Jesień 2020, nr 3

Zamów

Nic tak nie zagraża życiu, jak brak sensu [fragment książki]

Ks. dr Krzysztof Grzywocz podczas spotkania w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej 24 stycznia 2017 r. Fot. Marcin Kiedio

To, że Bóg jest, nie oznacza, że wszystko ma sens. Dzięki temu, że jest Bóg, widzę nie tylko sens, ale również i to, co sensu nie ma – mówił ks. Krzysztof Grzywocz w rozmowie z Katarzyną Jabłońską.

Fragment książki ks. Krzysztofa Grzywocza „Na początku był sens”, Wydawnictwo Więź, Warszawa 2018.

Katarzyna Jabłońska: Człowiek wierzący odczuwa nierzadko poczucie winy z tego powodu, że skoro Bóg istnieje i jest źródłem sensu, to on nie powinien odczuwać braku sensu.

Ks. Krzysztof Grzywocz: To, że Bóg jest, nie oznacza, że wszystko ma sens. Dzięki temu, że jest Bóg, widzę nie tylko sens, ale również i to, co sensu nie ma. Dzięki temu mogę również rozpoznać, który z moich czynów nie miał sensu. Spowiadam się właśnie z tego, co jest pozbawione sensu, bo to odrywa mnie od życia. Sakrament pokuty jest próbą poszukiwania sensu – zgrzeszyłem i poprzez to oderwałem się od sensu, a sam nie jestem w stanie nawiązać z nim na nowo więzi. W sakramencie pokuty Bóg przychodzi do mnie jako sens, żeby brak sensu, jakim jest grzech, nie zniszczył mojego życia – bo nic tak nie zagraża życiu, jak brak sensu.

Paul Ricoeur w rozmowie publikowanej na łamach „Więzi” (nr 2/2001) wyraził opinię, że dzisiaj problemem poważniejszym niż grzech jest pytanie o sens i brak sensu, pytanie o absurd. Czy rzeczywiście dzisiaj problem sensu jest bardziej naglący niż problem grzechu?

– Grzech nie istnieje bez doświadczenia sensu. Mówienie o grzechu bez odwołania do doświadczenia sensu wydaje mi się bezsensowne. Na początku był nie grzech, tylko sens. Grzech jest jak dziura w serze, jednak żeby była dziura, musi być przecież ser. Jeżeli ktoś nie widzi sera, to jak może widzieć dziury w serze? Rozpoznanie grzechu przychodzi nie poprzez grzech, tylko poprzez sens. Pierwszą rzeczą, którą trzeba zrobić, to wprowadzić człowieka w przestrzeń sensu.

Ale przecież spowiadamy się właśnie z grzechów, a nie z braku sensu.

– To prawda, spowiadam się z grzechów, ponieważ grzech jest w moim życiu właśnie tym, co nie miało sensu. Im dłużej trwam w grzechu, tym bardziej nie widzę sensu, postępuję coraz bardziej bezsensownie. W spowiedzi nie chodzi jednak wcale o jakąś dogłębną autoanalizę, w której skrupulatnie wypunktuję wszystkie swoje grzechy. Zresztą człowiek sam z siebie nie jest w stanie przekonać się o grzechu, uznać, że on go zabija, że jest dla niego największym zagrożeniem. Sam siebie nie rozświetlę, nie dotrę do prawdy – mam w sobie całe otchłanie ciemności, jest ich tyle i są tak przepastne, że wchodząc w nie, można się kompletnie zgubić. Jeżeli mogę poznać prawdę, to dlatego, że Chrystus na krzyżu „wyspowiadał” nas przed Ojcem z naszych grzechów: „Przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”. Chrystus otworzył nam oczy na prawdę, wziął na siebie wszystkie nasze grzechy – w Jego świetle już żaden grzech nie mógł być niewidoczny, nie mógł się ukryć. Tak więc głównym powodem spowiedzi jest nie grzech, ale prawda i sens. A sama spowiedź jest rozmową z sensem.

Ks. Krzysztof Grzywocz, „Na początku był sens”, Wydawnictwo Więź, Warszawa 2018
Ks. Krzysztof Grzywocz, „Na początku był sens”, Wydawnictwo Więź, Warszawa 2018

Grzech, o którym przed chwilą mówiliśmy, odłącza nas od sensu, ale my nie zawsze gubimy sens z powodu grzechu. Zdarza się, że tracimy go również wtedy, kiedy pielęgnujemy więź z sensem.

– Są takie chwile w życiu, kiedy nie czuję sensu, kiedy może nawet w sposób niezawiniony przeżywam bezsensowne dni. To trudne doświadczenie, choć sam uważam, że może być ono dobre i potrzebne – może być formą łaski, jakimś znakiem Boga. Trzeba umieć pojednać się z takimi chwilami, wtedy ten brak mnie nie niszczy i nie zamyka. Przeciwnie, może pojednać mnie z samym sobą – słabym, bezbronnym, samotnym. Sprawia, że zwracam się do Boga z prośbą: „Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie, pospiesz ku ratunkowi memu” – bo źle się dzieje, gdy nie ma sensu.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Ludzkie doświadczenie sensu jest w pewnym znaczeniu prowizoryczne, podobnie jak życie. Nie jest nam dane raz na zawsze, nie stanowi jakiegoś nienaruszalnego zabezpieczenia. Jest drogą, która się wyłania i jest tajemnicą. Jest drogą, której trzeba czasem szukać w ciemnościach i być może również czasem ją gubić. Ale ona istnieje.

Fragment książki ks. Krzysztofa Grzywocza „Na początku był sens”, Wydawnictwo Więź, Warszawa 2018.

Ks. Krzysztof Grzywocz – ur. 1962, duchowny diecezji opolskiej, doktor teologii duchowości. Przez trzynaście lat był ojcem duchownym w Wyższym Seminarium Duchownym w Opolu. Wykładał teologię duchowości na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego. Ceniony rekolekcjonista i kierownik duchowy. Autor książek, m.in. „Przesłonięte światło. Depresja a życie duchowe”, „Uczucia niekochane”, „Duchowość i sny” oraz licznych tekstów publikowanych m.in. w „Życiu Duchowym”, „Znaku”, „Pastores” i „Więzi”. 17 sierpnia 2017 r. zaginął w Alpach Szwajcarskich.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.