Jesień 2020, nr 3

Zamów

Gdzie szukać Ducha? Odpowiedzi na ankietę „Więzi” (2)

Katedra Westminsterska w Londynie, czerwiec 2020 r. Fot. Mazur / cbcew.org.uk

Publikujemy wybrane odpowiedzi na naszą ankietę z pytaniami o źródła odnowy Kościoła.

Zapytaliśmy Czytelników „Więzi”:
1. Skąd może obecnie przyjść odnowa Kościoła?
2. Gdzie biją współcześnie źródła duchowego odrodzenia wiary?
3. Na czym opieracie dzisiaj swoją nadzieję? Gdzie osobiście znajdujecie siły do wierności i trwania w Kościele?

Oto wybrane odpowiedzi. Autora odpowiedzi wyróżnionej nagrodzimy roczną prenumeratą kwartalnika „Więź”, zgodnie z zasadami uczestnictwa w ankiecie.

Odpowiedź wyróżniona: Codzienna wierność

1. Moim zdaniem odnowa Kościoła może przyjść zewsząd w tym sensie, że Bóg nie jest ograniczony takimi czy innymi ramami. Duch wieje tam, gdzie chce. Dlatego myślę, że ważniejsze niż wpatrzenie w konkretny punkt jest nasłuchiwanie różnych głosów tak, by usłyszeć w nich prawdę. Spojrzałbym na to pytanie z drugiej strony. Obawiam się takiego myślenia, które wie, skąd odnowa Kościoła przyjść nie może. Skreślenia z góry osób czy środowisk, do których z różnych względów mam zastrzeżenia, które mnie rozczarowały. Mam jednak świadomość, jak trudne jest to wyzwanie. Obecną sytuację widzę jako naukę odpowiedzialności i konsekwencji, ale także przebaczenia i rozpoczynania na nowo.

2. Moim zdaniem źródła duchowego odrodzenia biją w codziennej wierności Bogu i swojemu powołaniu. W prostych, konkretnych, bardzo często małych uczynkach. Wierzę, że Bóg poprzez swoje Wcielenie naprawdę stał się jednym z nas, dlatego poprzez chrzest towarzyszy mi – i każdemu chrześcijaninowi – w najbardziej zwykłej codzienności. Ten poziom „mikro” jest punktem wyjścia do „makro”. Doświadczenie moje i mojej rodziny pokazuje, że ta codzienna, drobna wierność jest fundamentem, na którym budowane jest także powołanie do służby „na szerszą skalę”. Zawsze zaczyna się jednak w tym miejscu, w którym się jest.

3. Mam to szczęście, że moja wiara jest odpowiedzią na konkretne wydarzenia czy osobiste doświadczenia, jakie mnie spotkały. Konkretne fakty, do których mogę się odwołać. Nie raz i nie dwa miałem okazję przekonać się na własnej skórze, że Bóg jest wierny, dobry, większy od mojego zła. Dlatego swoją nadzieję opieram na wierze, że Bóg – tak jak nigdy nie opuścił mnie w trudnych doświadczeniach – tak i teraz nie opuści swojego Kościoła. Mam świadomość, że Kościół tworzą tak samo jak i ja grzeszni ludzie. Nie usprawiedliwiam w ten sposób zła czy głośnych zaniedbań hierarchów, tak jak staram się nie usprawiedliwiać moich własnych grzechów. Moje doświadczenie pokazuje jednak, że opieranie się na ludziach zawsze prędzej czy później prowadzi do rozczarowania. Historia Kościoła pokazuje też, że kryzysy tego czy innego rodzaju nie należały do rzadkości. Myślenie, że „teraz jest tak źle, jak nie było nigdy” uważam za pokusę. Jeżeli wierzę, że Jezus pokonał grzech – i doświadczam tego, jak stopniowo pokonuje ten mój osobisty – to jestem przekonany, że pokonał również to zło, które jest przyczyną obecnego kryzysu w Kościoła w Polsce. Widzę w tym ogromną szansę na zwrócenie się do Tego, który jako jedyny może nas z niego wyprowadzić.

