Jesień 2020, nr 3

Zamów

Grzegorz Kramer SJ: W Kościele nie ma stref dla czystych i nieczystych

Grzegorz Kramer SJ. Fot. Jacek Taran

Kiedy z ust świeckich katolików, niejednego księdza czy biskupa słyszę opinie, że osoby homoseksualne uosabiają całe zło świata, nie dziwię się, że coraz więcej takich osób zraża się do Kościoła, a nawet z niego odchodzi – mówi jezuita o. Grzegorz Kramer.

Katarzyna Jabłońska: „Gdy widzę coś tak paskudnego, to wiem, że ludzie za tym stojący, może chodzą do kościoła, ale jeszcze nie są Kościołem. Bo mój Kościół nie robi stref dla czystych i nieczystych, ale uczy – za Panem Jezusem – że grzech rodzi się w sercu. Nie ma we mnie zgody na wykluczanie”. Tak skomentowałeś zapowiedź „Gazety Polskiej”, że do najbliższego numeru doda nalepki, przedstawiające przekreśloną tęczę i napis: „Strefa wolna od LGBT”.

Ciebie te nalepki oburzają, ale wielu księży i katolików przyjęło je z aprobatą. Dlaczego tak liczni spośród wierzących traktują osoby homoseksualne, biseksualne i transpłciowe jako nosicieli szczególnie wielkiego zła i – jak to określiłeś w swoim wpisie – za osoby nieczyste?

Grzegorz Kramer SJ: Każdy z nas jest nieczysty, bo wszyscy jesteśmy grzeszni. Pan Jezus nie dokonywał tu żadnej segregacji – przyszedł do każdego z nas. I to jest fakt, którego nie da się inaczej zinterpretować, bo byłoby to przekłamaniem Ewangelii. W związku z tym osoba homoseksualna, biseksualna czy transpłciowa nie jest bardziej nieczysta niż osoba heteroseksualna.

Wydaje się jednak, że w odbiorze wielu katolików przekroczenie szóstego przykazania przez osobę homoseksualną jest grzechem o wiele cięższym, niż gdy ten grzech popełniła osoba heteroseksualna.

– Takie można odnieść wrażenie. Być może wynika to z prostego psychologicznego mechanizmu, polegającego na tym, że człowiek jest bardziej skory do usprawiedliwiania samego siebie lub „swoich” niż innych. I druga kwestia, przecież nam znana – zauważyłem to w potyczkach internetowych – bardzo często zdarza się tak, że najbardziej o grzechach natury homoseksualnej krzyczą osoby, które same nie są pewne własnej seksualności lub mają tę strefę bardzo nieuporządkowaną. Można też wśród katolików, również księży, usłyszeć stwierdzenie: jak już grzeszyć, to zgodnie z naturą. Okraszone to jest nieraz sprośnym żartem. Dla mnie to wyraźny sygnał, że osoby tak mówiące, mają problem w sferze seksualności.

Bądźmy uczciwi, przecież nie jest tak, że heteroseksualni katolicy mają świetnie poukładane relacje z Panem Bogiem, żoną, mężem, dzieckiem, ojcem, sąsiadką czy swoim proboszczem. Są pośród nich i tacy, którzy zdradzają swoich małżonków, oglądają pornografię, krzywdzą, niekiedy strasznie, własne dzieci. I heteroseksualni, i homoseksualni popełniamy takie same grzechy.

Jako chrześcijanie nie możemy powiedzieć ani pojedynczemu człowiekowi, ani wybranej grupie ludzi, że skoro nie podzielają albo nie w pełni podzielają naszą wiarę i obowiązujące nas zasady, to nie chcemy ich pośród siebie

W mojej parafii, jak pewnie w każdej, są osoby LGBT. Przychodzą do naszego kościoła na Mszę św., na różne nabożeństwa – żeby się pomodlić. Jeśli wiem, że mam do czynienia z osobą nieheteronormatywną, staram się po prostu dowiedzieć, z czym się zmaga, pomóc jej – tak jak każdemu innemu człowiekowi – spotkać Pana Boga.

