Zima 2020, nr 4

Zamów

Rząd ignoruje 70. rocznicę akcji „Wisła”. To zły sygnał

Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak 25 kwietnia. Fot. P.Tracz / KPRM

Światu potrzebne są jasne komunikaty, że tego typu działania nie mogą być usprawiedliwiane czy poddawane próbom symetrycznego wybielania.

Powtórzona w ostatni piątek z trybuny sejmowej przez szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka zapowiedź niefinansowania przez rząd uroczystości upamiętniających ofiary akcji „Wisła” (organizowanych przez Związek Ukraińców w Polsce) w jej siedemdziesiątą rocznicę jest złym sygnałem.

Decyzja ta wpisuje się niestety w dłuższą sekwencję zdarzeń, takich jak zawetowanie jesienią 2015 roku przez prezydenta uchwalonej pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu nowelizacji ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Wprowadzała ona możliwość używania języka mniejszości jako pomocniczego – czyli drugiego po polskim, urzędowym i mającym pierwszeństwo – przed organami powiatu. W ubiegłym roku mieliśmy także do czynienia ze skandalicznymi wypowiedziami prasowymi jednej z posłanek dotyczącymi możliwych „deportacji” osób innych wyznań (szkoda znów te słowa przypominać!).

Rząd postanowił najwyraźniej zerwać z dobrą praktyką i tradycją rozpoczętą na progu przemian w 1990 roku przez Senat złożony w 99 proc. z parlamentarzystów Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Specjalną uchwałą z 3 sierpnia tegoż roku uznał on akcję „Wisła” za stosowanie „właściwej dla systemów totalitarnych odpowiedzialności zbiorowej”. W 2002 roku Aleksander Kwaśniewski jako pierwszy polski prezydent wyraził ubolewanie z powodu przesiedleń.

W 2007 roku prezydenci Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko napisali ważne, wspólne posłanie. Czytamy w nim m.in.: „Akcja »Wisła« doprowadziła do deportacji z południowo-wschodniej Polski wielu tysięcy obywateli polskich pochodzenia ukraińskiego i rozproszenia wspólnoty ukraińskiej w Polsce, stając się tym samym kolejnym ogniwem w tragicznym łańcuchu konfliktów. Wydarzenie to, jako sprzeczne z podstawowymi prawami człowieka, zostało potępione w 1990 roku w specjalnej uchwale przez Senat RP. Dzisiaj, podzielając tę ocenę, chylimy głowy przed wszystkimi jego ofiarami”.

– Historii nikt, nawet najsilniejsi tego świata, nie mogą zmienić – mówił w maju 2007 roku poseł Eugeniusz Czykwin, ówczesny przewodniczący sejmowej komisji mniejszości narodowych i etnicznych podczas obrad poświęconych akcji „Wisła”. I kontynuował: – Możemy jednak starać się ją obiektywnie przedstawić i, co najważniejsze, uczyć się z niej, jak nie popełniać błędów. Możemy też wybaczać. Polacy, Ukraińcy, Łemkowie w zdecydowanej większości należą do Kościoła katolickiego, grekokatolickiego i prawosławnego. Wybaczanie jest nadrzędną zasadą naszej wiary.

Inną nadrzędną zasadą każdego demokratycznego rządu w Europie po tragedii II wojny światowej oraz wojen w byłej Jugosławii i na Kaukazie powinno być jednoznacznie odcięcie się od praktyk noszących wszelkie znamiona czystek etnicznych i planowych przesiedleń ludności oraz wspieranie obchodów rocznicowych tych wydarzeń, jako swoistego apelu pamięci i przestrogi dla pokoleń obecnych i przyszłych.

Szczególnie dzisiaj światu potrzebne są jasne komunikaty, że tego typu działania nie mogą być usprawiedliwiane czy poddawane próbom symetrycznego wybielania. Szkoda, że przedstawiciele rządzącej większości w okrągłą rocznicę akcji „Wisła” z tej okazji nie skorzystali.

Co powiedział 21 kwietnia w Sejmie minister Mariusz Błaszczak (treść wystąpienia)

Rząd polski nie akceptuje metod właściwych dla systemów totalitarnych, w tym wysiedleń. Nie czujemy się także spadkobiercami totalitarnej władzy. Chciałbym też podkreślić, że omawiając sprawę, trzeba uwzględnić jej aktualny kontekst, a więc porównywanie wydarzeń w istocie nieporównywalnych, tzn. wysiedleń z 1947 r. i rzezi wołyńskiej. Takie porównania niestety pojawiają się, szczególnie za naszą wschodnią granicą.

Dziś na Ukrainie spotykamy się z kultem Bandery, a więc człowieka odpowiedzialnego za zbrodnie wobec Polaków, ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu w 1943 r. Przypomnę, że wówczas w bestialski sposób wymordowanych zostało ponad sto tysięcy Polaków, w tym kobiet i dzieci. W medialnej przestrzeni można spotkać wiele wypowiedzi pana Piotra Tymy [prezes Związku Ukraińców w Polsce od lutego 2006 r. – red.], żalącego się, że rząd polski nie dofinansował obchodów 70. rocznicy akcji „Wisła”. Poleciłem swoim współpracownikom przeprowadzenie kwerendy wypowiedzi pana Piotra Tymy pod kątem potępienia banderowców i nie znalazłem takiej wypowiedzi.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Chciałbym przypomnieć także uchwałę Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 22 lipca 2016 r. w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1943–1945. Przypomnę fragment tej uchwały: „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wzywa do ustalenia miejsc zbrodni i ich oznaczenia, zapewnienia godnego pochówku wszystkim odnalezionym ofiarom, oddania należnej czci i szacunku niewinnie zamęczonym i pomordowanym, sporządzenia pełnych list ofiar”.

Chcę też podkreślić, że rząd polski popiera wejście Ukrainy do rodziny narodów europejskich. Dążymy do jak najlepszych stosunków z Ukrainą, ale muszą one być oparte na prawdzie.

Odrzucamy oczywiście zasadę retorsji, ale domagamy się symetrii. Ja nie znam przypadków, żeby rząd ukraiński finansował miejsca upamiętnienia rzezi wołyńskiej, a Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wzywa do ustalenia miejsc zbrodni i ich oznaczenia. Pokazuje to, że nie ma zachowanej zasady symetrii.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.