Piotr Werner

Lekki powiew

1. Z „lekkiego powiewu”. Wierzę, że Duch Święty nadal działa w Kościele, ożywia swym tchnieniem. I jeśli gdzieś usycha jakaś gałąź, w innym miejscu wyrasta nowa. Jest to działanie nieprzewidywalne, Duch wieje kędy chce. Ale skoro kiedyś przemówił przez oślicę, to może teraz też przemówić np. przez [ugryzłam się w język] kogoś, po kim się tego nie spodziewamy. W historii Kościoła było już wiele trudnych, bolesnych i gorszących wydarzeń (zajmuję się zawodowo epoką renesansu). Pan Bóg zawsze potrafił sobie z tym poradzić. I cieszę się, że żyję w czasach wspaniałych papieży, a nie np. Aleksandra VI Borgii.

2. Źródła te biją w wielu miejscach, dla mnie są nimi dwie wspólnoty, z którymi czuję się związana. Pierwsza to Taizé, bliska mi jeszcze z czasów szkoły średniej. Jak bardzo mocno bije to źródło, mogłam się przekonać, jako wrocławianka, w czasie ostatniego Europejskiego Spotkania Młodych. Piękno liturgii, głębia biblijnych medytacji (brat John i bp Ryś!), ekumenizm, otwartość na ludzi, zwłaszcza tych „na marginesie”: uchodźców, bezdomnych, więźniów… a do tego zaimponowały mi ostrzeżenia braci z Taizé skierowane do młodzieży w związku z przypadkami pedofilii w ich wspólnocie: przejrzyste, pokorne, szczere i konsekwentne działanie.

Drugie źródło to wspólnoty żyjące duchowością Karola de Foucauld. Kontemplacja i proste życie wśród ludzi, na wzór ukrytego życia Jezusa w Nazarecie. Jak brat Karol, który nie próbował nikogo nawracać, żyjąc wśród muzułmanów, lecz swym życiem krzyczał Ewangelię. Takich wspólnot jest więcej. Ich fundamentem jest kontemplacja i otwartość na świat i ludzi, zwłaszcza najbardziej potrzebujących.

3. Moją nadzieję opieram na Chrystusie, który zakładając Kościół, wiedział, co robi. Zdawał sobie sprawę z ogromu słabości swych uczniów, pokus dominacji, ideologizacji, hipokryzji itd. Jednak zaryzykował, więc coś w tym musi być!

Siły do wierności czerpię, patrząc na wierność innych członków Kościoła: np. papieża Franciszka, ale i „zwyczajnych” chrześcijan. Gdy widzę, że trwają mimo wszystko, że dążą do oczyszczenia Kościoła, że potrafią stanąć po stronie ubogich Pana, coś z siebie dać, podjąć ryzyko w imię Miłości.

Maria Chantry

Tylko z odwagi

1. Tylko z odwagi. Świeckich i duchownych. Z wyboru Ewangelii, która stawia w centrum dobro człowieka, szacunek dla niego, miłosierdzie i miłość – ponad rytualizmem, rygoryzmem i „superduchowościami”, jak je nazywał kiedyś ks. Grzywocz, opisując nurty oparte na wysiłku ludzi próbujących w religii topić swoje kompleksy, ale nie je leczyć w relacji z żywym Bogiem. 

2. Wszędzie tam, gdzie nie stawia się na fasadowość, PR, władzę i wpływy. Z małych wspólnot żyjących ubóstwem, Ewangelią, głębokimi relacjami – z Bogiem, sobą samym i drugim człowiekiem. Tam, gdzie się słucha po to, aby usłyszeć, nie zaś poddać ocenie i udzielać złotych rad.

3. Dopóki znajduję w swoim sumieniu sposoby na bycie w Kościele wierną Ewangelii, swoim własnym granicom i wrażliwości etycznej, mimo tego co się wydarza na szczeblach hierarchicznych, to jestem. To ostatnio ogromny wysiłek – uczę się być przed Bogiem szczera i otwarta ze swoim cierpieniem w Kościele i pokazywać Mu je – „widzisz, jak mi jest trudno”, „wiesz, co przeszłam”. To osobiste bycie z Nim mnie podnosi i podtrzymuje, podobnie jak poczucie, że On daje mi wolność wyboru i nigdy nie będzie oczekiwał zdrady siebie samej. Wspiera mnie obecność osób, które cierpią podobnie, mają podobne doświadczenia naruszonych czy stratowanych granic, podobne pytania i odwagę rozmowy o tym. Odwagę wyrażania swoich pragnień, bólu, rozczarowania i wizji lepszego jutra. Którzy nie wierzą w Boga poświęcającego człowieka dla idei, kultu, wizerunku jakiejś instytucji.

