Zima 2020, nr 4

Zamów

Dewaluacja słowa i słuchanie Słowa

Żydowsko-chrześcijańską powinnością jest dziś obrona wartości ludzkiego słowa, aby ocalić wrażliwość na Boże Słowo.

„Nie przychodzę, żeby zatracać” (Oz 11,9). Dziś pod tym hasłem Kościół w Polsce obchodzi Dzień Judaizmu – inicjatywę, która pozwala nam odkrywać korzenie chrześcijańskiej wiary i spojrzeć z miłością na tych, którzy razem z nami słuchają słów Pierwszego Przymierza. Coraz bardziej przekonuję się, że nie chodzi w tym dniu tylko o przeszłość, lecz o teraźniejszość i odczytywanie jej duchowego kontekstu: wspólne inspiracje, troskę o świat nam ofiarowany, modlitwę.

Udaje się w tym dniu – dzięki wysiłkom wielu ludzi dobrej woli – pokazać coś dobrego w różnych zakątkach naszej ojczyzny. Niewątpliwie odbywa się to ciągle jeszcze w mikroskali, ale choć jedno serce przemienione i otwarte na współpracę warte jest tego trudu. Każda przestrzeń dialogu, jak pokazuje to nasza codzienność, jest bezcenna. Dzięki odważnemu spojrzeniu na swoją tradycję w świetle żydowskiego przeżywania wiary możemy pogłębić zrozumienie tego, dzięki czemu jesteśmy tym, kim jesteśmy jako chrześcijanie.

Dewaluacja ludzkiego słowa, które staje się nienawistne i rodzące podziały, na końcu uderza w zaufanie do najważniejszego Słowa

W jednym z tekstów ściśle definiujących pontyfikat Franciszka, jakim jest niewątpliwie adhortacja „Evangelii gaudium”, znajdują się – bardzo rzadko komentowane – słowa o komplementarności chrześcijaństwa i judaizmu: „Bóg nadal działa w narodzie Starego Przymierza i sprawia, że rodzą się skarby mądrości wypływające z jego spotkania ze Słowem Bożym. Dlatego również Kościół się wzbogaca, gdy przyjmuje wartości judaizmu. Chociaż niektóre przekonania chrześcijańskie są nie do przyjęcia przez judaizm, a Kościół nie może wyrzec się głoszenia Jezusa jako Pana i Mesjasza, istnieje bogata komplementarność, pozwalająca nam czytać razem teksty Biblii hebrajskiej i pomagać sobie nawzajem w studiowaniu bogactwa Słowa, jak również podzielać wiele przekonań etycznych i wspólną troskę o sprawiedliwość i rozwój ludów” (EG 249).

Słowa te wprawiły w spore zakłopotanie wielu teologów. Nie zdarzyło mi się jeszcze przeczytać poważniejszej refleksji na ten temat. Papież mówi tam o komplementarności w tym, czym obecnie żyją obydwie wspólnoty religijne, a nie tylko o historycznych źródłach, na nowo odczytanych w świetle Jezusa (przyjętego lub nie), jak chcieliby widzieć dialog jego adwersarze.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Jest jeden aspekt tej komplementarności, który mnie osobiście szczególnie uderza. To szacunek do bogactwa Słowa Bożego. Judaizm i chrześcijaństwo to dwie wielkie tradycje religijne, które skupiają się wokół wypowiedzianego do człowieka Słowa. I w mocy tego Słowa odnajdują sens swojego istnienia i misję.

Dlatego właśnie to, co dzieje się dziś ze słowem przez małe „s”, nie może być obojętne zwłaszcza Żydom i chrześcijanom. Dewaluacja słowa, które staje się zbyt łatwo i zbyt często nienawistne i rodzące podziały, na końcu uderza w zaufanie do najważniejszego Słowa. Żydowsko-chrześcijańską powinnością jest dziś obrona wartości ludzkiego słowa, by ocalić wrażliwość na Boże Słowo.

Słowo Boga nie przychodzi, by zatracać. Ludzkie też nie musi nękać. Pomóżmy w tym sobie nawzajem. Mógłby to być piękny owoc XXII Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.