Zima 2020, nr 4

Zamów

Kto jest człowiekiem. Polski rachunek sumienia z Jana Pawła II (część 3)

Pobyt papieża Jana Pawła II w Częstochowie podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, 4 czerwca 1979 r. Fot. Lech Zielaskowski / NAC

Sprzeciw Jana Pawła II wobec aborcji czy eutanazji jest sprawą doskonale znaną i, na gruncie etyki katolickiej, niekontrowersyjną. Inaczej z karą śmierci. 

Prawo do życia jest dla człowieka prawem najbardziej podstawowym. A jednak pewien typ kultury współczesnej chce go zanegować, zamieniając go w prawo „niewygodne”, którego trzeba bronić. Nie ma innego, które by dotykało samego istnienia osoby! Prawo do życia to znaczy prawo do narodzenia, a potem prawo do istnienia aż do naturalnej śmierci: „dopóki żyję, mam prawo żyć”. […] Trudno tu naprawdę mówić o obsesji, gdy wchodzi w grę podstawowy nakaz prawego sumienia: to znaczy obrona prawa do życia ludzkiej istoty – niewinnej i bezbronnej. […]

Wielokrotnie kobieta jest ofiarą męskiego egoizmu. Często się dzieje tak, że mężczyzna, który przyczynił się do poczęcia nowego życia, nie chce wziąć za nie odpowiedzialności, zrzuca ją na kobietę, tak jakby ona sama była „winna”. Wtedy, gdy najbardziej ona potrzebuje oparcia w nim, on okazuje się cynicznym egoistą, który wykorzystał uczucie albo słabość kobiety, a z kolei nie chce przyjąć żadnej odpowiedzialności za swój czyn. […] Odrzucając stanowczo formułę „pro choice” (za wyborem), należy odważnie opowiedzieć się za formułą „pro woman” (za kobietą). […] Jedyna postawa godziwa w tym wypadku to jest postawa radykalnej solidarności z kobietą. Nie wolno jej w tym wypadku osamotniać.

Jan Paweł II, „Przekroczyć próg nadziei”, 1994

Jednym z trwałych owoców pontyfikatu papieża-Polaka jest świadomość, że stanowisko Kościoła to obrona ludzkiego życia „od poczęcia aż do naturalnej śmierci”. Dziś postawa ta wydaje się dla wszystkich oczywista. Wcale jednak nie odbierano jej tak trzydzieści lat temu – ani wielu katolików, ani światowa opinia publiczna.

W kwestii prawa do życia nauczanie Jana Pawła II miało dwie szczególne cechy charakterystyczne. Pierwszą z nich była spójność koncepcji teoretycznej, a drugą konsekwencja, z jaką papież ją głosił.

Jan Paweł był konsekwentny, czyli bezwyjątkowo mówił zdecydowane „nie” każdemu działaniu dopuszczającemu śmierć człowieka

Spójność papieskiej etyki życia wymagała pójścia „pod prąd” dwóch istotnych nurtów refleksji etycznej – z jednej strony, dominującego kulturowo przyzwolenia na aborcję i rosnącego przyzwolenia na eutanazję; z drugiej zaś, mocno zakorzenionego w Kościele przyzwolenia na karę śmierci. Jan Paweł był konsekwentny, czyli bezwyjątkowo mówił zdecydowane „nie” każdemu działaniu dopuszczającemu śmierć człowieka – niezależnie, czy to ludzie bezbronni i niewinni (dziecko w łonie matki, nieuleczalnie chory starzec, osoba niepełnosprawna) czy też groźni i niewątpliwie winni (przestępca, zbrodniarz czy agresor). Jego spójna etyka życia polegała na odrzuceniu każdego zabijania, bo nikt nie ma prawa pozbawić drugiej osoby życia. Stanowczo odrzucał też wojnę jako metodę rozwiązywania konfliktów. Życie jest przecież jedno…

Sprzeciw Jana Pawła II wobec aborcji czy eutanazji jest sprawą doskonale znaną i, na gruncie etyki katolickiej, niekontrowersyjną. Ciekawy rozwój nastąpił natomiast w sprawie kary śmierci. Tradycyjne stanowisko katolickie dopuszcza prawo władz państwowych do jej stosowania w przypadkach szczególnie uzasadnionych [zmienił je w 2018 r. papież Franciszek]. Tak też sformułowany został punkt w Katechizmie Kościoła Katolickiego, z roku 1992 (połączono go z zachętą do stosowania środków bezkrwawych). W późniejszej o trzy lata encyklice „Evangelium vitae” o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego Jan Paweł II poszedł jednak o krok dalej niż sformułowania Katechizmu. Z wyraźną aprobatą wyraził się o postulatach jak najbardziej ograniczonego stosowania kary śmierci albo wręcz całkowitego jej zniesienia. Stwierdził, że dzisiaj, „dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych”, przypadki absolutnej konieczności orzekania kary śmierci „są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale”. Również w innych wypowiedziach wyrażał nadzieję na zniesienie kary śmierci jako takiej oraz wielokrotnie apelował o niewykonywanie orzeczonych już wyroków. Skutkiem tego była zmiana, jaką wprowadzono w Katechizmie, uwzględniająca stanowisko papieża.

