Jesień 2020, nr 3

Zamów

Władza duchowa nieabsolutna?

Biskupi podczas rekolekcji na Jasnej Górze 21 listopada 2019 roku. Fot. episkopat.pl

Żyjemy w momencie potężnej zmiany sposobów sprawowania władzy w Kościele. Być może aż takiej jak w czasach Soboru Trydenckiego. Proces zmian jest już uruchomiony, ale zupełnie nie wiemy, do czego on doprowadzi. Możemy być zaskoczeni efektem – dyskutują: Wiesław Dawidowski OSA, Zuzanna Radzik, Tomasz Rowiński, Tomasz Terlikowski oraz Sebastian Duda i Zbigniew Nosowski („Więź”).

Zbigniew Nosowski: Chcielibyśmy porozmawiać w tym ciekawym gronie o władzy w Kościele. Od pewnego czasu na łamach „Więzi” krążymy wokół tej tematyki. Bo przecież i skandale seksualne to w istocie nadużycia związane z władzą  – duchową władzą sprawców wobec ofiar i ze sposobem sprawowania władzy przez ich przełożonych. Pisaliśmy już o potrzebie Kościoła mniej klerykalnego, a bardziej przezroczystego i rozliczalnego, o konieczności nawrócenia strukturalnego. Dziś stawiamy tezę, że problem polega także na teologicznym ustawieniu kwestii władzy w Kościele – w oparciu o model monarchiczny i feudalny. Czy, Państwa zdaniem, rzeczywiście dotychczasowy model sprawowania władzy w Kościele się wyczerpuje i wymaga przemyślenia na nowo?

Tomasz Rowiński: Na pewno dotychczasowy model władzy się wyczerpuje, tylko chyba nie mamy jeszcze jasności, co to oznacza, i jaki powinien być inny model. […] W kręgach władzy kościelnej mogą pojawiać się różne pokusy. I pokusa wspomnianej tyranii, i pokusa wycofywania się z pewnych niewygodnych elementów nauczania Kościoła – po to, by przytrzymać nominalnych wiernych. To ostatnie zagrożenie widać np. w Kościele niemieckim, gdzie pojawia się nastawienie bardziej na trwanie instytucji niż na zachowanie niezmiennej doktryny. W Niemczech wynika to również z uzależnienia Kościoła od państwa i środków finansowych (redystrybucja podatku kościelnego), co skłania biskupów do przedkładania troski o zachowanie struktur Kościoła, jego dochód i trwanie systemu nawet ponad te elementy nauczania Kościoła, które wynikają z prawa Bożego. W swojej świadomości biskupi niemieccy zakładają także, że są postępową forpocztą Kościoła i że prędzej czy później cały Kościół będzie musiał za nimi pójść. Jest to rodzaj uniwersalizacji partykularnego – i dodajmy: kontrowersyjnego – niemieckiego doświadczenia kościelnego.

Sebastian Duda: Ale akurat zaproszenie świeckich do „drogi synodalnej” (a nie: synodu lokalnego) wynika z faktu, że prawo kościelne nie przewiduje udziału świeckich w synodzie z głosem stanowiącym, a niemieccy biskupi chcą dopuścić do głosowania wiernych świeckich. Inspiracja wydaje mi się głębsza niż tylko progresizm niemieckich biskupów. To, że się włącza do decydowania świeckich, to nie kwestia postępowości hierarchów, lecz ogólny znak naszych czasów.

[…]

Tomasz Terlikowski: Wracając do pytania zasadniczego – z kryzysem władzy w Kościele mamy do czynienia na kilku poziomach. Po pierwsze, miał rację kardynał Martini, że model sprawowania władzy, szczególnie władzy papieskiej, jest opóźniony o jakieś 200 lat. Kiedy cała Europa była absolutystyczna, to Kościół był jeszcze feudalny. Gdy Europa zaczęła odchodzić od absolutyzmu, to Kościół zaczął być monarchią absolutną. No i do tej pory mamy w Kościele absolutystyczny model władzy papieskiej. On się ewidentnie kończy na naszych oczach. Zresztą już Jan Paweł II w encyklice „Ut unum sint” postulował poszukiwanie innych modeli sprawowania władzy papieskiej. Papież Franciszek niezależnie od tego, jak sam sprawuje władzę – a sam ma skłonności do władzy absolutnej – jasno deklaruje, że dąży do decentralizacji władzy w Kościele. […]

Zuzanna Radzik: […] Mówicie tu o kryzysie, a dla mnie kryzys jest szansą – ponieważ aktualny model władzy w Kościele zupełnie mnie nie reprezentuje i nie jest dla mnie interesujący. I to jest istotne, a nie abstrakcyjna dyskusja o centrum decyzyjnym Kościoła! Przecież zaledwie mniej niż 1 proc. wszystkich wiernych w Kościele katolickim ma jakikolwiek dostęp do sprawowania władzy, a jeszcze ta grupa sama wybiera swoich członków, tworząc spośród siebie hierarchię. A ponad 99 proc. wiernych nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia. Prawdę mówiąc, tego rodzaju dyskusja przestała mnie obchodzić. Wiem, że musimy przez nią przejść, interesuje mnie jednak zupełnie co innego. Ja chcę dać cokolwiek do powiedzenia tym z 99-procentowej większości.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Wiesław Dawidowski OSA: […] Kluczowe wydaje mi się pytanie, jak wyobrażamy sobie przyszłość władzy w Kościele. Czy może istnieć kapłaństwo, które nie jest sukcesyjne? Jak ma być sprawowana Eucharystia w Kościele? To bardzo ważne! Powiem dość prowokacyjnie: czy potrzebujemy księdza dlatego, że on ma jakąś magiczną moc: potrafi „zaczarować” hostię tak, aby z niej zrobił się Pan Jezus? Nie wolno sprowadzać władzy w Kościele do szamaństwa. A może Eucharystia jest w rękach całego Kościoła? Wiem, że obie te tezy są radykalne i wcale ich nie podzielam, ale właśnie dlatego powinniśmy stawiać pytania o właściwą teologię kapłaństwa i o to, czy ludzie ją rozumieją.

Fragmenty dyskusji, która ukazała się w kwartalniku „Więź”, zima 2019

Więź Zima 2019

Kup tutaj

 

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.