Jesień 2020, nr 3

Zamów

Gra bez zasad. Kino kontra platformy streamingowe

Czy Netflix i inne serwisy streamingowe, które nie mają zamiaru dostosowywać się do klasycznych zasad dystrybucji, zabiją tradycyjne kino? Odpowiedź brzmi: nie. Jednak problem w tym, że to pytanie jest źle zadane.

Spekulacje na temat czającej się rzekomo tuż za rogiem śmierci kina pojawiały się w historii filmu już wielokrotnie. Wieszczono ją zarówno w czasach rozwoju telewizji, jak i w okresie wielkiej popularności kaset wideo. Za każdym razem okazywało się, że – parafrazując Marka Twaina – pogłoski o śmierci kina były mocno przesadzone. Warto ponadto zauważyć, że od przeszło stulecia kino wygląda mniej więcej tak samo. Zmienia się technologia obrazu i dźwięku, fotele stają się coraz wygodniejsze, ale to nadal zaciemniona sala z ekranem na jednej ścianie i projektorem na drugiej.

W książce poświęconej przemianom medialnym związanym z erą wideo Frederick Wasser stwierdza, że historia dystrybucji filmowej to opowieść o ciągłej negocjacji między wychodzeniem z domu a zostawaniem w nim. Trudno byłoby ująć tę kwestię bardziej trafnie. Seans kinowy jest doświadczeniem zupełnie odmiennym od domowego. Oferowana przez większość kin jakość obrazu i dźwięku, która staje się możliwa dzięki doskonałej, specjalnie przygotowanej kopii, projektorom wartym więcej niż dobry samochód i dopracowanemu w najmniejszym szczególe systemowi głośników nie jest możliwa do powtórzenia w warunkach domowych. Ale nie to jest najważniejsze – seans kinowy wiąże się bowiem ze spotkaniem ze znajomymi lub partnerem czy partnerką, jedzeniem popcornu i popijaniem go colą. Domowe pokazy nie zabiją kina z tego samego powodu, dla którego gotowe dania w supermarketach nie zabijają restauracji, a płyty CD z muzyką nie zabiły rynku koncertów – większość ludzi najzwyczajniej w świecie chce czasem wyjść z domu.

Domowe pokazy nie zabiją kina z tego samego powodu, dla którego gotowe dania w supermarketach nie zabijają restauracji

Potwierdzają to dane, także te z Polski. Mimo że sektor VOD ma się u nas bardzo dobrze, możemy się pochwalić jednym z największych wskaźników wzrostu liczby sprzedawanych rocznie biletów w Europie. Między 2010 a 2017 rokiem widownia kinowa w Polsce wzrosła o około 50 proc. W innych państwach europejskich w tym samym okresie notowany był albo wzrost (Węgry, Czechy), albo utrzymywanie się liczby sprzedanych biletów na tym samym poziomie (Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Hiszpania). Podobnie wygląda sytuacja w Stanach Zjednoczonych, a w Chinach – najszybciej rosnącym rynku kinowym na świecie – doszło do ponad ośmiokrotnego wzrostu w tym samym okresie. Drastyczny spadek zanotowały właściwie tylko Włochy. Można by więc zakończyć niniejszy artykuł w tym miejscu i skonstatować, że kino będzie się miało dobrze przez następne sto dwadzieścia lat.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Problem tylko w tym, że pytanie od początku było źle zadane.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, zima 2019

Więź Zima 2019

Kup tutaj

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.