Jesień 2020, nr 3

Zamów

Być ambasadorem Wiecznego

Ks. Leszek Slipek. Fot. Dzień dobry TVN

Chcę sprawiać, by w ciemnej otchłani śmierci moim braciom stojącym na progu wieczności zabłysło światło, które nie zna zachodu.

Tekst ukazał się miesięczniku „Więź” nr 6/2007 jako odpowiedź na ankietowe pytanie redakcji: „Dlaczego (nadal) chcę być księdzem?”.

Dlaczego nadal chcę być księdzem? Dlatego, że kocham Chrystusa. Kocham więc tych, których On kocha i pragnie dla nich szczęścia. Im większa jest moja przyjaźń z Nim, tym bliżsi mi są ci, za których oddał życie. Chcę, by byli z Nim. Pragnę być Jego sługą pośród ludzi, by ich prowadzić do Niego i przyczyniać się do tego, by On ich spotkał. Chcę w sercach ludzi rozpalać prawdziwą miłość do Niego i Jego nauki. Chcę budować i podtrzymywać pomost między nimi a Chrystusem i uczyć ich głęboko rozumieć sens Jego pragnień wobec człowieka i świata. Pragnę mówić o Bogu, który jest naszym celem, o tym, że śmierć nie jest końcem wszystkiego, a przebiegła mądrość tego świata będzie poddana nieodwołalnym wyrokom sądu.

Chcę nadal być księdzem, ponieważ właśnie jako ksiądz mogę dać moim braciom to, co gwarantuje im życie wieczne – mogę im udzielać sakramentów i głosić Ewangelię.

Chcę na progu życia moich małych braci i sióstr wypowiedzieć sakramentalne słowa: „Ja ciebie chrzczę” i w ten sposób sprawić, że Bóg położy swoją prawicę na życiu dziecka i zostanie ono wprowadzone do wspólnoty wiary, która przyrzeka być obecna w jego życiu.

Pragnę wyzwalać moich braci z niewoli grzechu i udzielać im – mocą Jego łaski –rozgrzeszenia przywracającego wewnętrzny spokój. Kiedy ogarnie ich martwa beznadziejność winy, chcę wypowiedzieć sakramentalne słowa: „Ja ci odpuszczam grzechy” i modlić się, by spotkały się ze sobą – wielki krzyk serca ludzkiego pragnącego kochać i Duch niosący życie, tak by wytrysło źródło życia, pokoju, wolności i radości z nawróconego i pojednanego serca.

Dlaczego nadal chcę być księdzem? Dlatego, że kocham Chrystusa. Kocham więc tych, których On kocha i pragnie dla nich szczęścia

Pragnę rzucającym się w wir wielkich, lecz dwuznacznych zdobyczy naukowych, technicznych, ekonomicznych, społecznych czy politycznych ukazywać sens życia w świetle rzeczy ostatecznych oraz leczyć ich serca z niepotrzebnych niepokojów i przywiązania do dóbr tego świata, z niecnych w swych intencjach marzeń i dążeń – tak by potrafili stawiać ponad wszystkim Boga.

Chcę sprawować Ucztę życia wiecznego pośród mych braci, aby zawsze odczuwali potrzebę karmienia swoich sumień i umysłów słowem Chrystusa. By Eucharystia była dla nich zawsze świeżym, niosącym radość, przemieniającym serce spotkaniem ze Zbawicielem, otwieraniem się najskrytszych tajników ich duszy.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Chcę sprawiać, by w ciemnej otchłani śmierci moim braciom stojącym na progu wieczności zabłysło światło, które nie zna zachodu.

Chcę nadal być księdzem, bo kocham Chrystusa i – mimo swej przeciętności i nędzy człowieczej – chcę być Jego sługą głoszącym ponadczasowe słowo, rozdzielającym Chleb życia. Być przedstawicielem Wiecznego wśród ludzi, ambasadorem Absolutu dowodzącym, że On jest i to nawet bliżej nas, niż przypuszczamy.

Tekst ukazał się miesięczniku „Więź” nr 6/2007 jako odpowiedź na ankietowe pytanie redakcji: „Dlaczego (nadal) chcę być księdzem?”.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.