Jako ksiądz mam narzędzia – spowiedź i inne sakramenty, homilię czy katechezę – poprzez które mogę pokazać drogę do Boga, Jego niewyobrażalne miłosierdzie, ale też płynące z Ewangelii wymagania. W sakramencie spowiedzi razem ze spowiadającym się staramy się zobaczyć, co w jego życiu jest grzechem a co dobrem i łaską. Ostatecznie jednak odpowiedzialność za swoje życiowe wybory każdy z nas musi w swoim sumieniu podjąć sam.

I każdy z nas powinien umieć te wybory uszanować.

– Oczywiście! I w związku z tym jako chrześcijanie nie możemy powiedzieć ani pojedynczemu człowiekowi, ani wybranej grupie ludzi, że skoro nie podzielają albo nie w pełni podzielają naszą wiarę i obowiązujące nas zasady, to nie chcemy ich pośród siebie. I będziemy tworzyć strefy wolne od ateistów, osób LGBT czy buddystów. Wręcz przeciwnie – mamy spotykać się z nimi, poświęcać im czas, okazywać życzliwość i szacunek, bo tylko w ten sposób jako chrześcijanie będziemy wiarygodni.

I tu jeszcze jedna bardzo ważna uwaga odnośnie oceny grzechu, o którą mnie wcześniej pytałaś. Na konkretny grzech nie można patrzeć w oderwaniu od człowieka, który go popełnił. Nie ma dwóch takich samych historii – zawsze jest historia tego konkretnego człowieka. A pierwszą misją Kościoła jest właśnie spotkanie z konkretnym człowiekiem, bo tylko w ten sposób możemy mu pomóc w spotkaniu Boga, odnowieniu z Nim relacji.

Jeśli naprawdę zależy nam na tym, to powinniśmy nauczyć się w taki sposób spotykać drugiego człowieka, w jaki Jezus spotkał Samarytankę.

To spotkanie było nie tylko przypadkowe – Jemu chciało się pić, a ona akurat czerpała wodę ze studni – ale też niewygodne. Żydzi i Samarytanie unikali kontaktu ze sobą. Nawet apostołowie zdziwieni byli tym, że Jezus rozmawia z Samarytanką.

– No właśnie – Jezus przecież wiedział, że spotkana kobieta to Samarytanka, ale to w ogóle mu nie przeszkadzało, nie miało dla Niego żadnego znaczenia.

„Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie” – tłumaczy św. Paweł w liście do Galatów.

– No tak, ale dodajmy też – bo to w kontekście tego, o czym rozmawiamy bardzo ważne – że Jezus również doskonale wiedział, że w życiu Samarytanki panuje duży nieporządek. Nie zaczął jednak spotkania z nią od przysłowiowego postawienia jej pod ścianą i wytknięcia grzechów. Spotkał ją w taki sposób, że to ona sama zapragnęła mu je wyznać.

Można powiedzieć, że niejako wyspowiadała się przed Jezusem… A on potraktował ją z delikatnością, szacunkiem i współczuciem. Do takiej postawy wobec osób homoseksualnych wzywa nas Katechizm Kościoła Katolickiego, w którym też jest wyraźnie powiedziane, że skłonności homoseksualne nie są grzechem. Są nim czyny homoseksualne.

– Podobnie jak grzechem jest każda seksualna aktywność pozamałżeńska.

Mimo katechizmowego zapisu, że skłonności homoseksualne nie są grzechem, w narracji części katolików homoseksualizm nazywany jest zboczeniem, a osoby homoseksualne zboczeńcami.

– Nauka wciąż nie rozstrzygnęła, jakie jest pochodzenie homoseksualności. W związku z tym w ocenianiu samej homoseksualności kierować się trzeba maksymalną ostrożnością. A do tego, co przeżywa człowiek, odkrywający w sobie skłonności homoseksualne, jak się identyfikuje, jak widzi siebie w społeczeństwie czy w Kościele – trzeba podchodzić z delikatnością. Zmierzenie się z własną innością dla wielu musiało było bardzo trudne, czasem bolesne. Zapewne wszystko to przyczyniło się do tego, że osoby homoseksualne odznaczają się zazwyczaj głęboką wrażliwością. Bardzo łatwo można je zranić. Kiedy więc słyszę opinie, że uosabiają niemal całe zło świata, i słyszę to również w Kościele – z ust świeckich katolików, ale też niejednego księdza czy nawet biskupa – nie dziwię się, że coraz więcej osób homoseksualnych zraża się do Kościoła, a nawet z niego odchodzi.

