć się o ludzkość i nasz wspólny dom. Nie traćmy czasu!” – czytamy.

Sygnatariusze apelu zaproponowali, by zacząć „od celów osiągalnych” i połączyć „już teraz wysiłki na rzecz powstrzymania rozprzestrzeniania się wirusa, dopóki nie będziemy mieli odpowiedniej szczepionki, dostępnej dla wszystkich”. „Ta pandemia przypomina nam, że wiąże nas braterstwo krwi” – zaznaczyli.

KAI, DJ

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.