Jesień 2020, nr 3

Zamów

Editorial

 

Drodzy Państwo,
„I co dalej?” – jak większość z nas, ja też musiałem stawać przed tym pytaniem, gdy stan zdrowia starzejących się rodziców uniemożliwiał im już samodzielne funkcjonowanie. W takich sytuacjach przekonanie o tym, że starość może być piękna, wystawione jest na wielką próbę.
Bo dla osób ją przeżywających starość to przede wszystkim przewlekłe choroby, samotność, brak aktywności, poczucie wyobcowania, wstyd, odrzucenie, przemoc. I mnóstwo lęków. Seniorzy boją się niesprawności, zależności od innych, ograniczonej dostępności do opieki zdrowotnej, ubóstwa, bólu i izolacji. Być może najbardziej dojmujące jest poczucie bycia ciężarem dla innych – nawet gdy są to kochający najbliżsi.
Dlatego osoby starsze jak powietrza potrzebują trwałych relacji z drugim człowiekiem. Pięknym przykładem takiego zaangażowania są czeczeńscy uchodźcy w Polsce, którzy wraz ze swoimi dziećmi regularnie odwiedzają jeden z warszawskich domów seniora – można to zobaczyć na publikowanych w galerii „Więzi” fotografiach Marty Rybickiej.
Ale najlepsze nawet zaangażowanie osobiste to za mało – konieczne jest także wsparcie instytucjonalne. Polska szybko się starzeje, dlatego niezbędnie potrzebujemy sieci wsparcia dla osób w podeszłym wieku. Jednym z kluczowych elementów polskiej polityki społecznej musi się stać troska o rozwój senioralnej infrastruktury opiekuńczej oraz wsparcia pieniężnego i pozapieniężnego. Jak opisują w tym numerze „Więzi” nasi autorzy, coś się zaczęło w tej dziedzinie dziać, ale na przykład w sferze tworzenia opieki wytchnieniowej mamy do czynienia zaledwie z nieśmiałymi początkami zaangażowania państwa.
Czy da się uciec od starości? Mój śp. Tata w najtrudniejszym zdrowotnie momencie swego życia najpierw zaczął narzekać, po czym jednak gorzko zażartował: „Jedyny sposób, żeby się nie zestarzeć, to młodo umrzeć. Ale czy to lepiej?”.
Zbigniew Nosowski
 

 

 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.