Małgorzata Rybak

Wiarygodność, oczyszczenie, odnowa

1. Tak jak uczy historia, odnowa Kościoła może przyjść tylko od ludzi. Jacy to ludzie? Tacy jak św. Paweł – wierni nauczaniu Jezusa, krytyczni wobec rzeczywistości; odważni wobec struktur, hierarchii i dominujących trendów, ale pokorni wobec własnych słabości. Gotowi – niczym św. Paweł – bezkompromisowo stanąć przed współczesnymi sanhedrynami – tymi, którzy prawo i rytuał stawiają ponad miłosierdziem i wezwaniem do osobistej świętości, a także na współczesnych areopagach – tam gdzie są ci, którzy Boga nie znają żyjąc w świecie wielu bóstw wykreowanych ludzką ręką.

2. Odrodzenie wiary nastąpi tam gdzie jest wiarygodność – wiarygodność biskupa w przewodzeniu lokalnemu Kościołowi, wiarygodność księdza w głoszeniu Ewangelii, wiarygodność rodziców w przekazywaniu wiary dzieciom. Wiarygodność pozwoli na oczyszczenie, a oczyszczenie będzie podstawą odnowy.

3. Nadzieję opieram na przekonaniu, że w Kościele, który jak łódź z apostołami unosi się na wzburzonych wodach, jest Pan. Burze i wichry wzmagają się, uczniowie są przerażeni, a głosu Pana nie słychać, Pan zdaje się spać… ale jest… Czasami tylko to powstrzymuje, aby w rozpaczy, żalu, bezradności, frustracji lub buncie nie skoczyć do ciemnych otchłani dziękując tym, którzy nie doceniali wdowiego grosza, nie szukali zagubionej owcy, lubili zaszczytne miejsca na ucztach, umacniali hipokryzją sojusz ołtarza z tronem, widzieli źdźbło nieczystych myśli u innych, a belkę niszczenia niewinności bezbronnych skrzętnie ukrywali…

Rafał Siemianowski 

Wychodzić ze stref komfortu

Wierzę, że Kościół odnowi się, kiedy zmierzy się ze swoją (tą odległą i całkiem niedawną) historią. Rozpoznanie krzywd wyrządzanych przez wspólnotę jest niezbędne do odkrycia tej prawdy, ale mogłoby przecież także oznaczać przypomnienie dobrych kart w historii Kościoła i takich, które uświadomią, że Kościół nie jest „skończonym produktem”. Kształtował się, zmieniał, oburzał. Nie jesteśmy na końcu drogi. Marzę o Kościele, w którym zaczniemy na poważnie się go uczyć. W którym katecheza dzieci, młodzieży i dorosłych (!) jest oparta na nauce Kościoła. Jest prowadzona przez kompetentnych nauczycieli, którzy nie boją się trudnych pytań i uczą, jak się z nimi mierzyć. Katechezy, która ma na celu uczynienie członków Kościoła naprawdę świadomymi wierzącymi, znającymi i Pismo Święte, i katechizm. A zatem – moim zdaniem odnowa przyjdzie, gdy my, Kościół, wyjdziemy i wciąż będziemy wychodzić ze swoich stref komfortu, choćby wyjście doprowadziło nas do trudnych pytań i braków odpowiedzi. 

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

W dialogu i ciągłej rozmowie. We wszystkich miejscach, gdzie taka rozmowa się odbywa. W wiernych, którzy nie odpuszczają sobie, Kościołowi, kapłanom – nawet, gdy wierzy im się trudno. 

Nadzieję czerpię od ludzi, którzy mają siłę Kościół rozwijać i tych, którzy są o wiele bardziej wytrwali i wierni ode mnie. Szukam nadziei w długiej i trudnej historii Kościoła, szukam w czytaniu i w spotkaniach wspólnot, wśród których odnajduję w innych wiarę, której mi brakuje. Chce mi się ufać wtedy, gdy widzę, że nie ufam sama. Coraz bardziej przekonuje się, że dryfowanie bez innych nie oznacza dla mnie niezależności i wolności myśli, ale dotkliwą samotność wiary. 

Anna Darewska

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.