Jesień 2020, nr 3

Zamów

Wielka góra zagranicznego długu ostatniej dekady PRL

Fabryka „Ursus” i jej produkty w latach 70. Fot. E. Mościcki / Wikimedia Commons

Polska miała spłacać PRL-owski dług przez 30 lat – do roku 2024, przy czym do 2000 r. miały być regulowane jedynie odsetki. W rzeczywistości dług został wykupiony przed terminem. Pierwszy wykup miał miejsce w 1995 r., ostatni – 27 października 2012 r.

Kiedy we wrześniu 1989 r. rząd Tadeusza Mazowieckiego rozpoczynał swoje urzędowanie, jednym z większych wyzwań, przed jakimi stanął, był kryzys zadłużenia zagranicznego[1]. Polska była w oczach zagranicznych instytucji finansowych bankrutem, od lat prolongowała spłaty swoich zobowiązań pożyczkowych, a jej wiarygodność płatnicza była bardzo niska.

Spirala zadłużenia

Szukając początków historii polskiego długu, należałoby cofnąć się do czasów gierkowskiej koncepcji modernizacji gospodarki na podstawie zagranicznych kredytów. Strategia przyspieszonego wzrostu rysowała się wówczas optymistycznie: zachodnie instytucje chętnie oferowały dogodne i nisko oprocentowane kredyty, polskie władze zakładały, że produkcja z nowo wybudowanych zakładów wzmocni eksport, a uzyskane tą drogą przychody dewizowe pozwolą spłacić zaciągane kredyty.

Zakupiono ponad 300 licencji na produkcję różnych maszyn i urządzeń. Polscy rolnicy poznali ciągnik Massey Ferguson produkowany w Ursusie, a na ulice polskich miast wyjechały autobusy francuskiego Berlieta wytwarzane w Jelczu. Zakupione maszyny były używane przy budowie Portu Północnego, gdańskiej rafinerii, Elektrowni Bełchatów, Huty Katowice i innych inwestycji. Korzystano także z kredytów na import zbóż, żywności, komponentów itd.

Zadłużenie Polski wobec krajów zachodnich na koniec 1970 r. wynosiło tylko 1,1 mld USD, pięć lat później już 8,4 mld USD. Niepokojąco wzrosły koszty jego obsługi, stanowiące równowartość ponad 30 proc. przychodów z eksportu (granica 40 proc. jest uznawana za kryzysową). W końcu 1979 r. dług w walutach wymienialnych przekraczał już 24 mld USD. Wraz z osłabieniem dynamiki produkcji, a następnie jej załamaniem (w latach 1979–1982 występował spadek PKB szacowany łącznie na 11–12 proc.) obsługa długu zaczęła być coraz trudniejsza. Przychody dewizowe próbowano zwiększać przez eksport surowców (węgiel, miedź) i artykułów spożywczych, z drugiej strony ograniczano „zbędny” import.

Zadłużenie Polski wobec krajów zachodnich na koniec 1970 r. wynosiło tylko 1,1 mld USD, pięć lat później już 8,4 mld USD

Działania te pogłębiły nierównowagę rynkową, która rysowała się już od połowy lat 70. By ją jakoś opanować, rząd ogłosił podwyżki cen żywności w 1976 r., ale ostatecznie z powodu protestów społecznych wycofał je. Remedium na trudności zaopatrzeniowe stały się z jednej strony sklepy „komercyjne”, w których ceny były wyższe niż w normalnym handlu detalicznym, z drugiej strony – wzrost cen oraz system kartkowy. W kwietniu 1981 r. wprowadzono kartki na mięso i jego przetwory (nie otrzymali ich rolnicy) oraz na artykuły zbożowe, w sierpniu na proszki do prania. Od stycznia 1982 r. zakupy na kartki dotyczyły także tłuszczów zwierzęcych, czekolady, alkoholu, papierosów, mydła toaletowego czy środków pielęgnacji dla dzieci.


Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

[1] Referat wygłoszony 3 czerwca 2019 r. w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego na konferencji z okazji rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, zima 2019

Więź Zima 2019

Kup tutaj

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.