Jesień 2021, nr 3

Zamów

Zrozumieć ten plus

Program 500+ wprowadzany był w atmosferze głębokiej polaryzacji, przekraczającej nawet podziały na scenie politycznej. Szkoda, że tak się stało, bo moim zdaniem program ten mógłby być elementem konsensu – tak społecznego, jak i politycznego – wyznaczającym na lata zręby nowej prorodzinnej polityki społecznej. […]
Siła programu „Rodzina 500+” polega nie na tym, że jest zwiastunem całkiem nowego modelu polityki społecznej państwa, lecz że przez swój rozmach i trafność społeczną stanowi punkt przełomowy, przesądzając o (możliwej) trwałości rozpoczętego wcześniej zwrotu w tej polityce w kierunku rozwiązań prorodzinnych. Potrzeba tego zwrotu widoczna była już od jakiegoś czasu przy spojrzeniu na polskie życie publiczne z perspektywy przekraczającej kadencyjną logikę politycznej gry o władzę, powiązaną w warunkach demokratycznych z walką o poparcie społeczne „tu i teraz”.
Aby rzetelnie zobaczyć długookresowe korzyści społeczne z programu 500+, trzeba wyjść poza dominującą w dyskursie publicznym narrację polaryzacyjną, zgodnie z którą wszystkie decyzje publiczne od zmiany rządów jesienią 2015 r. są przejawami walki „nowego” ze „starym”. W logice tej narracji programu „Rodzina 500+” bronią zwolennicy PiS, krytykują zaś polityczni przeciwnicy tej partii (obecnie krytyka jest słabsza z uwagi na zdiagnozowaną społeczną trafność programu; krytycy eksponują więc zarzut instrumentalizacji: 500+ to populistyczne rozdawnictwo w zamian za poparcie wyborcze). W ten sposób gubi się z oczu perspektywę długofalowego rozwoju społecznego oraz mimowolnie zniekształca się też faktyczny przebieg wydarzeń związanych z ewolucją polityki społecznej państwa.

 

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” jesień 2017 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania została wyłączona.