Jesień 2020, nr 3

Zamów

Słabość Boga i wtrącenie Tymona

Fragment obrazu „Boże Narodzenie” Roberta Campina, ok. 1425

„Nawet gdyby Jezus jakimś cudem wymknął się z rąk arcykapłanów i Piłata, to i tak zginąłby potem w Auschwitz!” – wyrwał się 12-letni Tymon. Wszyscy przy stole oniemieli.

Ta wigilia była nietypowa. Bliskie nam małżeństwo z dwójką dzieci, nastolatków, postanowiło w tym roku wyjechać na święta za granicę, a więc, by uczynić zadość tradycji i potrzebie serca, zaprosili nas wraz z gronem najbliższych na uroczystą wieczerzę przed czasem.

Jak zwykle, stół był pięknie przystrojony, na nim pyszne wigilijne potrawy, a pod wspaniałą choinką góra prezentów czekających na rozpakowanie. Trzeba dodać, bo to istotne, że gospodarze reprezentują nową klasę średnią i żyją na bardzo wysokiej stopie. Są też zupełnie areligijni, co – jak mogłem się zorientować – jest niemal powszechne w ich pokoleniu. A jednak, przy okazji świąt, czy to Bożego Narodzenia, czy Wielkanocnych, które od lat spędzamy w ich otwartym i gościnnym domu, zawsze proszą mnie o zabranie głosu przy stole. Potem z reguły wywiązuje się żywa, czasem nawet dość gwałtowna rozmowa – o tajemnicy Boga, o życiu i śmierci, o dobru i złu w historii, a także o uzależnieniach i drogach naprawy. Myślę, że tak głębokie i szczere rozmowy nieczęsto zdarzają się w święta w tradycyjnych i pobożnych rodzinach.

Tym razem wyszedłem od stwierdzenia, że pierwotnie w chrześcijaństwie Objawienie Pańskie świętowano 6 stycznia, wspominając przybycie do nowonarodzonego Mesjasza, czyli Króla żydowskiego, tajemniczych mędrców ze Wschodu. Ta symboliczna scena oznacza, że Chrystus i jego Bóg jest ważny nie dla jednego tylko narodu, lecz dla całej ludzkości. A dzisiaj, kiedy żyjemy w globalnej cywilizacji opartej na niesłychanym rozwoju nauki, technologii i konsumpcji, warto postawić sobie podstawowe pytanie: po co w ogóle Objawienie? Dlaczego Bóg, który – jeśli istnieje – jest duchem i „nikt Go nigdy nie widział”, zdecydował się objawić ludziom, stając się człowiekiem?

Po co w ogóle Objawienie? Dlaczego Bóg, który – jeśli istnieje – jest duchem i „nikt Go nigdy nie widział”, zdecydował się objawić ludziom, stając się człowiekiem?

Zamiast katechizmowej odpowiedzi (że dla odkupienia i zbawienia) przywołałem najpierw adagium Woltera: „Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, a człowiek odpłaca mu z nawiązką”. Poprosiłem o wyjaśnienie tych słów. Pierwszy wyrwał się 12-letni Tymon: „Bo ludzie wymyślają sobie Boga takiego jak oni”. No właśnie, podjąłem, chcielibyśmy na przykład, by był potężnym i skutecznym menedżerem, który wszystko trzyma w garści, a skoro na świecie panuje nieporządek i zło, skoro cierpią niewinni, to takiego Boga odrzucamy. Jeszcze inni wyobrażają sobie Boga jako szefa korporacji, który wystawia swoich podwładnych na nieustanną próbę, śledzi ich zachowanie na monitorach i tylko czeka na jakiś błąd, by ich wyrzucić na zewnątrz, gdzie będzie „płacz i zgrzytanie zębów”… Tymczasem Bóg, kontynuowałem swój wywód, jeśli jest, jest inny, dokładnie taki, jakim był człowiek Jezus Chrystus, znany nam z kart Ewangelii: współczujący ludziom, leczący ich rany, przebaczający im grzechy. A na koniec dobrowolnie poddał się złu i choć niewinny, poszedł na śmierć… W tym momencie znowu wyrwał się Tymon: „Nawet gdyby Jezus jakimś cudem wymknął się z rąk arcykapłanów i namiestnika rzymskiego Piłata, to i tak zginąłby potem w Auschwitz!”…

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Wszyscy przy stole oniemieli. Tymon, prawdę mówiąc, popsuł mi szyki, bo chciałem doprowadzić stopniowo mój wywód do końca, ale natychmiast olśniło mnie, że przecież chłopak podchwycił moją myśl i po prostu poszedł na skróty, trafiając w samo sedno.

„Tymon – powiedziałem – dotknął czegoś niesłychanie ważnego. Bodajże Elie Wiesel opisuje we wspomnieniach, jak któregoś dnia w obozie koncentracyjnym dokonywano na oczach więźniów egzekucji piętnastoletniego chłopca. Ktoś zapytał głośno: «Gdzie jest Bóg?», a wtedy inny więzień odpowiedział: «Właśnie tutaj umiera na szubienicy»”.

Bóg jest na pozór bezbronny jak niemowlę i słaby jak skazaniec na krzyżu…

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.