Jesień 2020, nr 3

Zamów

Ciągle nie wiemy, że jeszcze nie wiemy, co to jest wolność

Podczas mego ślubu urzędnik wziął linijkę i pieczołowicie skreślił w mym dowodzie osobistym słowo „wolny”. Właśnie w chwili największej kulminacji mej wolności wolność jakoby traciłem, bo byłem już związany.

Od czasów licznych średniowiecznych traktatów o wolnej woli wola człowieka rosła w siłę. Kartezjusz się już nie wahał: to właśnie wola jest tym atrybutem człowieka, który czyni go podobnym Bogu: „Nie mogę się też uskarżać, że otrzymałem od Boga wolę, czyli wolność decyzji o niedostatecznym zasięgu i doskonałości, bo wiem z doświadczenia, że rzeczywiście nie posiada ona żadnych granic. I wydaje mi się rzeczą ze wszech miar godną uwagi, że wszystko inne, co jest we mnie, nie jest ani tak wielkie, ani tak doskonałe, bym nie mógł pomyśleć, że mogłoby być jeszcze większe czy doskonalsze. […] Jedynie tylko wolę, czyli wolność decyzji, stwierdzam u siebie w tak wielkim stopniu, że nie znajduję idei niczego większego od niej; tak, że przede wszystkim dzięki niej poznaję, iż jestem w pewnej mierze na obraz i podobieństwo Boga stworzony[ii].

Idzie tu jednak o coś daleko więcej niż tylko o negatywność narodzin pojęcia wolnej woli i wynikającej z niej wolności. Idzie o ciągle nierozważony problem zapodmiotowania wolności. Egologia Kartezjańska i pokartezjańska łącznie z owym Pojedynczym, fundującym filozofię egzystencji, pojęła wolność jako atrybut pojedynczej woli. Dla Kierkegaarda wolność była wręcz substancją Pojedynczego. Po dziś dzień brak nam czujności wobec tej niby oczywistości.

Wolność jako atrybut woli pojedynczego człowieka!? Cavaliere jako wolny rycerz. Podczas mego ślubu urzędnik wziął linijkę i pieczołowicie skreślił w mym dowodzie osobistym słowo „wolny”. I w ten sposób przestałem być cavaliere, przestałem niby być wolny. Właśnie w chwili największej kulminacji mej wolności wolność traciłem, byłem już związany, a więc nie wolny. Wraz z takim myśleniem oddalamy się od rozumienia wolności.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Wolność owej pojedynczej woli – woli wolnej od związania, a więc samej woli – to samo-wola. Powtarzam: jeśli wola miałyby być sama, to jej wolność to samowola. Samowola jednak nie jest wolnością.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, zima 2019

Więź Zima 2019

Kup tutaj

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.