Kiedy słucham katolików, którzy twierdzą, że nalepka Gazety Polskiej jest OK, zastanawiam się, gdzie oni chcą ją przykleić? Na drzwi kościoła, kancelarii parafialnej, a może plebani? I co później?

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

A jeśli chodzi o te określenia poniżające osoby, kryjące się pod skrótem LGBT, to biorą się one przede wszystkim z niewiedzy i lęku przed innością. Ale też część z nich jest odpowiedzią na pewne konkretne zdarzenia – np. parodiowanie Eucharystii podczas jednej z „parad równości”, czy obecność na tego typu marszach różnorakich niemoralnych zachowań i treści. Jednak nawet tego rodzaju działania – dla mnie i wielu katolików bolesne – absolutnie nie usprawiedliwiają traktowania drugiego człowieka z pogardą i wykluczania go.

Dlatego, kiedy słucham katolików, którzy twierdzą, że nalepka Gazety Polskiej z napisem „Strefa wolna od LGBT” jest OK, zastanawiam się, gdzie oni chcą ją przykleić? Na drzwi kościoła, kancelarii parafialnej, a może plebanii? I co później?

Już teraz zauważam, że do konfesjonału przychodzi coraz mniej osób z grupy określanej skrótem LGBT. Nie mam przy tym wątpliwości, że jak każdy z nas – Ty, Kasiu, i ja – grzeszą. Nie przychodzą, bo słyszą od ludzi Kościoła: nasza strefa jest od Was czysta, nie chcemy Was tu.

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (11)

Nieprawda! To nie była parodia Eucharystii podczas ostatniego marszu równości w Warszawie. To była Masz św. pewnej wspólnoty chrześcijańskiej, gdzie biskupem jest Szymon Niemiec i te nabożeństwa są odprawiane od wielu lat, chyba nawet 10 lat. To moja opinia odnośnie fragmentu w tym wywiadzie: „A jeśli chodzi o te określenia poniżające osoby, kryjące się pod skrótem LGBT, to biorą się one przede wszystkim z niewiedzy i lęku przed innością. Ale też część z nich jest odpowiedzią na pewne konkretne zdarzenia – np. parodiowanie Eucharystii podczas jednej z „parad równości”, czy obecność na tego typu marszach różnorakich niemoralnych zachowań i treści.”

Mądre słowa Grzegorza Kramera, z jednym moim zastrzeżeniem. Wybaczy Pan, Panie Grzegorzu, ale Bóg już dawno opuścił kościół katolicki w Polsce. Wyszedł trzaskając drzwiami i nieprędko do niego wrócić…..

Chciałem również odnieść się do zarzutu o parodiowanie mszy świętej przed stołeczną paradą przez Szymona Niemca. To że msza nie odbywa się w ramach KK, nie znaczy, że musi od razu być parodią. KK nie ma monopolu na religijność Polaków, a ci wykluczeni, o których Ojciec także wspomina w wywiadzie, nierzadko szukają swojego miejsca poza KK, ale w ramach innych struktur religijnych, które nie wykluczają ich za inność. Coroczne nabożeństwo Niemca przed paradą jest właśnie jednym z takich miejsc.

