Kiermasz e-booków i książek

Jesień 2022, nr 3

Zamów

Jest co świętować!

Aleksander Hall. Fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

W czerwcu 1989 roku nikt nie mógł przewidzieć, że ten rok przyniesie „jesień ludów”.

Rok 1989 przyniósł Polsce przełom polityczny i ustrojowy. Ten rok obfitował w ważne wydarzenia.

6 lutego rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu, które zakończyły się 5 kwietnia. 17 kwietnia został ponownie zarejestrowany NSZZ „Solidarność”, co oznaczało zrealizowanie najważniejszego celu, jaki przywódcy opozycji stawiali przed sobą, podejmując rozmowy z władzami. 4 czerwca odbyły się częściowo wolne wybory do Sejmu i całkowicie wolne wybory do Senatu. 24 sierpnia premierem został Tadeusz Mazowiecki, a 12 września Sejm udzielił wotum zaufania rządowi przez niego kierowanemu. 28 grudnia Sejm uchwalił 10 ustaw zmieniających ustrój gospodarczy naszego kraju, a 29 grudnia wprowadził zasadnicze zmiany w konstytucji, przywracając nazwę Rzeczpospolita Polska państwu i koronę białemu orłowi w godle państwowym oraz usuwając zapisy o kierowniczej roli PZPR i sojuszu polsko-radzieckim.

Spośród tych dat najważniejszą jest 4 czerwca. Obrady Okrągłego Stołu przyniosły powrót „Solidarności” jako legalnej organizacji, liberalizację i częściową demokratyzację państwa. Były to zmiany bardzo istotne, ale jeszcze nieprzesądzające, że Polska wkrótce zostanie w pełni demokratycznym i niepodległym państwem. Dla ówczesnego obozu rządzącego gwarancją utrzymania lwiej części władzy była silna prezydentura i zachowanie kontroli nad aparatem państwowym. Państwo stawało się hybrydą ustrojową. Mimo ustaleń Okrągłego Stołu, że następne wybory parlamentarne – po zakończeniu czteroletniej kadencji parlamentu wybranego w 1989 roku – będą w pełni demokratyczne, kierunek i przebieg dalszych przemian w Polsce nie były przesądzone. Bardzo wiele zależało od postawy polskiego społeczeństwa i rozwoju sytuacji międzynarodowej.

Wybory z 4 czerwca 1989 roku stały się okazją do przeprowadzenia w naszym kraju plebiscytu dotyczącego oceny systemu. Polacy tę okazję wykorzystali. Kampania wyborcza obozu solidarnościowego była przemyślana, sprawna i dynamiczna. Dotychczasowy obóz władzy prowadził ją bardzo nieporadnie.

Nie wiedzieliśmy, czy z obozu władzy nie wypłynie inicjatywa obrony systemu przy użyciu aparatu przemocy

Potwierdziła się teza sformułowana przez Alexisa de Tocqueville’a w książce „Dawny ustrój i rewolucja”, głosząca, że dla ustroju despotycznego najtrudniejszy jest moment, w którym próbuje się on reformować. Załamuje się wówczas logika systemu oraz dotychczasowe mechanizmy życia politycznego i społecznego. Obóz władzy źle odczytał nastroje społeczne. Nie docenił skali społecznego odrzucenia i możliwości wystąpienia w nim – w nowych okolicznościach – procesów dekompozycji. Szczerze po wielu latach powiedział o tym generał Wojciech Jaruzelski w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”: „Przegraliśmy przez własną głupotę”.

Obóz solidarnościowy odniósł w wyborach wielki sukces. Plebiscyt dał jednoznaczny wynik, chociaż niepokojący był fakt, że prawie 40 proc. osób uprawnionych do głosowania nie wzięło udziału w wyborach.

Polacy przy urnach przygniatającą większością głosów odrzucili komunizm. Kontynuowanie dotychczasowego systemu nie było już możliwe. Obóz solidarnościowy nie mógł pozostać opozycją. Musiał przejąć odpowiedzialność za państwo.

Kiermasz e-booków i książek

Przywódcy tego obozu potrzebowali czasu, aby oswoić się z tą perspektywą. Postępowali z wielką ostrożnością. Niektórzy jeszcze dzisiaj czynią z tego zarzut. Niesłusznie. W czerwcu 1989 roku nikt nie mógł przewidzieć, że ten rok przyniesie „jesień ludów”. Polska była wówczas jedynym państwem bloku radzieckiego, w którym dokonywała się tak zasadnicza zmiana. Wiedzieliśmy, że nowa polityka Gorbaczowa otwiera nowe możliwości przed naszym krajem, ale nie wiedzieliśmy, gdzie znajdują się granice radzieckiej tolerancji. Dotychczasowe doświadczenia mówiły, że w przypadku zagrożenia systemu komunistycznego w państwach bloku radzieckiego imperium interweniuje zbrojnie. Nie wiedzieliśmy, czy z obozu władzy nie wypłynie inicjatywa obrony systemu przy użyciu aparatu przemocy. Wszyscy mieliśmy w pamięci noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku, kiedy najliczniejsza organizacja w historii Polski, jaką była „Solidarność”, została obezwładniona przez wielką operację policyjno-wojskową.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, lato 2019

Kup tutaj

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.