Jesień 2020, nr 3

Zamów

Czy islam potrzebuje reformacji?

Dziecko modlące się w meczecie. Domena publiczna

Postaci, które wymienia się jako potencjalnych muzułmańskich Lutrów, nie są wiarygodne dla większości muzułmanów i nie stanowią dla nich autorytetu religijnego.

W różnych mediach, na panelach i spotkaniach dyskusyjnych nierzadko padają stwierdzenia, że islam potrzebuje reformy, że przyszedł czas na muzułmańskiego Lutra. A po reformacji/reformie na wzór protestanckiej w islamie „skończą się problemy, jak skończyły się w chrześcijaństwie”. Chodzi tu o przekonanie, że Reformacja przyniosła w rezultacie separację religii od państwa, społeczeństwo świeckie i demokratyczne.

Jako katoliczka oczywiście mam z tymi wezwaniami pewien problem – mój Kościół przecież nie przeszedł reformacji, a zaakceptował rozdział od państwa. Jednak takie wołania o reformę na wzór tej chrześcijańskiej wiążą się z kwestią znacznie poważniejszą, gdyż wychodzą od osób, które nie są muzułmanami albo niedawno nimi być przestały, zaś postaci typowane na muzułmańskiego Lutra są co najmniej kontrowersyjne. A islam podlegał reformowaniu i nadal podlega, tylko nie wiadomo, czy niektóre z tych reform – zresztą w formie zbliżone do reform Lutra – nam się spodobają.

Chociaż wołania o reformę w islamie słyszalne są szczególnie mocno od 20–30 lat, to już w wydanej w 1882 r. książce „The Future of Islam” Wilfrid Scawen Blunt napisał, że islam musi „wypracować sobie reformację” podobną do tej, która wydarzyła się w Europie. W ciągu ostatnich stu lat poświęcono temu tematowi niejedną pozycję naukową, jak na przykład „An Islamic reformation?” pod redakcją Michelle Browers i Charlesa Kurzmana czy Adbullahiego Ahmada An-Na’ima „Towards and Islamic Reformation: Civil Liberties, Human Rights, and International Law”.

Szczególnie często wezwania do reformacji w islamie pojawiają się w mediach zachodnich i tak na przykład 12 maja 2015 r. amerykański „Newsweek” opublikował tekst „We need a Muslim reformation”, zaś „Belfast Telegraph” 25 maja 2017 r. – „Why it is time for an Islamic Reformation” itd. Nierzadko teksty takie ukazują się po którymś z zamachów dokonanych przez muzułmanina, ale nie zawsze.

Ciekawe jest przy tym, kto jest typowany na „muzułmańskiego Lutra” – jak zauważają bowiem we wstępie do swojej książki Michelle Browers i Charles Kurzman: „Konserwatywni dziennikarze tak samo skwapliwie jak liberalni akademicy szukają muzułmańskiego Lutra”.

Kto ma być Lutrem w islamie?

Jedną z częściej typowanych osób jest znana na całym świecie imigrantka z Somalii, Ayaan Hirsi Ali, która stała się znana ze swoich antymuzułmańskich wystąpień oraz z tego, że starając się o azyl w Holandii, skłamała na temat powodów, dla których musiała opuścić ojczyznę – i z tego powodu została pozbawiona mandatu posła. Nawet w Polsce w „Newsweeku” ukazał się w 2015 r. artykuł nazywający już w tytule Ayaan Hirsi Ali Lutrem islamu. W tym samym roku ukazała się jej książka „Heretic: Why Islam Needs a Reformation Now” (polski tytuł Heretyczka nie zawiera drugiej części), choć ona sama, co ciekawe, deklaruje, że porzuciła islam i jest ateistką.

Podobna postać wymieniana w tej roli to Irshad Manji, autorka książki „Kłopot z islamem”, w której wzywa do zreformowania religii muzułmańskiej. O ile jej obserwacje są w dużej mierze słuszne, to jednak proponowane remedium na wskazywane przez nią problemy – uznanie, że Koran nie został zesłany przez Boga w całości – raczej nie odniesie sukcesu wśród muzułmanów, gdyż jest to tak, jakby zaproponować chrześcijanom początek reformy ich religii od uznania, że Jezus Chrystus nie był Synem Boga.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Problemem w uznaniu tych dwóch postaci za odpowiedniki Marcina Lutra jest zatem przede wszystkim to, że obie nie są wiarygodne dla większości muzułmanów i nie stanowią dla nich autorytetu religijnego, już to ze względu na brak studiów teologicznych oraz odpowiedniej wiedzy, już to ze względu na deklarowany ateizm (Ali) czy publicznie znany homoseksualizm (Manji) – zgodnie z nauczaniem islamu praktykowanie homoseksualizmu jest grzechem.

To jest fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, zima 2017.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

Kwartalnik „Więź”, zima 2017
Kwartalnik „Więź”, zima 2017: Miłuj obcego jak siebie samego

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.