Szanowny Księże Grzegorzu,
.
Hasło „strefa wolna od LGBT” wcale nie oznacza, że nie będziemy wpuszczali Lesbijek, Gejów, Bi-seksualistów oraz Transwestytów do kościołów, do kancelarii czy na plebanię. Chyba tylko ktoś złośliwy może w tak prymitywny sposób insynuować.
.
„LGBT” to nie jest synonim grupki ludzi, ale pewnej ideologii, która stoi w jawnej sprzeczności z nauką Pisma Świętego i moralnością katolicką. Pan, jako kapłan katolicki, powinien to dobrze wiedzieć. Zawołanie „strefa wolna od LGBT” trzeba rozumieć jako tworzenie przestrzeni, w której nie ma naszej zgody na szerzenie aspołecznych, destrukcyjnych, niemoralnych IDEOLOGII.
.
Proszę mnie dobrze zrozumieć – mnie nie interesuje co kto robi w intymnej sypialni. To wyłącznie jego intymna sprawa, o ile tylko nie stanowi on zagrożenia dla moich bliskich oraz dla społeczeństwa.
.
Zależy mi na dobru dla ludzi a najwyższym dobrem jest przecież ich zbawienie. Dlatego jako katolik będę się przejmował i będę się starał, aby ludzie nie popadali w ciężkie grzechy wołające o pomstę do nieba. Nie mogę oczywiście nikogo na siłę z patologicznych skłonności wyrywać. Mogę jednak nazywać rzeczy po imieniu, jak nasz Pan Jezus Chrystus. Mogę i powinienem jednak, właśnie jako katolik, tworzyć przestrzeń wolną od zupełnie bezrefleksyjnego folgowania własnym zachciankom erotycznym, od niszczenia fundamentalnej społecznej roli rodziny, będącej pod ochroną i opieką nie tylko Rzeczypospolitej Polskiej ale przede wszystkim Kościoła Świętego.
.
Na koniec proszę uprzejmie zauważyć, że to za czasów krwawej rewolucji francuskiej powstały hasła nie tylko „strefa” ale całe państwa i narody „wolne od Kościoła Świętego”. Owa spływająca krwią męczenników rewolucja soi u podwalin współczesnych ideologii „wolnościowych”. Jeśli ktoś sobie dzisiaj gębę wyciera wolnością, równością i braterstwem, to musi wiedzieć, że zaraz za tym czyha rewolucyjne „ou la Mort!”.
.
Z Bogiem!
Paweł Żytomierski

To prawda że wszyscy jesteśmy grzesznikami i nieczystymi, walczącymi z grzechem. Ale nie wszyscy publicznie ze swoim grzechem się afiszujemy i przed wszystkimi się tym chlubimy. A to się przecież dzieje na marszach LGBT. Publicznie prezentują swe wyuzdanie i zboczenie. Jezus jadał z grzesznikami ale jednoznacznie wzywał ich do nawrócenia.

Brakuje mi wyraźnego głoszenia w tego rodzaju wypowiedziach, że Bóg nie godzi się na grzech bo on godzi w człowieka i że jest Zbawcą czyli może wyzwolić człowieka z najgorszego upadku chaosu, bólu. Że przynosi radość i pokój Że przeznaczył nad do „bycia bogami według łaski”. Że ideologia LGBT powinna być zwalczana, bo niesie kłamstwo i propaguje grzech. Że tolerancja nie wystarcza, a miłość wiąże się z prawdą. Że Bóg jest odpowiedzią na naszą potrzebę miłości i czułości.

Jezeli w nauczaniu Kosciola nadal bedzie rozroznienie, ze „sklonnosci homoseksualne nie sa grzechem, a czyny homoseksualne juz tak”, nic sie nie zmieni. Trzeba sie zastanowic, co tu jest grzechem. Wg mnie grzeszne i „brudne” sa fantazje seksualne katolikow swieckich I duchownych, jezeli sklaniaja ich do odrzucenia osob lgbt+, grzeszne (grzech pychy) jest rozdzielanie milosci fizycznej od duchowej I stawianie jednej nad druga. Zadanie abstynencji seksualnej od osob, ktore nie wybraly drogi ascezy, celibatu (czyli ok. 99% z nas, w tym 99% osob lgbt+) jest PRZEMOCA, aktem pogardy i nienawisci!

Szyderczy spektakl z durszlakiem na głowie, wagina z Matki Bożej, tęczowa Maryja, ataki na księży w kościele i na plebani, rządanie adopcji dzieci przez pary homoaeksualne, wyuzdanie na marszach, indoktrynacja dzieci w szkole czy tego ksiądz pragnie w imię tolerancji. Czy ja się mam na to godzić ? Na to co powoli jest wprowadzane ? Nigdy nie będzie mojej zgody na ideologię LGBT. Nie wykluczam nie używam przemocy ale stanowczo się sprzeciwiam.

Pozostaw odpowiedź DarkAnuluj pisanie odpowiedzi

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.