Na kwestię kary śmierci Jan Paweł II patrzył zatem w perspektywie moralnej, jak na każde inne zagadnienie dotyczące życia i śmierci człowieka. Tymczasem w polskiej debacie publicznej o karze śmierci dyskutuje się przede wszystkim w perspektywie politycznej. Z papieżem nie zgadzali się na przykład bracia Kaczyńscy, argumentując na rzecz przywrócenia kary śmierci jako kary odstraszającej innych zbrodniarzy, ale przynajmniej – za co należy im się szacunek – nie ukrywali tej różnicy stanowisk, lecz mówili o niej otwarcie.

Smutnym paradoksem polskiego życia publicznego jest, że papieska spójna etyka życia nie znalazła licznych zwolenników. Mamy za to przeciwników aborcji i eutanazji, którzy chętnie wymierzaliby wyroki śmierci, oraz gorących przeciwników kary śmierci, którzy opowiadają się za zwiększeniem dopuszczalności aborcji. Tym pierwszym trzeba przypominać, że w kwestii życia i śmierci podstawowym wyznacznikiem myślenia nie może być aktualny stan przestępczości, a kara śmierci to problem moralny, nie tylko polityczny. Tym drugim trzeba zaś konsekwentnie pokazywać, że zgadzając się na zabijanie płodów w łonie matki, akceptują płynność i de facto dowolność w określaniu definicji człowieka.

Paradoksem polskiego życia publicznego jest, że papieska spójna etyka życia nie znalazła licznych zwolenników

Nie sposób bowiem uciec od istoty sprawy, a w przypadku sporów o prawną dopuszczalność aborcji i eutanazji chodzi o to, kto jest człowiekiem; o godne osoby ludzkiej zdefiniowanie człowieka – określenie, kto ma należeć do wspólnoty chronionej prawem, której fundament istnienia stanowi założenie, że jakikolwiek zamach na życie jest nielegalny. Płód w okresie dopuszczalnej aborcji staje się „jeszcze-nie-człowiekiem”, osoba terminalnie chora poddawana eutanazji staje się (przez koncepcję zbyt niskiej „jakości życia”) „już-nie-człowiekiem” albo „mniej-człowiekiem” – dlatego można je zabić.

Rzecz jasna, w debacie publicznej padają innego rodzaju argumenty, łącznie z tzw. prawami reprodukcyjnymi kobiet (neologizm ten to synonim prawa do aborcji). Jest to jednak świadoma ucieczka od istoty sprawy. Najwyraźniej widać to w przypadku eutanazji. Motywacja zwolenników legalizacji jest pełna frazesów o humanizmie: pomoc w cierpieniu, gest miłosierdzia, wyjście naprzeciw prośbie chorego, itp. Tymczasem, według badań amerykańskich i europejskich, eutanazja jest pozytywnie postrzegana głównie przez ludzi… silnych i zdrowych! Jest ona zatem raczej problemem tych, którzy nie potrafią (a częściej zapewne nie chcą) pomagać osobom śmiertelnie chorym niż problemem samych chorych. Tak naprawdę w zabiegach o legalizację eutanazji nie chodzi o pragnienie pomocy drugiemu, lecz wręcz przeciwnie – o niechęć dalszego jej niesienia. Eutanazja stała się po prostu… najtańszym rozwiązaniem „problemu”, jakim jest drugi człowiek. Dalsze psychiczne wspieranie chorego oraz uśmierzanie bólu (choć dzięki postępowi medycyny możliwe i coraz bardziej skuteczne) jest rozwiązaniem trudniejszym i bardziej kosztownym, a także wymagającym. A mało komu chce się dzisiaj wymagać od siebie… Dlatego prawne dopuszczenie eutanazji to klęska człowieka.

„Polski rachunek sumienia z Jana Pawła II”
Zbigniew Nosowski, „Polski rachunek sumienia z Jana Pawła II”, Centrum Myśli Jana Pawła II, Warszawa 2010

Głęboko ufam, że da się to zmienić, że w przyszłości będzie tak jak z niewolnictwem w USA. Tam wielu prawych i uczciwych obywateli broniło niewolnictwa. Dzisiaj jest podobnie – niektórzy bronią „prawa” do aborcji czy eutanazji, kierowani subiektywnie szlachetnymi pobudkami. Ale mam nadzieję, że za 100-200 lat nasi potomkowie nie będą w stanie pojąć, dlaczego my – w XX-XXI wieku – mogliśmy być takimi barbarzyńcami zarówno wobec ludzi przed narodzeniem, jak i umierających.

Jak to się może stać? Nie wiem. Może kiedyś rozwój medycyny i techniki umożliwi następnym pokoleniom tak dokładnie zobaczyć cud poczęcia i rozwoju życia w łonie matki, że człowieczeństwo płodu będzie równie niepodważalne, jak dzisiaj fakt, że wszyscy ludzie rodzą się wolnymi? Może rozwój medycyny paliatywnej tak bardzo rozszerzy możliwości uśmierzania bólu, że „humanitarny” aspekt eutanazji stopniowo stanie się nieaktualny? Wierzę, że różnymi sposobami rozpowszechni się świadomość, iż miarą humanitarności społeczeństwa jest stosunek do tych,  którzy nie są w stanie żyć sami, bez pomocy innych – zwłaszcza do osób w początkowym i końcowym okresie życia, całkowicie skazanych na innych, oraz osób z upośledzeniem umysłowym, które nie są zdolne do rozumnego kierowania swym życiem, czy chorych psychicznie, którzy mają tę zdolność ograniczoną.

PYTANIA

Czy moje podejście do kwestii życia i śmierci jest spójne i konsekwentne? Czy nie uznaję jakichś wyjątków dopuszczających pozbawienie kogoś życia?

Czy karę śmierci uważam za problem moralny, czy tylko polityczny?

Czy stopień mojego praktycznego zaangażowania na rzecz innych odpowiada sile moich przekonań moralnych?

Jak patrzę na samotne matki: z wdzięcznością za zrodzonego człowieka czy z podejrzliwością wobec jej grzesznego prowadzenia się?

Czy jestem gotowy do zorganizowania i podjęcia się osobiście opieki nad moimi najbliższymi, gdyby tego wymagał stan ich zdrowia, podeszły wiek czy inne potrzeby?

PROPOZYCJE

Jeśli spotkasz się w internecie z inicjatywą listów wysyłanych do instytucji państwowych czy międzynarodowych w obronie zasady nienaruszalności ludzkiego życia – nie wzruszaj ramionami. Przeczytaj propozycję listu, sprawdź, czy jego treść dobrze oddaje to, co myślisz i czego uczy Ewangelia. Jeśli tak, to podpisz go i zaproponuj to innym. W ten sposób także dajesz świadectwo.

Pomyślcie, w jaki sposób Wasza wspólnota może – czynem, a nie słowem – zaangażować się w budowanie kultury życia. Wiecie przecież, że do zwycięstwa zła wystarczy bierność ludzi dobrych (czy też,  korygując Edmunda Burke’a – ludzi, którzy utożsamiają się z dobrem)…

Może w Waszej okolicy znajduje się dom samotnej matki, dom dziecka, dom dla ofiar przemocy, dom opieki dla osób starszych lub niepełnosprawnych, zakład opiekuńczy, hospicjum? Czy utrzymujecie z nimi kontakt? Na pewno w każdym z tych miejsc ucieszą się z Waszego zainteresowania. Czy jesteście gotowi zaoferować okresową pomoc lub regularny wolontariat? 

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Zapewne w Waszej parafii odprawiana jest uroczysta Msza święta w rocznicę śmierci Jana Pawła II. Zaproponujcie proboszczowi, żeby podczas tej Mszy zbierano ofiary na działalność hospicjum – skoro papież uczył nas życia także przez swoje umieranie, to my, wspominając go, wspierajmy instytucje, które pomagają ludziom nieuleczalnie chorym, by żyli i umierali z godnością.

Przypomnijcie sobie znane Wam z sąsiedztwa rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi czy osoby samotnie wychowujące dzieci. Zorientujcie się, czy nie potrzebują Waszej pomocy. Może udałoby się zaprzyjaźnić z nimi? Może kilka osób z Waszej wspólnoty mogłoby je odwiedzać? Może na przykład jedna osoba mogłaby zostać z dziećmi, a inna pójść z ich mamą do kina? Użyjcie wyobraźni…

Tekst pochodzi z książki Zbigniewa Nosowskiego „Polski rachunek sumienia z Jana Pawła II” wydanej przez Centrum Myśli Jana Pawła II (Warszawa 2010)

Centrum Myśli Jana Pawła II

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.